Miłość jest kompasem, który wyznacza kierunek życia
Emilia Miaris to uparta, ekscentryczna dziewczyna, która rzuciła wszystko i zaczęła studia za granicą. Aby odpocząć przed stresującymi egzaminami, zdecydowała się wyruszyć z ojcem i jego znajomymi w tygodniowy rejs wzdłuż wybrzeża urokliwej Chorwacji.
Teraz jednak nie jest do końca zachwycona perspektywą wyjazdu, ponieważ kapitanem ich łodzi ma być Maksymilian Brand, przystojny, ale irytujący przyjaciel jej ojca. On uważa ją za rozpieszczoną jedynaczkę, ona jego - za aroganckiego bufona.
Mimo wszystko Emilia postanawia zatopić swoje uprzedzenia głęboko w morzu i cieszyć się urlopem. Do czasu, aż trafiają na statek - wtedy pokład szybko zamienia się w pole bitwy dla ich iskrzących temperamentów.
Z każdym dniem Emilia przekonuje się jednak, że pod maską zarozumiałości Maksa kryje się ktoś zupełnie inny... A wspólne wschody i zachody dalmackiego słońca tylko sprzyjają pikantnemu romansowi.
Czy podróż do słonecznej Chorwacji okaże się przelotną przygodą, czy wyznaczy nowy kurs jej życiu?
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2025-05-23
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 446
Język oryginału: polski
Tam, gdzie prowadzi serce - Eliza Nowak
Dziękuję autorce za możliwość przeczytania tej książki.
Historia już od samego początku ciekawi i wciąga. Nasuwało się pytanie ,,Co takiego wydarzyło się między bohaterami?"
To lektura z wątkiem, który lubię - od nienawiści do miłości. Na ogół takie relacje są silne, ale też tacy partnerzy wiedzą czego chcą.
Należy pamiętać, że jest to pamiętnik przerobiony na powieść. Autorka sama to zaznacza. Zawsze staram się patrzeć indywidualnym okiem, co do danego gatunku. Tutaj to, świetnie się bawiłam.
Wprost emocjonalny rollercoaster. Tyle uczuć, śmiechu, seksualnej ekstazy, ale też i napięcia.
Ciekawym zabiegiem było połączenie tego, co było, z tym co jest, oraz efektem Déjà vu. Sama czasami miewam takie wrażenie. Jest to jednocześnie ekscytujące, a także i przerażające.
Autorka pokazuje siłę karmy, przeznaczenia, opatrzności, poznawanie siebie na różnej płaszczyźnie oraz tego, aby być zawsze szczerym. A wszystko to z domieszką sarkazmu, ironii i humoru.
Lektura płynie nam oczami Liliany. Jest to naprawdę ciekawa osoba, która wie czego chce, ale nie raz boi się do tego przyznać.
Maks. Jak on mnie na początku wkurzał...
Ale im bardziej zagłębiam się w jego wątek, to nawet dał się lubić. Miał manię kontroli i bezpieczeństwa. Ciekawy był ten zarys tajemnicy wokół niego.
Mamy też rodziców Lili, oraz przyjaciół. I tak np. Sebastian, który sprawił w pewnym momencie, że został skreślony...
I wiele, wiele innych postaci.
Samo zakończenie to wielkie WOW.
Domyślałam się tego, bo lekko sen na to nakierował, ale... I tak byłam w szoku.
Czy polecam?
Oczywiście. To historia, która pokazuje życie na styl słów - "Nigdy, nie mów nigdy"
Każdy z Nas się zmienia i nie wiesz kiedy dopadnie Cię strzała Amora. A przedewszystkim ważne jest to, aby ufać intuicji.
Z niecierpliwością wyczekuję kontynuacji tej historii.
Moja ocena 10/10
Cytaty z książki:
"Nie zdawałam sobie wówczas sprawy z tego, że zanim wypowiedziałam po cichu zdanie o przeznaczeniu, owa Boża opatrzność już od kilku dni misternie realizowała swój sprytnie uknuty plan dotyczący mojej dalszej egzystencji."
"Wiedziałam, że mówi o mnie. Przystał na moją propozycję pozostania przyjaciółmi, żeby tylko zyskać na czasie. Teraz chce wzbudzić we mnie uczucie samotnego nieszczęśnika, abym rzuciła się z litości wprost w jego ramiona. A to przebiegła bestia!"
"Czy ten człowiek zawsze wie, co kobieta chciałaby usłyszeć w danym momencie? Co za niesamowita inteligencja albo nadprzeciętna inteligencja!"
