Okładka książki - Wymarzona kolacja Yoru

Wymarzona kolacja Yoru


Ocena: 2 (1 głosów)

Yoru Hioka jest wampirem, ale krzyże mu niestraszne. Co więcej, może przejrzeć się w lustrze, a promienie słońca nie spalą go na proch. Powinien żywić się krwią, ale po tylu latach ten smak już mu spowszedniał – teraz fascynuje go ludzkie jedzenie. Gospodyni prowadząca stancję, w której mieszka, wkłada całe serce w przygotowanie pysznego menu dla swoich mieszkańców. Yoru nie może się dłużej powstrzymać i postanawia spróbować jej potraw. Niestety, okazuje się, że nie jest w stanie strawić ludzkiego jedzenia, jeśli wcześniej nie napije się krwi. Ma zatem tylko jedno wyjście – przed posiłkiem musi zapolować na aperitif (krew przestępców). Jak daleko będzie w stanie się posunąć, żeby skosztować swoich wymarzonych potraw?

Informacje dodatkowe o Wymarzona kolacja Yoru:

Wydawnictwo: inne
Data wydania: 2025-10-16
Kategoria: Komiksy
ISBN: 9788368167658
Liczba stron: 224
Tytuł oryginału: Yoru-san no Itoshi no Bansan
Język oryginału: japoński
Tłumaczenie: Agata Zielezińska

więcej

Kup książkę Wymarzona kolacja Yoru

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Wymarzona kolacja Yoru - opinie o książce

Avatar użytkownika - Regalia
Regalia
Przeczytane:2026-02-06, Ocena: 2, Przeczytałem, 52 książki 2026,

Yoru, kiedy chce zjeść coś ludzkiego, najpierw musi popić. Krwi. A jako że nasz wampir jeść lubi, to sobie czerwonego płynu nie żałuje.

Ja natomiast jednak żałuję.

Początek był całkiem spoko. Yoru wybiera na ofiary bandziorów, a do tego czuć w nim coś w rodzaju samobiczowania za, cóż, za żywota. Zapowiadało się na mroczną, moralnie niejednoznaczną opowieść. Niestety potem wszystko zaczyna skręcać w stronę bezkrytycznego uwielbienia wampiryzmu.

Bohater czyści półświatek jak leci, zabija też seryjnego mordercę i fakt, że to ,,źli ludzie", ma nam to wszystko usprawiedliwić. No nie kupuje tego, po prostu nie. Złol złolem, ale nadal uważam, że powinien gnić w celi, a nie zostać wydrążony z krwi i uznany za ,,rozwiązany problem". Bo gdzie tutaj kara? Ostateczna, jasne, ale... niech cierpi, skoro zadawał ból.

Yoru... nie lubię go. Otacza się aurą niedostępnego emo-wampira, wyższego ponad resztę świata, z wyraźnym fetyszem jedzenia. Dlaczego fetyszem? Bo momentami sposób, w jaki reaguje na jedzenie, jest zwyczajnie niesmaczny. Jedyne, co mogę mu oddać, to fakt, że jest całkiem ładnym emochłopkiem.

Przeczytałam i nie wrócę. Nie chce mi się też dłużej nad tym tytułem rozwodzić. Wyszło na to, że mam po prostu inną moralność niż ten wiekowy trzydziestolatek.

Link do opinii
Recenzje miesiąca Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy