Okładka książki - Warmiński ogród wspomnień

Warmiński ogród wspomnień


Ocena: 4.9 (10 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

Czasem trzeba wyruszyć w daleką podróż, by odkryć, że najpiękniejsze jest to, co mieliśmy zawsze na wyciągnięcie ręki...

 

Wiele lat temu Lena postanowiła opuścić rodzinne strony i poszukać szczęścia w Warszawie. Teraz, jako trzydziestoparoletnia kobieta po życiowym kryzysie, wraca do Zaciszan, by uporządkować dom po babce. Tam odnajduje spokój, którego tak bardzo potrzebowała – w sielskich krajobrazach, zapachu ziół i bliskości natury. Jest też i on, Jan, jej dawna miłość. To dzięki niemu odżywają wspomnienia czasów, kiedy dni toczyły się leniwym rytmem, a radość miała smak zerwanych w sadzie wiśni. Czy stojąc na życiowym rozdrożu, Lena zrozumie, że w prostej codzienności kryje się prawdziwa magia? Jaką drogę wskażą jej tajemnice sprzed lat, ukryte w starych listach?

 

To opowieść o pojednaniu z przeszłością i o tym, że czasem trzeba stracić wszystko, by odnaleźć prawdziwe szczęście. W warmińskim ogrodzie na skraju wsi usłyszycie nie tylko melodię kołysanych letnim wiatrem kwiatów, ale również echa najpiękniejszych wspomnień, dzięki którym w naszych sercach może zagościć miłość…

Informacje dodatkowe o Warmiński ogród wspomnień:

Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2026-02-25
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788368689266
Liczba stron: 328
Język oryginału: polski

więcej

Kup książkę Warmiński ogród wspomnień

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Warmiński ogród wspomnień - opinie o książce

ᴛʏᴛᴜᴌ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊɪ: 𝗞𝘄𝗶𝗲𝘁𝗻𝗮 𝗸𝗼ł𝘆𝘀𝗮𝗻𝗸𝗮

Są książki, po które sięgam z ciekawości, i takie, które trafiają do mnie w odpowiednim momencie. 𝑊𝑎𝑟𝑚𝑖ń𝑠𝑘𝑖 𝑜𝑔𝑟ó𝑑 𝑤𝑠𝑝𝑜𝑚𝑛𝑖𝑒ń pojawił się w moim życiu właśnie wtedy, gdy potrzebowałam spokoju, ciepła i historii, która pozwoli na chwilę zatrzymać się w codziennym biegu. Już od pierwszych stron poczułam, że to opowieść, która będzie bliska mojemu sercu. Lubię książki, które niosą w sobie emocje, w których ważną rolę odgrywają wspomnienia, relacje i miejsca mające duszę. 𝑊𝑎𝑟𝑚𝑖ń𝑠𝑘𝑖 𝑜𝑔𝑟ó𝑑 𝑤𝑠𝑝𝑜𝑚𝑛𝑖𝑒ń okazał się właśnie taką historią. Czytając, miałam wrażenie, jakbym powoli wchodziła do świata pełnego ciszy, refleksji i ciepła, gdzie każda strona przynosiła ukojenie i pozwalała na moment zapomnieć o wszystkim, co trudne. To jedna z tych książek, które czyta się spokojnie, bez pośpiechu, pozwalając, by historia naturalnie przenikała do myśli i zostawiała po sobie ślad. Już od początku wiedziałam, że ta opowieść będzie czymś więcej niż tylko kolejną przeczytaną książką.

Małgorzata Mikos wzięła na tapet temat dość powszechnie poruszany w książkach. Ucieczka ze wsi do miasta, a po latach powrót, gdy wielkie miasto wyssie wszystkie siły i dobrą energię, doprowadzając do życiowego kryzysu. Wtedy następuje powrót do korzeni, do wspomnień i do tego, co kiedyś porzuciło się bez żalu w pogoni za wielkimi marzeniami i poszukiwaniem szczęścia. Temat jest dość znany, a jednak autorka, choć bazuje na sprawdzonych schematach, stworzyła coś oryginalnego i niezwykłego. Namalowała tę historię pięknym słowem i stworzyła przecudny obraz, od którego nie sposób się oderwać. Przeniosła mnie do swojego niezwykłego świata, podobnie jak główną bohaterkę Lenę.

To kobieta po trzydziestce, która dla pracy w korporacji i kolejnych awansów poświęciła wszystko. I to w dosłownym znaczeniu tych słów. Porzuciła dom, matkę, babcię oraz ukochanego Jana, który nie podzielał jej wizji przyszłości. Wraca dopiero wtedy, gdy korporacja ją przeżuła i wypluła, bo wcześniej dla tej pracy oddała całą siebie. Nie przyjechała nawet na pogrzeb najbliższych jej osób, ponieważ miała zobowiązania i nie znalazła w sobie odwagi, by się im sprzeciwić i wziąć urlop.

Po dziesięciu latach, gdy w Zaciszanach nie ma już nikogo bliskiego, Lena postanawia przyjechać, uporządkować dom i przygotować go do sprzedaży, a następnie ponownie wyjechać, tym razem na zawsze. Nie planowała już nigdy tutaj wracać.

