Okładka książki - To był tylko żart...

To był tylko żart...


Ocena: 5.33 (3 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

Jedno zdjęcie. Jeden post. Jeden „żart”.

A potem już tylko cisza, która boli bardziej niż krzyk.

W szkole, gdzie każdy ma coś do ukrycia, pojawia się Momotarō – anonimowy głos w sieci, mówiący w imieniu tych, którzy milczeli zbyt długo.

Laura, nowa uczennica, próbuje odkryć, kim naprawdę jest Momotarō. Z każdym krokiem coraz bardziej wikła się w sieć własnych lęków, kłamstw i wspomnień, od których miała uciec. Bo prawda nie zawsze przynosi ulgę – czasem rozrywa rany, które miały się zabliźnić.

To był tylko żart... to przejmujący thriller psychologiczny o przemocy, winie i potrzebie wybaczenia. O tym, jak łatwo zgubić siebie w świecie, który ocenia szybciej, niż zrozumie.

Bo niektóre głosy nigdy nie milkną.

„Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek, na kogo wypadnie, na tego… hejt!”

Informacje dodatkowe o To był tylko żart...:

Wydawnictwo: IBIS
Data wydania: 2026-02-10
Kategoria: Dla młodzieży
ISBN: 9788368589443
Liczba stron: 240
Język oryginału: polski

więcej

Kup książkę To był tylko żart...

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

To był tylko żart... - opinie o książce

Okładka książki prezentuje się idealnie. Pole do gry w szachy czy warcaby i dzieci/młodzież. Nawet ich trochę dużo. Można zinterpretować je jako pionki w grze. Pionki w grze Momotarö... Podoba mi się, że jest twarda oprawa. W ten sposób powieść ta już się wyróżnia, bo nie często mamy lektury w twardych oprawach, a te zazwyczaj dłużej są odporne na zniszczenia. Jedyne, co mi tu zgrzyta, to bardzo cienkie strony, że tekst z drugiej strony niemal przebija na wcześniejszą. Idzie się do tego przyzwyczaić, ale mnie na początku irytowało, bo dawno nie spotkałam się z czymś takim. Podzielona na wielu narratorów, czcionka jest wystarczająca, odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane.

To nie jest moje pierwsze spotkanie z piórem Karoliny. Jednak dotychczas była to taka typowa powieść obyczajowa czy romans. Ostatnio dwie wydane książki, odnoszę wrażenie, były skierowane dla nieco młodszych czytelników niż zawsze, a ta już w ogóle. Kompletnie mi nie przeszkadzało, że akcja ma miejsce w szkole. Pomysł na fabułę to strzał w dziesiątkę, ale zdaję sobie sprawę, jak musiało być autorce trudno przebić się przez temat trudny, tabu, spychany wciąż na bok. Tym bardziej dla niej wielkie brawa, ponieważ wykonała kawał dobrej roboty. Czyta się szybko i lekko, nie ma tu jakichkolwiek blokad, które utrudniałoby czytanie. 

Tym razem książka może nie przemówić do każdego. Po pierwsze, że akcja rozgrywa się w szkole średniej, a co za tym idzie, są młodsi bohaterowie. Po drugie, nie uświadczycie tutaj typowej powieści obyczajowej, bo prędzej to młodzieżówka z trudnymi tematami. I wreszcie po trzecie, porusza wiele nieprzyjemnych tematów, między innymi hejt, presja, szydzenie, zaburzenia odżywiania i wiele innych. Te tematy wciąż są spychane, a cały czas aktualne, przede wszystkim w szkołach. Powinna być co jakiś czas w szkołach pogadanka na ten temat, bo nie wierzę, że w danej placówce wybranej losowo, nie ma przemocy czy hejtu. Zazwyczaj jest, dobrze skrywany, a ofiary siedzą cicho. Uderzyło to wszystko, co się w książce znajduje, z dużą mocą. Sama zderzyłam się z hejtem, wyśmiewaniem, odrzuceniem przez rówieśników i wiem jak to jest. Wiem, co czuły postacie z tej książki. Mam nadzieję, że Was to nie spotkało, ale że będziecie potrafili zrozumieć tę historię. Osoby dotknięte przemocą będą wiedziały, ale Ci, których to nie spotkało to już inaczej...

Autorka wykreowała ciekawe postacie, a każda z nich jest inna. Ma inny charakter, inne grzechy z przeszłości, które po jakimś czasie wychodzą na jaw. Noszą maski i udają kogoś całkowicie innego... Momotarö krok po kroku odkrywa tę prawdę, sprawiając, że postacie zrzucają maski, a raczej on im je ściąga i rozbiera z odzieży, pozostawiając do oceny przez innych. Większość ważnych bohaterów jest naszymi narratorami, dzięki czemu poznajemy książkę różnymi oczami, z różnych punktów widzenia. Dla mnie to świetny zabieg, bo nikt nie myśli identycznie, a tutaj autorka odarła bohaterów z ich myśli. Dzięki tej wielonarracyjności książka staje się jeszcze bardziej przystępna.

