Niewielkie miasteczko w Szkocji. Jesień jak co roku jest tu chłodna, mglista i deszczowa. Hope Hill kocha to miejsce do tego stopnia, że gdy jej rodzice wylatują w cieplejsze rejony świata, ona przyjmuje spadek po dziadkach i prowadzi hotel dla turystów.
Pozornie dobrze jej się żyje i mieszka z Anthonym.
Pozornie.
Mężczyzna od dłuższego czasu źle ją traktuje, zamieniając jej życie w koszmar. Nie pomaga również fakt, że kiedyś Hope związana była z ich wspólnym przyjacielem Emmettem, który złamawszy jej serce, wyjechał do Londynu i ślad po nim zaginął. Nigdy nie odwiedził ani Hope, ani swoich dawnych przyjaciół.
Wszystko zaczyna się psuć, gdy dziewczyna postanawia zerwać z Anthonym i przywrócić w swoim życiu spokój.
Jej nagła choroba, kłótnia z partnerem, powrót Emmetta i niespodziewana śmierć sprawią, że jej świat się zawali, a podejrzenia spadną bezpośrednio na nią.
Zostały jednak pewne notatki i tajemnice do rozwikłania. Jest też miłość, dla której być może jeszcze będzie ratunek, gdy wszystko, co złe, wyjdzie na jaw.
Wydawnictwo: WasPos
Data wydania: 2026-03-24
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 324
Czasem w życiu przychodzi taki moment, kiedy idziemy jakby we mgle — powoli, ostrożnie, niepewni, czy stawiany krok prowadzi nas naprzód, czy może wcale nie ruszamy z miejsca. Mgła potrafi otulić, ale też zagłuszyć to, co najważniejsze. Zniekształca kształty, tłumi dźwięki, sprawia, że nawet dobrze znane ścieżki wydają się obce. A jednak właśnie w takiej półprzezroczystej, chłodnej zasłonie często kryją się odpowiedzi, których nie potrafimy znaleźć w pełnym świetle dnia. To wrażenie błądzenia, szukania drogi, stawiania kolejnych kroków mimo strachu i niepewności idealnie oddaje klimat powieści "Trzy kroki we mgle", po którą sięgnęłam tym razem.
Akcja powieści rozgrywa się w niewielkim szkockim miasteczku Hillside. Tam właśnie mieszka Hope Hill, której życie pozornie wygląda na spokojne i ciche. Ona sama prowadzi mały pensjonat, który dostała po swoich dziadkach, hoduje owce i pracuje też w lokalnej policji. Czuje silny związek z tym miejscem i nazywa je domem. Wielu mieszkańców, w tym jej rodzice, zdecydowało się wyjechać i zacząć nowe życie gdzie indziej, lecz ona nie potrafi opuścić rodzinnego miejsca, które kocha. Towarzyszą jej wierny pies Karma oraz kruk Zazu, którzy dodają tej historii uroku i charakteru.
Na pierwszy rzut oka życie Hope wydaje się uporządkowane, jednak pod powierzchnią kryje się wiele bólu i napięcia. Kobieta od dłuższego czasu tkwi w toksycznym związku z Anthonym, który skutecznie odbiera jej spokój i poczucie własnej wartości. Choć zdaje sobie sprawę, że relacja ją niszczy, trudno jej podjąć decyzję o definitywnym rozstaniu. Dodatkowo wciąż wracają wspomnienia związane z Emmettem Andersonem, jej dawną miłością, który przed laty złamał jej serce i bez słowa wyjechał do Londynu, zrywając kontakt ze wszystkimi.
Fabuła nabiera tempa w chwili, gdy Hope postanawia zawalczyć o siebie i zakończyć destrukcyjny związek. Wtedy jej życie zaczyna się gwałtownie komplikować. Powrót Emmetta po ośmiu latach nieobecności wywołuje lawinę emocji i pytań, pojawia się tajemnicza choroba, dochodzi do niespodziewanej śmierci, a sama Hope zostaje uwikłana w sprawę morderstwa. Na szczęście okazuje się, że Emmett jest dziś cenionym i skutecznym detektywem śledczym, który nie zamierza zostawić jej samej z problemami. Razem próbują odkryć prawdę ukrytą w dawnych wydarzeniach, pozostawionych notatkach i sekretach mieszkańców Hillside.