„[…] 𝑝𝑜𝑤𝑟𝑜𝑡𝑦 𝑝𝑜 𝑙𝑎𝑡𝑎𝑐ℎ 𝑧𝑎𝑤𝑠𝑧𝑒 𝑠ą 𝑗𝑎𝑘 𝑜𝑡𝑤𝑖𝑒𝑟𝑎𝑛𝑖𝑒 𝑠𝑡𝑎𝑟𝑦𝑐ℎ 𝑠𝑘𝑟𝑧𝑦ń. 𝑍 𝑝𝑒𝑤𝑛𝑜ś𝑐𝑖ą 𝑧𝑛𝑎𝑗𝑑𝑧𝑖𝑒𝑠𝑧 𝑤 ś𝑟𝑜𝑑𝑘𝑢 𝑐𝑜ś, 𝑐𝑧𝑒𝑔𝑜 𝑤𝑜𝑙𝑎ł𝑎𝑏𝑦ś 𝑗𝑢ż 𝑛𝑖𝑔𝑑𝑦 𝑛𝑖𝑒 𝑧𝑜𝑏𝑎𝑐𝑧𝑦ć”.

Gdy Lena siedzi i wspomina miejsce, w którym przeżyła najszczęśliwsze chwile swojego życia, oraz kobiety, które kochały ją najbardziej na świecie, pojawia się Jan. Nie jest już chłopcem z tamtych lat, lecz mężczyzną, na którego twarzy odcisnęło się piętno czasu. Nie ukrywa swojej niechęci do Leny i ma nadzieję, że zniknie stąd równie szybko, jak się pojawiła.

Ta historia dobitnie pokazuje, jacy staliśmy się w ostatnich latach. Pęd za karierą, za pieniędzmi, których często nie mamy nawet czasu wydawać, sprawił, że gdzieś po drodze zgubiliśmy serce, emocje i wrażliwość na otaczającą nas naturę. Uczucia ukrywamy pod twardą skorupą, bo trzeba być silnym, uśmiechniętym i zadowolonym z życia. A potem, gdy okazuje się, że to wszystko było jedynie ułudą, pojawiają się depresje i załamania nerwowe, bo wcześniej nie było miejsca na płacz, na zatrzymanie się, na rozmowę. Udajemy szczęśliwych, choć to jedynie maska na pokaz. Dopiero powrót do korzeni uświadamia nam, jak wiele straciliśmy.

Gdy ma się naście lat, jak Lena, gdy opuszczała dom, wydaje się, że można wyruszyć na podbój świata z małą torbą i marzeniami, wierząc, że kiedyś wróci się z dumą i podniesioną głową. Niestety, po latach wraca się często z bagażem doświadczeń, bez trofeów i spełnionych marzeń, z garścią oszczędności, ciężarem wyrzutów sumienia i pustką w głowie, już bez planów na przyszłość. Wtedy przychodzi czas na konfrontację z tym, co przez lata próbowaliśmy zakopać głęboko w sobie.

W mieście zalanym betonem, pośród szumu pędzących samochodów, między wieżowcami przysłaniającymi niebo, nie usłyszymy ptasich treli, nie zobaczymy promieni słońca przebijających się przez liście, nie poczujemy tej nieuchwytnej nuty, którą można odnaleźć tylko na wsi w domu z duszą. W miejscu, gdzie gotowało się z uczuciem, bez pośpiechu, gdzie w powietrzu unosił się zapach miłości i beztroski.

Lena poczuła go na nowo. Zapach wszystkiego, czego przez lata bała się odzyskać. Pojawił się żal, że tak rzadko tu przyjeżdżała. Wspomnienia wracały wraz z widokiem światła sączącego się przez liście lipy, z dźwiękiem głośno bzyczących owadów i powietrzem przesyconym słodkim aromatem lata. Na schodach babcinego domu Lena wreszcie pozwoliła sobie na oczyszczający płacz, który tłumiła przez lata.

„𝑇𝑎 𝑠𝑘𝑜𝑟𝑢𝑝𝑎, 𝑘𝑡ó𝑟ą 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑧 𝑙𝑎𝑡𝑎 𝑠𝑡𝑎𝑟𝑎𝑛𝑛𝑖𝑒 𝑏𝑢𝑑𝑜𝑤𝑎ł𝑎, 𝑤𝑎𝑟𝑠𝑡𝑤𝑎 𝑝𝑜 𝑤𝑎𝑟𝑠𝑡𝑤𝑖𝑒, 𝑏𝑦 𝑏𝑦ć 𝑠𝑖𝑙𝑛ą, 𝑧𝑜𝑟𝑔𝑎𝑛𝑖𝑧𝑜𝑤𝑎𝑛ą 𝑖 𝑛𝑖𝑒𝑤𝑧𝑟𝑢𝑠𝑧𝑜𝑛ą, 𝑝ę𝑘ł𝑎 𝑏𝑒𝑧 𝑜𝑠𝑡𝑟𝑧𝑒ż𝑒𝑛𝑖𝑎. 𝑊 𝑗𝑒𝑑𝑛𝑒𝑗 𝑐ℎ𝑤𝑖𝑙𝑖 𝑏𝑒𝑧𝑝𝑜𝑤𝑟𝑜𝑡𝑛𝑖𝑒”.𝑂𝑡𝑎𝑐𝑧𝑎𝑗ą𝑐𝑎 𝑐𝑖𝑠𝑧𝑎, 𝑠𝑧𝑚𝑒𝑟 𝑙𝑖ś𝑐𝑖 𝑖 𝑢𝑧𝑑𝑟𝑎𝑤𝑖𝑎𝑗ą𝑐𝑦 𝑠𝑧𝑒𝑝𝑡 𝑑𝑟𝑧𝑒𝑤, 𝑠ł𝑜ń𝑐𝑒 𝑟𝑜𝑧𝑔𝑟𝑧𝑒𝑤𝑎𝑗ą𝑐𝑒 𝑛𝑖𝑒 𝑡𝑦𝑙𝑘𝑜 𝑠𝑘ó𝑟ę, 𝑙𝑒𝑐𝑧 𝑡𝑎𝑘ż𝑒 𝑑𝑢𝑠𝑧ę, 𝑠𝑝𝑟𝑎𝑤𝑖ł𝑦, ż𝑒 𝑐𝑜ś 𝑤 𝑛𝑖𝑒𝑗 𝑧𝑎𝑐𝑧ęł𝑜 𝑠𝑖ę 𝑜𝑑𝑟𝑎𝑑𝑧𝑎ć.