Dzieje się naprawdę sporo i szybko, nie ma czasu na nudę. Jest tu całe mnóstwo emocji, które odczujemy tak, jak bohaterowie. Podczas czytania czułam jak boli mnie serce i dusza, a przy tym powracają wspomnienia z przeszłości. Ja już tak mam, że jak dzieje się coś złego, to się izoluję. I ktoś w tej powieści też tak robi...

Reasumując chciałabym Wam bardzo polecić tę książkę. Wierzę, że o trudnych tematach tabu się nie rozmawia, ale chociaż często myśli. Że pojawiają się osoby odważne, które pomogą, które nie ominą proszącego niemo o pomoc. Jest to pozycja, która wzbudza wiele refleksji, podejmuje się trudnych i wrażliwych tematów... Zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Nie będziecie zawiedzeni.

Link do opinii
Avatar użytkownika - joseheim
joseheim
Przeczytane:2026-03-25, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam, 52 książki 2026,

Przeczytane w ramach bootouru.

 

Życie nastolatka w dzisiejszych czasach jest najeżone trudnościami, z jakimi moje pokolenie spotykało się w mniejszym zakresie ze względu na brak mediów społecznościowych. Ale to nie oznacza, że za moich czasów nastolatkom nie było trudno. Pewne rzeczy się nie zmieniają - tworzenie się grupek, wykluczenia, ocenianie po tym, na co stać czyjąś rodzinę, a na co nie lub gdzie kto jeździ na wakacje i komu wujek z Niemiec przywiózł lalkę barbie, odwracanie wzroku, kiedy dzieje się coś niewygodnego, naśmiewanie się z tego, kto wydaje się słabszy, dziwny, inny, byle nie naśmiewano się ze mnie... Tak, pewne rzeczy się nie zmieniają. Obecnie tylko eskalują.

 

Doskonale pokazuje to krótka, ale treściwa powieść ,,To był tylko żart" Karoliny Klimkiewicz, która od lat jako psycholog i pedagog rozmawia z młodzieżą. A potem wyciąga wnioski i próbuje za pomocą prozy pokazać innym, jak wygląda życie dzisiejszego nastolatka (czy też szerzej - po prostu człowieka). Co powoduje lęki, co sprawia, że odechciewa się wszystkiego, że wstanie rano z łóżka zdaje się czasem zadaniem ponad siły, że dusimy w sobie rzeczy, których nie mamy komu albo po prostu nie umiemy okazać na zewnątrz.

 

Laura po latach zmuszona jest wrócić wraz z patchworkową rodziną do Opola. Uczęszczała tu kiedyś do podstawówki... ale to było ocean czasu temu, prawda? To, że była nieznośnie gruba w wyniku problemów z tarczycą, że była ofiarą przemocy rówieśniczej... że zdarzyły się też inne, jeszcze gorsze rzeczy... nie ma teraz znaczenia, prawda? Wszystko się zmieniło, czyż nie? Dorosła, wzięła się za siebie, dzięki lekom i ciężkiej pracy wyszczuplała i wyładniała. Na pewno nikt nie pamięta tego, kim była, nieprawdaż?

Okazuje się jednak, że są tacy, którzy pamiętają. Tacy, którzy od lat w milczeniu dokładnie obserwują otoczenie. I którzy wreszcie postanowili to milczenie przerwać. Bo ileż można patrzeć na dzieciaki poniżane przez inne dzieciaki i nauczycieli? Jak długo można odwracać wzrok i udawać, że nic się nie dzieje?

 

Ktoś pod pseudonimem Momotarou nagle uaktywnia się i zaczyna obnażać w mediach społecznościowych sekrety tych, którzy mają to i owo na sumieniu - publikowanie rozmów, przesyłanie zdjęć, znęcanie się... ale także ignorowanie przemocy. Na celowniku Momotarou znajduje się również Laura. A przecież ona tylko stara się przetrwać, ciężko pracuje na to, by być lubiana, chce stać się silna, by już nikt więcej w życiu jej nie skrzywdził. Tylko czy jej się to uda? Czego właściwie chce Momotarou i kim on jest? Co spotkało jego samego, że tak bardzo zależy mu na ukaraniu winnych? I co to właściwie znaczy: być winnym?

 

,,To był tylko żart" jest opowieścią o bezradności, samotności, bezsilności. O tym, co się dzieje, kiedy nie otrzymamy znikąd pomocy. I o tym co może się stać, jeśli odważymy się o tę pomoc poprosić.

 

Podsumowując: cieszę się, że ta książka trafiła w moje ręce. Karolina Klimkiewicz porusza tematy bardzo ważne. Takie, o których trzeba mówić jak najszerzej. Bo to nie jest tylko żart. Czasem to jest czyjeś być albo nie być.