To kolejna książka autorki, po którą sięgnęłam właściwie bez większego zastanowienia. Jej wcześniejsze powieści: „Paper Birds” oraz „His Game, Her Rules”, bardzo mi się podobały, dlatego byłam ciekawa, jak poradzi sobie z historią utrzymaną w nieco innym klimacie. Już od pierwszych stron czuć atmosferę szkockiej prowincji, gdzie mgła, deszcz i sekrety mieszkańców tworzą idealne tło dla historii o trudnej przeszłości, stracie i próbie odzyskania kontroli nad własnym życiem. Autorka bardzo sprawnie łączy tutaj kilka gatunków. To jednocześnie romans, dramat obyczajowy i historia z wyraźnie zarysowanym wątkiem kryminalnym. W porównaniu z wcześniejszymi książkami jest zdecydowanie bardziej niepokojąco. Pojawia się więcej napięcia, emocjonalnych konfliktów oraz tajemnic, które dotyczą nie tylko uczuć, ale również win, przemilczeń i trudnej przeszłości.
Bardzo lubię styl autorki, ponieważ prowadzi zawsze fabułę w lekki, naturalny sposób, bez przesadnego dramatyzmu. Wszystko dzieje się płynnie, sceny przechodzą jedna w drugą niemal niezauważalnie, a emocje bohaterów wypadają wiarygodnie. Dzięki temu nawet spokojniejsze momenty nie nużą, a całość wciągnęła mnie od pierwszych stron.
Muszę jednak przyznać, że sama Hope początkowo trochę mnie irytowała. Szczególnie w scenach, gdy Emmett próbował wyjaśnić wydarzenia z przeszłości, a ona reagowała głównie złością i pretensjami. Miałam wrażenie, że momentami uparcie nie chce dopuścić do siebie prawdy i zamiast rozmowy wybiera atak. Wpisuje się taką postawą w typowe bohaterki romansów, które nie chcą rozmawiać, wolą pomijać temat i unikać znienawidzonej osoby. Z drugiej strony trudno się temu całkowicie dziwić. Lata spędzone w toksycznym związku i życie w ciągłym napięciu mocno wpłynęły na jej sposób myślenia i relacje z innymi. To, co wydarzyło się przed laty między nią a Emmettem, można było częściowo przewidzieć, jednak Hope bardzo długo nie potrafiła odpuścić dawnych urazów i dopuścić do siebie głosu serca.
Dużym atutem tej powieści jest umiejętne wyważenie wszystkich elementów. Romans nie dominuje nad fabułą, kryminał nie przytłacza, a wątki obyczajowe nadają historii autentyczności. Autorka potrafi budować napięcie, ale jednocześnie nie rezygnuje z cieplejszych momentów i subtelnego humoru. Dzięki temu „Trzy kroki we mgle” to nie tylko opowieść o miłości, drugiej szansie, tajemnicach i szukaniu prawdy, ale także historia o odzyskiwaniu siebie, odwadze i próbie uporządkowania życia po latach bólu. To książka pokazująca, że czasem trzeba przejść przez własną mgłę, by w końcu zobaczyć, co naprawdę jest ważne.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy z wydawnictwem WasPos
MOJE PRYWATNE WZGORZE NADZIEI
"Jest tak blisko mnie, dosłownie na odległość trzech kroków. Dzielą nas jedynie mgła oraz miliony wspomnień i doświadczeń."
