Widzenia nad Zatoką San Francisco to wyprawa w głąb siebie, wewnętrzny portret kogoś, komu wypadło żyć w epoce globalizacji i pierwszego lądowania człowieka na Księżycu. Miłosz próbuje uchwycić, co dzieje się z człowiekiem, gdy świat gwałtownie przyspiesza. Wnikliwie obserwuje kapitalizm oraz działanie mediów i pyta: ,,Jak to oswoić? I nie tyle chodzi o Amerykę, co o cywilizację dwudziestego wieku [...]."
A świat znów znajduje się na progu zmiany, być może bardziej gwałtownej niż ta, którą obserwował Miłosz.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-06-17
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 288
Zanurzenie się w tę lekturę to doświadczenie formujące, z którego wychodzi się z zupełnie inną wrażliwością. To nie jest książka, którą można po prostu przeczytać i odłożyć na półkę, a literacki esej najwyższej próby, który wymaga od nas absolutnego skupienia, intelektualnej czujności i, co najważniejsze, zwolnienia tempa. W świecie, który nieustannie goni i ulega gwałtownym przeobrażeniom, ta proza działa jak głęboki, choć momentami bolesny oddech. To fascynujący, wewnętrzny portret człowieka rzuconego w tryby nowoczesności, spisany przez umysł o rzadko spotykanej skali erudycyjnej.
Pod względem formalnym mamy do czynienia z dziełem niezwykle specyficznym. Książka nie posiada klasycznej, linearnej fabuły; to raczej misternie utkany zbiór esejów, gęstych refleksji i osobistych, momentami intymnych zapisków. Stylistyka pulsuje specyficznym rytmem - Autor operuje językiem niezwykle precyzyjnym, wręcz chirurgicznym, a jednocześnie nasyconym głęboką poetyckością i filozoficznym zacięciem. Monolog wewnętrzny miesza się tutaj z chłodną, socjologiczną obserwacją. Przejścia od konkretnych, codziennych detali do potężnych, uniwersalnych uogólnień bywają nagłe, co zmusza do ciągłej redefinicji tego, co w trakcie lektury uznajemy za oczywiste. Ta proza nie karmi nas gotowymi odpowiedziami; ona nieustannie prowokuje do myślenia, drażni intelekt i zmusza do ponownego „rozpoznawania” otaczającej nas rzeczywistości.
Największym triumfem tej pozycji jest jej uderzająca aktualność oraz niesłychana przenikliwość w diagnozowaniu kondycji ludzkiej. Autor z niezwykłą intuicją uchwycił moment dziejowy, w którym technologia, konsumpcjonizm i wszechobecne media zaczynają dominować nad jednostką, odzierając ją z tradycyjnych punktów oparcia. Cudownie wypada tu kontrast między dwoma porządkami egzystencjalnymi. Z jednej strony mamy pamięć o starym świecie - pełnym historycznej gęstości, zakorzenionym w tradycji i duchowości, gdzie czas narastał powolnymi warstwami. Z drugiej strony zostajemy wrzuceni w nową, bezkresną rzeczywistość, symbolizowaną przez kalifornijską pustkę, autostrady i narodziny kultury masowej. Fascynujące jest to, jak Autor obserwuje rodzącą się kontrkulturę młodych ludzi: bez taniego moralizatorstwa czy jednoznacznych ocen, widząc w tym raczej rozpaczliwą próbę ucieczki przed bezdusznym, technicznym systemem. To genialne studium alienacji i poszukiwania sacrum na duchowym pustkowiu.
Ta sama erudycja, która stanowi o sile książki, dla wielu może okazać się barierą nie do przejścia. Momentami tekst staje się tak gęsty od filozoficznych odniesień, teologicznych sporów i wewnętrznych sprzeczności samego Autora, że grozi nam poczucie przytłoczenia. Można odnieść wrażenie pewnego rozchwiania - Autor kluczy, zmienia perspektywy, błądzi między wspomnieniami a chłodnym racjonalizmem, co chwilami wywołuje chaos poznawczy. Niektóre fragmenty, zwłaszcza te dotykające kwestii społecznych czy natury ludzkiej, niosą w sobie pewien anachronizm i autorski dystans, który może być trudny do zaakceptowania dla współczesnego odbiorcy poszukującego jednoznacznych, empatycznych diagnoz.
