Uniesienie

Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2018-11-14
Kategoria: Horror
ISBN: 9788381254212
Liczba stron: 176

Ocena: 4.47 (15 głosów)
Inne wydania:

Bliżej...

Tajemnicza przypadłość i zwykły człowiek, który w upiornym miasteczku Castle Rock wywoła rewolucję – zjednoczy ludzi, których dzieli wszystko.

Scott Carey wciąż traci na wadze. Świetna wiadomość dla kogoś, kto zawsze miał lekki problem z otyłością! Tylko że on wygląda wciąż tak samo. Nikt z jego otoczenia nie uwierzyłby, że waga, na którą codziennie wchodzi, za każdym razem pokazuje mniej kilogramów. Niezależnie od tego, ile Scott zje i co na siebie włoży. Nawet hantle, które w momencie ważenia trzyma w rękach, nie mają żadnego wpływu na jego wagę. Jak gdyby otaczał go kokon nieważkości.

Scott podchodzi do całej sprawy ze stoickim spokojem, bo, o dziwo, czuje się wspaniale, jakby jego przedziwna przypadłość wyzwalała w nim wszystko co najlepsze. Nawet kiedy zdaje sobie sprawę, że tajemniczy proces przyśpiesza i Godzina Zero być może nadejdzie znacznie szybciej, niż przewidywał. Ale zanim to nastąpi…

Kup książkę Uniesienie

Zobacz także

Opinie o książce - Uniesienie

Avatar użytkownika - zaczytanalala
zaczytanalala
Przeczytane:2019-01-03, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam,

Scott Carey mieszka sam w Castle Rock, gdzie sąsiedzi nie spoufalają się ze sobą. Mężczyzna ma problem z nadwagą i zazwyczaj omija wagę z daleka, ale wszystko zmienia się w dniu, w którym czuje, że powinien się zważyć. Okazuje się, że schudł, mimo iż ubrania wciąż na niego pasują i ciało nie zmienia się w widoczny sposób. Sprawa komplikuje się coraz bardziej, gdy odkrywa on, że waga nie zmienia swej wartości bez względu na to, co jest w ubrany oraz co ma w kieszeniach. Zjawisko zaczyna postępować i Scott czuje, że do dnia ZERO pozostaje mu coraz mniej czasu. 

Dodatkowo zaczyna zauważać, że mieszkańcy miasteczka wcale nie są tak bezstronni, jakby się mogło wydawać. Potrafią oni oceniać kogoś bardzo surowo oceniać poprzez pryzmat jego poglądów i w okrutny sposób traktują sąsiadki Scotta. Być może jest to odpowiedni czas, aby nawiązać z nimi cieplejsze stosunki i wstawić się za nimi. Jak dużo czasu jeszcze mu zostało? Czy zdąży naprawić błędy Castle Rock?
Czas goni, a dotychczas medycyna nigdy nie słyszała o takich przypadkach, jak Scott i jego utrata wagi.

***

"Dwa dni później zadzwonił doktor Bob z pytaniem, czy zaszła jakaś zmiana. Scott powiedział mu, ze sytuacja rozwija się w tym samym kierunku. Zszedł do dziewięćdziesięciu trzech i pół kilograma.
- To cholernie regularne - dodał. - Wchodzę na wagę, jakbym patrzył na licznik samochodu idący do tyłu.
- Ale nie ma zmian fizycznych w rozmiarach? Obwód pasa? Rozmiar koszuli?
- Ciągle mam sto centymetrów w pasie i noszę tę samą długość dżinsów: trzydzieści cztery. Nie muszę zacieśniać paska. Ani nie muszę popuszczać, chociaż żrę jak świnia. Jajka, bekon i kiełbaski na śniadanie. Sosy do wszystkiego wieczorem. Co najmniej trzy tysiące kalorii dziennie. Może cztery. Szukałeś podobnych przypadków?
- Tak - powiedział doktor Bob. - Na ile się orientuję, nigdy czegoś takiego nie było. Jest mnóstwo klinicznych raportów o ludziach z przyspieszonym metabolizmem... ludziach, którzy żrą jak świnie, według twojego określenia, i pozostają szczupli... nie ma jednak żadnych przypadków ludzi, którzy ważą tyle samo nago i w ubraniach. [...]"

