Wszystko się zaczyna

Wydawnictwo: Replika
Data wydania: 2019-01-15
Kategoria: Obyczajowe
ISBN: 9788376747453
Liczba stron: 368

Tom 2 cyklu Nic się nie kończy

Ocena: 4.86 (7 głosów)

Za każdą przyjemność trzeba zapłacić i czasami lepiej dwa razy się zastanowić, czy chwila radości warta jest swojej ceny.

Seniorka rodu Bialickich oraz jej najmłodsza wnuczka mimo obaw związanych z przeprowadzką przekonują się, że trafiły w wyjątkowe i przyjazne miejsce, w którym areszcie mogą być po prostu sobą. Wydawać by się mogło - sielanka. Obie panie jednak doskonale wiedzą, że zostawiły za sobą mnóstwo nierozwiązanych problemów, które z czasem zdają się nawarstwiać. Między nimi a pozostałymi członkami rodziny padło wiele rzuconych pod wpływem emocji słów, wzajemnych oskarżeń i osobistych przytyków.

Czy powrót jest jedyną drogą do odbudowania więzi rodzinnych, czy może potrzeba im właśnie dystansu, odległości, aby lepiej zrozumieć zarówno siebie, jak i najbliższych?

Bohaterowie tej opowieści pojawili się także w książce Nic się nie kończy.

Powieść Joanny Kruszewskiej jest literackim studium współczesnej polskiej rodziny. Na pierwszy plan wysuwają się skrywane marzenia Haliny, seniorki rodu.

Powieść z wieloma zwrotami akcji, niejednokrotnie zaskakująca sposobami rozwiązania problemów przez bohaterów.

Andrzej Salnikow, poeta, dziennikarz

Nie zawsze to, co dla nas dobre, odpowiada innym. Nie zawsze udaje nam się to, co sobie zaplanujemy. A jakby tak żyć dniem dzisiejszym, nie planując jutra? Ten i inne dylematy zaprzątają głowy bohaterów powieści. Joanna Kruszewska stworzyła barwny portret wielopokoleniowej rodziny. Nigdy nie jest za późno, by wyrwać się schematom i podążyć za głosem serca. Polecam!

Ewa Bauer - autorka m.in. trylogii Kolory uczuć

Tagi: Polska

Kup książkę Wszystko się zaczyna

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Opinie o książce - Wszystko się zaczyna

Avatar użytkownika - czytamdlaprzyjem
czytamdlaprzyjem
Przeczytane:2019-05-12, Ocena: 4, Przeczytałam, obyczajowe, 52 książki 2019,


(...)W pewnym momencie życia możemy mieć wszystkiego dosyć i tylko zmiana otoczenia, a co się z tym wiąże przeprowadzka do innej miejscowości i podjęcie nowej pracy może nas uszczęśliwić. Tak postanowiły Halina Bialicka i jej wnuczka Marta. Obie miały dosyć rozkazywania im jak mają żyć. Halina z racji podeszłego wieku była traktowana jako zniedołężniała staruszka, której już nic nie trzeba oprócz siedzenia samotnego w pokoju i skupieniu się na modlitwie oraz Marta, która miała wpasować się w wyobrażenia rodziny i narzeczonego, jak powinna żyć, ubierać się i gdzie pracować. Po prostu koszmar, aż nie chce się wierzyć, że można tak zniewolić drugiego człowieka. Dlatego nie dziwię się, że obie panie uciekły na drugi koniec Polski, gdzie na nowo układają sobie życie. Sporą komplikacją całej sytuacji jest ślub Marty i Krzysztofa, sami wiecie ile czasu i zaangażowania wymaga to przedsięwzięcie. Jednak czy aby Krzysztof był tym właściwym kandydatem na męża dla Marty? To już musicie sami sprawdzić.