 

Jedyne zarzuty, jakie mam są do... wydawnictwa. Pierwsza rzecz, jaka rzuca się w oczy, kiedy bierzemy książkę do ręki, to ultracienkie strony. Tak cienkie, że prześwituje na nich druk po drugiej stronie kartki. Ktoś tu oszczędzał na gramaturze papieru!

Druga rzecz, to korekta drastycznie niskiej jakości - i to nie jest przesada. Czytam wiele, sama pracuję z tekstami na różne sposoby, wiem, że ludzie popełniają błędy. W drukowanych książkach czasem zdarzają się potknięcia... ale nie powinno ich, na bogów, być aż tyle. Nad korektą pracowały podobno dwie osoby, jednak przecinki żyją własnym życiem i co najmniej kilkadziesiąt stoi zupełnie nie ta, gdzie powinno. Trafiły się też literówki, drobne niegramatyczności, a nawet jedno czy dwa słowo użyte w nieprawidłowym kontekście. Wielka szkoda - bo dobra książka zasługuje na dobrą formę, a tutaj niestety wydawnictwo zawiodło.

 

Czy to wpływa na odbiór książki? Zapewne tylko kiedy jesteście tak upier.... drobiazgowi jak ja. Nadal jednak ,,To był tylko żart" pozostaje przecież wartą uwagi, ważną i wartościową powieścią. Nic, tylko czytać - zwłaszcza jeśli samemu jest się nastolatkiem lub ma się nastoletnie (albo wkrótce nastoletnie) dzieci.

Link do opinii
Avatar użytkownika - izabela81
izabela81
Przeczytane:2026-03-18, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2026,

Laura wraca do swojej starej szkoły, liczac, że nikt jej nie pamięta. Uczennica próbuje odkryć, kim jest Momotar?. Powracają do niej lęki, kłamstwa i wspomnienia, od których chciała uciec. 

 

Karolina Klimkiewicz w tym jakże ważnym thrillerze psychologicznym porusza temat hejtu i nienawiści wśród szkolnej młodzieży. Na pewno wielu z nas mierzyło się z tym problemem, będąc nastolatkiem. Każdy był w jakiś sposób oceniany, a rzadko zrozumiany, prawda? 

 

Jak często chowamy się za maskami, filtrami, kłamstwami i ciszą? Dlaczego nie walczymy o prawdę? Słowa - to od nich najczęściej zaczyna się przemoc. Niewinny żart nakręca spiralę nienawiści. Czy możliwy jest jej koniec? Kto będzie na tyle odważny, by powiedzieć: dość!?

 

Nikt z nas nie jest jednowymiarowy, tylko dobry lub zły. Można być zarówno ofiarą, jak i sprawcą. Ale i też niemym obserwatorem. Czy ta ostatnia kwestia nie wydaje się najgorsza? Czy będąc świadkiem przemocy, który patrzy i nic z tym nie robi, nie jesteśmy w równym stopniu winni? Nie można milczeć, gdy ktoś cierpi. Ale w odpowiedzi na przemoc nie można również używać przemocy. 

 

"Ludzie muszą się obudzić i zrozumieć, że są odpowiedzialni za słowa, które wypowiadają, za gesty, które czynią i za decyzje, które podejmują. Również za swoją bierność."

 

Ta książka opowiada o granicach. Granicach między pamięcią a obsesją, między bólem a zemstą. Bardzo ważną rolę odgrywa tu wybaczenie. Trzeba zrozumieć, że aby wybaczyć innym, najpierw musimy wybaczyć samym sobie. Wybaczenie nie oznacza zapomnienia, lecz wolność. 

 

"Zemsta jest jak dym, wydaje się, że cię chroni, że możesz się za nią ukryć, a tak naprawdę powoli cię dusi."

 

"To był tylko żart..." to poruszająca historia o tym, do czego może doprowadzić przemoc, nienawiść i poczucie osamotnienia. To książka o potrzebie zauważenia, walce i sile, by być sobą. O tym, że czasem trzeba stracić wszystko, by zobaczyć, co jest prawdziwe. O bolesnych upadkach i podnoszeniu się po nich. O próbie naprawy tego, co zrobiliśmy źle i potrzebie wybaczenia. O tym, że zawsze można zacząć od nowa. To książka, którą powinien przeczytać każdy. Rozmawiajmy! Reagujmy!

 

Link do opinii
Inne książki autora
Dopóki starczy mi wiary
Karolina Klimkiewicz0
Okładka ksiązki - Dopóki starczy mi wiary

Nowa powieść Karoliny Klimkiewicz przynosi dalsze losy bohaterów emocjonującej książki "Dopóki starczy mi sił". Czy Zola i Liam pokonają...

Najskrytsze miejsca duszy
Karolina Klimkiewicz0
Okładka ksiązki - Najskrytsze miejsca duszy

Kiedy po zdaniu wszystkich egzaminów w sesji Hiacynta wraz z przyjaciółmi postanawia wyjechać nad morze, nie wie jak tragiczne w skutkach będą to wakacje...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Opad
Opad

František Kotleta

Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy