Joanna nie należy do kobiet, które łatwo się poddają, więc gdy odkrywa, że z pięknym okazem bursztynu, z zatopioną w środku muchą, wiąże się niewyjaśnione morderstwo, postanawia działać.
Przed czytelnikami wciągająca intryga, zaskakujące zwroty akcji i tajemnica, której rozwiązanie kryje się nad Bałtykiem.
Wydawnictwo: Kobra Media
Data wydania: 2007-11-30
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 388
Język oryginału: polski
Tłumaczenie: brak
ZŁOTO BAŁTYKU
Kiedy Joanna wraz z mężem przebywa na Mierzei Wiślanej, dochodzi do sensacyjnego wydarzenia – pewne małżeństwo wyławia z morza potężną ilość bursztynu. W tym nieziemskim połowie znajduje się on – ogromny, przepiękny bursztyn z inkluzją. Mija wiele lat, Joanna powraca na plażę w Piaskach, a przy okazji pewnego tajemniczego morderstwa pojawia się temat odnalezionej przed laty Złotej Muchy. Czy oryginalny bursztyn stał się motywem morderstwa? Czy istnieją ludzie zdolni do popełnienia zbrodni z pożądania dla bursztynu? Joanna rozpoczyna amatorskie śledztwo, które doprowadzi ją do zaskakującego rozwiązania.
W ciągu ponad dwudziestu lat przeczytałam kilkadziesiąt książek Joanny Chmielewskiej. Większość jej tytułów przypadła mi do gustu. Zdarzały się jednak wyjątki i, niestety, „Złota mucha” to jeden z nich. Raz w roku wyruszam jesienną lub zimową porą do Krynicy Morskiej i zamieniam w poławiaczkę bursztynu. Podczas grudniowego urlopu na Mierzei postanowiłam sięgnąć właśnie po tę powieść. Czy można wyobrazić sobie lepszą scenerię do czytania tej książki niż domek nad morzem i relaks po wcześniejszym poławianiu bursztynu? Cenię pióro Chmielewskiej, do dziś bawią mnie takie powieści jak „Wszystko czerwone” czy „Depozyt”, ale „Złota mucha” to książka po prostu nudna. Jest przegadana, niepotrzebnie zagmatwana i nie ma tej iskry cechującej utwory autorki. Wielka szkoda, ponieważ dotyczy zagadnień bliskich mi i liczyłam na rozrywkę na wysokim poziomie. Zawiodłam się. Mimo tego, że temat bursztynnictwa jest mi znany, to w tej historii zabrakło pazura. Myślę, że osoby, które nigdy się tym nie interesowały będą miały kłopot z odbiorem tej książki. Joanna Chmielewska spowodowała taki natłok postaci, zdarzeń i pogmatwanych wątków, że naprawdę łatwo się w tym pogubić. Humor też jakby nie taki. Mało jest tu zabawnych sytuacji, a sam wątek morderstwa pozbawiony jest tej charakterystycznej dla autorki atmosfery. Nie przypadła mi ta powieść do gustu i nawet nieco się przy niej męczyłam.
Na plus przemawia wiarygodne nakreślenie ówczesnych realiów i ukazanie tej jakże charakterystycznej dla poławiaczy, nawet amatorów, żyłki rywalizacji. To mogła być udana książka, ale stało się inaczej. Jeżeli ktoś dopiero chciałby rozpocząć swoją przygodę z twórczością Joanny Chmielewskiej to stanowczo odradzam ten tytuł. Perypetie Joanny w tym tomie bardziej skupiają się na porywach i rozczarowaniach sercowych niż samej zagadce kryminalnej, która zresztą w ostatecznym rozrachunku, okazuje się mało złożona.
Mimo całej sympatii dla Chmielewskiej nie jestem stanie odnaleźć zbyt wielu interesujących rzeczy w fabule tej książki. Jest tutaj po prostu za dużo wszystkiego : zbędnych postaci, które niewiele wnoszą do akcji, dialogów, a nawet samego bursztynu. A szkoda, ponieważ ta tematyka tak rzadko pojawia się w powieściach. Mało udana powieść bardzo dobrej pisarki. Polecam jedynie fanom – oni potrafią wybaczyć.
Najsłabsza z przeczytanych przeze mnie książek Chmielewskiej. Pomysł ciekawy, ale te opisy połowów bursztynu przewijające się co kilkanaście stron mnie osobiście bardzo wynudziły. Czytałam tę ksiażkę z przerwami, odkładałam, by wrócić po jakimś czasie, a to nigdy mi się nie zdarzało w przypadku tej autorki.