***

Nie jest to typowy dla Stephena Kinga styl pisania o przerażających wydarzeniach, bo i książka sama w sobie nie jest typowa dla twórczości tego autora. Wbrew temu, do czego nas przyzwyczaił, w tym przypadku mamy historię przemijania. Co prawda przemijania w dość regularny sposób, ale jednak. Losy bohatera są intrygujące i sama podczas czytania niejednokrotnie zadawałam sobie pytanie, co zrobiłabym w pierwszej kolejności, gdybym potrafiła określić czas, jaki jeszcze mi został w tym życiu.
Niesamowita historia ogromnej zmiany psychicznej, jednak bez widocznych zmian fizycznych. Czytając miałam wrażenie, że prędkość utraty wagi przez głównego bohatera, jest proporcjonalna do stopnia, w jakim rozwiązał problem nietolerancji w miasteczku Castle Rock.
Książkę czyta się bardzo szybko, ponieważ jest cienka, ma dużą czcionkę, ale przede wszystkim historia znikającego mężczyzny jest intrygująca.
Ja byłam zachwycona. To nie jest tylko książka do przeczytania i ostawienia na półkę, ale przede wszystkim taka, która skłania do przemyśleń.
A Ty?
Co byś zrobił, gdybyś potrafił określić czas, jaki został Ci do dnia ZERO?

Link do opinii
Avatar użytkownika - Renata123mala
Renata123mala
Przeczytane:,

Delikatny jak motyl, żądli jak osa…

Stephen King ; Uniesienie ;  jak przystało na jego charakterystykę w literaturze horrorów i thrillerów, wydawnictwa Albatros, to powieść która wprowadziła mnie w stan dobrego humoru. Być może oceniłam twórczość pisarza bo poprzednich książkach, spodziewając się koszmaru. Jakże było moje zdziwienie, kiedy doczytałam książkę do ostatniego akapitu. Castle Rock to mała mieścina w której każdy zna się z widzenia, plotka rozchodzi się z szybkością światła, a konserwatywne republikańskie hrabstwo nie akceptuje ; inności ; politycznej, jak i na tle seksualnym, lub tej która dobrze jest im znana. Scott, starszy pan, rozwodnik, któregoś dnia niespodziewanie odwiedza przyjaciela który jest lekarzem, skarży mu się że pomimo dobrych wyników, w zastraszającym tempie traci na wadze. Co dziwne, waga pokazuje te same kilogramy, czy bohater jest ubrany, obciążony hantlami czy goły. W tym czasie poznaje dwie kobiety które otworzyły restaurację. Pomimo smacznych i wykwintnych dań, interes nie idzie dobrze a wszystko za sprawą tego że są lesbijskim małżeństwem, co odstręcza społeczność. Bohater zainteresowany jedną z nich, postanawia brać udział w Biegu Indyka, gdzie jego siła, determinacja pozbawia go wszelkich skrupułów związanych z wiekiem, siłą witalną. Kiedy podczas biegu podtrzymuje dziewczyny przed upadkiem, fotograf uwiecznia ich na kliszy. To daje jakby odwrotny skutek, czynią go jakby bohaterem , a tym samym dając im zieloną kartę. Waga spada, z każdym dniem, miesiącem, bohater staje się nabitą tlenem tkanką, odkrywa w sobie nowe doznania, uczucia, empatię, zawarte przyjaźnie stają się mocnymi więziami, odrzucając bariery które hamowały go wcześniej, staje się wolnym człowiekiem. Jak kończy się powieść? Mistrz horrorów, jak przystało na artystę tego kalibru, pokazał że ; piórem ; można się nie tylko bawić, ale i modelować słowa, tekst, zabarwiać fabułę, jak modelinę. Ciut fantasty, pomieszanej z ironią daje początek nowej serii tego autora, a mnie przed oczami ukazuje się film animowany ; Odlot ; Lekka, płynna narracja, bez dreszczu emocji, strachu, nocnych koszmarów, wprowadziła mnie w świat w którym wszystko jest możliwe, wystarczy chcieć. Polecam serdecznie. Renata Mielczarek.

