Pan Brumm nie jest misiem skłonnym do podejmowania ryzyka, ale czasem trzeba złapać za druty i zrobić sobie nowy sweter. Niestety trendy w modzie zmieniają się szybciej niż powstaje jedna sztuka wełnianej odzieży, a jeszcze w międzyczasie należy dbać o siłę fizyczną i umysłową oraz przyjmować gości!
Czy Pan Brumm poradzi sobie z nawałem obowiązków?
Czy będzie mógł liczyć na pomoc przyjaciół?
Wydawnictwo: Bona
Data wydania: 2018-03-14
Kategoria: Dla dzieci
ISBN:
Liczba stron: 40
Tytuł oryginału: Dr. Brumms verrueckte abenteuer
Pan Brumm obudził się dziś w bardzo dobrym humorze - przed sobą miał weekend pełen błogiego lenistwa, bez pracy, bez niezapowiedzianych odwiedzin. Tylko...
Nie znacie jeszcze Pana Brumma? Chooo-inka! Najwyższy czas nadrobić zaległości, bo Pana Brumma wciąż i wciąż spotykają nowe przygody, za którymi...
Przeczytane:2026-06-07, Ocena: 5, Przeczytałem, Mam, Przeczytaj tyle, ile masz wzrostu – edycja 2026, Insta challenge. Wyzwanie dla bookstagramerów 2026, 52 książki 2026, 26 książek 2026, 12 książek 2026,
Świat literatury dziecięcej bywa wymagający, a stworzenie bohatera, który bawi pokolenia, to prawdziwa sztuka. Właśnie dlatego z tak dużą ciekawością sięgnęłam po kolejny zbiór opowiadań o perypetiach Pana Brumma oraz jego wiernych towarzyszy, Borsuka i Kaszalota. Ten sympatyczny, choć momentami ujmująco nieporadny niedźwiedź powraca w formie, która z pewnością wywoła uśmiech na twarzach wielu czytelników, oferując dawkę absurdalnego humoru skompresowaną w trzech dynamicznych historiach.
Największą siłą tej publikacji jest jej warstwa graficzna, która w zasadzie przejmuje rolę głównego narratora. Ilustracje mają w sobie magnetyczną, nieco ekscentryczną kreskę - początkowo mogą wydawać się nieszablonowe, jednak przy bliższym poznaniu całkowicie hipnotyzują i budują niepowtarzalny klimat. Wizualna strona książki przypomina momentami strukturę komiksową, gdzie rysunkowe gagi i detale ukryte w tłach mówią znacznie więcej niż sam tekst. To doskonały zabieg, ponieważ dynamiczne i zabawne ilustracje sprawiają, że najmłodsi z ogromną chęcią wracają do przeglądania tych stron samodzielnie. Dodatkowo wydawca zadbał o dużą, przejrzystą czcionkę, co w połączeniu z oszczędną ilością tekstu czyni tę pozycję idealnym narzędziem dla dzieci stawiających pierwsze kroki w nauce samodzielnego czytania. Sam koncept Pana Brumma - bohatera, który na każdy życiowy problem, od za ciasnej garderoby po skomplikowane reguły gier planszowych, reaguje własną, rozbrajającą logiką - jest po prostu genialny w swojej prostocie.
Książka nie jest jednak pozbawiona drobnych mankamentów, które wynikają bezpośrednio z jej specyficznej konstrukcji. Ze względu na to, że historie są bardzo zwięzłe i opierają się głównie na żartach sytuacyjnych, ucierpiała na tym głębia fabularna. Opowieści kończą się niezwykle szybko, pozostawiając niedosyt u odbiorców oczekujących bardziej rozbudowanej narracji. Ponadto specyficzny, slapstickowy humor oraz dość swobodne, niesubordynowane podejście głównego bohatera do ogólnie przyjętych zasad mogą wywołać u dorosłych lekką konsternację. Ekstrawaganckie pomysły niedźwiedzia bywają wychowawczo dwuznaczne i choć starsze dzieci oraz rodzice bez trudu wyłapią w nich ironię i czystą abstrakcję, młodsi odbiorcy mogą bezrefleksyjnie próbować naśladować te niesforne zachowania w codziennym życiu.
Pod względem stylistyki autor posługuje się językiem niezwykle prostym, trafnym i dynamicznym. Słowa idealnie współgrają z ilustracjami, nie dominując nad nimi, a raczej puentując to, co widzimy na obrazkach. Ta literacka powściągliwość pozwala na zachowanie świetnego tempa opowieści. Autor ma niezwykłe wyczucie komizmu i potrafi za pomocą zaledwie kilku zdań stworzyć sytuację pełną ciepła i humoru.
W mojej subiektywnej ocenie jest to jedna z ciekawszych i bardziej udanych odsłon przygód tego bohatera, stanowiąca esencję jego unikalnego uroku. Przesłanie, że porażkę można przekuć w sukces za pomocą odrobiny pewności siebie i kreatywności, jest niezwykle odświeżające. To lektura, która potrafi autentycznie połączyć pokolenia we wspólnym śmiechu, nawet jeśli dorosły czytelnik odnajdzie w niej zupełnie inne pokłady humoru niż jego pociecha. Choć ze względu na komiksową formę jest to książka „na raz”, to magnetyzm ilustracji gwarantuje, że nie zakurzy się na półce.