„𝑇𝑜, 𝑐𝑜 𝑤𝑦𝑔𝑙ą𝑑𝑎 𝑛𝑎 𝑚𝑎𝑟𝑡𝑤𝑒, 𝑐𝑧𝑎𝑠𝑒𝑚 𝑡𝑦𝑙𝑘𝑜 𝑐𝑧𝑒𝑘𝑎 𝑛𝑎 𝑠𝑤ó𝑗 𝑚𝑜𝑚𝑒𝑛𝑡”.

Wszystkiego dopełnia troska, jaką okazuje jej rodzina Janka, a zwłaszcza jego mama. Lena wśród dawnych przyjaciół poczuła się jak w rodzinie. Wróciły do niej obrazy z dzieciństwa, beztroskich zabaw i szczerego śmiechu. Coraz mocniej czuła, że znajduje się we właściwym miejscu. Mama Janka traktowała ją niemal jak córkę, a Maciek, synek brata Janka, jak ukochaną ciocię.

Przecież przyjechała tu tylko na chwilę, a z każdym dniem coraz trudniej było jej opuścić to miejsce. Wszystko, czego tu doświadczała, było jej bliskie i swojskie. Dopiero teraz uświadomiła sobie, jak bardzo jej tego brakowało. Tu były jej korzenie, ziemia, na której wyrosła, wspomnienia, które przez lata próbowała zagłuszyć. Cieszyło ją to, a jednocześnie w pewien sposób budziło lęk. Bała się, że znów będzie musiała wybierać. Że powrót, który miał być chwilowy, zaczyna zmieniać się w coś znacznie ważniejszego.

„𝐴 𝑗𝑒𝑑𝑛𝑎𝑘 𝑐𝑜𝑟𝑎𝑧 𝑐𝑧ęś𝑐𝑖𝑒𝑗 𝑚𝑖𝑎ł𝑎 𝑤𝑟𝑎ż𝑒𝑛𝑖𝑒, ż𝑒 𝑡𝑜 𝑤ł𝑎ś𝑛𝑖𝑒 𝑡𝑢, 𝑤 𝑧𝑎𝑝𝑎𝑐ℎ𝑢 𝑜𝑤𝑜𝑐ó𝑤 𝑖 𝑠𝑧𝑢𝑚𝑖𝑒 𝑙𝑖ś𝑐𝑖, 𝑤 𝑠𝑝𝑜𝑗𝑟𝑧𝑒𝑛𝑖𝑢 𝑐𝑧ł𝑜𝑤𝑖𝑒𝑘𝑎, 𝑘𝑡ó𝑟𝑦 𝑝𝑎𝑚𝑖ę𝑡𝑎ł 𝑗𝑒𝑗 𝑝𝑖𝑒𝑟𝑤𝑠𝑧𝑦 ś𝑚𝑖𝑒𝑐ℎ 𝑖 𝑝𝑖𝑒𝑟𝑤𝑠𝑧𝑦 𝑢𝑝𝑎𝑑𝑒𝑘, 𝑧𝑛𝑎𝑗𝑑𝑜𝑤𝑎ł𝑜 𝑠𝑖ę 𝑡𝑜, 𝑐𝑧𝑒𝑔𝑜 𝑠𝑧𝑢𝑘𝑎ł𝑎 𝑐𝑎ł𝑒 ż𝑦𝑐𝑖𝑒”.

Muszę przyznać, że Małgorzata Mikos ma rzadko spotykany dar i talent. Nieczęsto spotyka się prozę, w której tak wyraźnie brzmią poetyckie nuty. Opisy przyrody są tak realistyczne, że obrazy same przesuwały się przed moimi oczami, a zapachy kwiatów, ziół i aromat grzybów czułam niemal fizycznie. Czułam się tą historią utulona i ukołysana, jakbym siedziała na hamaku w sadzie Jana i sączyła lemoniadę z pokrzywy przygotowaną przez Lenę według przepisu babci Anieli.

Przyznaję, że zakochałam się w tej historii, w chacie otoczonej kwiatami, wonnymi ziołami, koronkowymi firankami w oknach, spiżarni pełnej przetworów przygotowanych przez babcię oraz przedmiotach z duszą. Każdy potrzebuje takiego miejsca, choćby nie wiem jak udawał, że jest inaczej. W mojej głowie pojawiły się obrazy z czasów dzieciństwa. Wróciła tęsknota za babcią i jej ciepłem. Takie historie w dzisiejszym zabieganym świecie są bardzo potrzebne, bo wciąż jesteśmy zmęczeni i zdenerwowani, brakuje nam wytchnienia i chwili, żeby naładować swoje akumulatory. Tak bardzo brakuje nam ciszy, spokoju i kontaktu z naturą. Na własne życzenie staliśmy się wielkomiejscy i nowocześni, a to wszystko jest tylko ułudą. Naszą matką jest ziemia. Ona nas karmi i opiekuje się nami. To ona najlepiej wie, czego nam trzeba. I o tym przypomina historia opisana przez Małgorzatę Mikos.