Dla mnie osobiście była to lektura wymagająca ogromnego wysiłku, ale i przynosząca gigantyczną satysfakcję. Tę książkę trzeba wręcz smakować zdanie po zdaniu, dawkować ją sobie, by nie uronić żadnego z głębokich sensów. To poruszający zapis zderzenia człowieka ukształtowanego przez europejską historię z przestrzenią, która tę historię unieważnia. Urzekło mnie, że powroty do przeszłości nie są tu tanią, ckliwą nostalgią, lecz próbą ocalenia własnej tożsamości. Mimo że momentami czułam zagubienie w tym gąszczu myśli i filozoficznych egzorcyzmów przeciwko współczesności, uważam to dzieło za absolutne arcydzieło eseistyki, które dziś rezonuje w nas mocniej niż kiedykolwiek wcześniej.
Żyjemy w czasach, gdzie każdy się spieszy. Minuta goni minutę. Godzina goni godzinę. Nasze kalendarze wypełnione są po brzegi spotkaniami i rzeczami ,,to do " w danym dniu. Bywa, że potrafi się ,,posypać" cały plan dnia lub tygodnia jeśli ,,wypadnie" jedna rzecz i trzeba zmodyfikować planer. W tym pędzie dobrze jest się czasami zatrzymać i ,,pochylić się" nad dobrą literaturą. Sięgnąć po klasyka lub chociażby naszego noblistę Czesława Miłosza. ,,Widzenia nad Zatoką San Francisco" to eseje napisane przez niego w latach 60-tych XX w. Autor pisze je z perspektywy obserwatora. Obserwatora, który niezwykle wnikliwie ocenia zastaną wówczas, amerykańską rzeczywistość. Pisze o wszystkim. Bezmiarze Ameryki, szczęściu, które można odnaleźć chociażby w piesku czy mnogości gatunków sosen czy dębów. To dla jednego rzecz nieistotna, nad którą trudno pochylać głowę a dla kogoś o głębokiej wrażliwości, powód do tego aby zgłębić wątek pisząc na ten temat esej i dodatkowo zmuszać czytelnika do refleksji.
Miłosz pisząc te eseje nie wyznaczył sobie jednego konkretnego tematu przewodniego. Jest to zbiór jego spostrzeżeń wobec otaczającego go świata, Nowego Świata, do którego przybył na emigrację z Europy Zachodniej a dokładnie z Francji. I dostrzega chciwość, zachłanność ludzką na produkty i usługi czyli tak nam dobrze już znany konsumpcjonizm. Rozważania nad ludzkim bytem i w to jaką wiarę wyznaje, i co się z nią wiąże. Czyż my obecnie po upłynięciu tak długiego czasu nie zadajemy sobie takich samych pytań jak autor w swojej książce? Zdecydowanie. Mamy je już wypowiedziane i posiadamy również na nie odpowiedzi czego nie znajdziemy na żadnej karcie esejów.
Cóż zatem nam daje ta książka? Piękny język, pytania bez odpowiedzi, które jak widać są ponadczasowe. Moment wytchnienia, bo nie można tej książki przeczytać " w biegu", dlatego że wymaga skupienia i refleksji nad każdym zadanym pytaniem jak i tym niezadanym. Poczucia, że ówczesne postrzeganie rzeczywistości w dalszym ciągu jest aktualne i satysfakcji, że włożony wysiłek w zrozumienie punktu jej postrzegania przez autora dało efekt w postaci zrozumienia jej przez nas samych.
Wysmakowana lektura nad którą warto się pochylić, wziąć w ręce i przeczytać.
Współpraca barterowa z Wydawnictwem Znak.
Tom gromadzi siedemdziesiąt pięć rozmów z Noblistą, ogłoszonych w prasie polskiej w latach 1979-1998....
Rozmowy zagraniczne 1979-2000 to kontynuacja i dopełnienie wydanych w Wydawnictwie Literackim dwutomowych Rozmów polskich (Rozmowy polskie 1979-1998....
Przeczytane:2026-06-30, Ocena: 5, Przeczytałam, 12 książek 2026, Książki XXI wieku, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku,
(czytaj dalej)