Teraz chcę waszą uwagę zwrócić na samotność ludzi starszych, naszych dziadków. Czy czasem nie traktujemy ich po macoszemu? Czy na pewno poświęcamy im swoją uwagę i czas? Często zapominamy, że starsi ludzie chcą nadal być potrzebni. Czuć, że ich wiedza i doświadczenie może komuś pomóc. Sami chętnie szukają sobie zajęć, aby być wśród ludzi. Dlatego bardzo spodobała mi się postawa babci Halinki, które po przeprowadzce nad morze postanowiła tworzyć anioły z pomocą pana Henia. On rzeźbi anioły, ona je maluje. Jej pasja jest zaraźliwa, bo okazało się, że starsi ludzie, którzy mieszkają nie daleko niej też tworzą, szydełkują, haftują oraz wykonują szereg prac, które cieszą oko. I to jest piękne, że na realizację marzeń nigdy nie jest za późno, a radość jaką daje hobby jest nie do przecenienia. Tym ludziom chce się żyć. Nie ma nic gorszego niż ulokowanie starszej osoby w jakimś pokoju, która bezczynnie spędza czas, przecież od tego można oszaleć. Dlatego Julia była zaskoczona, gdy odwiedziła babcię w jej nowym domu. Nie poznała jej, z osoby która siedziała cicho w ich rodzinnym domu, w nowym miejscu stała się kobietą pełną wigoru i chęci do życia.

Warto również poświęcić chwilę uwagi rodzicom, którzy nie pozwalają dorosnąć swoim dzieciom, gdyż muszą nieustannie czuwać nad każdym ich wyborem. Jest to chora, zaborcza miłość, która nie pozwala dorosłemu człowiekowi na podejmowanie samodzielnych decyzji i uczenia się na własnych błędach. Jest to bolesna nauka, ale bardzo skuteczna. Niestety nikt za nas nie przeżyje naszego życia, dlatego pomimo wielu obaw i lęków warto walczyć o swoje marzenia i konsekwentnie je realizować. Czasami popełnimy błąd, upadniemy, ale zawsze możemy zacząć wszystko od nowa, wyciągnąć wnioski z naszych potknięć, aby uniknąć ich w przyszłości (...)

Link do opinii

Rodzina na ogół powinna wiązać więzi, a nie je rozrywać. Niestety nie zawsze wszystko jest takie idealne jakbyśmy chcieli. Zawsze pojawia się w rodzinie ktoś, kto chciałby nami rządzić, mówić nam co mamy robić, co jest dla nas właściwe. Tylko skąd oni mogą to wiedzieć? Przecież nie przeżyją naszego życia za nas. A jeśli my popełniamy błędy, to ludzka rzecz, nie ma w życiu idealnych ludzi, każdy czasem może się pogubić.

„Trzeba czerpać od ludzi dotkniętych życiem, mądrość zbierają latami, obserwując i doświadczając na własnej skórze podłości lub dobroci losu. Trzeba nauczyć się pokory i korzystać z czyjegoś bagażu, bo czasami, a właściwie dość często, jest on niedoceniony.”

Ponownie spotykamy się z bohaterami powieści Nic się nie kończy. Marta ze swoją babcią mieszkają już gdzieś indziej, gdzie odnajdują spokój i radość z dnia codziennego. Krzysztof, narzeczony Marty, wciąż mieszka w rodzinnym mieście. Ślub zbliża się wielkimi krokami, a ich związek coraz bardziej znajduje się pod wielkim znakiem zapytania. Niestety, związki czasem wymagają poświęceń jedno bądź obustronnych. Tylko co zrobić, kiedy obie strony są uparte i żadna nie chce pójść na kompromis? 

To zaskakujące, że kiedy dziecko w końcu postanowi się sprzeciwić członkom swojej rodziny, nagle zostaje zepchnięte na drugi tor. A wszystko tylko i wyłącznie dlatego, że w końcu postanowiło dążyć za własnymi marzeniami. Bez wątpienia każdy z członków rodziny musi zrozumieć, iż inna osoba nie przeżyje jego życia za niego. I każdy ma prawo robić to co lubi i kocha. Takie ciągłe narzucanie zrób to, zrób tamto tłamsi człowieka, sprawia, że zaczyna się on dusić we własnym ciele.

Autorka pokazuje nam życie wielopokoleniowe dzisiejszych rodzin. I przedstawia to w dosadny sposób, niczego nie ukrywając. Bywa, że to czego my pragniemy, nie zawsze podoba się innym. Bywa też i tak, że to co sobie zaplanujemy, nie zawsze nam wychodzi. Ale w życiu chodzi o to, by żyć chwilą dzisiejszą, nie robić zbytnich planów do przodu, bo one nie zawsze się realizują. A przede wszystkim nie kierować się tym, co narzucają nam inni, tylko podążać za głosem własnego serca. Nie pozwolić zrobić z siebie czyjejś marionetki.