Historia Leny i Jana toczy się spokojnie, niemal leniwie. Szepcze jak wiatr w trawie, pachnie kwieciem ogrodu Anieli. Przyspiesza dopiero, gdy Lena pod podłogą domu odkrywa listy babci i mamy od tajemniczych mężczyzn. Wtedy słychać nadchodzącą burzę, jej pomruki stają się coraz bardziej wyraźne. Widać błyskawice rozdzierające niebo, ale jak po każdej nawałnicy w końcu wychodzi słońce. Czy w życiu Leny i Janka zaświeci słońce, czy nawałnica uczuć i wątpliwości zniszczy wszystko?

Czułam, jak ta opowieść powoli mnie otula, a świat wokół zwalnia i staje się bardziej miękki. Miałam wrażenie, że wchodzę do przestrzeni pełnej wspomnień, gdzie wszystko ma swój zapach, barwę i emocjonalny ślad. Z każdym kolejnym rozdziałem coraz mocniej zanurzałam się w tej atmosferze, w której natura splata się z ludzkimi losami, a przeszłość delikatnie dotyka teraźniejszości. Towarzyszyło mi poczucie ukojenia, ale też tęsknoty, jakby ta historia przypominała o czymś bardzo bliskim, a jednocześnie dawno utraconym.

Warmia jawiła mi się jako coś więcej niż tylko miejsce, jakby miała własny oddech i pamięć. Była przestrzenią żywą, zmieniającą się wraz z porami roku, a jednocześnie przechowującą ślady dawnych historii. Opisy przyrody zatrzymywały mnie na dłużej, bo były pełne czułości i uważności, jakby każdy szczegół miał znaczenie. Czułam spokój, ale też delikatne wzruszenie, jakbym patrzyła na świat, który nie potrzebuje pośpiechu, by opowiadać o tym, co ważne.

Pamięć była obecna w tej historii w sposób naturalny i nienachalny. Pojawiała się w detalach, w zapachu, dźwięku czy nagłym skojarzeniu, które budziło emocje. Przeszłość nie znikała, tylko stale towarzyszyła teraźniejszości i wpływała na losy bohaterów. Ogród z tytułu kojarzył mi się z miejscem, w którym wszystko ma swój rytm, gdzie coś się kończy, a coś innego zaczyna się na nowo, spokojnie i bez pośpiechu. Całość miała w sobie rytm, który nie pozwalał się spieszyć. Wymagała zatrzymania i większej uważności, ale dzięki temu pozwalała zobaczyć więcej i głębiej poczuć tę historię.

Bardzo wyraźnie odczuwałam też obecność natury, nie jako tła, ale czegoś bliskiego ludziom. Zmieniające się pory roku wpływały na mój odbiór emocji bohaterów, jakby były z nimi w stałym dialogu. Czułam, że wszystko tutaj ma swój cykl i że nic nie znika całkowicie, tylko zostaje gdzieś w pamięci miejsca i ludzi. Po skończeniu lektury zostało we mnie spokojne wyciszenie, ale też delikatne poruszenie. Miałam poczucie, że to jedna z tych historii, które nie kończą się wraz z ostatnią stroną, tylko jeszcze przez jakiś czas wracają w myślach, czasem zupełnie niespodziewanie.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Tesik
Tesik
Przeczytane:2026-03-19, Ocena: 4, Przeczytałem, Mam,

ZATRZYMAJ TEN BIEG

"Czasem myślę, że pewne sprawy muszą powrócić, żeby człowiek zrozumiał, gdzie tak naprawdę jest jego miejsce."
Kiedy w czyjejś głowie pojawia się myśl uciekaj, wtedy wiadomo, że w jego/jej życiu dzieje się coś niedobrego. Powodem może być poczucie zagrożenia, obawa przed konfrontacją z rzeczywistością i własnym ja, a także obawa, że inni nie zaakceptują naszych wyborów i będą próbowali nas od nich odwieść. W każdym przypadku człowiek bierze nogi za pas, nie ogląda się za siebie i zaczyna niekończącą się wędrówkę. Biegnie, a wraz z każdym krokiem oddala się od tego, co było . Tylko jak długo można biec? Każdy potrzebuje odpoczynku i czasu na regenerację. Ten jednak mógłby przywołać niechciane wspomnienia, wiec uciekamy dalej. Aż w końcu jesteśmy tak zasapani, że tracimy sens dalszej ucieczki. Jeden krok więcej, a wpadlibyśmy w przepaść własnych zgubnych myśli. To wtedy przychodzi nam obejrzeć się za siebie, a to, co widzimy nie napawa optymizmem. Czy możliwy jest powrót? Czy konfrontacja z przeszłością pozwoli nam znaleźć prawdziwy cel w życiu? No i czy warto?

