Odkąd sięgam pamięcią, zawsze była blisko - moja starsza siostra. Towarzyszyła mi od pierwszych kroków, słów, marzeń. Szukając w zakamarkach pamięci konkretnego obrazu z dzieciństwa, widzę nas - dwie małe dziewczynki z warkoczami zakończonymi wielkimi kokardami, starannie związanymi przez mamę. Jedna w czerwonym płaszczyku z metalowymi, srebrnymi guzikami - to ona. Druga w niemal identycznym, tylko niebieskim - to ja.
Wspomnienia przychodzą falami: zabawy w amazonki i Indian, budowanie namiotu, w którym rodzice pozwalali nam spać podczas wakacji, i nocne wyprawy na czereśnie do sadu sąsiada - o czym rodzice nigdy się nie dowiedzieli. A propos tych wypraw - nigdy nie zerwałyśmy ani jednej czereśni z tego drzewa, ale ileż było zabawy podczas zakradania się do sadu! Wyjazdy do babci, nocne spacery nad jezioro, wyprawy do lasu, pierwsze potańcówki i rozmowy o chłopakach. Miałyśmy wspólne tajemnice, małe sekrety zamknięte jak skarby w szkatułce dzieciństwa.
Aż w końcu przyszedł moment, gdy mój świat poszedł dalej, a jej - zatrzymał się w miejscu. Tak naprawdę straciła wszystko: przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Gasła stopniowo - jak światło świecy. Ten tomik jest trochę o niej. O mnie. O nas. O tęsknotach, niedopowiedzeniach i o tym, co utracone. O marzeniach, które nie doczekały się spełnienia. O wspólnych wspomnieniach, które dziś należą już tylko do mnie - choć przecież kiedyś dzieliłyśmy je po równo. O nieuchronności przemijania, z którą próbuję się pogodzić. I o miłości, która wciąż trwa.
To nie są tylko wiersze. To ślady. To ciche rozmowy z kimś, kto już nie może odpowiedzieć. To szept przeszłości, która odchodzi coraz szybciej, zabierając ze sobą cząstki naszego istnienia. Wierzę, że gdzieś tam - w tym miejscu, gdzie czas przestaje istnieć - czeka na mnie furtka. Taka jak ta z naszego dzieciństwa. Cicho skrzypiąca, otwierająca się na świat, gdzie nic nie boli. A za nią - ona. Z uśmiechem, który dobrze pamiętam.
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Tercja
Data wydania: 2025-11-03
Kategoria: Poezja
ISBN:
Liczba stron: 162
Język oryginału: polski
Dzień dobry. Dziś przychodzę do Was z opinią o poruszającym tomiku poezji. Jeśli lubicie wiersze, to myślę, że przypadnie Wam do gustu. Zapraszam Was do zapoznania się z moją opinią.
Pozycja ta zawiera 110 wierszy. Ich myślą przewodnią jest ogromna tęsknota za czasem, który Autorka spędzała wspólnie ze swoją siostrą. Niemal w każdym wierszu możemy wyczytać, jak wiele łączyło obie siostry. Teraz zostały już tylko wspomnienia i pamięć o tym, co już bezpowrotnie minęło. Dzięki tej publikacji, możemy nieco bliżej poznać zarówno poetkę jak i jej siostrę. Dowiadujemy się, za czym tęskni i jak ważną rolę przez całe życie odgrywała i wciąż odgrywa najbliższa osoba. I choć siostra jest cały czas obecna w życiu Autorki, to jednak już w nie taki sposób, jak dawniej. Poetka między innymi dlatego postanowiła przelać ich wspólne wspomnienia na papier, aby pamięć o nich, nie została bezpowrotnie utracona. Pragnieniem jej jest, aby zostały po niej chociaż słowa. Ale nie są to tylko puste wyrazy. Przeciwnie. Są to wersy pełne ogromnej miłości, żalu, wspomnień i tęsknoty. Są to słowa, które poruszają i zostają z nami na długo po przeczytaniu. Skłaniają nas one do refleksji i do zastanowienia się nad własnym postępowaniem. Bo musimy pamiętać o tym, że czas pędzi nieubłaganie. Nikt z nas nie wie, ile tak naprawdę nam go zostalo. Dlatego, powinniśmy ze wspólnych chwil czerpać garściami i cieszyć się z każdego, nawet najmniejszego momentu. Powinniśmy pielęgnować wspomnienia i pamieć. By później, móc je przywołać w każdym momencie i choć na chwilę poczuć się tak jak dawniej.
Teraz opowiem Wam nieco o samej książce. Publikacja oprócz wierszy, zawiera również przepiękne obrazy autorstwa Izabelli Kowalskiej. Do tego jest pięknie wydana, ma twardą okładkę i przyjemną dla oka czcionkę. Dzięki temu, czytanie jest wręcz rytuałem i chwilą na kontemplację.
Każda pozycja ma swój czas. Do mnie, te wiersze trafiły właśnie w takim momencie. Zbliża się czas Świąt Bożego Narodzenia. To moje ulubione święta, bo rodzina spotyka się razem przy wspólnym stole i celebruje ten czas. Ale Boże Narodzenie, to również czas wspomnień i pamięci o tych, którzy z różnych względów nie mogą zasiąść z nami przy wspólnym stole. A to dodatkowe nakrycie podczas kolacji wigilijnej uświadamia nam, że pomimo tego, że nie ma ukochanych osób z nami przy stole, są one obecne w naszej pamięci, wspomnieniach i przede wszystkim w sercu.