   https://www.facebook.com/renia123mala/

Link do opinii
Avatar użytkownika - TheJoanstark
TheJoanstark
Przeczytane:,

Zawsze cieszy mnie powrót do Castle Rock - tak było też tym razem.
Historia jest bardzo prosta - główny bohater chudnie; waży coraz mniej, jednak wygląda ciągle tak samo. Waga nie rośnie nawet z ciężarkami w kieszeniach. Co z tego wyniknie? Jak ta historia się skończy po osiągnięciu wagi 0kg? Jak wpłynie to na otoczenie bohatera?
Jak zwykle Stephen King sięga do ludzkiej duszy i porusza w niej najwrażliwsze struny; czytelnik zatapia się w tej specyficznej atmosferze małego miasteczka i całym sobą wchłania historię; ma nadzieję na pozytywne rozwiązanie, że coś się zmieni, proces wyhamuje, coś się zmieni, będzie dobrze... ale czy będzie?
Spędziłam z ta historią świetnie czas, chociaż mam uczucie lekkiego niedosytu - dokładnie tak samo czułam się po przeczytaniu "Pudełka z guzikami Gwendy". Ogólnie polecam, dobry King, klimatyczny - uwielbiam!

Link do opinii
Avatar użytkownika - Bookendorfina
Bookendorfina
Przeczytane:2018-11-13, Ocena: 4, Przeczytałam, Mam,

"Życie jest tym, co z niego zrobimy, a akceptacja jest kluczem do wszystkich naszych problemów."

Tym, co najbardziej przebija się w noweli w pierwszym wrażeniu jest wyjątkowa lekkość narracji, ograniczenie słów do niezbędnego minimum, bez przydługich opisów, które mogłyby nadać zbędny ciężar przybliżanej historii, a tak charakterystycznych dla twórczości Stephena Kinga. Taki styl pasuje do tytułu i fabuły książki, uniesienia świadomości, wzlotu ciała, porywu myśli, czy upojenia niezwykłością. Pierwszorzędnie nakreślony klimat i atmosfera miasteczka, ciekawie przedstawione sylwetki postaci, treściwe oddanie emocji. Scenariusz zdarzeń opiera się na wątku obyczajowym, jednak posiłkuje się również drobnymi elementami fantastyki. Bardziej chodzi o zarzucenie przynęty na lekkie rozbudzenie wyobraźni czytelnika, niż dosłowne prowadzenie po niej. Udana propozycja na krótkie spotkanie z książką, szybki reset po cięższym dniu, udany przerywnik między bardziej wymagającymi lekturami. Zajmujący pomysł na opowieść, wdzięczna intryga, ciepłe przesłanie, oraz atrakcyjne wykonanie.

Castle Rock to mała miejscowość, dochodzi w niej do osobliwych zjawisk, a jedno z nich dotyczy Scotta Careya, projektanta witryn internetowych, niedawnego rozwodnika. Spotykamy go, kiedy udaje się do przyjaciela, byłego lekarza, po poradę w sprawie stanu zdrowia i zadziwiających procesów dziejących się z jego ciałem. Obserwujemy jak poczucie czegoś niezbadanego i nieuświadomionego wpływa na postrzeganie świata, miejsc, ludzi i istnienia. Zagadkowe sąsiadki, niepokojące postawy mieszkańców, szybko rozchodzące się plotki, i tajemnica będąca spoiwem zrozumienia, szacunku i przyjaźni. Czy zbliżanie się do niebezpiecznej granicy oddzielającej życie i śmierć może stać się wyzwalaczem większej ciekawości ludzi, empatii, akceptacji i potrzeby sprawiedliwości? Przedefiniowania tego, co naprawdę ważne, według nowych rang priorytetów i wartości, pozbywania się niechęci, uprzedzeń i wrogości, a kumulowania energii naładowanej pozytywnymi pierwiastkami?

bookendorfina.pl

Link do opinii
Avatar użytkownika - Renata123mala
Renata123mala
Przeczytane:2019-02-28, Ocena: 6, Przeczytałam,

Delikatny jak motyl, żądli jak osa…

 