Lena przez większość swojego młodego życia tak właśnie spędzała każdy dzień – byle szybciej, byle więcej, byle intensywniej. Czy tego chciała? Wydawało jej się, że tak, a kiedy zorientowała się, że jednak więcej w tym smutku niż zadowolenia, wtedy było już za późno. Za późno na dobre relacje, za późno na pożegnania, za późno na konfrontację i przeprosiny. A jednak życie wymusiło na niej powrót w rodzinne strony, a wspomnienia, które zaczęły ją nawiedzać, zaczęły zmieniać rzeczywistość. Bo chociaż czas na pewne czyny i słowa już minął, to wciąż pozostało miejsce, które się nie zmienia. Warmiński dom, w którym się wychowała i gdzie wciąż unosił się duch minionych czasów i ludzi, którzy w nim mieszkali, powitał ją niczym strażnik dobrych chwil. I choć początkowo chciała znowu zatrzasnąć drzwi i uciec, to jednak tym razem pozwoliła sobie na żal, skruchę i szczere zmierzenie się z błędami, jakie popełniła. Bo miejsca potrafią dawać ukojenie i przypomnieć, że czasem nie warto szukać niczego więcej, bo wszystko co ważne (i wszyscy, którzy nas kochają) znajdują się na wyciągnięcie ręki.

"[P]rawdziwy spadek, który po nich odziedziczyła, nie miał nic wspólnego z domem, ziemią ani przedmiotami. Był nim dar wspomnień, przebaczenia i drugiej szansy."
„Warmiński ogród wspomnień” to opowieść, która płynie w tempie naszych myśli. Raz przyspiesza, raz zwalnia, aby zatrzymać się tam, gdzie dzieje się coś ważnego. Tak jak Lena, która w końcu zauważa, że tylko konfrontacja z własnymi lękami i wspomnieniami pomoże zrozumieć jej własne czyny. Dzisiaj już wie, że postąpiłaby inaczej. Lecz czy to oznacza, że już na zawsze powinna się obwiniać? Kiedy odkrywa istotne fakty z życia swojej babki i matki, wtedy rozumie, że nie tylko ona popełniała błędy. Nawet najlepsi i najukochańsi ludzie czasem dokonują złych wyborów. A każdy z nich wpływa na ich dalsze życie, a także tych, których po sobie pozostawią. Kiedy nie wiemy, pytajmy. Kiedy coś nas uwiera, szukajmy przyczyn. Kiedy droga wydaje się zbyt długa, pozwólmy sobie na odpoczynek. A przede wszystkim szukajmy wokół siebie ludzi, którzy zawsze podadzą pomocną dłoń. No i pielęgnujmy wspomnienia – to one potrafią przenosić nas do krainy szczęśliwości, jeśli tylko na to pozwolimy.

Polecam. W tej książce Warmia zaprasza i daje ukojenie absolutnie wszystkim zmysłom.

*Wszystkie cytaty pochodzą z książki Warmiński ogród wspomnień, Małgorzata Mikos, Wydawnictwo Dobre Strony, 2026

*Współpraca recenzencka z Wydawnictwem Dobre Strony

Link do opinii
Avatar użytkownika - _read_andzia_
_read_andzia_
Przeczytane:2026-03-03, Ocena: 6, Przeczytałem, Mam, 52 książki 2026,

Oh jaka ta książka była milusia i cieplusia... Taka w sam raz w chłodne dni, kiedy siedzisz opatulona kocem z kubkiem ciepłego napoju w dłoni. Te wszystkie opisy ogrodu, starych fotografii i haftowanych obrusów tworzą niezwykłą atmosferę, sprawiają, że czas zwalnia.. Czuć otulające zapachy ziół i przypraw..

 

Książka jest przede wszystkim o tym, że czasami warto zrobić krok w tył. Ludzie nie są nieomylni, często podejmują błędne decyzje. Trawa u sąsiada jest zawsze bardziej zielona... Tak też wydawało się Lenie, która opuściła rodzinny dom i wyjechała w pogodni za marzeniami do Warszawy. Tam dała się wciągnąć w wyścig szczurów, zapominając o tym co tak naprawdę jest w życiu ważne. Dopiero strata pracy i mieszkania otworzyły jej oczy. Na to, że nic już nie będzie takie samo.. 

 

Postanowiła wyjechać do Zaciszan, gdzie czeka na nią pusty dom. Z ogromną siłą dociera do niej, że straciła ukochaną mamę, niedawno też babcię i została totalnie sama. Dotarło do niej też, że przez swoją dumę nie była w stanie przyznać głośno, że wyjazd do stolicy był złą decyzją. 

 

W rodzinnym domu udało jej się osiągnąć spokój, na nowo zakochać się w otaczającym ją świecie. Na jej drodze staje Jan, dawny ukochany, który sprawia, że przypominają jej się ich beztroskie dni, gdy czas płynął leniwym rytmem a radości nie było końca.

 

Czy to prawda, że stara miłość nie rdzewieje? 

Jaki sekret skrywają w sobie listy i zdjęcia niechcący znalezione przez Lenę?

Jak na nowo przyjmie ją społeczność Zaciszan? 

*

Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdziecie pomiędzy kartami książki.

*

To było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i jestem naprawdę zachwycona. 

Małgorzata potrafi tworzyć niezwykłą atmosferę, która sprawia, że przygody bohaterów czyta się z jeszcze większą przyjemnością. 

 

Ta historia zdecydowanie zostanie w moich myślach i sercu na długo.

Bardzo polecam, mam nadzieję, że Was zachwyci równie mocno jak mnie.

 

A czy Wy macie takie swoje miejsce, gdzie wszystko przestaje mieć znaczenie? 

Gdzie czas zwalnia, oddech się wyrównuje, liczy się tylko tu i teraz? 

 

Link do opinii

Kryzys jest nieodłącznym elementem naszego życia, ale czy zawsze musi oznaczać cierpienie, a może to zapowiedz czegoś nowego i dobrego?

