Nic tak nie jednoczy sąsiadów, jak cudze sekrety... W Shelley House ściany mają uszy, a uszy te należą do osobliwego duetu sąsiadek, gotowych wściubiać nos w nie swoje sprawy, szpiegować i zasadniczo robić wszystko, by uwikłać innych lokatorów w rozwiązanie zagadki kryminalnej.
Siedemdziesięciosiedmioletnia Dorothy Darling mieszka w Shelley House dłużej niż którykolwiek z pozostałych lokatorów, a jeśli wierzyć ich słowom, trudno o bardziej zrzędliwą i wścibską osobę. Dorothy ma jednak swoje powody do przeszpiegów, a żaden z nich nie wymaga usprawiedliwiania się przed niejaką Kat Bennett.
Dwudziestopięcioletnia Kat nigdy nie miała miejsca, w którym czułaby się jak u siebie w domu, a popadający w ruinę Shelley House nie stanowi wyjątku. Sąsiedzi uważają ją za drażliwą i nieprzystępną, ale pod twardą skorupą Kat prześladuje poczucie winy z powodu występków z przeszłości.
Kiedy okazuje się, że dom jest przeznaczony do rozbiórki, śmiertelnie sobie wrogie Dorothy i Kat zaczyna łączyć jedno: chęć uratowania zabytkowego budynku. A gdy jeden z lokatorów pada ofiarą brutalnej napaści, obie kobiety postanawiają znaleźć winnego. Policja umarza śledztwo zbyt wcześnie, pozostawiając zadanie przywrócenia spokoju w małej, lokalnej społeczności detektywom amatorom, mającym u swego boku rozbrykanego Jack Russell terriera.
Wydawnictwo: Czarna Owca
Data wydania: 2026-03-25
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 416
Tytuł oryginału: Nosy Neighbors
Po powieść „Wścibscy sąsiedzi” Freyi Sampson musiałam sięgnąć z dwóch powodów: po pierwsze, pokochałam klimat cosy crime, a po drugie, występuje tu Jack Russell Terrier identyczny jak mój Turbo! I choć wątek kryminalno-detektywistyczny z pewnością tu znajdziecie, dla mnie jest to przede wszystkim niesamowicie ciepła, słodko-gorzka powieść o potędze ludzkich więzi.
Historia toczy się w urokliwym, choć podupadającym Shelley House. To maleńka społeczność, w której każdy żyje własnym życiem, pielęgnując swoje dziwactwa i sekrety. Kiedy jednak mieszkańcy otrzymują zawiadomienie o eksmisji, w obliczu wspólnego zagrożenia powoli zaczyna budzić się sąsiedzka solidarność. Nie chcę Wam zdradzać zbyt wiele z samej fabuły, bo to życiowe wnioski płynące z tej historii są w niej najpiękniejsze.
Freya Sampson pisze tak naturalnie i szczerze, że błyskawicznie łapiemy więź z bohaterami. Potrafi opowiadać o stracie, samotności, żałobie czy głębokiej traumie z dzieciństwa w sposób, który nie przytłacza, a ostatecznie otula serce bezpiecznym kokonem.
Najbardziej uderzyło mnie to, jak trafnie autorka rozprawia się z ocenianiem ludzi po pozorach. 77-letnia Dorothy, ubrana w perły „królowa wścibstwa”, która skrupulatnie notuje potknięcia sąsiadów, oraz ukrywająca się pod zmienionym nazwiskiem Kat, dziewczyna z różowymi włosami, to antagonistki od pierwszego wejrzenia. I tak jak Dorothy ma niezbyt pochlebne zdanie o każdym z sąsiadów, tak oni widzą w niej jedynie „wścibską staruszkę”. A wystarczy wspólny wróg, odrobina dobrej woli i rozmowa, by wszystko się zmieniło. Z czasem odkrywamy, że to, co bierzemy za wścibstwo, potrafi być w rzeczywistości pancerzem ulepionym z ogromnego poczucia winy, a wyzywająca zewnętrzna powłoka mechanizmem obronnym przed samotnością.
Ta książka to piękny dowód na to, że naszą prawdziwą rodziną nie zawsze są ludzie, z którymi łączą nas więzy krwi, ale ci, których wybieramy i którzy stają po naszej stronie, gdy wszystko inne zawodzi. Kiedy z pozoru obcy sobie mieszkańcy kamienicy jednoczą siły, historia nabiera niesamowitych barw. A jaką rolę w tym wszystkim odgrywa energiczny JRT Reggie? Okazuje się nie tylko spoiwem zbliżającym ludzi, ale również… O, tego Wam nie zdradzę. Sprawdźcie sami!
„Wścibscy sąsiedzi” to powieść pulsująca emocjami. Będziecie się uśmiechać, będziecie trzymać kciuki za śledztwo i obronę kamienicy, ale gwarantuję Wam, że nieraz zaszklą Wam się też oczy. To historia, która przywraca wiarę w drugiego człowieka i uczy, by podchodzić do innych z empatią.
Polecam z całego serca! Po tej lekturze spojrzycie na swoich sąsiadów z dużo większą czułością.
CZEŚĆ!
Dziś przychodzę do Was z cudowną książką, która jest pełna emocji, która bawi, uczy i pozostawia refleksje na koniec historii.
Książka z gatunku cosy crime, gdzie dwie samozwańcze panie detaktywki pomimo ogromnej różnicy wieku ich dzielącej, próbują rozwikłać zagadkę napaści na sąsiada i powstrzymać dewelopera przed zaburzeniem zabytkowej kamienicy w której mieszkają.
Historia ta jest doskonałym przykładem przełamywania niechęci do sąsiadów, próbie zacieśnienia więzi między współlokatorami budynku i zawierania przyjaźni, które w konsekwencji stworzą doskonały fundament w walce o wspólne dobro.
Świetna książka przy której nie sposób się nudzić zwłaszcza, że każdy z lokatorów skrywa jakiś sekret.
Przeczytane:2026-04-30, Ocena: 5, Przeczytałam, 26 książek 2026, Mam,
(czytaj dalej)