Opowieść o opowieściach, o tym, co to znaczy być wróżką i matką chrzestną, ale przede wszystkim o zwierciadłach i odbiciach. Magrat Garlick dziedziczy magiczną różdżkę, która potrafi wyczarowywać dynie (i właściwie nic więcej...) i z pozostałymi wiedźmami udaje się do Genui, żeby pewne dziewczę nie poślubiło księcia. Wbrew Przeznaczeniu i Happy-endyzmowi.
W całym wszechświecie żyją prymitywne plemiona, które nie ufają lustrom i obrazom. Uważają one, że lustra kradną część duszy.
Są też inni ludzie (ci noszą więcej odzieży), którzy twierdzą, że to zwykłe przesądy. Przesądy nie muszą być jednak fałszywe.
Lustro może wessać skrawek duszy, może w kawałku niegrubszego niż tchnienie, posrebrzonego szkła, pomieścić odbicie całego wszechświata, a nawet niebo pełne gwiazd.
Kto rozumie lustra, ten rozumie prawie wszystko.
Spójrzmy w lustro...
...głębiej...
...na pomarańczowe światełko na nagim górskim wierzchołku, tysiące mil od roślinnego ciepła bagien...
Terry Pratchett (1948-2015) - brytyjski pisarz fantasy. Jego najsłynniejszym dziełem jest liczący 41 tomów cykl ,,Świat Dysku", zapoczątkowany w 1983 roku powieścią ,,Kolor magii". Ostatnia powieść cyklu, ,,Pasterska korona", ukazała się w sierpniu 2015 roku, już po śmierci pisarza. Na świecie sprzedano ponad 100 milionów książek Pratchetta, które zostały przetłumaczone na 43 języki.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2026-01-22
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 400
Tytuł oryginału: Witches Abroad
Tym razem Prachett na celownik obrał baśń o Kopciuszku i zaserwował inteligentną powieść, gdzie napotkać można refleksje o sile narracji, która może okazać się potężna siłą w rządzeniu światem.
Babcia Weatherwax, Niania Ogg i Magrat Garlick udają się w podróż do Genui i mają w tym swój cel, bowiem zakończenie pewnej historii powinno być zupełnie inne niż to mające się wydarzyć. Jako idealny przykład absurdu tego cyklu wysuwa Magrat wraz ze swoją różdżka, która potrafi wyczarowani wyłącznie dynie (jakież to Pratchettowe). Autor jak ma w swoim zwyczaju nie podaje wszystkiego wprost a jazda konwencja może zyska nowe oblicze i nie inaczej jest tym razem, gdy bohaterki zamiast dążyć do ,,happy endu" za wszelka cena starają się do tego nie dopuścić, bo czy ,,szczęśliwe" zakończenie aby na pewno jest szczęśliwe dla każdego...
Sir Terry nieustannie zaskakuje doborem motywów, a tutaj motyw luster został wykorzystany absolutnie genialnie. Pratchett przypomina albo i uświadamia, jak lustro może ów świat zniekształcić, a nawet przejąć nad nim kontrole. Autor bawi się dawnymi lękami o odbiciu kradnącym duszę dodając do tego filozoficzne rozważania, że gdy świat zaczyna wierzyć w historię, to historia zaczyna wierzyć w siebie i zapewne będzie domaga się spełnienia.
Dla zasady jeszcze szybka checklista Pratchetta: ironia jest, absurd jest, czasem gorzki posmak jest, postacie odzwierciedlające społeczeństwo są no i cała fura dobrego humoru tez jest.
Ta historia to Pratchett w czystej postaci, bo zarówno śmieszy, pobudza do zadawania pytań i rozważań, o których wcześniej nawet się nie myślało. Sir Terry pokazuje wprost, że przesądy powielane latami mogą zwyczajnie przeistoczyć się w rzeczywistość, bo po prostu tak funkcjonuje świat. Sama powieść ma w sobie cos z lustra, bo ja czytałam ją już 3 raz i tak jak człowiek spogląda w lustro zawsze widzi cos innego, tak w tej historii za każdym razem można odkryć inne cuda, ale cóż to po prostu geniusz autora.
Pratchetta można albo kochać albo nienawidzić. No może trochę za mocno to powiedziane ale racja w tym jest. A to dlatego, że ma dość specyficzne poczucie humoru, które nie każdego może bawić. Dla mnie to chyba najlepszy z tomów, które do tej pory przeczytałam. I powróciły moje ulubione wiedźmy z Babcią Weatherwax na czele. Co by było gdyby jedna z nich została wróżką chrzestną? No cóż, ten pech spotyka Magrat, która nie może dopuścić by pewna uboga dziewczyna poślubiła księcia. Oczywiście ma do pomocy Babcię Weatherwax i Nianię Ogg. Co w sumie nie obiecuje nic dobrego.
W tym tomie mamy dużo czarnego humoru, długą podróż, naukę gry w karty, dość ciekawe podejście do baśni i trochę
voodoo. Muszę przyznać, że się setnie ubawiłam.
Książka w świetny, dowcipny, typowy dla Mistrza Pratchetta sposób nawiązująca do losu istot, które są protagonistami i antagonistami bajek oraz baśni. Uwydatnia absurdy, śmieszy, ale i skłania do refleksji.
Magrat, niania Ogg i babcia wyruszają do Genoi by uratować ksieżniczkę przez poślubieniem księcia. Zerkając w lustra babcia widzi twarz znaną, ale nie jej własną. Wie, że czeka ją zmierzyć się z najtrudniejszym przeciwnikiem.
Smoki na zamku Ukruszon to zbiór wczesnych opowiadań Pratchetta. Kolosalne poczucie humoru oraz wachlarz postaci są, jak to zwykle u tego autora...
Jest to szósta część popularnego cyklu o Świecie Dysku. Król Verence, władca Lancre, został zamordowany i snuje sie teraz jako duch po zamku. Czarownice...
Przeczytane:2023-02-05,
Widziałam, że któryś z czytelników porównał cykl o wiedźmach Pratchetta do książek Pilipiuka o Wędrowyczu. Myślałam o tym podczas lektury i muszę przyznać, że faktycznie coś w tym jest, to podobny rodzaj humoru, w którym proste myślenie zderza się z zawiłościami świata. Tylko tak jak polski autor jest dla mnie totalnie niestrawny, tak sir Terry daje radę.
Bardzo podobały mi się wszelkie nawiązania do baśni, a to na tym w zasadzie "Wyprawa czarownic" się opiera. Zła siostra Babci postanowiła całą rzeczywistość dookoła siebie ułożyć wedle własnego scenariusza, dlatego nasze trzy bohaterki co rusz wpadają "do innej bajki" i muszą ją w jakiś sposób popsuć, żeby pokrzyżować plany Lilith. Fajne było zgadywanie, gdzie tym razem trafią Babcia, Niania i Magrat.
Gdybym miała komuś polecić jedną książkę o wiedźmach ze Świata Dysku, najpewniej wybrałabym właśnie ten tytuł.