Rzucić wszystko i wyjechać - to decyzja, która może być trudna, ale często prowadzi do zmiany i nowych doświadczeń.
Nasza bohaterka to Lena doznała kumulacji nieszczęść, śmierć babci, jedynej bliskie osoby, rozpad związku i utrata posady. Wraca do Zaciszan, do rodzinnej miejscowości, by uporządkować dom po babci. Tam blisko natury odnajduje spokój, którego tak bardzo potrzebowała. Tam odżywają wspomnienia z lat wczesnej młodości. Prosta codzienność, tajemnice sprzed lat, ukryte w starych listach, pozwolą dziewczynie zrozumieć, że czasem trzeba stracić wszystko, by odnaleźć prawdziwe szczęście.

Piękna okładka, intrygujący tytuł i barwione brzegi, to tylko początek. Piękna sentymentalna opowieść, na pozór prosta historia, która w miarę czytania, wciąga i zachwyca.
Małgorzata Mikos to precyzja, lekkie pióro, ciepły i przyjazny klimat, emocjonalna treść, a to wszystko spięte romantyczną aurą. Tu autorka doskonale odtworzyła typową polską wieś, z jej unikalnym i niezwykłym klimatem.
Książkę czytałam z ogromną przyjemnością i z wielkim zaciekawieniem. Nietuzinkowi bohaterowie, których pokochamy od pierwszych stron, za ich szczerość, prostotę i ciepło.

„Warmiński ogród wspomnień” ta powieść to rewelacyjny lek na wszelkie smutki i ponure dni. Duża dawka pozytywnego przekazu ogrzeje nas swym ciepłem i ukoi rozkołatane nerwy.

Link do opinii

Są powieści, które nie potrzebują niesamowitych zwrotów akcji, niezwykłych przygód. Są książki, które kocha się za ich spokój, sielskość, oderwanie od codziennego pędu. Książki, które pozwalają zatrzymać się tu i teraz, poczuć magię przyrody, zatrzymać się nad pięknem krajobrazu, delektować się smakiem domowej kuchni. Taka jest właśnie najnowsza powieść Małgorzaty Mikos.

Lena, główna bohaterka powieści, wraca do rodzinnego domu, by po śmierci ukochanej mamy i babci pozamykać niedomknięte sprawy. Jednak to nie jest podróż tylko do znanych miejsc. To wyprawa do przeszłości, ale przede wszystkim do własnego wnętrza, do odnalezienia siebie. Szczególnie okazuje się to trudne, gdy przeszłość w postaci odnalezionych starych listów wkracza brutalnie i staje się zagadką, którą główna bohaterka postanawia rozwiązać.

Ta powieść w niezwykle mądry sposób uświadamia pewną życiową prawdę. Zmusza do refleksji, że szukamy szczęścia gdzieś daleko, a tak naprawdę leży ono tuż pod naszymi stopami, wystarczy po nie sięgnąć. A my pędzimy, jak ten chomik w kołowrotku, gubiąc to co cenne. Potem tylko żal pozostaje i trudna świadomość, że to już nie wróci.

To co najbardziej zachwyciło mnie w tej powieści, to oprócz pięknego wydania ( tu ukłony w stronę wydawnictwa), to styl i język, którym powieść jest pisana. Cudowny, poetycki, malarski. Ja tak czytałam i zachwycałam się każdym słowem. Oczami wyobraźni widziałam ten sielski ogród, czułam zapach ziół i kwiatów, słyszałam szum liści i traw. Coś pięknego, coś cudownego. Tak przedstawić przyrodę to nie tylko wrażliwość duszy, ale też wielki pisarski dar.

I wiecie co. Tylko jednego mi w tej powieści zabrakło... Przepisu na dzyndzałki i ciasto lawendowo - malinowe 😉. Bo jak je pani Małgosia opisała, to aż ślina ciekła i z chęcią bym je zjadła. Naprawdę.

Link do opinii
Avatar użytkownika - izabela81
izabela81
Przeczytane:2026-04-10, Ocena: 6, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2026,

"Warmiński ogród wspomnień" to doskonała odskocznia od wielkomiejskiego zgiełku. To tu poczujecie, jak na wsi może wyglądać życie i codzienność. Sama mieszkam na Warmii, więc tym bardziej byłam ciekawa tego, jak Małgorzata Mikos przedstawi ten region. A muszę Wam powiedzieć, że jest tu pięknie. Mówi się, że nie doceniamy tego, co mamy na wyciągnięcie ręki. Ja doceniam, bo gdzież byłoby mi lepiej niż tu, gdzie mieszkam, wśród tej wszechogarniającej zieleni lasów, pachnących łąk, ogromu jezior i tętniącej ciszą natury?

 

Poznajemy Lenę, trzydziestoparoletnią kobietę, która straciła wszystko. Zostawia Warszawę i wraca do Zaciszan, by uporządkować dom po babce. Odnajduje tam spokój, jakiego od dawna szukała. Spotyka też Jana, swoją dawną sympatię. Wraz z nim odżywają wspomnienia. Czy Lena zrozumie, że prawdziwe szczęście kryje się w sielskiej, prostej codzienności? Jaką rolę odegrają stare listy? 

 

Mimo iż książka utrzymana jest w klimacie nostalgicznym, to nie brak w niej również emocji. Dzieje się to w dużej mierze za sprawą wątku starych listów i zdjęć oraz związanych z nimi rodzinnych tajemnic. Główna bohaterka będzie próbowała także zrozumieć swoje emocje, to kim jest i gdzie jest jej miejsce. 