"Wiedziałam, że mówił prawdę i rzeczywiście był gotów poczekać na moją miłość lub nawet ruszyć za nią na koniec świata. Jednak problem polegał na tym, że ja nie czułam, że powinnam w tej podróży uczestniczyć. Na dodatek psotna opatrzność nadal realizowała swój nikczemny plan i zdążyła już zgromadzić dość sporą dawkę silnych wrażeń na najbliższą przyszłość."
"Gdy jesteśmy świadomi tego, co nam sprawia przyjemność, i bardziej wsłuchujemy się w swoje wewnętrzne ,,ja", mamy wówczas pełny dostęp do szczęścia, które możemy kultywować"
"Muzyka w pewnym momencie zwolniła, a ja chciałam odpocząć, Maks stanowczo pogroził mi palcem.
- Nie, Emi, tego kawałka mi nie odmówisz, nie mogę przecież przegapić przytulańca z taką drapieżną kocicą.
- Dobre sobie, nie byle jaką kocicą, tylko krwiożerczą lamparcicą - dodałam, wykonując gest kociej łapy z wysuniętym pazurem.
- Wrrrrr, choć tu lepiej, mała wampirzyco.
Już miałam na końcu języka przekorne „ja wszystko mogę", a w szczególności odmówić Panu vel Dupkowi"
"Chemia unosiła się nad nami w każdej możliwej cząsteczce powietrza. Siedzieliśmy naprzeciwko siebie, ale wzroku nie spuszczaliśmy ze swoich twarzy. Miałam zaróżowione policzki, powiększone źrenice i spocone dłonie. Maks zaczął na mnie działać jak narkotyk, bez którego nie mogłam swobodnie funkcjonować. Stan mojego dotąd spokojnego ducha dostawał również porządny wycisk w postaci niewystarczającej ilości snu i analizowania każdego z wysyłanych przez obiekt moich zaburzeń sygnałów.
Chyba mi odbija, niech mnie ktoś uratuje przed samą sobą."
"- Gdybyś była moja, robiłbym z tobą różne niemoralne rzeczy - szepnął.
- Nie powiedziałam, że kiedykolwiek będę twoja.
- Ale nigdy też nie powiedziałaś, że nie będziesz."
"To nie może się dziać naprawdę. Niech ktoś mnie uszczypnie. Czuję się jak księżniczka z bajki o Kopciuszku albo Śpiącej Królewnie. Nawet nie wiem, czy zasługuję na to, żeby tak się czuć. Maks musiał zadać sobie sporo trudu, żeby wszystko zorganizować w taki sposób. Czy oby na pewno aż tak mu zależy? Nieprawdopodobne, znów rozmawiam sama ze sobą. Wizyta u specjalisty po powrocie do domu - obowiązkowa."
"No i cudnie się zaczyna! Pieprz*** Szekspir się znalazł, który w dodatku przearcyrozkosznie złożył w poetyckim zdaniu, że jestem jakąś sakramencką hybrydą. O Panie, miej go w swojej opiece! Dosłownie za chwilunię zarobi fangę w ten opalony, zgrabny nosek."
"- No dobrze, powiem mu - obiecałam.
- Ma prawo wiedzieć, że twój były nadal wzdycha do ciebie i wieczorami czochra Tadeusza przed twoim zdjęciem.
- Na Boga, Rose! Darowałabyś już sobie ten cały sarkazm.
- No co?! Samo życie, w końcu nic, co ludzkie, nie jest mi obce. Przynajmniej umiem nazywać rzeczy po imieniu, w przeciwieństwie do... nie będę mówiła na glos. - Wymierzyła wskazujący palec prosto w moją stronę.
- Szczera do bólu - skwitowałam"
"Niech zgadnę... Jeśli dotarliście do obecnego etapu tej historii, zapewne jesteście równie ciekawi, prawdopodobnie nie mniej niż ja byłam, jak brzmi odpowiedź na powyższe pytanie.
Pozwolę sobie zdradzić mały sekret... Rozwiązanie tej zagadki pojawiło się dopiero po siedmiu długich latach. Zaskoczeni?
Cierpliwości, akcja dopiero nabiera rozpędu..."
"- Nigdy nie wygrasz z kobietą.
- O! Wreszcie mówisz do rzeczy.
- Tak, tak! Lekarz kazał przytakiwać.
- Mądry ten lekarz. Amen! - Sofia ostentacyjnie zakończyła rozmowę."