„- Naszym zadaniem jako rodziców jest pomaganie ci w unikaniu błędów. Od momentu, kiedy poznałeś tę dziewczynę, popełniasz jeden za drugim. Nie pasujecie do siebie, pod żadnym, absolutnie pod żadnym względem. Ona nie pasuje do nas. Czy ty tego nie widzisz? Julia jest ulepiona z zupełnie innej gliny. Delikatna, taktowna, stanowiąca doskonałe uzupełnienie dla ciebie…”

Tak jak w poprzedniej części bohaterowie nie tracą na wartości, nadal są niezwykle barwni i życiowi. Mamy tutaj wiele zaskakujących zwrotów akcji i różne sposoby rozwiązywania problemów. Gwarantuję Wam, że niejednokrotnie będziecie zaskoczeni obrotem spraw.

A zakończenie? Wyprowadza czytelnika z równowagi, bo jak teraz ma doczekać się kontynuacji, nie wiedząc, jak potoczą się dalsze losy bohaterów?

"Wszystko się zaczyna" to powieść, w której mamy możliwość zobaczenia dzisiejszych problemów w rodzinach wielopokoleniowych. A życie to nie bajka, którą ktoś nam może podyktować, życie to my i nasze wybory. Zachęcam do przeczytania.

Link do opinii

Podsumowując recenzję pierwszej części "Nic się nie kończy", napisałam że z chęcią i z ogromną przyjemnością sięgnę po kolejną, aby znów spotkać bohaterów powieści, którzy zyskali moją sympatię i których losy mnie zainteresowały, byłam ciekawa jak one się potoczą dalej. Teraz już wiem co było dalej. Przeczytałam drugi tom, lecz ciekawość moja nie została zaspokojona, zostałam wciągnięta w życie rodziny Bialickich na tyle, że koniecznie przeczytam również trzeci tom.
Zdawałoby się, że jest to spokojna i troszkę melancholijna powieść, taka przy której człowiek się zatrzymuje na chwilę i wpada w zadumę nad własnym życiem. I owszem po części taka jest, lecz z drugiej strony dostarcza całkiem sporo emocji i czytelnik spokojnie wysiedzieć nie może czytając o rzeczach jakie potrafią dziać się w rodzinie, wśród najbliższych. Mnie aż ponosiło momentami z nerwów, po prostu są sprawy, są granice których się nie przekracza, chociażby nie wiadomo co się działo, a tu została ona przekroczona.
W książce mamy rodzinę trzypokoleniową i widzimy relacje między jej członkami. Nie ma tu sielanki, gdyż większość z nich czegoś od kogoś oczekuje, nie bacząc na szczęście drugiej osoby. Niewiele tu wsparcia i pchania w stronę szczęścia drugiej osoby. Będąc na miejscu niektórych z bohaterów, ciężko by mi było się odnaleźć i z pewnością wyjechałabym daleko, tak jak zrobiła to babcia z wnuczką. Jednak czy znalazły one tam szczęście i spokój? Czy są szczęśliwe? Z pewnością jakieś swoje plany realizują, jednak czy wszystko idzie po ich myśli?
Można by się postawić na miejscu każdego z bohaterów, można by było analizować ich zachowania i postępowanie. I jestem pewna, że niejednym z nich chciałoby się potrząsnąć, aby się ocknęli i zaczęli iść w innym kierunku, aby zmienili swoje zachowanie. Jednak takie zmiany są trudne i nie zawsze sami zainteresowani widzą w samych sobie wady, które są widoczne dla innych.
Podsumowując muszę przyznać, że naprawdę polubiłam tę serię, którą można by nazwać sagą rodzinną, być może taką się stanie. Obydwie części czytało mi się przyjemnie i z chęcią po nie sięgałam. Jest ona dla każdego i można ją pochłaniać o każdej porze roku.

biblioteczkamoni.blogspot.co.uk

Link do opinii

"Nigdy i niczego nie dostanie się w prezencie, zupełnie za darmo."

