Hipnotyzująca, transowa opowieść o poszukiwaniu miłości i tożsamości płciowej, której akcja toczy się w cieniu albańskich Gór Przeklętych.
Bekia zostaje zmuszona do wyjścia za mąż za chłopca, którego nie zna. Kanun – albańskie prawo zwyczajowe – nie dopuszcza niezgody, chyba, że Bekia zostanie zaprzysiężoną dziewicą, a więc kobietą, która przyjmuje rolę mężczyzny. Musi ubierać się jak mężczyzna, pić rakiję i palić papierosy.
Akcja tej sensualnej powieści dzieje się w świecie, gdzie śmierć kroczy za człowiekiem jak cień. Gdzie mężczyzna powinien umrzeć od kuli, a nie ze starości czy choroby. Gdzie kobieta nie ma żadnych praw. Gdzie krwawa zemsta stoi na pierwszym miejscu, a ojcowie bardziej niż swoich bliskich kochają Kanun. Gdzie, walcząc o miłość, córka gotowa jest skazać na śmierć ojca. I wreszcie: gdzie rewersem miłości jest śmierć i nie ma nic pomiędzy
Wydawnictwo: Poznańskie
Data wydania: 2023-02-22
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 168
Tytuł oryginału: Ostajnica
Język oryginału: bułgarski
Tłumaczenie: Mariola Mikołajczak
Przeczytane:2026-06-22, Ocena: 5, Przeczytałam, 2026,
Powieść tylko pozornie opowiada o jednym kraju czy jednej tradycji. To historia, która może wydarzyć się wszędzie tam, gdzie lojalność wobec wspólnoty staje się ważniejsza od człowieka. Zmusza do zastanowienia się, jak często to, co nazywamy ,,naturalnym porządkiem", jest po prostu porządkiem, który przestaliśmy kwestionować Dlatego widzę w niej przede wszystkim opowieść o tym, jak zwyczajni ludzie potrafią stać się strażnikami okrutnego porządku. Ludzie bardzo często bronią tradycji nie dlatego, że jest dobra. Bronią jej dlatego, że przyznanie, iż była zła, oznaczałoby uznanie, że całe pokolenia cierpiały bez sensu. Stąd racjonalizacje: ,,tak trzeba", ,,taka jest kultura", ,,honor jest najważniejszy", ,,wszyscy tak robili".
Jednym z najmocniejszych motywów książki jest pokazanie, że patriarchat nie opiera się wyłącznie na przemocy mężczyzn. Działa także dlatego, że cały system społeczny sprawia, iż również kobiety stają się jego strażniczkami. Matki wychowują córki, starsze kobiety pilnują rytuałów, sąsiadki oceniają. Wstyd okazuje się skuteczniejszy od przemocy. Najciekawszy jest dla mnie motyw dziewic zaprzysiężonych. W pierwszym odruchu można odnieść wrażenie, że to akt emancypacji. Ale ja widzę w nim przede wszystkim tragedię. Kobieta może być wolna... pod warunkiem, że przestanie być kobietą. To nie jest przyznanie jej praw. To tylko obejście systemu, który pozostaje nienaruszony.
Nie uważam, że tradycja sama w sobie jest czymś złym. Dzięki niej ludzie budują wspólnotę, pamięć, poczucie ciągłości i tożsamości. Ale jeśli jedynym uzasadnieniem jakiejś praktyki jest: ,,bo tak było od zawsze", warto zapytać, komu ona służy i kto ponosi jej koszt. W którym momencie wartości, które mają chronić ludzi, zaczynają ich więzić?