Czasem jedynie parę kroków dzieli nas od podjęcia ważniej decyzji. Boimy się jednak pójść w określonym kierunku, bo wciąż tli się w nas strach, że jest on niewłaściwy i powinniśmy wybrać inny. Postawienie pierwszego kroku wiąże się z wykonaniem kolejnego, a wtedy coraz trudniej będzie nam zawrócić i zaczynać od początku. A może wycofanie się nie będzie w ogóle możliwe? Popełnianie błędów, ponoszenie konsekwencji i rany zadane przez innych powodują, że czasem zrobienie trzech kroków wymaga od nas tytanicznej odwagi. Czy warto walczyć do końca, czy warto walczyć o siebie, kiedy wokoło wszystko spowija mgła niepewności, a stromy klif woła obietnicą końca naszych ziemskich rozterek?
"Życie jednak nie jest z zasady proste, a błędy, które się kiedyś popełniło, lubią się mścić."
Mglista, deszczowa Szkocja i jej niezaprzeczalna uroda zdają się rezonować z duszą Hope Hill oraz z tym, co się dzieje w jej życiu. Kocha otaczający ją małomiasteczkowy świat oraz zwierzęta, które towarzyszą jej w codziennym życiu. Prowadzi bowiem hotel dla turystów oraz opiekuje się gospodarstwem, które w spadku pozostawili jej dziadkowie. Niby ma wszystko, co bliskie jej sercu, a jednak czuje, że musi postawić krok i rozstać się z obecnym partnerem Anthonym. Coś zaczęło się psuć, coś zgrzyta w ich wzajemnych relacjach, więc błędem byłoby brnąć w związek bez przyszłości. Tylko czy na pewno dobrze ocenia sytuację? Dlaczego zdaje się gubić momenty i być przekonaną o czymś, co podobno nigdy nie miało miejsca? Kiedy jednak decyduje się zerwać z Anthonym, okazuje się, że zamiast pójść na przód, zrobiła nie jeden, ale kilka kroków wstecz.
"Nie da się pokochać kogoś drugi raz, ale co, jeśli nigdy nie przestało się go kochać?"
Całą sytuację komplikuje pojawienie się w miasteczku Emmetta. To on przed laty zranił Hope tak bardzo, że ostatnim czego pragnie, to odgrzebywanie starych ran i powrót do przeszłości. Wydaje jej się, że jedynym co czuje wobec niego to nienawiść, której nigdy nie zdoła zamienić na jakieś cieplejsze uczucia. Kiedy jednak na jaw zaczynają wychodzić długo skrywane prawdy, a ofiar dawnych zbrodni jest więcej niż ona sama, Hope będzie musiała skonfrontować się ze swoimi uczuciami i zdecydować, czy w jej sercu aby na pewno nie ma miejsca na miłość. Kolejny raz będzie musiała podjąć kroki – tylko w jakim kierunku?
"Nie ma dróg i sytuacji bez wyjścia. Najważniejsze, żeby się nie poddawać i kiedy los daje nam cierpką cytrynę, zrobić z niej lemoniadę. Z kolei z kłód rzucanych pod nogi zbudować nowy most."
„Trzy kroki we mgle” to opowieść o walce o samego siebie oraz o swoje miejsce na ziemi. To historia osób, które zostały uwikłane w intrygę, która mogła powstać tylko w umysłach ludzi ogarniętych obłędem. Klimat szkockich terenów pogłębia uczucie nadchodzącego zagrożenia oraz gwałtownych zmian, które będą się musiały dokonać w życiu bohaterów. Bez przyrody i otaczającej mgły ta opowieść byłaby zupełnie inna, bo to one wprowadzają nas w klimat wielu gatunków. Jest to bowiem nie tylko bardzo pięknie opisany romans, ale także zagadka kryminalna oraz thriller psychologiczny. Historia Hope i Emmetta była dla mnie ogromnym zaskoczeniem literackim.
Polecam – warto się przekonać, dlaczego Hope jest dla Emmetta jego „własnym, prywatnym wzgórzem nadziei”.