✨ Recenzja ✨
„Tam, gdzie prowadzi serce”
Autor: Eliza Nowak
Wydawnictwo: Novae Res
"Po kilku minutach zdałam sobie sprawę, że może faktycznie czas na złożenie ofiary ze swojej egzystencji w ręce losu. Być może należy dać się wreszcie ponieść chwili
i choć raz w życiu nie kierować się rozumem."
"Tam, gdzie prowadzi serce" to historia, która wciąga jak morska fala, spokojnie zaczyna, by po chwili porwać czytelnika w sam środek emocjonalnego sztormu. Historia, która smakuje latem, pachnie morzem i zostaje w głowie długo po ostatniej stronie.
Zaczyna się niewinnie. Wakacyjny wyjazd, chorwackie wybrzeże, słońce, rejs, wszystko brzmi jak idealna ucieczka od codzienności. Ale ten spokój bardzo szybko zostaje zakłócony. Bo wystarczy jedna osoba, by cały ten obraz pękł. Jedno spojrzenie, jedno zdanie, jedna obecność, której nie da się zignorować.
Emilia i Maksymilian to duet, który teoretycznie nie powinien działać. Ona — impulsywna, uparta, przekonana o własnej racji. To postać pełna kontrastów. Z jednej strony spontaniczna i odważna, z drugiej, wrażliwa i spragniona bliskości. Jej relacje rodzinne dodają historii głębi: chłód matki i ciepło ojca tworzą emocjonalne tło, które mocno wpływa na jej decyzje.
On — zdystansowany, pewny siebie, momentami arogancki, a jednocześnie niebezpiecznie magnetyczny. Maks również nie jest jednowymiarowy. Choć początkowo wpisuje się w znany schemat, z czasem odsłania zupełnie inne oblicze. I to właśnie ten kontrast między tym, co widać na pierwszy rzut oka, a tym, co kryje się pod powierzchnią, buduje jego postać.
Ich relacja to prawdziwy rollercoaster: pełna ciętych ripost, zgrzytów, napięcia i tej nieuchwytnej chemii, którą czuć między słowami. To nie jest banalny romans, to gra emocji, w której każde spotkanie coś zmienia.
Ich wymiany zdań są ostre, błyskotliwe, momentami zabawne, ale pod tą warstwą lekkiej uszczypliwości kryje się coś znacznie bardziej intensywnego.
To klasyczne enemies-to-lovers, ale podane w sposób, który naprawdę angażuje. Bo tutaj nic nie dzieje się zbyt szybko ani zbyt łatwo. Każda rozmowa, każda kłótnia, każde przypadkowe spojrzenie buduje napięcie, które z czasem staje się niemal namacalne. To nie jest romans, który od razu rzuca Cię w wir uczuć, to historia, która pozwala im dojrzewać. Powoli. Czasem boleśnie. Czasem wbrew rozsądkowi.
Świeżości dodają monologi w głowie głównej bohaterki, które pozwalają zajrzeć głębiej w jej emocje, zrozumieć motywacje i poczuć autentyczność przeżywanych przez nią chwil.
Największą siłą tej książki jest właśnie to napięcie. Ta cienka granica między niechęcią a fascynacją, która potrafi zaskoczyć najbardziej. Obserwowanie, jak bohaterowie zderzają się ze sobą, jak próbują postawić na swoim, a jednocześnie zaczynają czuć coś, czego nie planowali, wciąga bez reszty.
Sebastian, przyjaciel i obecny dyrektor w firmie matki Emilii, nie potrafi pogodzić się z tym, że dla niej jest tylko przyjacielem. Jego uczucia i decyzje wprowadzają napięcie, które ciekawie komplikuje główny wątek miłosny.
Ogromnym atutem jest także narracja pierwszoosobowa. Emilia nie jest tylko bohaterką, staje się kimś bliskim. Kimś, kto wpuszcza Cię do swojego świata bez filtra. Dzięki temu jej emocje są autentyczne, decyzje zrozumiałe, nawet jeśli nie zawsze właściwe. I to właśnie ta nieidealność sprawia, że tak łatwo się z nią utożsamić.
Nie można też pominąć klimatu, który w tej książce odgrywa ogromną rolę. Chorwacja nie jest tylko tłem, ona żyje. Faluje. Oddycha razem z bohaterami. Zamknięta przestrzeń jachtu, szum fal, gorące dni i jeszcze bardziej intensywne noce sprawiają, że emocje nie mają gdzie uciec. Są wyraźniejsze, mocniejsze, bardziej odczuwalne. Czytając, naprawdę można poczuć słońce na skórze i ten specyficzny ciężar powietrza, kiedy napięcie między dwojgiem ludzi staje się nie do zniesienia.
Opisów jest dużo i nie każdemu to podejdzie, ale dla mnie to one zrobiły całą robotę , pozwoliły wejść w tę historię głębiej i przeżywać ją razem z bohaterami.
Ale pod warstwą wakacyjnego romansu kryje się coś więcej. To nie jest tylko historia o uczuciu. To opowieść o dojrzewaniu. O konfrontacji z własnymi uprzedzeniami. O tym, jak łatwo jest kogoś ocenić… i jak trudno przyznać się do błędu. Emilia przechodzi wyraźną przemianę, z osoby przekonanej o swojej racji w kobietę, która zaczyna rozumieć, czego naprawdę chce.
Maks również nie jest jednowymiarowy. Choć początkowo wpisuje się w znany schemat, z czasem odsłania zupełnie inne oblicze. I to właśnie ten kontrast między tym, co widać na pierwszy rzut oka, a tym, co kryje się pod powierzchnią, buduje jego postać.
Fabuła, choć momentami może wydawać się znajoma, nie opiera się na schematach, tylko na emocjach. Pojawiają się tajemnice, niedopowiedzenia, wątki z przeszłości, które nadają historii głębi i sprawiają, że nie jest ona jednowymiarowa. To książka, która potrafi zaskoczyć, zwolnić w odpowiednim momencie, by za chwilę znów przyspieszyć i nie pozwolić się oderwać.
Autorka pisze lekko, ale jednocześnie z wyczuciem, potrafi uchwycić to, co w relacjach najtrudniejsze: napięcie, niedopowiedzenia i uczucia, które nie zawsze chcą się przyznać do istnienia.
I to zakończenie… dokładnie takie, jakie powinno być w pierwszym tomie. Zostawia niedosyt, niedowierzanie, a to sprawia, że od razu chcesz więcej. Więcej tej relacji. Więcej tych emocji. Więcej tej historii.
Czy to książka dla każdego? Nie. Jeśli szukasz czegoś chłodnego, zdystansowanego, pozbawionego romantyzmu, to nie ten kierunek. Ale jeśli chcesz historii, która otuli Cię jak ciepły, letni wieczór, a jednocześnie rozpali emocje do czerwoności, to zdecydowanie trafiasz idealnie.
Bo czasem wystarczy jedno spotkanie.
Jedna podróż.
Jedno spojrzenie…
…żeby wszystko zaczęło zmierzać dokładnie tam, gdzie powinno, prosto do serca. 💫
Lekka i przyjemna książka, opowiadająca o początkach miłości Emilii i Maksa. Podróżując po wodach Chorwacji bohaterowie smakują uroków tego miejsca. A co za tym idzie, wakacyjna przygoda zaczyna nabierać rumieńców. Dzieje się, aj dzieje. Po powrocie do Polski fabuła nabiera tempa, zwroty akcji podkręcają atmosferę. Maks to przystojny biznesmen, który chce przychylić nieba swej wybrance, ale tajemnica z przeszłości czai się w mroku. Za to Emilka to kobieta u progu dorosłości, która wydaje się silna i bardzo ambitna, ale momentami dość dziecinna. Ta dwójka to gwarancja emocji i przygód. Przez książkę się płynie, nuda nie grozi. Na największy plus zasługuje końcówka. Tam to dopiero się podziało. Chętnie sięgnę po kontynuację. Polecam
☀️ Tam, gdzie prowadzi serce - gorący romans w słonecznej Chorwacji! ☀️
Czy wiecie, gdzie Wasze serce chciałoby być teraz najbardziej? 🧭 Ja już wiem - na pokładzie jachtu, u wybrzeży Chorwacji, przeżywając właśnie taką historię miłosną! A to wszystko dzięki debiutanckiej powieści Elizy Nowak! 💖
O czym jest ta historia?
Emilia,ambitna studentka, wyjeżdża na przedegzaminacyjny odpoczynek na rejs po Chorwacji ze swoim tatą. Niestety, idylla ma swoją wielką wadę. Na pokładzie jest również Maksymilian, przystojny, ale irytujący przyjaciel ojca, który od zawsze działał Emilii na nerwy 😤 On widzi w niej rozpieszczoną jedynaczkę, ona w nim aroganckiego bufona. Pokład jachtu szybko zmienia się w pole bitwy ich iskrzących temperamentów! ⚡️ Jednak pod maską wzajemnej niechęci i sarkazmu rodzi się coś nowego... coś, czego żadne z nich się nie spodziewało. Czy ten wakacyjny romans przetrwa próbę rzeczywistości?
💞 To jest właśnie ten typ książki,przez którą się dosłownie "płynie"!🚤 Czytałam ją z zapartym tchem, a fabuła co chwilę mnie zaskakiwała. Autorka ma naprawdę świetny styl pisania. Opisy są urzekające, a namiętność między bohaterami jest przedstawiona z wyczuciem i smakiem, pobudzając wyobraźnię 🔥 Emilia to bohaterka, z którą łatwo się utożsamić. Ambitna, uparta i z ciętym językiem, który nie raz wywołał u mnie głośny śmiech 😂 A Maks? Cóż... to ucieleśnienie marzeń wielu kobiet. Przystojny, bogaty biznesmen z tajemniczą przeszłością i wielkim sercem, które stara się zdobyć swoją wybrankę 💘
To idealna, lekka i pozytywna lektura, która zapewnia masę wrażeń i poprawia nastrój! 😁
Polecam z całego serca każdej fance romansów!❤️ To opowieść lekko bajkowa, osadzona w świecie luksusu, z charakternymi bohaterami, która zostawia mnie z uśmiechem na twarzy i lekkim niedosytem, bo... to dopiero pierwszy tom! Zakończenie mocno zaskakuje i nie mogę doczekać się kontynuacji! 🤞
Moja ocena: 8/10 💫
Czy polecam? 👍 Zdecydowanie TAK!
Dla kogo?Dla wszystkich, którzy kochają gorące romanse, piękne krajobrazy i historię o miłości, która rodzi się z nienawiści! ❤️🔥
BRUNETTE BOOKS
Recenzja
Premiera 23.05.2025
,,Tam gdzie prowadzi serce" - Eliza Nowak
Współpraca reklamowa z @wydawnictwo_novaeres
Wyjazd aby odpocząć. Spędzić wspólnie czas. Niestety u boku z nieprzyjemnym dupkiem. Ale może diabeł nie taki straszny jak go malują.
Zacznę od bohaterów i ich relacji. Emilia wyjeżdża z ojcem i jego przyjacielem oraz innymi w pewien rejs. Ma to być czas na spędzenie czasu z ojcem oraz odpoczynek przed nowym semestrem. Jednak na pokładzie będzie facet, które go nie trawi. Może z początku, bo dosyć szybko się od niego przekonuje. Na początku relacji jest bardzo harda, ale szybko zmienia zdanie i traci dla niego głowę. Natomiast Maks uznawany za dupka, może w pierwszym momencie taki był, ale ogólnie od samego początku adoruje Emilię i stara się zwrócić jej uwagę. Podobnie jest z wyznaniem miłości, po zaledwie kilkunastu dniach już jest w stanie powiedzieć, że ją kocha. Słowa są naprawdę piękne, ale powiem Wam, że nie poczułam tej chemii. Niby były rozmowy, spotkania, intymne sprawy i w ogóle, ale to nie było to coś, co mnie wciągnęło.
Myślę, że jest to też kwestia dialogów i opisów. Jeśli chodzi o opisy, to niektóre były kompletnie nie potrzebne, przy długie i zbędne. Jedynie te, które nakreślały cały rejs, albo krajobrazy to były ciekawe. Inne można było skrócić, bo i tak nie wnosiły nic do fabuły. Co do dialogów, to były one bardzo kulturalne i sztywne. Brakowało mi w nich luzu. Wszystko jest bardzo elokwentne i wysublimowane. Były żarty, ale przedstawione w taki sposób, że czułam się jak na sztywnym przyjęciu. Przeszkadzało mi również to jak Emilia nazywała swoich rodziców po imieniu. Na początku miałam z tym problem, bo zastanawiałam się o kim ona mówi.
Autorka ma specyficzny styl, bardzo poprawny i sztywny. Nie przekonuje mnie takie pisanie, ale opisy krajobrazów czy całej żeglugi, potraw były naprawdę ciekawe i z przyjemnością je czytałam. Książka jest naprawdę porządnym grubaskiem, ale ich relacja jakoś i tak była w przyspieszeniu.
Podsumowując historia stylistycznie jest na wysokim poziomie, bo wypowiedzi bohaterów są na wysokim elokwentnym wymiarze. Jednak ja wolę luźny tekst, który czyta mi się dużo płynniej. Sam zamysł na fabułę jest naprawdę ciekawy, bo jeszcze nie spotkałam się z takim pomysłem.
