Kiedy wojskowy banita, Crenshaw, otrzymuje rozkaz eskortowania Jacka Prestona do militarnej placówki Corpusu w Minnsouth, nie zdaje sobie sprawy z tego, że prosta z pozoru misja stanowi element zawiłej intrygi. Tak rozpoczyna się wielowątkowa powieść z gatunku fantastyki naukowej utrzymana w nurcie dieselpunk, osadzona w stylistyce lat 20. i 30. XX wieku, gdzie króluje art déco, wodewil, nieme kino, swing i blues.
Uniwersum "Zewu Pustki" to świat pełen tajemnic i niewyjaśnionych zjawisk: niebezpiecznych hybryd, niezbadanych anomalii, atomusów umiejących bezpośrednio wpływać na otaczający ich świat.
Powieść usatysfakcjonuje Czytelnika szukającego w gatunku science fiction zabawy
formą, ciekawych i wielowymiarowych postaci, zagadek, a także wartkiej i dynamicznej akcji przenikniętej duchem futuryzmu, symbolizmu i konwencji noir.
Wydawnictwo: Planeta Czytelnika
Data wydania: 2026-03-14
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 550
Język oryginału: polski
Ludzkość, przynajmniej jej część, myśli już o kolonizacji innych planet, uważając, że to jedyny sposób na jej przetrwanie, bowiem zbliżamy się do...
Przeczytane:2026-06-09, Ocena: 5, Przeczytałam,
„Zew Pustki” Mateusza Piotrowskiego to moja pierwsza powieść w klimacie dieselpunk, więc idealnie wpisuje się w mój tegoroczny plan poszerzania czytelniczych horyzontów. To historia wielowątkowa i gęsta, łącząca w sobie science fiction, futuryzm i noir. Efekt? Dzień po przeczytaniu przekopywałam internet w poszukiwaniu kolejnych tytułów w podobnym klimacie. Przepadłam. Piotrowski łączy retro z futurystycznymi elementami, tworząc świat mroczny, a jednocześnie pełen koloru i energii. Dzięki temu książka zdecydowanie wybija się na tle tego, co czytałam do tej pory, i na pewno zostanie ze mną na długo.
Historia zaczyna się dość niewinnie. Wojskowy banita, Crenshaw, w ramach odkupienia win i odzyskania wolności zostaje wysłany na misję: ma eskortować Jacka Prestona do jednej z militarnych placówek. Cel? Nieistotny. Dla Crenshawa liczy się tylko perspektywa powrotu do domu — a ta nie wymaga dodatkowych pytań. Jednak gdy w końcu zaczyna zastanawiać się nad sensem rozkazu i zadaje niewygodne pytania, rozpętuje się chaos, a wolność, która była już na wyciągnięcie ręki, zaczyna się oddalać.
Co zadziałało? Uwielbiam historie, w których tajemnica odsłaniana jest stopniowo, a autor nie tłumaczy wszystkiego wprost, zostawiając przestrzeń na interpretacje. Wielowątkowość to kolejny ogromny plus — pozwala zanurzyć się w futurystycznej przeszłości i poczuć klimat świata. Akcja jest dynamiczna, pełna zwrotów i scen rodem z filmów. Zdarzały się momenty lekkiego znużenia, gdy fabuła na chwilę zwalniała, ale szybko wracała na właściwe tory, utrzymując tempo, które przez większość czasu było dla mnie bardzo satysfakcjonujące.
No i moje ulubione… estetyka lat 20. i 30. XX wieku. To był dla mnie absolutny hit. Ukryte ukłony w stronę tamtych czasów sprawiały, że co chwilę uśmiechałam się pod nosem. Art déco, nieme kino, swing i blues, a do tego industrialna, mroczna sceneria związana z wojną, polityką i społecznym niepokojem. W tym świecie nauka miesza się z magią, a technologia z duchowością. Całość doprawiona jest tajemnicą, moralną szarością, bohaterami z przeszłością, intrygami i manipulacjami. Pożerałam to bez zastanowienia.
Czy to książka dla każdego? Zdecydowanie nie. Ale jeśli choć jeden z elementów, o których wspomniałam, Cię zaciekawił, sięgaj bez wahania. „Zew Pustki” potrafi niemal fizycznie przenieść czytelnika do przeszłości w zupełnie nowej, rzadko spotykanej perspektywie.