Okładka książki - Zofiówka. Przebudzenie zła

Zofiówka. Przebudzenie zła


Ocena: 3 (2 głosów)

Ta książka została dodana do bazy serwisu Granice.pl przez jednego z użytkowników i oczekuje na moderację

Jedyne, czego możesz być pewien, to własny strach

Najnowszy horror Justyny Jelińskiej

Grupa żądnych sensacji youtuberów wyrusza na kolejną wypra­wę urbexową. Ich celem jest Zofiówka - opuszczony zakład dla nerwowo chorych w Otwocku - miejsce owiane mroczną legendą, w którym wyczuwalna obecność ciemnych sił splata się satanistycznymi obrzędami. Zło czai się wszędzie.

Z pozoru rutynowy urbex błyskawicznie wymyka się spod kontroli. Gdy jeden z członków grupy znika bez śladu, a pozostali zaczyna­ją doświadczać niewytłumaczalnych zjawisk, zaciera się granica między przygodą a koszmarem.

Mroczne ruiny, które zmienią również Ciebie

Informacje dodatkowe o Zofiówka. Przebudzenie zła:

Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-06-17
Kategoria: Horror
ISBN: 9788383437750
Liczba stron: 288

Tagi: Horrory i literatura grozy

więcej

Kup książkę Zofiówka. Przebudzenie zła

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Opinie o książce - Zofiówka. Przebudzenie zła

Opuszczony zakład dla nerwowo chorych, grupa młodych ludzi szukających przygód - wygląda jak idealny przepis na horror. Niestety tylko wygląda. Sam pomysł świetny, bardzo ciekawe miejsce akcji owiane mrocznymi legendami, natomiast tajemnicze zło, które czai się za rogiem i w piwnicach nie straszy. A powinno. Całość jest dość krwawa (jak to w horrorach bywa), ale dla mnie mało straszna. W pewnym momencie nawet straciłam zainteresowanie całą historią i było mi wszystko jedno jak się skończy, choć, muszę przyznać, zakończenie mnie zaskoczyło.Bardzo dobry potencjał, wykonanie wg mnie dosyć płaskie i nijakie, nie pomagają drobne błędy i literówki.Czytajcie na własną odpowiedzialność ;)

Najnowsza propozycja literackia Justyny Jelińskiej zabiera nas w rejony rzadko eksplorowane z należytą uwagą w rodzimej literaturze grozy, opierając swoją oś konstrukcyjną na jednym z najbardziej fascynujących, a zarazem autentycznie przerażających punktów na mapie polskiego urbexu. Przeniesienie akcji do opuszczonego zakładu dla nerwowo chorych w Otwocku okazało się posunięciem nie tylko trafnym marketingowo, ale przede wszystkim niosącym ogromny ładunek emocjonalny. Autorka z niebywałą precyzją odmalowuje duszny, lepki klimat niszczejących murów, z których wciąż zdaje się sączyć dawne cierpienie i tragizm historyczny. To właśnie ta namacalna wręcz atmosfera, potęgowana przez powolne wkraczanie w chłód opustoszałych korytarzy, stanowi najjaśniejszy punkt opowieści. Jelińska w początkowej fazie utworu mistrzowsko operuje suspensem, budując w czytelniku poczucie permanentnego zagrożenia, gdzie każdy krok bohaterów w głąb ciemności rezonuje z naszymi własnymi, pierwotnymi lękami.

Niewątpliwą zaletą tej prozy jest również pieczołowite podejście do kreacji postaci. Zamiast jednowymiarowych figur, które zazwyczaj służą w horrorach za przysłowiowe mięso armatnie, otrzymujemy zróżnicowany pod względem psychologicznym kolektyw. Kontrasty między sceptycyzmem a głęboką wiarą w zjawiska paranormalne, a także zróżnicowane motywacje popychające młodych twórców do przekroczenia bramy szpitala, dodają dynamiki i naturalności początkowym interakcjom. Stylistyka autorki w tych momentach jest płynna, angażująca i niezwykle obrazowa - czytelnik niemal fizycznie współodczuwa niepokój, słysząc trzaski w głośnikach sprzętu badawczego czy obserwując chwiejne światło latarek. Techniczna strona poszukiwań i wprowadzanie elementów ezoterycznych zostały podane w sposób przystępny, co pozwala zanurzyć się w opowieści bez poczucia sztuczności.

Niestety, ta obiecująca architektura fabularna, która tak mocno intryguje na starcie, z czasem zaczyna borykać się z problemami konstrukcyjnymi. Odnosi się wrażenie, że genialny i niezwykle nośny koncept wyjściowy w pewnym momencie wymknął się spod kontroli, a dynamika narracji straciła swój pierwotny wektor. W miarę rozwoju wypadków, gdy realne zagrożenie powinno potęgować grozę, misternie tkany klimat zaczyna ustępować miejsca pewnemu chaosowi i brakowi konsekwencji. Największym mankamentem stają się motywacje i zachowania bohaterów w momentach kryzysowych. Choć konwencja horroru rządzi się swoimi prawami, to jednak w tej konkretnej historii granica między instynktem samozachowawczym a kompletnym brakiem logiki została zbyt mocno zatarta. Decyzje o kontynuowaniu działań w obliczu całkowitej awarii technologicznej i realnego niebezpieczeństwa mogą budzić w czytelniku uzasadniony opór i dystansować go od przeżywania dramatu postaci.

Warstwa językowa, choć początkowo potoczysta, z czasem ujawnia pewne potknięcia redakcyjne i stylistyczne. Pojawiające się cyklicznie przestoje narracyjne, objawiające się chociażby rozwlekłym, nużącym wręcz analizowaniem jednego dylematu moralnego między bohaterami, niepotrzebnie wybijają z rytmu i odbierają opowieści należną jej dynamikę. Podobnie rzecz ma się z dialogami w sekwencjach kulminacyjnych - momentami tracą one swoją autentyczność, brzmiąc zbyt infantylnie lub nienaturalnie jak na powagę sytuacji, w której znaleźli się dorośli ludzie w obliczu manifestacji sił nieczystych. Samo zakończenie, zamiast przynieść oczekiwane, elektryzujące rozstrzygnięcie, okaże się nazbyt przegadane i jednocześnie urwane, pozostawiając odbiorcę z poczuciem niedosytu i brakiem klarownych odpowiedzi na fundamentalne pytania.

Podsumowując, najnowsze dzieło Justyny Jelińskiej to pozycja o niezwykle silnym, ale nie do końca wykorzystanym potencjale. To książka dwóch prędkości - zaczyna się jako rasowy, klimatyczny horror z doskonale nakreślonym tłem i intrygującymi bohaterami, by w drugiej połowie stracić impet na rzecz fabularnych uproszczeń i stylistycznych powtórzeń. Mimo tych potknięć, spędzony z nią czas nie jest czasem straconym, gdyż autorka bez wątpienia posiada dar plastycznego opisywania przestrzeni i budzenia niepokoju. Przygoda w otwockich ruinach ostatecznie broni się jako niezobowiązująca, nastrojowa lektura na jeden wieczór, jednak jako wymagająca recenzentka głęboko wierzę, że autorka nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i jej kolejne literackie próby w pełni rozwiną skrzydła, oferując strukturę pozbawioną tych drobnych mankamentów.

Link do opinii
Inne książki autora
Nim skończy się lato
Justyna Jelińska0
Okładka ksiązki - Nim skończy się lato

Czasem los szykuje dla nas najlepsze niespodzianki Jagna wiedzie spokojne, poukładane życie singielki. Dobrą passę przerywa niespodziewany telefon od...

Przeklęty dar
Justyna Jelińska0
Okładka ksiązki - Przeklęty dar

Twoja prawdziwa natura zawsze znajdzie sposób, by polała się krew Liz Becker już od dzieciństwa wiedziała dwie rzeczy: że ma wyjątkowy dar i że pod żadnym...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Reklamy