Stephen King ; Uniesienie ;  jak przystało na jego charakterystykę w literaturze horrorów i thrillerów, wydawnictwa Albatros, to powieść która wprowadziła mnie w stan dobrego humoru. Być może oceniłam twórczość pisarza bo poprzednich książkach, spodziewając się koszmaru. Jakże było moje zdziwienie, kiedy doczytałam książkę do ostatniego akapitu. Castle Rock to mała mieścina w której każdy zna się z widzenia, plotka rozchodzi się z szybkością światła, a konserwatywne republikańskie hrabstwo nie akceptuje ; inności ; politycznej, jak i na tle seksualnym, lub tej która dobrze jest im znana. Scott, starszy pan, rozwodnik, któregoś dnia niespodziewanie odwiedza przyjaciela który jest lekarzem, skarży mu się że pomimo dobrych wyników, w zastraszającym tempie traci na wadze. Co dziwne, waga pokazuje te same kilogramy, czy bohater jest ubrany, obciążony hantlami czy goły. W tym czasie poznaje dwie kobiety które otworzyły restaurację. Pomimo smacznych i wykwintnych dań, interes nie idzie dobrze a wszystko za sprawą tego że są lesbijskim małżeństwem, co odstręcza społeczność. Bohater zainteresowany jedną z nich, postanawia brać udział w Biegu Indyka, gdzie jego siła, determinacja pozbawia go wszelkich skrupułów związanych z wiekiem, siłą witalną. Kiedy podczas biegu podtrzymuje dziewczyny przed upadkiem, fotograf uwiecznia ich na kliszy. To daje jakby odwrotny skutek, czynią go jakby bohaterem , a tym samym dając im zieloną kartę. Waga spada, z każdym dniem, miesiącem, bohater staje się nabitą tlenem tkanką, odkrywa w sobie nowe doznania, uczucia, empatię, zawarte przyjaźnie stają się mocnymi więziami, odrzucając bariery które hamowały go wcześniej, staje się wolnym człowiekiem. Jak kończy się powieść? Mistrz horrorów, jak przystało na artystę tego kalibru, pokazał że ; piórem ; można się nie tylko bawić, ale i modelować słowa, tekst, zabarwiać fabułę, jak modelinę. Ciut fantasty, pomieszanej z ironią daje początek nowej serii tego autora, a mnie przed oczami ukazuje się film animowany ; Odlot ; Lekka, płynna narracja, bez dreszczu emocji, strachu, nocnych koszmarów, wprowadziła mnie w świat w którym wszystko jest możliwe, wystarczy chcieć. Polecam serdecznie. Renata Mielczarek.

   https://www.facebook.com/renia123mala/

https://renatamielczarek.blogspot.com/2019/02/uniesienie.html

Link do opinii

"Tajemnica na górze, tajemnica na dole. Ciężar, masa, rzeczywistość: tajemnica wszędzie dookoła".


 
Co jakiś czas powracam do dobrze znanego mi miasteczka Castle Rock, by zaznać tam kolejnych, niesamowitych przygód. Ostatnio, za sprawą "Pudełka z Guzikami Gwendy" była to niezwykle frapująca podróż, dlatego też tego samego oczekiwałam po "Uniesieniu". Niestety, ta nowela mistrza grozy nie porwała mnie i dziwię się dlaczego nie została wydana w zbiorze opowiadań, tylko jako samodzielny tytuł.


 
Stephen King, nazywany królem horroru to amerykański pisarz, znany głównie z literatury grozy. Swoją prozę wydawał także jako Richard Bachman, czy John Swithen. Jego dorobek twórczy to wielomilionowe nakłady książek oraz liczne adaptacje filmowe. Autor mieszka z żoną Tabithą King w stanie Maine.


 
Scott Carey, mieszkaniec Castle Rock pewnego dnia odkrywa, że traci na wadze. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż tego stanu rzeczy nie zmieniają ani spożywane jedzenie, ani dodatkowe ubrania. Proces ten za to ciągle przyspiesza, co oznacza, że niebawem wybije jego Godzina Zero. Bohater nie czeka bezczynnie na nieunikniony koniec, lecz podejmuje się wyzwań, które wpływają na ludzi wokół niego.


 
"Uniesienie" nie jest powieścią, lecz nowelą, w której miłośnicy twórczości Stephena Kinga odnajdą tak dobrze znany klimat małego miasteczka, będący jedną ze sztandarowych cech prozy mistrza grozy. I to w zasadzie wszystko, co łączy tę książkę z starym, dobrym Kingiem. Nie odnalazłam na jej łamach bowiem ani napięcia, ani intrygującej tajemnicy, ani grozy, czego niewątpliwie mogłam się spodziewać po zakwalifikowaniu tej książki do gatunku horroru. Jest za to wątek fantastyczny, można powiedzieć, że paranormalny, ale dosyć wtórny, gdyż przecież motyw chudnięcia był już rozwinięty przez autora w świetnej powieści pt. "Chudszy".