*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Trzy kroki we mgle, Natalia Kulpińska, Wydawnictwo WasPos, 2026
*Wspolpraca recenzencka z Wydawnictwem WasPos
*współpraca reklamowa*
Przepadłam dla tej historii kiedy była na wattpadzie, dlatego też wyczekiwałam jej wydania, bo chciałam przeżyć tą przygodę jeszcze raz. Ta książka jest dość nietypowa jeśli biorąc pod uwagę inne historie autorki. To nie jest po prostu romans, bo tutaj dość mocno odznaczają się elementy kryminału a nawet thrillera. To złożona opowieść, która zabiera nas do mglistej Szkocji, gdzie nie do końca możemy być pewni co jest prawdą, a co tylko złudzeniem.
Małe miasteczko w Szkocji, miejsce gdzie panuje raczej cisza i spokój, a młodzi ludzie raczej decydują się na wyprowadzkę, albo żeby zmienić klimat, albo żeby mieć szersze perspektywy na rozwój. Hope jednak nigdy nie chciała opuszczać tego miejsca, od zawsze przywiązana do tego miejsca, przyjmuje spadek po dziadkach i rozpoczyna swoją działalność. Od lat kobieta żyje w na pozór szczęśliwym związku, lecz Anthony staje jej się coraz bardziej obcy. Mężczyzna od jakiegoś czasu źle ją traktuje, a Hope coraz częściej myśli o rozstaniu. Splot wielu powiązanych ze sobą wydarzeń sprawia, że dziewczyna podejmuje ostateczną decyzję. Niedługo później Anthony najprawdopodobniej zostaje zamordowany, a podejrzenia padają właśnie na Hope. Na pomoc zaś rusza Emmet, który po latach wraca do miasteczka by wszytko wyjaśnić i odzyskać ukochaną.
Jak już wspominałam ta książka jest inna, różni się od tych wszystkich romansów, którymi raczy nas autorka. Ta historia to swego rodzaju gatunkowy mix, ale też opowieść bardzo złożona, tajemnicza, gęsta, może nawet nieco mroczna. W tej historii autorka pokazuje nam swoją nową twarz, zwraca się w kierunku kryminału, a mi to się bardzo podobało. Jaż niemal na samym początku możemy poczuć nietypową atmosferę, która z każdą strona coraz bardziej się zagęszcza. Wiemy, ze nic nie wiemy, a nieco później już w ogóle nie wiemy czy to co się dzieje jest prawdą czy snem. Podobnie jak Hpoe możemy poczuć niepewność i zagubienie, stajemy w samym centrum nieprzyjemnych wydarzeń, które mocno doświadczają naszą bohaterkę. Kiedy fabuła wchodzi w te aspekty kryminalne robi się jeszcze ciekawiej, a napięta relacja pomiędzy Hope i Emmetem nie koniecznie sprzyja temu, w jakie tory wchodzi śledztwo.
Wątki romantyczne i kryminalne idą tutaj razem ramię w ramię, panuje tutaj moim zdaniem równowaga. Wątki romantyczne są raczej chłodne, bardzo szybko uświadamiamy sobie, że w tej relacji coś poszło nie tak, a później poznajemy różne wersje tej samej historii, dążymy do tego by poznać prawdę. Spotkanie po latach, druga szansa, delikatne enemies to lovers, slowburn, manipulacje i intrygi to tylko cześć tego, czego możecie się tutaj spodziewać. Ta relacja rozwija się w cieniu "tragedii", Hope pomimo swojej niechęci nie ma wyjścia i musi zaufać Emmetowi, zaczynają działać wspólnie, a mężczyzna jest gotowy na wszytko by pomóc. Oboje dokonują szokujących odkryć, które zmieniają wszystko, przekonują się też, że wszytko co się wydarzyło było misternie stworzoną iluzją.
Uwielbiam tą książkę, jest ona jedną z moich ulubionych historii autorstwa Natalii. To połączenie gatunków, ta zagadka, ta ciężka i napięta do granic możliwości atmosfera, przegenialna manipulacja i intryga, do tego oczywiście spora dawka emocji, świetne motywy, no i lekkie pióro autorki, i mamy historię bardzo dobrą, moim zdaniem nawet rewelacyjną, od której nie można się oderwać. To coś innego w wykonaniu Natalii, to lektura moim zdaniem warta uwagi i polecenia, kusi nie tyko oryginalną i wielowątkową fabułą ale też cudownym wydaniem. Ze swojej strony zachęcam do lektury.