"Trzeba nauczyć się pokory i korzystać z czyjegoś bagażu, bo czasami, a właściwie dość często, jest on niedoceniony."

"cios zadany przez najbliższych boli najbardziej."

Dalsze perypetie rodziny Balickich, a w szczególności Marty, która wyprowadza się z rodzinnej miejscowości, aby być bliżej babci. Jak jej wyprowadzka wpłynie na relacje z najbliższymi? Przeczytajcie, ja już czekam na kolejny tom

Link do opinii
Avatar użytkownika - Ewfor
Ewfor
Przeczytane:2019-03-06, Ocena: 5, Przeczytałam, Wyzwanie czytelnicze 2019,

Halina Bialicka, lat 80, po pobycie w sanatorium w małej miejscowości nad polskim morzem, postanawia wbrew rodzinie pozostać w tym uroczym zakątku na zawsze. Marta jest najmłodszą wnuczką Haliny i pod pretekstem opieki nad seniorką rodu, również postanawia przeprowadzić się do tej miejscowości. Obie panie bardzo szybko przekonują się, że trafiły do bardzo wyjątkowego i przyjaznego miejsca, w którym mogą być całkowicie niezależne i realizować swoje marzenia. Halina postanawia malować Anioły, a Marta zatrudnia się w miejscowej szkole, jako nauczycielka. Zarówno babcia jak i wnuczka zdają sobie sprawę z tego, że pozostawiły za sobą wiele nierozwiązanych spraw. Marta ma narzeczonego, który musi wybrać ją i przeprowadzkę na drugi koniec Polski, lub karierę w miejscu swojego zamieszkania. Jak potoczą się losy tych dwóch cudownych kobiet? Kto postawi na swoim, Marta czy Krzysztof – narzeczony młodej nauczycielki? Jak będzie sobie radziła seniorka w tym nowym, obcym miejscu?

Przyznam szczerze, że kiedy dowiedziałam się, że autorka napisała kontynuację, bardzo się ucieszyłam. Problemy poruszone w tej książce nie są obce współczesnemu społeczeństwu. Myślę, że dobrze jest popatrzeć na nie z innej perspektywy.

Pięknie pokazana samodzielność i niezależność zarówno starszej osoby jak i młodej, to przykłady na to, że marzenia się spełnia w każdym wieku. Pracując z osobami starszymi często mam okazję zobaczyć jak traktowani oni są przez najbliższych. Niby w trosce o nich i o ich zdrowie, pozbawiani są często własnego zdania o decydowaniu o tym, czego chcą w tej końcówce swojego życia.

Niestety, tak również bywa z młodymi ludźmi. Narzucane im przez rodziców niby-rady, często doprowadzają do tego, że młody człowiek zamiast się usamodzielnić staje się marionetką w rękach rodziców, traktowaną bez względu na wiek, małym, bez prawa głosu dzieckiem. Wielu rodziców nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, jak krzywdzi tą swoją latorośl.

Autorka porusza w swoich książkach wiele problemów, dotyczących niestety wielu ludzi. Kolejnym wątkiem w tej powieści jest związek dwojga młodych ludzi, pochodzących z różnych środowisk. Często inne wychowanie, różne osobowości i temperamenty, nie potrafią się zgrać ze sobą i uczucie zamiast rozkwitać, wplata w życie młodych ludzi pewnego rodzaju niepokój.

(…) Tylko jedno z nich tego nie chciało. Jedno chciało żyć w zwykły, tradycyjny sposób. Biec za pieniądzem i dążyć do jak najlepszego statusu społecznego wzorem swoich rodziców. Drugie chciało żyć szczęśliwie. Inaczej. Nie goniąc za tłumem zjadanych od poniedziałku do piątku przez brak czasu. (…)

Autorka wprowadza do swojej powieści nietuzinkowych bohaterów, którzy starają się żyć jak najlepiej w małej społeczności. Jak powszechnie wiadomo, zachowania ludzi w dużych miastach różnią od tych zamieszkujących wsie, czy małe miejscowości. „Miastowi” żyją w ciągłym biegu, a ci drudzy starają się tym swoim życiem delektować. Często układać sobie to życie obserwując innych, bo przecież nic lepiej nie uczy, jak doświadczenia innych.