 

"Czasem myślę, że pewne sprawy muszą powrócić, żeby człowiek zrozumiał, gdzie tak naprawdę jest jego miejsce."

 

Historia pokazuje, czasem trzeba stracić wszystko, by odnaleźć prawdziwe szczęście. Lena żyła w ciągłym biegu. Wydawać by się mogło, że jej motto to: byle szybciej, byle więcej, byle intensywniej. Jednak w pewnym momencie orientuje się, że nie daje jej to takiego zadowolenia, jakiego się spodziewała. Tak łatwo można zgubić się w świecie oczekiwań, obowiązków i pracy. Okazuje się, że na wiele rzeczy jest już niestety za późno. Na relacje, na pożegnanie czy przeprosiny. Ucieczka... Tak pewnie kolejny raz by postąpiła, ale nie tym razem. Rodzi się w niej żal i skrucha. Kobieta postanawia zmierzyć się z popełnionymi błędami i lękami. Zaczyna rozumieć, że prawdziwym spadkiem wcale nie jest ani dom ani ziemia, a wspomnienia, przebaczenie i druga szansa. Bo nie tylko ona dokonała złych wyborów. Jej najbliżsi również się ich nie ustrzegli, co wpłynęło na jej dalsze życie.

 

"Bo dom to nie mury i dach. Dom to ramiona, które cię trzymają, gdy szaleje burza. To ktoś, do kogo zawsze chcesz wracać, nawet po najgorszym dniu. To ktoś, kto zna twoje lęki, rany i marzenia a mimo to, a może właśnie dlatego, kocha cię jeszcze mocniej. Dom to nie punkt na mapie, ale serce, w którym zawsze jest dla ciebie miejsce."

 

"Warmiński ogród wspomnień" to pełna ciepła, klimatyczna, nostalgiczna, skłaniająca do refleksji powieść o tym, jak przeszłość wpływa na nasze wybory oraz to, kim jesteśmy. Traktuje o powrotach do korzeni i wewnętrznej przemianie. To książka, która daje chwilę oddechu, do zatrzymania się w pędzie. Natura naprawdę potrafi leczyć nie tylko duszę, ale i serce. Przekonajcie się, sięgając po ten tytuł.

 

Link do opinii

(audiobook)
Piękna, spokojna opowieść o powrotach do korzeni, szukaniu własnego miejsca na świecie i tym, że warto uwierzyć w siebie.
Lena wraca w rodzinne strony uprzątnąć za sobą przeszłość. Ma konkretny plan: spakować to, co konieczne, sprzedać dom po babci i wrócić do wielkiego miasta - gdzie co prawda nic na nią nie czeka, ale z którym zawsze wiązała swoją przyszłość. Niespodziewanie jednak nie tak łatwo opuścić miejsce oraz ludzi, którzy swoim spokojem i ciepłem pozwalają jej poczuć... szczęście?

Książka kojąca stargane codziennością nerwy. Polecam.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ksiazki_moja_chw
Ksiazki_moja_chw
Przeczytane:2026-03-05, Ocena: 5, Przeczytałem,

Instagram ksiazki_moja_chwila?Jak tylko zobaczyłam okładkę książki ,,Warmiński ogród wspomnień" Małgorzaty Mikos, wiedziałam że to będzie ciepła i poruszająca historia. Czuć spokój wsi, bliskość natury i zwyczajną codzienność, która może kojarzyć się z dzieciństwem albo wakacjami u babci. Opisy ogrodu, zapachów ziół czy letnich dni tworzą miłą atmosferę.

 

?Historia Leny, która wraca w rodzinne strony po życiowych przejściach, ma w sobie dużo nostalgii i wspomnień. Motyw powrotu do dawnych miejsc i spotkania dawnej miłości jest przyjemny, daje poczucie ciepła i spokoju. Podobał mi się wątek starych listów i tajemnic z przeszłości, bo dodawał historii nuty ciekawości.

 

?Niestety, zabrakło mi w tej książce większej akcji. Liczyłam na to, że będzie się więcej działo, że pojawią się momenty zaskoczenia albo silniejsze emocje. Tutaj wszystko toczy się bardzo spokojnie, momentami nawet zbyt spokojnie. Czasami miałam wrażenie, że więcej jest opisów niż wydarzeń. Brakowało mi takich momentów, które sprawiają, że trudno odłożyć książkę i chce się czytać dalej.

 

?Styl autorki jest lekki i prosty w odbiorze, dzięki czemu książkę czyta się łatwo. Jest też bardzo opisowy i spokojny, dużo tu przyrody, wspomnień i przemyśleń bohaterki. Myślę, że właśnie to może się wielu osobom spodobać.

 

?Na duży plus zasługuje samo wydanie książki, jest naprawdę przepiękne. Książka posiada barwione brzegi, które świetnie się prezentują i przyciągają wzrok na półce. Dodatkowo ciekawym elementem są kody QR, dzięki którym można ,,ożywić" zdjęcia i jeszcze bardziej wczuć się w klimat tej historii. Okładka i cała oprawa bardzo pasują do treści i sprawiają, że jest to książka dopracowana także wizualnie.

 

?Mimo że ta historia nie do końca trafiła w mój gust i zabrakło mi w niej większych emocji oraz akcji, nie uważam jej za złą książkę. Myślę, że znajdzie swoich czytelników, szczególnie wśród osób, które lubią spokojne, nostalgiczne opowieści o życiu i powrotach do korzeni.

 

?Dziękuję wydawnictwu za egzemplarz do recenzji.