Ogólnie to podobało mi się o bursztynie. Tytułowa złota mucha zatopiona w dużym okruchu jantaru słusznie budzie wielkie emocje i nic dziwnego, że sieje wokół siebie śmierć. Joanna widział ja raz dawno temu, a teraz jej byli faceci wplątuja się w poszukiwania unikatu. Mniej mi sie podobało, że to jest rozwleczone przez kilka lat. Na plus zaliczam typowe dla autorki poczucie humoru.
Świetnie skrojona intryga. Cała akcja toczy się wokół bursztynu. Unikatowy okaz z ukrytą tytułową muchą , sieje za sobą śmierć. Powieść pełna zwrotów akcji, z charakterystycznym humorem autorki. Można się też czegoś dowiedzieć o poszukiwaniu bursztynu. Gorąco polecam.
Historia dotyczy bursztytu, a konkretnie złotej muchy w nim zatopionej, dwóch innych pieknych kawałków i całej historii utkanej wokół niej. Przygoda, morderstwa, zbiegi okoliczności i humor, to wszystko można tu znaleźć. W środku tej historii wplątana jest główna bohaterka, która na początku nic o tym nie wie. Jednak mimo to prowadzi śledztwo po latach na wlasną rękę wraz z przyjaciółmi.
Dzikie białko to, napisana kilkanaście lat później, kontynuacja losów pracowników biura architektonicznego, których czytelnicy...
Teresa i Okrętka to dwie nastolatki, które postanawiają spędzić wakacje na Mazurach.Nieszczęśliwy zbieg okoliczności dostarcza im dodatkowych wrażeń...
Przeczytane:2026-03-03, Ocena: 3, Przeczytałam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Mam, 52 książki 2026,
Książka standardowo utrzymana w tym samym stylu. Wersja kieszonkowa, okładka dosyć minimalistyczna. Stronice cienkie, kremowe, tekst zbity, jednak odstępy między wersami i marginesy zostały zachowane.
Kolejne w tym roku już spotkanie z piórem Chmielewskiej i całe szczęście, że już przedostatnie. Kamień spadnie mi z serca, ponieważ ostatnie czytane pozycje były naprawdę kiepskie. Jeśli czytacie regularnie moje wpisy, to wiecie, że raz bywa lepiej a raz gorzej z książkami autorki. Czasami odnoszę wrażenie, że pisane były tylko po to, aby były. Tym razem książka miała ciekawą fabułę, ale jakoś nie wciągnęłam się na tyle, by nie móc się oderwać.
Na pewno mam przesyt pióra autorki i być może to podsuwa mi już kiepskie myśli na temat jej papierowych dzieci. Niemniej jednak sam styl jest dosyć przystępny, nie czuć aż tak bardzo różnicy wielu lat, no może poza pewnymi wehikułami czasu.
Akcji jest sporo, ale mnie nie porwała. Tym razem przenosimy się nad Morze Bałtyckie i to tam głównie wszystko się dzieje. Wszak bursztyn właśnie tam znajdziemy, nad morzem. Nigdy nie interesowałam się tematem tych kamieni ani sposobem ich wydobycia, a jeśli wierząc pisarce, jest to całkiem emocjonujące zajęcie. Nie porwała mnie ta opowieść, ale na zabicie czasu była całkiem niezła. I przybliżyła mnie do upragnionego końca kolekcji.
Głównie chodzi o unikatowe egzemplarze bursztynu, które zaginęły. Ma to znaczenie, ponieważ są bardzo cenne. Tu bursztyn z muchą czy chmurką. Stąd ich unikatowość. I wcale nie dziwi mnie zachwyt ludzi, bo samej podoba mi się bursztyn, jest pięknym kamieniem, a mieć taki swój, wyłowiony z morza czy znaleziony na plaży to już w ogóle. Żaden kamień nie może go zastąpić.
Reasumując uważam, że jest to kryminał, ale niezbyt drastyczny, więc młodsi czytelnicy mogą po niego również sięgać. Mnie nie wciągnął, ale okazał się jednym z ciekawszych fabuł w całej kolekcji (za sprawą bursztynu). Zastanówcie się nad lekturą, bo ja Was jakoś specjalnie nie zachęcam, ale i nie odradzam.