Pełna tajemnic historia rodzinna. „Bachur" Anny Klary Majewskiej

Data: 2022-01-26 11:33:17 Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Rok 1939. W posiadłości Lahmberg toczy się spokojne i dostatnie życie rodziny von Ritthoff. Wkrótce sielankę, gdzie jedynym problemem wydawał się brak potomka, zburzy wojenna zawierucha. W samym środku piekła Odette von Ritthoff podejmuje decyzje, które odcisną piętno na kolejnych pokoleniach.

Kilkadziesiąt lat po wojnie Gerd von Ritthoff wyrusza w podróż do Polski, by poznać miejsce swoich narodzin. Towarzyszy mu młoda tłumaczka Iwona, a ich znajomość szybko przeradza się w intymną zażyłość. Odkrywanie rodzinnych tajemnic nie pomaga poznać prawdy o sobie samych, a historyczne uwarunkowania, uprzedzenia i kompleksy odżywają.

Obrazek w treści

Powieść Bachur to rozgrywająca się na precyzyjnie odtworzonym tle dawnych Prus Wschodnich (obecnych Mazur) poruszająca i pełna emocji historia. Anna Klara Majewska zadaje pytania o narodową tożsamość, pokoleniowe różnice, dojrzałość i uczciwość oraz cenę, jaką trzeba zapłacić za kłamstwo.

Do lektury zaprasza Wydawnictwo Literackie. Dziś na naszych łamach przeczytacie premierowy fragment książki:

Niebieska godzina ma swój początek trzy kwadranse po zachodzie słońca, gdy w resztkach dnia niebo jest już prawie czarne, ale na fotografiach wydaje się intensywnie błękitne. Światło na granicy dnia i nocy jest idealne, zawieszone między blaskiem i cieniem uwidacznia na zdjęciu najdrobniejsze szczegóły. Światło ekranu też jest niebieskie. Nie przełączyłam komputera na żółtawy tryb nocny, nie zapaliłam lampki na biurku. Tkwię w sinej ciemności, starając się wychwycić najdrobniejsze szczegóły, gdy kolejny raz powiększam jego zdjęcie, aż rozmywa się do abstrakcji, i znowu wyostrzam je do małego rozmiaru. Jest słabej jakości, ale jedyne, jakie znalazłam w sieci. Patrzę w ciemne oczy, wodzę wzrokiem po ustach, są pełniejsze niż twoje, badam mocną linię żuchwy. To na pewno on, kto inny mógłby się nazywać Vero von Ritthoff?

Zapamiętałam dziwaczne imię, choć użyłeś go tylko raz. Wolałeś mówić: „mój syn”, tak było mniej osobiście, mniej boleśnie, mniej nieuczciwie. Nigdy nie zapytałam ani o niego, ani o nich. Jakby za dopiero co otwartą granicą nie było świata, do którego mógłbyś wrócić. A teraz ten świat powraca do mnie niezaproszony w krótkim, rzeczowym mejlu od Vero: „Z trudem Panią odnalazłem, nazwisko ma Pani teraz inne”.

Szukał mnie i znalazł. A ty? Przecież pisałam. Tyle razy.

Owszem, zmieniłam nazwisko. Długo się nie przyznawałam. A potem było za późno. Bałam się, że do mnie, wtedy już nowej, zamężnej Iwony tym bardziej nie wrócisz. Gdy wyjeżdżałeś, wciąż byłam niemal dzieckiem, drobną, dwudziestoletnią dziewczyną. To ją zapamiętałeś.

I tak też nazywano mnie na uczelni.

— Dziecko, mam dla ciebie fuchę. — Zaczepiła mnie moja profesorka któregoś jesiennego popołudnia, gdy wychodziłyśmy z auli. — Masz prawo jazdy, weźmiesz mój samochód, pojedziesz z pewnym Niemcem na Mazury. Zgłosił się do nas, szuka korzeni, a ty zrobisz zaliczenie z historii regionu i jeszcze coś pewnie uda ci się zarobić… To miły, kulturalny człowiek, zobaczysz… Arystokrata!

Pobiegłam do domu jak na skrzydłach. — To koło Giżycka! Umówiłam się na pięćdziesiąt marek dziennie! — pochwaliłam się matce. — Widzisz, już przyjeżdżają po swoje! — syknęła tylko.

Dziecko pojechało. Byłeś miły i kulturalny. Dałeś też zarobić. „Ojciec umarł w zeszłym roku” — pisze w mejlu Vero. „Ojciec umarł w zeszłym roku, a ja nigdy nie odwiedziłem jego ojczyzny, właściwie też mojej ojczyzny, Prus Wschodnich, bo urodziłem się tam w majątku Lahmberg niedaleko Rastenburga” — pisałeś ćwierć wieku temu w liście przysłanym faksem do dziekanatu.

A teraz umarłeś.

Ile miałeś lat? Wydawałeś się stary, ale uśmiech miałeś piękny, szeroki. Zaraz… Czterdzieści osiem lat, niewiele więcej niż ja mam dzisiaj: nie stara i nie młoda, zawieszona w nijakim, rozciągliwym jak z gumy, wieku średnim.

Vero patrzy na mnie z ekranu. Ćwierć wieku temu był ledwie chłopcem, gówniarzem z RFN, nawet nie nastolatkiem. Takiego widziałam na pogniecionej, kolorowej fotografii, którą trzymałeś w portfelu. Stoi w ogrodzie, ubrany w tęczową koszulkę, uśmiecha się, mrużąc oczy na słońcu. Ktoś musiał zrobić tamto zdjęcie zaraz przed naszym spotkaniem, latem dziewięćdziesiątego drugiego.

W naszym serwisie kupicie już kolejny fragment książki Bachur. Powieść Anny Klary Majewskiej kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeĹźeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Bachur. Historia rodziny von R.
Anna Klara Majewska0
Okładka książki - Bachur. Historia rodziny von R.

Rok 1939. W posiadłości Lahmberg toczy się spokojne i dostatnie życie rodziny von Ritthoff. Wkrótce sielankę, gdzie jedynym problemem wydawał się brak...

dodaj do biblioteczki