Jeśli ktoś lubi taki styl dialogów, opisów i relacji to będzie zadowolony. Mi się niestety czas z tą książką mocno dłużył.
4/10?
Jeden wyjazd, jeden tydzień i jedna wielka niechęć. Tak można opisać przygody, które spotkały Emilię, oraz całkowicie zmieniły jej postrzeganie na wiele spraw. A wszystko to zaczęło się od niewinnego wyjazdu z ojcem i jego znajomymi, w rejs wzdłuż wybrzeża Chorwacji. Miało być inaczej. Ona nie chciała jechać. On był dla niej tylko zarozumiałym gościem. Ona nie chciała się zakochać. On pragnął ją zdobyć. Oboje jednak nie sądzili, że wszystko postąpi tak szybko. Pytanie tylko, czy ich romans ma rację bytu?
"Tam, gdzie prowadzi serce" to historia o miłości, która pojawia się mimo różnicy wieku. Rodzi się między osobami z pozornie różnych światów, a jej intensywność zaskakuje ich oboje. Miłość ta, zmienia całkowicie ich postrzeganie świata, diametralnie zmieniając nastawienie do przyszłości. W tej relacji nie ma przypadku, jest wzajemne odkrywanie siebie.
Osobiście, do tej powieści podeszłam bardzo optymistycznie. Liczyłam na historię, od której nie będę mogła się oderwać. Usiadłam do niej i choć była dla mnie intrygująca, to jednak nie raz odkładałam ją na bok. Nie potrafiłam wciągnąć się w historię tak, jakbym chciała. Choć sama fabuła była interesująca, niestandardowa, tak podejście bohaterów (zwłaszcza Emilii) kojarzyło mi się z gwiazdorskim, dziecięcym (?) zachowaniem. "On mi się nie podoba, ale może jednak? Przepadłam bez granic, rzucę dla niego wszystko...". Tego rodzaju zachowania nieco oddalały mnie od postaci, przypominając amerykański serial. Owszem, wraz z rozwojem akcji było już nieco lepiej, jednak by odkryć prawdziwy sens powieści, należy się dość mocno skupić. Doceniam jednak bardzo wątki poboczne, gdzie autorka przedstawia inne postacie. Dzięki temu można bardziej zagłębić się w akcję i nie skupiać tylko na głównym wątku. Ogólnie powieść oceniam na 6/10. Jest to dobra, lekka lektura na lato, na oderwanie się od codzienności. Jeśli ktoś lubi powieści młodzieżowe, myślę, że ta historia bardzo przypadnie mu do gustu.
,,Do egzystencji wystarczy nawet jeden wartościowy człowiek,
któremu zawsze można zaufać."
Mówią, że kto się czubi, ten się lubi i trudno zrozumieć nie raz, dlaczego czujemy niechęć do jakiejś osoby. Czasem potrzeba zmiany nastawienia, spędzenia z tym kimś trochę czasu, ale też trochę morskiego wiatru, by naprawdę zrozumieć, co w nas gra. Te elementy pomogły bohaterce powieści ,,Tam, gdzie prowadzi serce", dostrzec to, czego nie widziała wcześniej.
Emilia Miaris mieszka w Niemczech, gdzie studiuje i układa sobie życie według własnych zasad. Przed ważnymi egzaminami postanawia złapać oddech i zrelaksować się podczas rejsu wzdłuż wybrzeża Chorwacji w towarzystwie ojca. Entuzjazm jednak szybko gaśnie, gdy okazuje się, że kapitanem jachtu będzie Maksymilian Brand, mężczyzna, którego Emilia nie znosi i uważa za aroganckiego bufona. Mimo uprzedzeń decyduje się wyruszyć w podróż i po prostu cieszyć się chwilą, ignorując obecność irytującego towarzysza. Szybko jednak przekonuje się, że to nie takie proste. Nie spodziewała się, że rejs po chorwackim wybrzeżu stanie się dla niej nie tylko okazją do odpoczynku, ale też podróżą w głąb własnych emocji.
,,Tam, gdzie prowadzi serce" to debiut Elizy Nowak, który uważam za bardzo udany. Autorka potrafi przyciągnąć uwagę czytelnika, wniknąć w emocje bohaterów i sprawić, że niemal czujemy wiatr we włosach podczas rejsu. Fabuła płynie jak jacht po morzu -- raz jest spokojnie, a innym razem burzliwie, co sprawia, że trudno się oderwać od lektury. Do tego chorwackie krajobrazy, urokliwe zatoczki i atmosfera śródziemnomorskiego lata stanowią piękne tło dla rozwijającej się relacji i narastających napięć.