„Trzy kroki we mgle” to pozycja, która na pierwszy rzut oka kusi niezwykle nastrojową, dopracowaną okładką, obiecującą czytelnikowi emocjonalną ucztę w sercu surowej Szkocji. Niestety, im głębiej wchodzimy w tę mgłę, tym wyraźniej widać, że pod estetyczną fasadą kryje się konstrukcja pełna pęknięć, a obiecujący klimat ustępuje miejsca narracyjnemu chaosowi i rażącym uproszczeniom.
Główna bohaterka, Hope, to postać, którą autorka starała się wykreować na uosobienie niewinności i dobroci. Jest policjantką, choć jej zawodowa codzienność - wypełniona raportami o kradzieży ziemniaków - stoi w jaskrawym kontraście do brutalnych wydarzeń, w które zostaje wplątana. Niestety, jej wizerunek jako „wolnego ducha” kochającego zwierzęta bardziej niż ludzi, nie wytrzymuje zderzenia z jej kompletną biernością i naiwnością. Hope często zachowuje się w sposób skrajnie niedojrzały, co sprawia, że trudno z nią rezonować. Jej relacja z Anthonym, choć słusznie nakreślona jako toksyczna i duszna, opiera się na przerysowanych emocjach, a pojawienie się Emmeta - dawnej miłości i rzekomego „asa” brytyjskiej policji - zamiast dodać historii dynamiki, pogrąża ją w morzu powtarzalnych wyznań i nielogicznych zachowań.
Jako recenzentka muszę zwrócić szczególną uwagę na warsztat i merytorykę, które w tej powieści kuleją najbardziej. Stylistyka jest do bólu uproszczona, operuje językiem niemalże paradokumentalnym, gdzie każda silniejsza emocja musi objawiać się krzykiem, a bohaterowie zamiast rozmawiać, nieustannie wyrzucają z siebie pretensje. Największym grzechem jest jednak brak solidnego researchu. Szkocja w wydaniu autorki to zbiór stereotypów, które nijak mają się do rzeczywistości. Sceny, w których detektyw prowadzi śledztwo „na własną rękę”, wynosząc dowody i ignorując prokuratorskie procedury, ocierają się o absurd i odbierają historii jakąkolwiek wiarygodność.
Mocną stroną mógłby być sam zamysł na thriller z wątkiem kryminalnym, bo intryga rzeczywiście posiada momenty, które potrafią zaskoczyć i zmusić do czytania dalej. Autorka potrafi dawkować informacje, budując pewien rodzaj niepokoju. Jednak te przebłyski giną pod ciężarem błędów logicznych, takich jak niefortunny wątek jagnięcia w piwnicy czy „oszałamiające widoki” podziwiane w gęstej mgle o piątej rano.
Moja subiektywna ocena jest surowa, ponieważ wierzę, że dobry klimat nie zastąpi rzetelności. „Trzy kroki we mgle” to książka, która miała ogromny potencjał na bycie klimatycznym „scottish noir”, ale ostatecznie pozostała jedynie literackim szkicem, w którym wątki urywają się bez słowa wyjaśnienia, a bohaterowie błądzą nie tylko we mgle, ale i w braku spójnej wizji autorki.
Po ogromnej stracie Sunny próbuje na nowo nauczyć się oddychać. Kiedyś pełna życia - dziś walczy, by w ogóle przetrwać kolejny dzień. Powrót do rodzinnego...
Aria Green, siedemnastoletnia marzycielka, zostaje porzucona przez rodziców, którzy prowadzą gorzką wojnę, wplątując ją w środek burzy. W obliczu tego...
Przeczytane:2026-05-19, Ocena: 5, Przeczytałem, 2026,
(czytaj dalej)