Literacki rollercoaster przez historię i kulturę Korei
Gdy młodziutka Geumbok po raz pierwszy widzi wyłaniające się z oceanu cielsko płetwala, czuje całą sobą, że to zdarzenie naznaczy ją na zawsze. Wieloryb staje się dla niej wcieleniem marzenia o wielkości, a pragnienie ponownego spotkania go - jej obsesją.
Choć jako uboga dziewczyna musi wyszarpywać sobie to, co inni dostają za darmo, Geumbok uparcie pnie się w górę. W zagubionym wśród gór miasteczku Pyeongdae chce wybudować kino w kształcie morskiego olbrzyma, które rozmiarem dorówna jej aspiracjom, uporowi i tęsknocie za nieosiągalnym. Ale cena, jaką zapłaci za sukces, będzie równie wielka, co jej marzenia.
Niezwykle przejmująca, zanurzona w koreańskim folklorze i historii opowieść o brutalnym świecie, w którym kobiety - choć nie mają prawa głosu - biorą los w swoje ręce.
Powieść Cheona Myeong-kwana porównywana jest do książek takich klasyków literatury jak Gabriel García Márquez, Herman Melville i Haruki Murakami. Szybko zyskała w Korei status kultowej, a w 2023 roku znalazła się na krótkiej liście książek nominowanych do Międzynarodowej Nagrody Bookera.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2024-09-25
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 432
Kilka razy zasadzałam się na tą publikację. Na początku przerażała mnie jej objętość - bo jestem typem czytelnika, który czyta do końca, nawet jeśli lektura jest kiepska. Kusiła mnie jednak informacja, że publikacja znalazła się w 2023 roku na liście książek nominowanych do Międzynarodowej Nagrody Bookera. I już trzymałam ją w rękach gdy spojrzałam na opis z okładki... Zapowiadała się lektura ewidentnie nie w moim guście. Proponowałam ją podstępnie kilku naszym Czytelnikom - bo może ktoś jednak stwierdzi, że jest warta przeczytania i... później opowie mi o swoich wrażeniach. Koniec końców sama po nią sięgnęłam.
Snuta przez Autora historia oscyluje wokół pochodzących z niższej klasy społecznej kobiet. Poznajemy Geumbok - wiejską dziewczynę, która zaskakuje nas swą inteligencją, zaradnością i przewidywalnością zmian jakie mogą zachodzić w społeczeństwie oraz na rynku pracy. Za młodu ucieka ze swojej wioski, by móc żyć na własny rachunek. Jednak realia okazują się dość brutalne. Kobieta w tym świcie powinna być potulna, cicha i usłużna mężowi. Geumbok ma jednak inne plany. Gdy pierwszy raz widzi wieloryba wyłaniającego się z oceanu, czuje że to przełomowy moment w jej życiu. Że to spotkanie naznaczyło ją na zawsze. Zwierze staje się ucieleśnieniem jej marzeń o byciu kimś, ale także obsesją i przekleństwem.
Drugą postacią, której Autor poświęca uwagę jej córka Geumbok. Chunhui poznajemy w momencie, gdy opuszcza więzienie. Ta dużych lub wręcz olbrzymich rozmiarów młoda kobieta wraca do domu, by kontynuować dzieło matki. Choć niekochana i odrzucona przez rodzicielkę, to najlepiej czuje się w ich domu i miejscu pracy - cegielni. To tu dzięki ojczymowi była szczęśliwa. On jako jedyna osoba traktował ją w młodym wieku z szacunkiem i ciepłem. Był bacznym obserwatorem jej dziecięcych odkryć i pierwszych zainteresowań wyrobem cegieł. I to on wierzył, że może stać się w tym mistrzynią.
Słowo, które pierwsze przychodzi mi na myśl o tej publikacji to ,,mięsista". W trakcie jej czytania czułam ból, odrazę, niezgodę na taki świat. Pierwsze strony były przepełnione brutalnością i ordynarnością, napawały mnie obrzydzeniem. Ale czym dalej zagłębiałam się w tekst widziałam siłę kobiet walczących o swoje marzenia, tytanki pracy niezrozumiałe przez swoje otoczenie. Tekst w sposób ciekawy ukazuje historie sukcesu i porażki, opowiada o narodzinach i śmierci, oraz o przemijaniu czasu. Dla mnie mimo wszystko pokazuje, że warto mieć nadzieję i walczyć o siebie i swoje marzenia. I nie ważne, czy nasze działania zakończą się sukcesem. Ważne jest to jakim my jesteśmy człowiekiem - silnym, zdeterminowanym, walecznym, dążącym do wyznaczonych przez siebie celów.
Autor skupił się w opowiadanej historii na losach dwóch kobiet - matki i córki. Krótko nakreślone są trudne relacje między nimi, fabuła bardziej oscyluje wokół ich indywidualnych przeżyć i marzeń do których dążą. Choć kobiety są tak odmienne fizycznie i emocjonalnie, zdają się koniec końców być bardzo podobno - silne, zdeterminowane i dążące do marzeń. Łączy je wewnętrzna siła, pasja i upór. Potrafią pokonać najgorszy ból i iść dalej. To kobiety, które walczą o swoje praca do realizacji marzeń, nie boją się opinii innych i łamią pewne ustalone zasady podlegają zmianie. Zaskakującej zmianie... I tej psychicznej jak i fizycznej.
W publikacja znajduje się sporo zagadnień z historii i kultury Korei Południowej. Można odkryć szybki rozwój tego kraju, budowanie fortun od zera, ale także wpływ polityki na społeczeństwo i obyczaje. Ale można też uznać to za tło głównych wątków i nie zagłębiać się w te struktury społeczno-polityczne.
Dla mnie bardzo ważnym aspektem powieści był realizm - brud, ubóstwo, ciemne strony życia kobiet w większych miastach, ale także zapach morskiej bryzy, ceglanego kurzu i kina pełnego ludzi. Gdy już czułam, że dochodzę do granicy odczuć, wrażeń i emocji, Autor zaskakiwał mnie nieoczekiwanym zwrotem akcji, sytuacją tak nierealną, że aż czasami groteskową w tym trudnym świecie. Stroną magiczną jest zaś tytułowy wieloryb. Pojawia się jako zwierzę, osoba, ale także budynek. Jest istotą tak nieosiągalną, że każde spotkanie z nim staje się doznaniem wręcz religijno-magicznym, baśniowym czy nadprzyrodzonym.
Narrator w powieści jest wszechwiedzący. Nie moralizuje, po prostu (lub aż) snuje opowieść ujawniając nam kolejne wątki z życia naszych bohaterek. Nadawało to czytanej historii mocniejszego rysu baśni, realizmu magicznego... Jakbyśmy siedzieli przy ognisku i słuchali strasznych historii... w których mimochodem bierzemy udział.
Nadal nie wiem czy to była książka skrojona pod mój gust, ale wiem, że warto było poświęcić jej czas i odkryć losy Geumbok i Chunhui. ,,Wieloryb" to bardzo emocjonalna powieść, która mocno trzyma zainteresowanie Czytelnika, aż do ostatniej strony.
Realizm magiczny... czytaliście już książki, gdzie występował?
Pozycja Cheona Myeonga - Kwana, czyli ,,Wieloryb" porównywana jest do książek klasyków literatury Gabriela Garcia Marqueza, Salmana Rushdie i Murakamiego. Jest to bardzo klimatyczna, wzruszająca i dająca do myślenia wielowątkowa saga rodzinna, która ukazuje nam zarówno perypetie bohaterów, jak i też kulturę i historię Korei.
To, co przekazuje nam autor, jest niekiedy szokujące, zaskakujące, w ostateczności także zabawne. Lekkie, lecz fascynujące pióro autora tworzy barwny świat, w którym z jednej strony widzimy piękno Korei, siłę, wielkie marzenia, z drugiej niesprawiedliwość, brutalność, biedę, modernizację, politykę. Doświadczamy historii ludzi, którzy bogacą się lub tracą wszystko.
Główną bohaterką tej książki jest młodziutka i żyjąca w biedzie Geumbok, która zaskoczy nas determinacją, pokaże, jak wielką siłę może mieć człowiek, kiedy uparcie dąży do realizacji swoich celów mimo znaczących przeszkód stojących na drodze. Takich jak na przykład życie w miejscu, gdzie kobiety nie mają prawa głosu, a mimo to biorą los w swoje ręce.
Historia Geumbok wzruszy niejednego czytelnika, rozczuli, doda siły, wprowadzi w zadumę.
Tytułowy Wieloryb będzie miał w tej książce ogromne znaczenie, mimo iż pojawia się i znika. Zostawia jednak wyrazisty ślad, który odbija się na decyzjach głównej bohaterki.
Dlaczego Geumbok tak bardzo pragnie wybudować kino w kształcie morskiego olbrzyma?
Ta książka na pewno Wam to wyjaśni. Poprowadzi przez zakątki Korei, jak też zakątki duszy i psychiki ludzkiej.