Autorka nie traci czasu na długie wprowadzenia i od razu wrzuca nas w środek akcji. Już na początku Emilia stanowczo odmawia udziału w rejsie tylko dlatego, że ma w nim uczestniczyć Maks. Ta impulsywna reakcja i sposób wyrażania sprzeciwu sprawiły, że początkowo trudno było mi ją polubić. Miałam wrażenie, że to będzie kolejna historia oparta na schemacie ,,od nienawiści do miłości", z iskrzącymi dialogami i wzajemną niechęcią. Zwłaszcza, że Emilia od początku nie znosi Maksa i to bez wyraźnego powodu. Spodziewałam się, że on jest faktycznie zarozumiały, arogancki i trudny w obyciu. Tymczasem okazało się, że to Emilia nosi w sobie uprzedzenia, a Maks jest sympatycznym, pomocnym i pełnym pozytywnej energii mężczyzną. Nie ma tatuaży, nie wygląda jak gangster, za to imponuje wiedzą, empatią i spokojem. Polubiłam go od razu, czego niestety nie mogę powiedzieć o Emilii.
,,Tam, gdzie prowadzi serce" można zaliczyć do romansu z motywem początkowej niechęci, która z czasem ustępuje miejsca uczuciu. Chemia między bohaterami staje się coraz bardziej wyczuwalna, a Emilia szybko orientuje się, że Maks działa na nią jak narkotyk. Takiego rozwoju relacji można się było tego spodziewać, ale nie jest to słodka, prosta historia, gdyż autorka potrafiła zaskoczyć nagłymi zwrotami akcji. To opowieść, w której emocje są pełne żaru, gwałtowności, a dzięki temu wyraźnie wyczuwalne. Ich siła tkwi w niedopowiedzeniach, spojrzeniach, gestach i zmianie tonu. Powoli wkracza też wątek, który wprowadza do fabuły mroczną, tajemniczą i niebezpieczną atmosferę dająca wrażenie zagrożenia.
Narracja prowadzona z punktu widzenia Emilii, ale tak, jakby on zwierzała się nam z tego, co przeżyła. Zwraca się czasami bezpośrednio do nas, skupiając naszą uwagę i pozwalając nam zajrzeć do tego, co dziewczyna myśli i czuje. Emilia z pozoru wie, czego chce i zna siebie doskonale, ale dopiero konfrontacja z przeszłością, uprzedzeniami i przystojnym kapitanem jachtu pokazuje, że serce ma swój własny kompas.
Gdy wydaje się, że wszystko zmierza ku spokojnemu zakończeniu, nadciąga emocjonalna burza pozostawiając nas w zdumieniu i zawieszeniu emocjonalnym. Co ważne, ,,Tam, gdzie prowadzi serce" to dopiero pierwszy tom tej historii, a po takim zakończeniu z ogromną niecierpliwością będę wypatrywać kontynuacji. Mam nadzieję, że kolejna część pozwoli jeszcze głębiej zanurzyć się w świat Emilii i Maksa, a autorka ma w zanadrzu jeszcze nie jedną niespodziankę.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem Novae Res
Emila jest studentką. Uczy się za granicą, przed nią trudne egzaminy, lecz zanim one czas na urlop, jej tata namawia ją na wspólną podróż wraz z jego kolegami. Brzmi super, jacht, Chorwacja, urlop, czas z tatą... Jest tylko jeden mały kłopot kapitan! To przyjaciel jej taty i jedyny człowiek, którego z tej załogi nie lubi Emilia. Mężczyzna wydaje jej się zadufany w sobie. Po namowach zgadza się na podróż... I cóż. Z początku jest ciężko. Emila nie rozumie czemu nagle mężczyzna jest nią zainteresowany, zagaduje ją... Są uszczypliwości, małe sprzeczki, ale jest też chemia... Która unosi się w powietrzu gdy tylko tych dwoje jest blisko siebie. Niespodziewane Emila ulega czarowi starszego mężczyzny, i zaczyna się ich romans.. Tylko czy jest to tylko wakacyjna przygoda? Co na to rodzice kobiety? To zdecydowanie trzeba przeczytać ?
Tam gdzie prowadzi serce, to idealna książka na lato. Miłość, pożądanie, wakacje, woda, jacht. Czego chcieć więcej? ?
