Kontynuacja bestsellerowej „Spuścizny” Kiedy Sonya MacTavish dziedziczy ogromną wiktoriańską posiadłość na wybrzeżu Maine, nie ma pojęcia, że dom jest nawiedzony. Kroki, które słyszy nocą, trzaskające drzwi, grająca muzyka — to nie są jedynie wytwory jej wyobraźni. W snach widzi przebłyski przeszłości. W teraźniejszości znajduje portrety panien młodych. Nawiedzają ją wizje zabytkowego lustra, a Sonya czuje, że skrywa ono mroczne rodzinne tajemnice. Pewnej nocy zwierciadło naprawdę się pojawia i Sonya przenika przez jego taflę niczym przez portal, trafiając do przeszłości. Widzi pannę młodą zamordowaną w dniu ślubu, której na domiar złego ktoś brutalnie zrywa z palca obrączkę. Scena ta ma się powtarzać wciąż na nowo — oto klątwa sprzed wieków, którą należy przerwać, i zagadka, którą Sonya musi rozwiązać, jeśli ma mieć jakąkolwiek nadzieję na złamanie złego uroku.
Wydawnictwo: Świat Książki
Data wydania: 2025-09-24
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 592
Tytuł oryginału: The mirror
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Katarzyna Rosłan
Pierwszy tom serii ,,Zaginione narzeczone" absolutnie rozkochał mnie w sobie, dlatego z ogromnym entuzjazmem sięgnęłam po kontynuację. Tym razem akcja wydaje się być jeszcze bardziej odurzająca, nieobliczalne przygody związane z obecnością duchów, a szczególnie z widmem wrednej czarownicy, która za życia parała się czarną magią i rzuciła klątwę na rodzinę Poole'ów, magiczne zwierciadło, umożliwiające podróż w czasie oraz rozwijające się uczucie między głównymi bohaterami, dosłownie zapierają dech w piersi. Spotykamy również więcej zjawisk nie z tego świata, mrocznych sekretów, jak i próbę rozwiązania zagadki tajemniczych obrączek. Bezsprzecznie, fani misternie naszkicowanych i całkowicie porywających powieści, łączących elementy romansu z grozą, po raz kolejny będą absolutnie urzeczeni!
Nora Roberts ponownie udowadnia, iż potrafi tak ekspresyjnie opisać wykreowaną przez siebie fascynującą, ale i niebezpieczną, dopieszczoną wątkiem paranormalnym rzeczywistość, że czytelnik odnajduje się w niej bez wahania, czuje się niemal jak prawdziwy uczestnik przedstawionych ekscytujących wydarzeń. Emocje bohaterów również nie stanowią dla niej żadnego problemu. Są wyraziste i obezwładniające, błyskawicznie przenoszą się na czytającego, umożliwiając mu pełne zaangażowanie się w tą odurzającą opowieść.
Nieobliczalność i niebezpieczeństwo, a także misternie skonstruowany wątek metafizyczny nadają powieści wyjątkowego, mrocznego charakteru, który urzeknie wszystkich fanów mocnych wrażeń. Chłonęłam ją z nieopisanym zapałem i delektowałam się każdym kolejnym rozdziałem, nie chcąc kończyć tej baśniowej, choć coraz bardziej niebezpiecznej przygody.
"Zwierciadło" to odurzająca, nieobliczalna kontynuacja, przesycona zjawami, wizjami, niemożliwymi do wyjaśnienia podróżami do przeszłości oraz mroczną klątwą panien młodych, która całkowicie odrywa od szarej rzeczywistości i funduje nieziemską przygodę! Misternie skonstruowana fabuła, frapujące postacie, genialnie wykreowana niepokojąca rzeczywistość, odurzający klimat, a także stopniowo odrywane tajemnice, formują powieść idealną, od której nie sposób się oderwać.
Kiedy Sonya MacTavish dziedziczy stary dom u wybrzeży Maine nie ma pojęcia, że jest nawiedzony. Teraz, po wielu miesiącach mieszkania w posiadłości, jest w dobrej komitywie z wieloma duchami znajdującymi się w domu. Niektóre starają się jej pomagać. Jednak to nie jedyna zmiana w jej życia jaka nastąpiła w ostatnim czasie. Czasami na jawie znajduje portrety zmarłych panien młodych a we śnie ma przebłyski przeszłości. Tak oto poznaje mroczną historię, która nierozerwalnie jest związana z domem. Wie, że tylko dzięki temu będzie mogła złamać klątwę, która została rzucona na dom i jego mieszkańców.
Do niedawna Nora Roberts kojarzyła mi się z tanimi romnasidłami. Przez to nie ciągnęło mnie by poznać jej twórczość. Wszystko zmieniło się gdy w oko wpadł mi opis Spuścizny czyli pierwszego tomu cyklu Zaginione narzeczone. Tomu, który mnie urzekł. Wobec tego z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnego tomu bowiem liczyłam, że autorka po raz kolejny pozwoli mi wziąć udział w niesamowitej przygodzie. Nie zawiodłam się! Zwierciadło to absolutnie fenomenalna kontynuacja cyklu Zaginione narzeczone. Kontynuacja, która zachowała swój wyjątkowy klimat... Akcję trzymająca w napięciu aż do ostatniej strony... Niby nieśpieszną, ale za to pełną napięcia. Pełną niespodzianek. Nieoczekiwanych zwrotów akcji. I przede wszystkim zagadek, które krok po kroku ukazywały kolejne warstwy klątwy rzuconej przed wieloma laty.
Zwierciadło to książka absolutnie fantastyczna. Taka, która pochlania bez reszty... To lektura wielowątkowa i wielowarstwowa. Idealnie łącząca wątki paranormalne i problemy oraz radości dnia codziennego żyjących. Opowiada o sile miłości, życzliwości i przyjaźni. Och, uwielbiam ją! Jest idealną lekturą, w której trudno się nie zakochać.
W klanie Montgomerych to Owen jest organizatorem. Rodzinną firmę budowlaną prowadzi żelazną ręką – oraz przy pomocy jeszcze mniej elastycznych arkuszy...
Abra zdawała sobie sprawę, że nie uniknie współpracy z Codym, architektem ze Wschodniego Wybrzeża. To on był autorem projektu, który właśnie realizowali...
Przeczytane:2026-06-16, Ocena: 6, Przeczytałam, Wyzwanie - wybrana przez siebie liczba książek w 2026 roku,
📖 Która seria jest według Was tak dobra, że żal ją kończyć?
Kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu, że to właśnie ten fikcyjny świat, w którym chciałabym zostać na dłużej.
„Zaginione narzeczone” to jedna z najbardziej wciągających, klimatycznych i wielowątkowych serii, jakie przeczytałam od początku prowadzenia mojego bookstagrama. I mówię to z pełnym przekonaniem. Ogromnie cieszę się, że przede mną jeszcze trzeci tom, bo naprawdę nie mam ochoty żegnać się z tą historią.
Sonya coraz mocniej utożsamia się z miejscem, które stało się jej nowym domem. Czuć, że jest jego integralną częścią, tak samo jak każdy członek rodu Poole. Jednocześnie coraz częściej doświadcza działania tajemniczej siły, która odsłania przed nią wydarzenia z przeszłości. Kluczową rolę odgrywa tutaj lustro, stające się portalem do dawnych tragedii. Sonya jest świadkiem śmierci każdej z siedmiu panien młodych. Odczuwa rozdzierający ból ich pogrążonych w rozpaczy małżonków, obserwuje miłość silniejszą niż śmierć i bezradnie przygląda się triumfowi wiedźmy. Coraz bardziej uświadamia sobie, że tylko ona może przerwać ciążącą od pokoleń klątwę. W przeciwnym razie kolejne kobiety podzielą ten sam tragiczny los.Na razie wie jedno, musi odnaleźć siedem obrączek. Mimo tych wszystkich przytłaczających doświadczeń robi wszystko, by stworzyć sobie tutaj szczęśliwe życie. Siłę czerpie nie tylko ze swojego charakteru, ale przede wszystkim z ludzi, którzy są przy niej.
I właśnie to zwyczajne życie, które Sonya wiedzie u boku Cleo, nadaje tej historii wyjątkowych barw. Ich codzienność jest pełna pasji, radości, prawdziwego szczęścia, ciekawości i wdzięczności.
Autorka opisała to wszystko niezwykle malowniczo, z ogromną dbałością o każdy detal. Nieważne, czy towarzyszysz Soni podczas tworzenia projektów graficznych, obserwujesz Cleo przy malowaniu obrazów, przyglądasz się wspólnemu przygotowywaniu posiłków, pielęgnowaniu ogrodu, czy śledzisz, jak Trey i Owen wydobywają antyczne meble z kolejnych zakamarków domu – całkowicie zanurzasz się w tym świecie.
To jedna z tych serii, które pozwalają na chwilę zapomnieć o rzeczywistości i po prostu… zamieszkać w książce.
I właśnie za to tak bardzo ją pokochałam. Nora Roberts idealnie wyważyła mroczne, paranormalne wątki z ciepłą, klasyczną powieścią obyczajową, tworząc historię, z której nie chce się wychodzić.
Moja ocena: 10/10.