(…) Trzeba czerpać od ludzi dotkniętych życiem, mądrość zbierają latami, obserwując i doświadczając na własnej skórze podłości lub dobroci losu. Trzeba nauczyć się pokory i korzystać z czyjegoś bagażu, bo czasami, a właściwie dość często, jest on niedoceniony. (…)

Fabuła książki nawiązuje również do samotności dopadającej człowieka, który nie potrafi się odnaleźć we własnym życiu. Na przykładzie siostry głównej bohaterki widzimy, że często uroda i pasje nie wystarczą, aby być szczęśliwym. Brak asertywności i niespełnione marzenia co rusz powodują, że człowiek poddaje się stereotypom myślowym i zamiast dążyć do tego, żeby realizować się we wszystkich dziedzinach życia, nie tylko zawodowo, to w wielu przypadkach jest zaślepiony zazdrością, widząc zło czające się nawet w przedmiotach. Widząc zło nawet w bezinteresownych uczynkach innych ludzi.

(…) Patrzyły teraz pewnie, w kącikach czaił się uśmiech. I dlaczego ona niby była radosna? Julia przewracała się z boku na bok i zadawała sobie to samo pytanie. Czy życie na takim odludziu mogło w ogóle kogokolwiek uszczęśliwiać? Czy bezustanne wścibstwo tutejszych mieszkańców nie irytowało? (…)

Lekkie pióro autorki sprawia, że książkę czyta się z ogromną przyjemnością. Bardzo realistycznie ukazani bohaterowie zbliżają do siebie i trudno w nich zobaczyć cokolwiek negatywnego. Może to skutek tego, że powieść ta jest tak optymistyczna i nawet trudne tematy przedstawione są w sposób wyjątkowo łagodny.

Treść książki, w większości stanowią opisy: miejsc, myśli, zwierzeń, i chociaż nie ma zbyt wielu dialogów, to czyta się szybko i lekko. Momentami jest nostalgicznie, ale momentami bardzo humorystycznie.

Niewyidealizowani bohaterowie są osobami, z którymi chce się pobyć, a ich podejście do wielu spraw jest takie naturalne, życiowe.

Lektura ta, to opowieść o odwadze i samozaparciu w realizacji swoich marzeń. To historia kobiet, które nie bały się zostawić za sobą dawne życie i rozpocząć je od nowa, w nowym miejscu, wśród nowych ludzi, przy akompaniamencie nowych wyzwań. To ważna lekcja dla każdego, kto marzy o czymś. Nie można tylko marzyć, trzeba nauczyć się realizować te marzenia. Bo kiedy człowiek jest szczęśliwy,  to potrafi innych tym szczęściem zarazić.

Książka zakończyła się dla mnie trochę bez pewności, co do konkretnego zakończenia. I niestety już nie mogę się doczekać kolejnej części, ponieważ zbyt wiele „znaków zapytania” pozostawiła autorka swoim czytelnikom. Można sobie oczywiście dopowiedzieć wszystko, ale, po co? Lepiej poczekać na dalszy ciąg…

Polecam tę książkę (szczególnie) paniom, w wieku od nastolatki do seniorki. Jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna i z pewnością zadowoli niejednego czytelnika. Pochłonęłam ją w dwa dni, a to chyba o czymś świadczy. Gwarantuję, że pokochacie przesympatyczną panią Halinę i jej wnuczkę Martę tak jak ja je pokochałam.

Link do opinii

Pamiętacie historię rodziny Bialickich? Szokującą decyzję, podjętą przez babcię Halinkę i jej najmłodszą wnuczkę Martę? Z pewnością. A kto nie pamięta, lub też nie zna, zapraszam do przeczytania recenzji TU - dziś, przychodzę do Was z kolejną częścią rodzinnej historii...