Według mnie to książka doskonała, inna niż wszystkie i mimo iż autor łączy realizm z fantastyką, to trafia prosto do naszego serca i pobudza nasze emocje. Coś niesamowitego.
Niepozorna, a taka wyjątkowa.
Czytajcie Kochani ?
Mam bardzo ambiwalentne odczucia po przeczytaniu tej książki. Część z nich bierze się na pewno z faktu, że trudno mi umieścić opisane zdarzenia, bohaterów i wszechobecną symbolikę w tło historyczno-polityczne Korei, co nie jest w powieści bez znaczenia. Trochę poczytałam, coś mi się rozjaśniło, ale to jakiś minimalny skrawek potrzebnej do pełnego zrozumienia wiedzy. Zresztą te wątki polityczne są przedstawiane niezwykle subtelnie, nie wprost, co jeszcze bardziej utrudnia odczytanie ich wpływu na opowieść.
Bardzo ciekawa jest struktura książki i jej wielogatunkowość. Mamy tu i niezwykle brutalny realizm, baśniowość, realizm magiczny. Fabuła jest wyjątkowo bogata, dzieje się naprawdę dużo. Bardzo ciekawa jest figura narratora - to taki gawędziarz, który ciekawie snuje swoją historię, czasami zwraca się bezpośrednio do nas, czytelników, potrafi zaciekawić, ale nie możemy mu do końca zaufać, nie wiemy, czy mówi prawdę. I chociaż to ciekawy zabieg, jest on jedną z przyczyn, że przez całą lekturę czułam dystans i do samej treści i do bohaterów książki. To były postacie-symbole, jak w bajkach, legendach, a nie prawdziwi ludzie.
Jednocześnie ta baśniowa tajemniczość nie przykryła ogromu okrucieństwa, z jakim mamy do czynienia. Głównymi bohaterkami są dwie kobiety - matka i córka. To, ile doświadczają one zła i przemocy w najbardziej zwyrodniałej, sadystycznej wręcz formie jest momentami przerażająca. I to chyba ta dwoistość powieści, poruszanie się pomiędzy bestialstwem a swoistym pięknem, najlepiej oddaje istotę koreańskiego społeczeństwa tamtych czasów, które żyło w swoistym dualizmie - pomiędzy dynamicznym rozwojem ekonomicznym a terrorem społecznym.
A co symbolizuje wieloryb? To pewnie najtrafniej określił sam autor w jednej z rozmów: ,,Wieloryb uosabia z jednej strony wielkość, o której marzy matka, a z drugiej symbolizuje córkę, która dzieli się ze światem pierwotną energią, ogromną siłą"
Zagadkowa książka, ale na pewno ciekawa i inspirująca do zadawania wielu pytań.
Przeczytane:2024-11-22, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki 2024, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu - edycja 2024, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2024,
Recenzenci pieją z zachwytu, książka zdobywa kolejne nagrody, porównywana jest do prozy Marqueza i Murakamiego. Zwykle nie czytam takich dzieł, wolę mniej ambitną prozę ;) Zostałam podstępem zmuszona do lektury, ale też zachęciła mnie do czytania afera, związana z tłumaczeniem tej książki. Pojawiły się bowiem oskarżenia, że spore jej fragmenty zostały przetłumaczone przy pomocy translatora... Zachwyceni językiem powieści recenzenci już tak bardzo się nie zachwycają ;)
Przeczytałam te niemal 500 stron z zainteresowaniem, wszak nie na co dzień obcuję z koreańską prozą. Jest inna, dziwna, trochę bajkowa, trochę brzmi jak przypowieść, mnóstwo w niej magii. Mam wątpliwości, czy ten język - prosty i 'naiwny' to pomysł autorki czy efekt pracy translatora.
Pojawił się w powieści wątek, który dla mnie był zupełnie niepotrzebny, irytujący (napisałabym dosadniej, ale nie wypada) i psujący całą historię.
Nie wiem jak ocenić tę książkę - sama historia, poza jednym wątkiem, jest interesująca, wzruszająca, ale też odrzuca, wywołuje obrzydzenie i niesmak. Zbyt wiele wątków jest nierealnych i zupełnie dla mnie niezrozumiałych - realizm magiczny ma jakieś granice. Tutaj nie ma i fabuła odpływa zdecydowanie za daleko.
Miało być światowo, ambitnie - wyszło dużo poniżej moich oczekiwań.
Ambitnej koreańskiej prozie na razie podziękuję...