Podsumowując. Ten tomik jest głęboki, pełen tęsknoty, nostalgii i wspomnień. Porusza, skłania do refleksji i pozostawia trwały ślad po przeczytaniu. Nie da się o nim zapomnieć. Wywołuje wiele emocji. Bardzo się cieszę, że mogłam patronować tej lekturze. Bardzo dziękuję Autorce za zaufanie, za możliwość wejścia w jej prywatny świat i za to, że mogłam poznać te historie. Polecam i przyznaję 10 ?/10 ?.
Nauczycielka, bibliotekarka, poetka, mama dwójki dzieci i troskliwa babcia. Miłośniczka górskich wędrówek oraz długich spacerów brzegiem morza. W podróży...
Siłą poezji jest to, że dociera do czytelnika podskórnie. Niekiedy dociera bezpośrednio do serca, do wyobraźni odbiorcy; stawia retoryczne pytania albo...
Przeczytane:2026-01-09, Ocena: 6, Przeczytałem,
Krucha pamięć, mocne słowo
„Z tamtej strony czasu” Małgorzaty Mirosławskiej to tom poetycki wyjątkowy — cichy, uważny, zanurzony w detalu, a przez to niezwykle poruszający. W świecie, który premiuje to, co głośne i efektowne, autorka z pełną świadomością wybiera szept zamiast krzyku. Jej wiersze przypominają delikatne, momentami rozsypujące się okruchy pamięci — podane z taką czułością, że nie sposób przejść obok nich obojętnie.
Poetyka ciszy i wewnętrznego światła
Cisza w tym tomie nie jest pustką. Jest przestrzenią pełną znaczeń, w której drżą najważniejsze uczucia: tęsknota, lęk, czułość i łagodna zgoda na przemijanie. W wierszach takich jak „Kształt ciszy” czy „Na krawędzi zmierzchu” cisza ma własny kształt, temperaturę, ciężar — czasem przytłaczający, czasem kojący. To cisza, która uczy słuchać siebie.
Czas jako bohater — nieprzewidywalny i nieubłagany
Tom Małgorzaty Mirosławskiej jest w dużej mierze zapisem zmagania z czasem: jego upływem, jego nieodwracalnością, jego kruchością. Autorka pokazuje, jak czas zaciera ślady, rozmywa fotografie, odsuwa ludzi, zmienia sens słów. A jednocześnie — jak pozwala zrozumieć to, co naprawdę ważne. W wielu wierszach przemijanie nie jawi się jako tragiczny finał, ale jako część życia, którą można przyjąć bez lęku, z cichą odwagą.
Motyw siostry — najgłębiej ukryta struna
Szczególnie mocno wybrzmiewa w tomie motyw najstarszej siostry — obecnej i nieobecnej jednocześnie. Autorka wraca do niej jak do utraconego światła, siostra żyje, tylko „po swojemu”, odlegle, gdzieś na obrzeżach codzienności. Ta nieoczywista nieobecność jest jednym z najpiękniejszych i najbardziej przejmujących tematów w całym zbiorze.
W „Blaknących wspomnieniach” siostra jest przewodniczką dzieciństwa, tą, która biegła zawsze pierwsza. Później jednak staje się cieniem, odblaskiem dawnych chwil, kimś, kogo się pamięta bardziej niż doświadcza. To poezja o relacji, która trwa, choć w innej formie; o miłości, która się nie wypala, lecz zalega cicho w sercu. Wiersze adresowane do siostry niosą w sobie subtelny żal, ale i wdzięczność — za to, że była, że prowadziła, że ukształtowała.
Małgorzata Mirosławska ocala tę relację słowem — jakby chciała przywrócić siostrze miejsce, którego w świecie realnym brakuje.
Dom, matka, korzenie
Silnie obecny jest również motyw matki i rodzinnego domu, który powraca w wierszach jak bezpieczna przystań. To przestrzeń czułości, nauki, i światła — szczególnie w utworach „Jest taka droga” czy „Tam, gdzie czeka Twoje serce”. Dom w ujęciu autorki nie jest konkretnym miejscem, lecz emocją, do której wraca się w myślach i w snach. To fundament, na którym buduje się całe życie wewnętrzne.
Język — prostota o niezwykłej sile
Małgorzata Mirosławska pisze językiem prostym, niemal ascetycznym, a przy tym niebywale obrazowym. Jej metafory są subtelne, organiczne, zakorzenione w naturze: wiatrach, zbożach, ptakach, świetle. To poezja bliska ziemi, zrodzona z codzienności, ale unosząca się ponad nią. Nie popada w patos, nie dramatyzuje — zachwyca delikatnością i uważnością na najmniejsze drgnienia świata.
Tom intymny i uniwersalny zarazem
„Z tamtej strony czasu” to nie tylko zapis osobistych przeżyć. To także opowieść o tym, co wspólne i ludzkie: o utracie, tęsknocie, pogodzeniu, o drodze, którą każdy z nas musi przebyć. Autorka nie daje gotowych odpowiedzi, nie moralizuje, nie narzuca interpretacji. Jej wiersze są jak otwarte dłonie — można w nich znaleźć własne doświadczenia, własne cienie, własne światło.
„Z tamtej strony czasu” Małgorzaty Mirosławskiej to poezja, która dojrzewa w ciszy i w ciszy pracuje na czytelnika. To książka pełna drobnych olśnień, prostych prawd i wielkiej delikatności. Pisząc o czasie, o siostrze, o matce, o własnej kruchości, autorka tworzy przestrzeń, w której łatwo odnaleźć samego siebie. To poezja, która nie potrzebuje krzyku — bo jej siła tkwi w tym, że mówi szeptem prosto do serca.