Morska mieścina i jej mieszkańcy, przyjęli starszą kobietę z otwartymi ramionami. Wbrew temu co mówiła i sądziła jej rodzina, to właśnie na północy Polski, odnalazła swoje miejsce na ziemi. Z biednej, schorowanej staruszki, nie mającej sił i ochoty na nic, stała się przebojową, pewną siebie... bizneswoman! Najważniejsze jednak, że robi to, co ją cieszy i jest bliskie jej sercu.
Tym razem Pani Halinka ze swoją historią usuwa się w cień, pozwalając, byśmy lepiej przyjrzeli się jej wnuczce.
Marta po przeprowadzce nad morze, znajduje pracę w wiejskiej szkole. Tam też wynajmuje niewielkie mieszkanko. Z początku stara się co weekend jeździć do swoich bliskich, szczególnie narzeczonego. W końcu do ślubu trzeba się przygotować, zaplanować całe wydarzenie. Z biegiem czasu, dziewczyna zauważa jednak, że nikt nie cieszy się z jej wizyt. Rodzeństwo i matka starają się jej unikać, a podczas spotkań nie ukrywają nawet swojej złości - przecież to wina Marty, że babcia się wyprowadziła. Narzeczony również nie jest zbyt szczęśliwy, zarzucając dziewczynie brak chęci na wspólne życie i mało poważne podejście do obowiązków osoby dorosłej - nie szuka pracy, wybrzydza, nie patrzy poważnie na ich wspólne plany. Najmłodsza Bialicka coraz częściej zostaje w swoim wynajmowanym mieszkaniu, wymawiając się pracą, opieką, pomocą...
Tymczasem mama i przyszli teściowie, zaczynają knuć pewną intrygę... Całkiem przypadkiem pomaga im w tym starsza siostra dziewczyny...
Czy plany rodziców się zrealizują? Czy Marta podejmie dobrą decyzję? A może nagła przeprowadzka, obu Paniom Bialickim, odbije się przysłowiową "czkawką?...

Tym razem nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Książka jest kontynuacją "Nic się nie kończy", utrzymana jest w podobnych klimatach, tyle tylko, że opowiada dalszą historię rodzinną. Takie historie zdarzają się w prawdziwym życiu, tylko jeśli nie ma się z nimi osobiście styczności, są dosyć... dziwne. Jak ja zachowałabym się w podobnej sytuacji? Nie mam pojęcia... Na całe szczęście, nie dowiem się, bo siostry też nie mam (czego czasem żałuję ;) ).
Zmianą jest wprowadzenie przez autorkę małego zamieszania. Jakiego? Nie powiem Wam dokładnie - przeczytajcie :)
Po więcej zapraszam na www.zaczytanaemigrantka.eu

Link do opinii
Avatar użytkownika - izabela81
izabela81
Przeczytane:2019-02-09, Ocena: 5, Przeczytałam, Mam, 52 książki 2019,

Nadmorska miejscowość przyjęła Halinę z szeroko otwartymi ramionami. Wbrew obawom kobieta odnalazła się w zupełnie nowym otoczeniu i szybko zyskała sympatię i szacunek sąsiadów. Jej wnuczka Marta z każdym kolejnym dniem również przekonuje się, że trafiła w wyjątkowe i przyjazne miejsce, w którym nareszcie może być po prostu sobą. Wydawać by się mogło – sielanka. Obie panie jednak doskonale wiedzą, że zostawiły za sobą mnóstwo nierozwiązanych problemów, które z czasem zdają się nawarstwiać. Czy przeprowadzka, niczym delikatne dotknięcie pierwszej kostki domina, spowoduje nieuchronne zniszczenia w całej konstrukcji ich rodzinnych relacji?

 

"- Żal ma to do siebie, że lubi narastać, przyklejać do siebie wszelkie możliwe pretensje i w pewnym momencie dochodzić do rozmiarów, których już nikt nie będzie w stanie zaakceptować."

 

Bohaterów poznaliśmy już w pierwszej części, ale tu dają się dużo lepiej poznać. Wychodzą z nich nie tylko te dobre cechy, ale i wady, które czynią ich bardziej ludzkimi. Dlatego tak łatwo można odnaleźć z nimi wspólny język. Błędy, które popełniają zmuszają nas do zastanowienia się, czy gdyby w danym momencie podjęli inne decyzje, bieg wydarzeń mógłby mieć odmienny finał?

 

"Trzeba czerpać od ludzi dotkniętych życiem, mądrość zbierają latami, obserwując i doświadczając na własnej skórze podłości lub dobroci losu. Trzeba nauczyć się pokory i korzystać z czyjegoś bagażu, bo czasami, a właściwie dość często, jest on niedoceniony."

 

Mocno dał mi do myślenia wątek o tym czy matka może kochać jedno ze swoich dzieci bardziej? Czy możliwe jest to, by było dla niej ważniejsze niż pozostałe? Czy można ingerować w życie dorosłych dzieci? Układać je za nie? Nikt za nas nie przeżyje życia. Każdy ma prawo do własnych decyzji, nie ważne czy właściwych czy nie. Każdy ma prawo popełniać błędy, gdyż nie ma ludzi idealnych. Pytanie tylko, czy każdy potrafi przyjąć to do wiadomości?

 

"Dziwnie się to wszystko plecie, tak jakby los ułożone miał już wszystko zawczasu, a później realizował to tylko jednym pstryknięciem palca."

 

Ciekawie przedstawia się również sprawa podejścia do pracy, gdy za szefa ma się kolegę. Czy partnerskie i koleżeńskie relacje z pracownikami to dobry pomysł? Czy pracownicy nie będą tego faktu wykorzystywać, przestając się starać, nie dając czegoś więcej z siebie, pozostając biernym? Jak myślicie?

 

"Za każdą przyjemność trzeba zapłacić i czasami lepiej dwa razy się zastanowić, czy chwila radości warta jest swojej ceny."

 

Zakończenie totalnie miesza szyki bohaterom, a i sam czytelnik jest zaskoczony rozwojem wydarzeń. I to nie tylko przy końcowych scenach. Cała powieść obfituje w wiele niespodzianek, które nie pozwalają się nam nudzić.

 

Autorka pokazuje, że powinniśmy walczyć o swoją niezależność, możliwość decydowania o sobie i zawsze starać kierować się sercem. Przypomina również, że nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć. Los potrafi zaskoczyć człowieka w najmniej spodziewanym momencie, coś mu dając lub zabierając. Tak też jest i w tej historii, o czym boleśnie będą musieli przekonać się bohaterowie.

 

Joanna Kruszewska operuje prostym, przyjemnym w odbiorze językiem. Kreśli barwne i szczegółowe opisy, więc bez problemu możemy wszystkie wydarzenia i sytuacje sobie wyobrazić.

 

"Wszystko się zaczyna" to wzruszająca powieść o rodzinie wielopokoleniowej, skomplikowanych relacjach, trudnych wyborach, nielojalności, wyrzutach sumienia, manipulacji. Czy rzeczywiście wszystko się zaczyna, a może... kończy? Przeczytajcie koniecznie! Ja już jestem strasznie ciekawa trzeciego tomu "Coś musi trwać" i tego czy pewien męski bohater odważy się na krok by...

Link do opinii
Inne książki autora
Aby do mety
Joanna Kruszewska0
Okładka ksiązki - Aby do mety

"Aby do mety” to powieść, która przedstawia pewien okres życia bohaterki, Miry, trzydziestoletniej kobiety, niedoszłej nauczycielki historii...

Dom samotnych
Joanna Kruszewska0
Okładka ksiązki - Dom samotnych

Złych decyzji nie da się cofnąć, ale można próbować naprawić ich skutki. O prawdziwą miłość też warto powalczyć. Niektórzy, tak jak Beata, szukają...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Okna z widokiem na Weronę
Hanna Kowalewska
Okna z widokiem na Weronę
Niedzielna dziewczyna
Pip Drysdale
Niedzielna dziewczyna
Ktosiek 2.0
Beata Piliszek-Słowińska
Ktosiek 2.0
365 stron życia 2020
oprac. Justyna Wrona, Hubert Wołącewicz
365 stron życia 2020
Zawsze i na zawsze
Jenny Han
Zawsze i na zawsze
Grypa. Sto lat walki
Jeremy Brown
Grypa. Sto lat walki
Brytyjska monarchia od kuchni
Adrian Tinniswood
Brytyjska monarchia od kuchni
Relikwiarz
Elżbieta Bielawska
Relikwiarz
Pokaż wszystkie recenzje