 
Mój kolejny powrót do Castle Rock pozbawiony jest niestety klimatu grozy i bardziej przypomina nowelę obyczajową z pierwiastkiem fantastycznym. Stephen King porusza bowiem temat nietolerancji poprzez wątek związku lesbijek, które prowadzą w miasteczku restaurację. Temat pokazujący, że inna orientacja seksualna wywołuje niestety w ludziach niczym nieuzasadnioną wrogość. Trudno nie odnaleźć także w tej historii wyczuwalnych aluzji politycznych, jakie serwuje autor w odniesieniu do spostrzeżeń dotyczących ludzkiej mentalności.


 
Stephen King to gawędziarz i nie zmienia się to w jego stylu pisania od tylu już lat. Jednak w "Uniesieniu" zabrakło mi tak ważnego elementu fabularnego, jakim jest napięcie i swoiste oczekiwanie na tajemniczy finał. Nie twierdzę, że ta nowela jest słaba. Twierdzę jedynie, że mój poziom zaangażowania czytelniczego przy jej lekturze znacznie odbiegał od tego, do czego przyzwyczaił mnie mój najukochańszy pisarz.

 

https://www.subiektywnieoksiazkach.pl/

Link do opinii

Jak na Kinga możliwości, to raczej określiłabym to jako rozbudowane opowiadanie, niż jako książkę. Pomysł ciekawy, fantastyczny, bardziej obyczajowy niż straszny. Czterdziestolatek traci na wadze nie tracąc na objętości. Dodatkowo wszystko, czego się dotknie, też traci na wadze. W pewnym sensie przestaje na niego działać grawitacja. 

Główny bohater wie, że proces postępuje i choć trochę obawia się końca tego "uniesienia", to w pewnym sensie fascynuje go to, co go spotyka. Po drodze rozwiązuje własny konflikt z sąsiadkami i pomaga im odnaleźć swoje miejsce w konserwatywnej społeczności. 

Zakończenie bardziej romantyczne niż z nutą grozy. Lekka i przyjemna lektura, bez większych "uniesień". Przeczytana w Biedronce ;)

Link do opinii
Avatar użytkownika - ewelinalacheta
ewelinalacheta
Przeczytane:2019-02-13, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek 2019,

Lekka opowieść o tym jak jedna niesamowita przypadłość może zburzyć uprzedzenia ludzi oraz wpłynąć na życie innych.

Link do opinii

Z twórczością Stephena Kinga mam zerowe doświadczenie. Co prawda coś mi przemyka w
podświadomości, że być może kiedyś, dawno temu coś czytałam, jednakże może być to tylko moja bujna wyobraźnia podsycona wieloletnią chęcią sięgnięcia po niejedną z powieści tego pisarza. Upatrzyłam sobie więc najnowszą wydaną powieść pod tytułem „Uniesienie” i postanowiłam ją koniecznie przeczytać.


Książka jest bardzo cienka, na zaledwie 170 stronach, zadrukowanych dużą czcionką z pustymi stronami, ilustracjami, wcięciami i zdobną ramką dają nam po prostu bardzo długie opowiadanie. Częściowo jest to i wada i zaleta. Osobiście preferuję dłuższą lekturę, gdyż tak mało stron nie nadaje się na podróże pociągiem, czy autobusem, bo czyta się błyskawicznie. Może na niezbyt długą wizytę w kolejce do lekarza, oczywiście na NFZ, będzie w sam raz. Zaletą jest w sumie nie przeciąganie na siłę całego pomysłu, dostajemy tylko tyle, ile autor zapewne chciał nam przekazać i nie silił się na sztuczne zwiększanie objętości. Dobry papier i cała oprawa dają ulgę oczom, a kartki wertuje się migiem i jednego wieczoru przeczytałam dwie książki miast planowanej jednej. Generalnie wydanie oceniam bardzo pozytywnie.


Przechodząc do najważniejszego, mianowicie treści, to pisząc całkiem szczerze, mnie nie porwało. Ot, takie średnie opowiadanie, całkowicie poprawne, spójne, lekko tajemnicze, takie całkiem w porządku. Niestety nic ponadto. Nie będę kłamać, że po przeczytaniu tej powieści nie wracałam do niej myślami, bo jeden fragment całkiem mnie zaintrygował. Zrównanie pojęcia czasu z wagą, jedno i drugie jest abstrakcyjne w innej mierze, oba postanowiliśmy ująć w pewne opisowe karby i zechcieliśmy nimi zarządzać. Potrzebujemy tego, jest to nam niezbędne, jednak co się stanie, gdy jedno z nich, a w tym przypadku waga, nie będzie obrazować nam naszych oczekiwań? Co jeśli masa pozostanie ta sama, jednak jej waga zacznie bezustannie spadać w dół?


