Zaskakujące zakończenie historii o zwyczajnej dziewczynie, która została ludzkim hegemonem w elfim świecie.
Po serii traumatycznych przeżyć Apopi wraca do Lasu Północnego, gdzie czekają na nią kolejne wyzwania. Dziewczyna trafia w sam środek sporów trawiących Elfie Ziemie. Pokój między osadami elfów wisi na włosku. Na domiar złego w wiosce ludzi wrze – ciemiężona służba jest o krok od rebelii przeciwko panom. I, jakby tego było mało, przyjaciel Apopi zaginął w niejasnych okolicznościach.
W obliczu mnożących się problemów zwyczajna dziewczyna znów musi odegrać ważną rolę w świecie pełnym magii, intryg i uprzedzeń.
Czy droga, którą wybierze Apopi, pozwoli jej przetrwać czy raczej poprowadzi ją ku zgubie?
Po czyjej stronie opowie się niepokorna bohaterka - ludzi czy elfów?
I czy w świecie, który wymaga od niej heroicznych wyborów, znajdzie oparcie w kimś, kto zostanie przy niej niezależnie od sytuacji?

Patronka północy J. K. Komudy to niezwykła opowieść o odwadze i pokonywaniu lęków, łamaniu stereotypów, przyjaźni na dobre i na złe oraz niezłomnej miłości. Oto ostatni tom porywającej serca czytelników sagi o Synach i Córach Lasu. Zapraszamy do lektury. Dziś na naszych łamach prezentujemy premierowy fragment książki Patronka północy:
Leśną ścieżkę prowadzącą do wioski ludzi przemierzaliśmy po ciemku. By nie przyciągać niczyjego wzroku, nie zabraliśmy ze sobą nawet świeczki. Przyświecał nam jedynie – słaby dzisiejszej nocy – księżyc.
– A więc co się stało? – wyszeptałam.
– Ludzie nie są zadowoleni z Kodeksu Praw Człowieka, który sporządziła Nestorka Lasu Północnego. – W głosie dziewczyny słychać było lęk spowodowany samym tylko wymówieniem tytułu elfki.
– Dlaczego?
Ren wzruszyła ramionami i skrzywiła się, jakby nie chciała dzielić się swoją prywatną opinią, bo byłoby to z jej strony zuchwałe i nie na miejscu.
– Jest długi na jedną stronę. – Zamiast oceniać, wyłożyła suchy fakt.
– Krótki – burknął idący za mną Sheut.
Było więc dokładnie tak, jak przewidywali Shiro z Takumą. To o tym rozmawiali w drodze do Lasu Wschodniego. Elfy obiecały ludziom Kodeks Praw Człowieka, by ich uciszyć, a potem spisały w nim byle co. Zapewne od samego początku taki był plan nestorki.
– Kiedy was nie było, stacjonująca w naszym obozie rakarz dopuściła do ostatecznego sprawdzianu dwóch potencjalnych zabójców – wyszeptała Ren, mknąc przede mną po wąskiej ścieżce.
Jak na wątłą dziewczynę przemieszczała się naprawdę szybko, a ciemności w ogóle jej nie przeszkadzały. To cud, że za nią nadążałam. Widocznie miesiące podróży i życia pomiędzy elfami w końcu przyniosły jakieś liche efekty.
– Przeżyli? – zapytał ponuro Sheut.
– Jeden tak – odparła Ren. – Mieli odnaleźć dwa amulety ukryte w lesie przez rakarz. Po jednym na głowę. Kandydaci współpracowali ramię w ramię, ale kiedy w końcu znaleźli naszyjnik w jakimś paskudnym miejscu, okazało się, że jest tylko jeden – wyznała. – Nigdzie nie było drugiego amuletu.
Zza pleców usłyszałam grobowy głos Sheuta:
– A szkolenie na zabójcę może ukończyć tylko ten, który pomyślnie przejedzie wszystkie próby rakarza.
Majaczący w mroku zarys głowy dziewczyny przytaknął.
Nastała cisza. Przez chwilę szliśmy w milczeniu.
W naszym serwisie przeczytacie już kolejny fragment książki Patronka północy. Powieść kupicie w popularnych księgarniach internetowych:
Tagi: fragment,
