Jedyne, czego możesz być pewien, to własny strach
Najnowszy horror Justyny Jelińskiej
Grupa żądnych sensacji youtuberów wyrusza na kolejną wyprawę urbexową. Ich celem jest Zofiówka - opuszczony zakład dla nerwowo chorych w Otwocku - miejsce owiane mroczną legendą, w którym wyczuwalna obecność ciemnych sił splata się satanistycznymi obrzędami. Zło czai się wszędzie.
Z pozoru rutynowy urbex błyskawicznie wymyka się spod kontroli. Gdy jeden z członków grupy znika bez śladu, a pozostali zaczynają doświadczać niewytłumaczalnych zjawisk, zaciera się granica między przygodą a koszmarem.
Mroczne ruiny, które zmienią również Ciebie
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-06-17
Kategoria: Horror
ISBN:
Liczba stron: 288
Najnowsza propozycja literackia Justyny Jelińskiej zabiera nas w rejony rzadko eksplorowane z należytą uwagą w rodzimej literaturze grozy, opierając swoją oś konstrukcyjną na jednym z najbardziej fascynujących, a zarazem autentycznie przerażających punktów na mapie polskiego urbexu. Przeniesienie akcji do opuszczonego zakładu dla nerwowo chorych w Otwocku okazało się posunięciem nie tylko trafnym marketingowo, ale przede wszystkim niosącym ogromny ładunek emocjonalny. Autorka z niebywałą precyzją odmalowuje duszny, lepki klimat niszczejących murów, z których wciąż zdaje się sączyć dawne cierpienie i tragizm historyczny. To właśnie ta namacalna wręcz atmosfera, potęgowana przez powolne wkraczanie w chłód opustoszałych korytarzy, stanowi najjaśniejszy punkt opowieści. Jelińska w początkowej fazie utworu mistrzowsko operuje suspensem, budując w czytelniku poczucie permanentnego zagrożenia, gdzie każdy krok bohaterów w głąb ciemności rezonuje z naszymi własnymi, pierwotnymi lękami.
Niewątpliwą zaletą tej prozy jest również pieczołowite podejście do kreacji postaci. Zamiast jednowymiarowych figur, które zazwyczaj służą w horrorach za przysłowiowe mięso armatnie, otrzymujemy zróżnicowany pod względem psychologicznym kolektyw. Kontrasty między sceptycyzmem a głęboką wiarą w zjawiska paranormalne, a także zróżnicowane motywacje popychające młodych twórców do przekroczenia bramy szpitala, dodają dynamiki i naturalności początkowym interakcjom. Stylistyka autorki w tych momentach jest płynna, angażująca i niezwykle obrazowa - czytelnik niemal fizycznie współodczuwa niepokój, słysząc trzaski w głośnikach sprzętu badawczego czy obserwując chwiejne światło latarek. Techniczna strona poszukiwań i wprowadzanie elementów ezoterycznych zostały podane w sposób przystępny, co pozwala zanurzyć się w opowieści bez poczucia sztuczności.
Niestety, ta obiecująca architektura fabularna, która tak mocno intryguje na starcie, z czasem zaczyna borykać się z problemami konstrukcyjnymi. Odnosi się wrażenie, że genialny i niezwykle nośny koncept wyjściowy w pewnym momencie wymknął się spod kontroli, a dynamika narracji straciła swój pierwotny wektor. W miarę rozwoju wypadków, gdy realne zagrożenie powinno potęgować grozę, misternie tkany klimat zaczyna ustępować miejsca pewnemu chaosowi i brakowi konsekwencji. Największym mankamentem stają się motywacje i zachowania bohaterów w momentach kryzysowych. Choć konwencja horroru rządzi się swoimi prawami, to jednak w tej konkretnej historii granica między instynktem samozachowawczym a kompletnym brakiem logiki została zbyt mocno zatarta. Decyzje o kontynuowaniu działań w obliczu całkowitej awarii technologicznej i realnego niebezpieczeństwa mogą budzić w czytelniku uzasadniony opór i dystansować go od przeżywania dramatu postaci.
Warstwa językowa, choć początkowo potoczysta, z czasem ujawnia pewne potknięcia redakcyjne i stylistyczne. Pojawiające się cyklicznie przestoje narracyjne, objawiające się chociażby rozwlekłym, nużącym wręcz analizowaniem jednego dylematu moralnego między bohaterami, niepotrzebnie wybijają z rytmu i odbierają opowieści należną jej dynamikę. Podobnie rzecz ma się z dialogami w sekwencjach kulminacyjnych - momentami tracą one swoją autentyczność, brzmiąc zbyt infantylnie lub nienaturalnie jak na powagę sytuacji, w której znaleźli się dorośli ludzie w obliczu manifestacji sił nieczystych. Samo zakończenie, zamiast przynieść oczekiwane, elektryzujące rozstrzygnięcie, okaże się nazbyt przegadane i jednocześnie urwane, pozostawiając odbiorcę z poczuciem niedosytu i brakiem klarownych odpowiedzi na fundamentalne pytania.
Podsumowując, najnowsze dzieło Justyny Jelińskiej to pozycja o niezwykle silnym, ale nie do końca wykorzystanym potencjale. To książka dwóch prędkości - zaczyna się jako rasowy, klimatyczny horror z doskonale nakreślonym tłem i intrygującymi bohaterami, by w drugiej połowie stracić impet na rzecz fabularnych uproszczeń i stylistycznych powtórzeń. Mimo tych potknięć, spędzony z nią czas nie jest czasem straconym, gdyż autorka bez wątpienia posiada dar plastycznego opisywania przestrzeni i budzenia niepokoju. Przygoda w otwockich ruinach ostatecznie broni się jako niezobowiązująca, nastrojowa lektura na jeden wieczór, jednak jako wymagająca recenzentka głęboko wierzę, że autorka nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i jej kolejne literackie próby w pełni rozwiną skrzydła, oferując strukturę pozbawioną tych drobnych mankamentów.
Czasem los szykuje dla nas najlepsze niespodzianki Jagna wiedzie spokojne, poukładane życie singielki. Dobrą passę przerywa niespodziewany telefon od...
Twoja prawdziwa natura zawsze znajdzie sposób, by polała się krew Liz Becker już od dzieciństwa wiedziała dwie rzeczy: że ma wyjątkowy dar i że pod żadnym...
Przeczytane:2026-07-01, Ocena: 3, Przeczytałam, 52 książki 2026, czytam z Legimi 2026, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026,
(czytaj dalej)