Przypadek, jaki dopada naszego głównego bohatera jest delikatnie ujmując, niezwykły. Zaczyna on tracić regularnie swoje do niedawna nadprogramowe kilogramy, mimo pochłanianych ogromnych ilości jedzenia, zaś jego ciało nie zmienia swej objętości nawet na centymetr. Najdziwniejsze jednak jest to, że żadne noszone przez niego przedmioty nie mają wpływu na jego wagę, ani ubrania, ani hantle, krzesła, po prostu nic. Serdecznie zaprzyjaźniony z nim emerytowany doktor jest bardzo zaniepokojony i równocześnie świadomy, że to nie jest naturalne, normalne zjawisko, a przypadek Scotta zapewne jedyny na skalę światową.


Czas płynie, Scott czuje się z każdym dniem coraz lepiej, dowiadujemy się o nim więcej, a i jego przypadłość zaczyna odkrywać przed nami całkiem intrygujące oblicze. W całej historii jednak chodzi o coś zgoła więcej, do konserwatywnego miasteczka Castle Rock wprowadziło się pewne urocze małżeństwo, które jednak ma ogromnie pod górkę przez swą orientację. Czy utarczka o psie kupy może przerodzić się w sympatię między najbliższymi sąsiadami? Cóż, los pisze niejedną zwariowaną historię, która to w „Uniesieniu” nabrała rozmachu. Nic więcej już Wam nie zdradzę.


Nie żałuję, że przeczytałam tę powieść, żałuję jednak, że zabrakło w niej poczucia grozy, jakiegoś większego lęku, bo przeczytałam wszystko z ciekawością, lecz bez jakiegokolwiek stresu. Liczyłam na jakieś psychologiczne gierki, wyzwanie dla umysłu, dostałam zaś zwyczajną, jak dla mnie historię o niezwykłym przypadku i wyścigiem z czasem by postąpić właściwie. Przeczytałam ją ostatnio ponownie, bo jest króciutka i zdania niestety nie zmieniłam.

Link do opinii
Inne książki autora
Dolores Claiborne
Stephen King0
Okładka ksiązki - Dolores Claiborne

Mieszkańcy Little Tall Island czekali blisko 30 lat, by dowiedzieć się, co przydarzyło się mężowi Dolores Claiborne pewnego dnia latem 1963 roku podczas...

Desperacja
Stephen King0
Okładka ksiązki - Desperacja

Górnicze miasteczko Desperacja, położone w odludnej części środkowej Nevady, staje się miejscem niezwykłych, przerażających wydarzeń. Niegdyś kipiące życiem...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Cytaty z książki

"Dwa dni później zadzwonił doktor Bob z pytaniem, czy zaszła jakaś zmiana. Scott powiedział mu, ze sytuacja rozwija się w tym samym kierunku. Zszedł do dziewięćdziesięciu trzech i pół kilograma.
- To cholernie regularne - dodał. - Wchodzę na wagę, jakbym patrzył na licznik samochodu idący do tyłu.
- Ale nie ma zmian fizycznych w rozmiarach? Obwód pasa? Rozmiar koszuli?
- Ciągle mam sto centymetrów w pasie i noszę tę samą długość dżinsów: trzydzieści cztery. Nie muszę zacieśniać paska. Ani nie muszę popuszczać, chociaż żrę jak świnia. Jajka, bekon i kiełbaski na śniadanie. Sosy do wszystkiego wieczorem. Co najmniej trzy tysiące kalorii dziennie. Może cztery. Szukałeś podobnych przypadków?
- Tak - powiedział doktor Bob. - Na ile się orientuję, nigdy czegoś takiego nie było. Jest mnóstwo klinicznych raportów o ludziach z przyspieszonym metabolizmem... ludziach, którzy żrą jak świnie, według twojego określenia, i pozostają szczupli... nie ma jednak żadnych przypadków ludzi, którzy ważą tyle samo nago i w ubraniach. [...]"


Więcej
Recenzje miesiąca
Czego uszy nie widzą
Tyszka Agnieszka
Czego uszy nie widzą
Uciec jak najbliżej
Barbara Ciwoniuk
Uciec jak najbliżej
Kołysanka z Auschwitz
Mario Escobar
Kołysanka z Auschwitz
Pokaż wszystkie recenzje