Podoba mi się motyw różnicy wieku, i jednocześnie trochę zakazanej relacji. Zachowanie bohaterów czasami może wydawać się bardzo banalne, ale czy nie tak zachowują się właśnie osoby, które są sobą zauroczone?
Obydwoje jednocześnie stawiają sobie pytania o przyszłość. Nie jest to więc tylko pusta historia o miłości...
Są też zdecydowanie tajemnice, które trzeba odkryć, a są jedynie firm całej powieści... No i zakończenie! O matko! Droga Autorko! Tak nie można kończyć książek, czy Ty to wiesz? Czy ktoś Ci to powiedział? Nie mogę doczekać się kontynuacji, bo tak mocnego zakończenia dawno nie czytałam... ?
Polecam Wam tą historię i... Do uściskania ?
Przeczytane:2026-04-05, Ocena: 5, Przeczytałam, 52 książki 2026,
"Do końca swoich dni będę żyła z przekonaniem, że o wiele lepiej jest stracić taką miłość, niż nigdy jej nie zaznać, ponieważ najzwyczajniej w świecie uskrzydla. Jest jak wiatr wiejący w żagle okrętu, który pozwala płynąć przez życie, pokonując wszelkie trudności, jakie napotyka po drodze."
Nigdy nie wiemy, jak potoczą się nasze losy. Niestety, ale życie jest szalenie nieprzewidywalne i w najmniej spodziewanym momencie może nas niemiło zaskoczyć. Właśnie dlatego z taką rezerwą wchodzimy w każdą relację - boimy się, że nie przetrwa próby czasu. Nasz lęk dodatkowo potęguje każde niepowodzenie. Mając na uwadze to, że coś może się nie udać, często już na starcie rezygnujemy z prób osiągnięcia zamierzonych celów.
Mimo to uważam, że warto ryzykować. Podobnie jak główna bohaterka powieści Elizy Nowak - Emilia - twierdzę, że miłość to najpiękniejsze, co może nas spotkać w życiu.
"Tam, gdzie prowadzi serce" to pierwsza część historii, w której znajdujemy opowieść o pewnej miłości, rozpoczynającej się w zupełnie nieoczekiwanym momencie. Eliza miała już poczynione plany na przyszłość, gdy na jej drodze stanął Maks. Co ciekawe, dziewczyna od samego początku nie ukrywała swoich negatywnych uczuć do tego mężczyzny. Uważała go za przemądrzałego kobieciarza, któremu, bądź co bądź, Bóg nie poskąpił urody. Z tego właśnie powodu była sceptycznie nastawiona na wakacje w jego towarzystwie. Wydawało jej się, że to najgorszy pomysł, na jaki mógł wpaść jej ojciec.
Jak się okazuje, los postanowił z niej zakpić.
Gdy Maks zaczyna dawać Emilii sygnały, że jest nią zainteresowana, ta zbywa go, serwując cięte riposty. Jednak im dłużej mężczyzna się stara, tym bardziej maleje upór kobiety. Nagle zaczyna zauważać w nim cechy, które osobiście ogromnie ceni sobie u płci przeciwnej.
Jaki będzie finał tej historii?
Czy Emilia ulegnie Maksowi? A może do samego końca będzie obstawała przy swoim stanowisku i trzymała adoratora na dystans?
Warto się o tym przekonać.
Przyznam, że ja przeczytałam tę książkę z przyjemnością.
W początkowych fragmentach powieści autorka zdradza nam, że ta historia w jakimś stopniu wydarzyła się naprawdę, przez co zupełnie inaczej odbierałam poszczególne wydarzenia. Cały czas zastanawiałam się, czy właśnie ta sytuacja miała swoje odbicie w rzeczywistości. W pewnym momencie opowieść wkracza na niebezpieczne tory, przez co w moim sercu pojawił się niepokój o dalsze losy książkowej bohaterki.
Zakończenie powieści jest nagłe i dramatyczne, przez co czytelnik zostaje z mnóstwem pytań bez odpowiedzi. Ta jedna chwila diametralnie zmienia odbiór tej historii, pokazuje jak bardzo nieprzewidywalne jest ludzkie życie.
"Tam, gdzie prowadzi serce" to powieść podkreślająca nadrzędną rolę miłości w naszym życiu. Możemy mieć różne plany, jednak gdy spotkamy tę właściwą osobę ulegają one zmianie.
Zaczynamy wszystko od nowa.
Moja ocena 8/10.