Link do opinii

Lena, po utracie pracy wraca na Warmię. Powrót nie należy do łatwych. Opuściła to miejsce nagle, wiele lat temu, nie było jej przy umierającej mamie, a potem przy babci. Teraz dom stoi pusty, czekając na nowe. Kobieta miała wpaść tam tylko na chwilę, by posprzątać, sprawdzić czy wszystko działa i wystawić go na sprzedaż. Jednak zaczęły powracać do niej wspomnienia. Ogród nieustannie koił jej zmysły, świat wokół wydawał się być tak piękny...do tego Janek, mężczyzna, którego kochała i który nadal na nią czeka. Czy długo jeszcze będzie w cierpliwości znosił niezdecydowanie Leny? Jakie tajemnice skrywały jej babcia i mama? 

 

Małgosia długo kazała czekać na swoją nową powieść, ale za to, powiem Wam, było warto czekać. Lektura jest niespieszna, pełna refleksji, wspomnień, obrazów warmińskich sadów, łąk i domów. Niezwykle plastyczne opisy - absolutnie nie za długie i nudne - oraz ona. 

Lena, bohaterka niezdecydowana, szukająca czegoś - do końca sama nie wie czego, miotająca się wewnętrznie i odkrywająca siebie oraz okolice na nowo. Janek, człowiek cierpliwy, pracowity, ukorzeniony głęboko w ziemi na której żyje i nieustannie zakochany. Wpatrzony w Lenę jak w ósmy cud świata. Tylko,że ona... No właśnie. Nikt nie ma na tyle cierpliwości by znosić dziwne zachowania drugiej osoby. Nie da się też czekać na kogoś całe życie. Czy drogi tej dwójki nareszcie się połączą? 

Czekałam aż Lena odnajdzie coś skrytego przed oczami innych, czy się doczekałam? Nie powiem, przekonajcie się sami. 

Ach i nie czytajcie książki na głodnego. Bo skończycie jak ja, z wielką ochotą na ciasto z rabarbarem, drożdżowca z malinami i lawendą oraz rosół z dzyndzałakami - czymkolwiek one są. Właśnie tak autorka pisze, że chodźbyście czegoś nie znali to i tak zechcecie to spróbować. Co więcej, w pewnym momencie najchętniej wyruszyłabym na grzyby albo pozrywała dojrzałe wiśnie lub chodźby zaparzyła herbatę z kwiatów lipy. 

Piękna i wrażliwa, budząca w człowieku morze własnych wspomnień i...chęć założenia przynajmniej małego warzywniaka. Wydanie jak zawsze, wychodzące spod szyldu wydawnictwa, zachwyca. Cudowne barwione brzegi i klimatyczne ilustracje dopełniają całości. Wyruszcie w podróż na Warmię, zakosztujcie w tradycji regionu i nabierzcie ochoty na skosztowanie ich specjałów. Polecam. 

Link do opinii

To spokojna historia , refleksyjna i pełna emocji ukrytych w codzienności.

Poznajemy Lenę, kobietę po trzydziestce, która nagle traci wszystko, co dotychczas wydawało się stabilne. Rozstaje się z partnerem, z którym tak naprawdę niewiele ją już łączyło, a chwilę później traci również pracę w korporacji. W świecie nieustannej rywalizacji i pogoni za wynikami nagle zostaje sama ze swoimi myślami. Do tego dochodzi jeszcze bolesna strata babci, która odegrała ogromną rolę w jej życiu.

Po tych wydarzeniach Lena wraca na Warmię, do domu babci, który początkowo planuje tylko uporządkować i sprzedać. Jednak powrót do rodzinnych stron okazuje się czymś znacznie więcej niż tylko formalnością. Spokojne krajobrazy, zapach ziół w ogrodzie i cisza, której tak brakowało w Warszawie, zaczynają powoli zmieniać jej sposób patrzenia na życie.

To właśnie tutaj wracają wspomnienia z dzieciństwa, a także dawne uczucia, gdy na jej drodze ponownie pojawia się Jan jej pierwsza miłość. Lena zaczyna zastanawiać się, czy szczęście naprawdę znajduje się tam, gdzie przez lata próbowała go szukać.

Powrót do rodzinnego domu to także powrót do wspomnień. Lena odnajduje stare listy, pamiątki i drobne przedmioty, które nagle zaczynają opowiadać historię jej rodziny. Każdy z tych elementów staje się jak mały fragment układanki, który pozwala lepiej zrozumieć przeszłość.
To powieść, w której nie ma gwałtownej akcji. Zamiast tego dostajemy spokojną historię o zatrzymaniu się w codziennym pędzie i o tym, jak łatwo można zgubić siebie w świecie oczekiwań, obowiązków i pracy. Ta historia pokazuje, że czasem dopiero kryzys sprawia, że zatrzymujemy się i zaczynamy zadawać sobie pytania o to, co jest naprawdę ważne.

Link do opinii
Inne książki autora
Wróć do mnie
Małgorzata Mikos0
Okładka ksiązki - Wróć do mnie

Oparta na prawdziwych wydarzeniach opowieść o przyjaźni, miłości i odwadze. O wielkości wspomnień, porzuconych marzeniach i nadziei na lepszy los. Troje...

Dni naszego życia Część I
Małgorzata Mikos0
Okładka ksiązki - Dni naszego życia Część I

Podróże do przeszłości bywają bolesne, ale czasem to właśnie one najsilniej trzymają nas przy życiu... Wkrótce przekona się o tym młoda Dziewczyna...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy