To było gorsze niż najgorszy koszmar. Fragment książki „Zbiór miłości niechcianych"

Data: 2019-11-15 11:32:05 Autor: Sławomir Krempa

Pierwsza część powieści o życiu pewnej warszawskiej singielki.

Oliwia, redaktorka popularnego dziennika ma wszystko, czego młoda kobieta może pragnąć. Jest piękna, ma wspaniałych przyjaciół, karierę i wysokie zarobki, które pozwalają jej bawić się w najlepszych warszawskich klubach. Nie ma jednak jednej rzeczy, której pragnie najbardziej - miłości...

W poszukiwaniu szczęścia nie poprzestanie na pierwszym nieudanym małżeństwie. Ale w wielkim mieście wszystko może się zdarzyć.

Czeka ją wiele nietrafionych związków.

Nietrafionych, ale czy niepotrzebnych?

Do lektury powieści Zbiór miłości niechcianych zaprasza Wydawnictwo Burda Książki. W ubiegłym tygodniu zaprezentowaliśmy Wam premierowy fragment książki. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii: 

VIII

Wyjazd Alana do Kenii zbiegł się w czasie z nową modą na Instagram. I choć Oliwia nie założyła konta, to w pracy często przeglądała posty celebrytów.

Leżała w łóżku w swojej dawnej sypialni. W kuchni krzątała się mama, tata podlewał ogród. Nie planowała zaglądać do internetu. W ogóle nie planowała niczego. Chciała leżeć i czekać. Tylko na to miała siłę.

Mimo to coś sprawiło, że wystukała w instagramowej wyszukiwarce imię i nazwisko męża. Była pewna, że go tam nie znajdzie. Przecież gdyby miał konto, to podałby jej…

Zamarła. Nie mogła uwierzyć własnym oczom. To było gorsze niż najgorszy koszmar.

Oto on. Jej Alan. Na pięknej piaszczystej plaży, o jakiej zawsze marzyła. Stał z dumnie wyprężoną piersią. Opalony. Jego mięśnie prezentowały się bajecznie pokryte brązową opalenizną. Mężczyzna, którego każda kobieta chciałaby mieć u swojego boku. Nic dziwnego, że ta, która stała obok, uśmiechała się w ekstazie.

– Ja pierdolę! – krzyknęła Oliwia. Zdjęcie wybudziło ją z letargu, w który popadła. – Co za gnojek! Kaśkaaaaaaa! – zawołała.

Siostra wbiegła do pokoju razem z Sylwią, która w jakiś tajemniczy sposób zawsze była blisko.

– Co jest? – zapytała spanikowana.

– Gówno jest – odparła Oliwia.

– To znaczy?

– Gówno. Moje życie. Tyle znaczy. Moje życie to gówno.

Patrzcie. – Odwróciła laptopa w stronę dziewczyn.

Alan obejmował dziewczynę, która miała może dwadzieścia lat. Zrobiona w tanim gabinecie chirurgii plastycznej, do którego chadzają mniej popularne celebrytki. Obejmowała Alana. Ale nie to było najgorsze. Najbardziej zabolał ją podpis.

KOCHAM CIĘ, ILONKO!

– Kim, do diabła, jest Ilonka?! – wrzeszczała Oliwia.

– Nikim. – powiedziała Kasia. – Patrzyłaś dalej?

– Nie. To mnie zabiło.

– Patrz na to. – Siostra wskazała na monitor.

Tym razem na plaży stał nie tylko Alan, lecz także jego ojciec. Oraz druga dziewczyna. Na tej fotce Alan obejmował je obie.

– Trójkątów mu się zachciało! – warknęła Oliwia.

– Palant – skwitowała Kaśka.

– Najgorsze jest to, że nawet mi nie powiedział.

– A co, zgodziłabyś się na inną? – wtrąciła się Sylwia.

– Nie wiem. Ale nie powiedział. Czekaj, coś mu napiszę…

– Stop! – krzyknęła przyjaciółka. – Nic nie pisz.

– Dlaczego?

– Nie zostawiaj śladu. To zdjęcie przyda ci się w sądzie.

Na dźwięk tego słowa Oliwia odruchowo się wzdrygnęła. Sąd, czyli rozwód. Do tej pory nie przyszło jej to do głowy. Chciała na Alana nawrzeszczeć, czasem nawet go okaleczyć, ale wciąż wierzyła, że ich miłość jest na tyle silna, że przetrwa kryzys. Teraz powoli do niej dochodziło, że sama siebie oszukiwała. Że w tym związku kochała tylko jedna strona.

– Ja pierdolę! – Z zadumy wyrwała ją Sylwia. Jako że przyjaciółka nigdy nie przeklinała, Oliwia wiedziała, że musiała zobaczyć coś naprawdę wstrząsającego.

– Co jest? – zapytała cicho.

– Nie chcesz tego widzieć – odparły dziewczyny niemal równocześnie.

– Już mi to obojętne – powiedziała, czując, jak wszystkie emocje z niej schodzą.

Pokazały jej kolejne zdjęcie. Tym razem zrobione w domu. W ich wspólnym domu. W ich małżeńskiej sypialni. Na jej pościeli wiła się Ilona. Sutki miała zasłonięte czarnymi prostokątami. Jak oczy skazańców.

Oliwia nie zauważyła, kiedy zaczęła płakać. Wielkie grochy spływały po policzkach, żłobiąc ślady w niezmytym makijażu.

– O, popatrzcie – powiedziała, łkając. – Ma pieska. Takiego, jakiego ja chciałam, ale Alan powiedział, że nie chce w domu żadnego zwierzęcia.

Sama nie wiedziała, czemu do głowy przyszła jej akurat taka myśl.

W naszym serwisie możecie już przeczytać kolejny fragment książki Zbiór miłości niechcianych. Powieść Edyty Folwarskiej kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Zobacz także

Książka
Zbiór miłości niechcianych
Edyta Folwarska11
Okładka książki - Zbiór miłości niechcianych

Pierwsza część powieści o życiu pewnej warszawskiej singielki. Oliwia, redaktorka popularnego dziennika ma wszystko, czego młoda kobieta może pragnąć...

dodaj do biblioteczki
Wydawnictwo