Zbiór miłości niechcianych

Wydawnictwo: Burda Książki
Data wydania: 2019-10-30
Kategoria: Romans
ISBN: 9788380536210
Liczba stron: 224

Ocena: 3.86 (7 głosów)

Pierwsza część powieści o życiu pewnej warszawskiej singielki.

Oliwia, redaktorka popularnego dziennika ma wszystko, czego młoda kobieta może pragnąć. Jest piękna, ma wspaniałych przyjaciół, karierę i wysokie zarobki, które pozwalają jej bawić się w najlepszych warszawskich klubach. Nie ma jednak jednej rzeczy, której pragnie najbardziej - miłości...

W poszukiwaniu szczęścia nie poprzestanie na pierwszym nieudanym małżeństwie. Ale w wielkim mieście wszystko może się zdarzyć.

Czeka ją wiele nietrafionych związków.

Nietrafionych, ale czy niepotrzebnych?

Tagi:

Kup książkę Zbiór miłości niechcianych

Sprawdzam ceny dla ciebie ...

Zobacz także

Polecana recenzja

Avatar użytkownika - redaktor
redaktor
Przeczytane:,
Zbiór miłości niechcianych Edyty Folwarskiej to skondensowana opowiastka o miłości w czasach Tindera. Książka o sercowych perypetiach Oliwii, redaktorki w popularnej gazecie, to lektura na jeden wieczór – jest bardzo dynamiczna, szalona, napisana wyrazistym, mocnym językiem, przypominająca konwencją popularne seriale o singielkach. Oliwia na miłość życia trafiła zupełnym przypadkiem. Po wspaniałym ślubie miało nastąpić to, co autorzy baśni kwitują słowami: I żyli długo, i szczęśliwie, ale... w noc poślubną wyleciała z małżeńskiego łóżka. Potem zaś był rozwód, a następnie ciąg rozczarowań i kolejnych związków, odreagowanych w popularnych knajpach i klubach. Czy Oliwia wreszcie się ustatkuje? Czy pomogą jej w tym przyjaciółki? Czy wyciągnie wnioski z kolejnych nieudanych związków? Zacząć trzeba od pewnej umowności i skrótowości książki Edyty Folwarskiej. Formalnie mocno przypomina ona popularne komedie romantyczne czy seriale obyczajowe – dzieje się tu szybko i dużo, kolejni bohaterowie charakteryzowani są poprzez proste, bardzo wymowne sceny, a kolejne związki opisywane są i podsumowywane po prostu błyskawicznie. Dla Oliwii seks jest ważną sferą życia, znajdziemy więc w powieści sporo scen łóżkowych, które ucieszą zapewne miłośników powieści erotycznych. To nie jest książka, w której analizuje się każde słowo czy najdrobniejsze ...
(czytaj dalej)

Opinie o książce - Zbiór miłości niechcianych

Avatar użytkownika - RosemaryCzyta
RosemaryCzyta
Przeczytane:,

Oliwia jest młodą, piękną i pewną siebie kobietą. Otaczają ją wierni przyjaciele, ona sama jest redaktorką jednego z plotkarskich pisemek. Praca ta może nie jest specjalnie ambitna, ale pozwala jej żyć dostatnio, a w dzisiejszych czasach to właśnie liczy się najbardziej. Ma właściwie wszystko - poza miłością. Kiedy jej małżeństwo rozpada się zanim zdążyło się na dobre rozpocząć, kobieta rusza na poszukiwania nowego partnera, tym razem tego jedynego, idealnego. Bardzo szybko przekonuje się, że nie jest to łatwe zadanie...

Alternatywna wersja powyższego opisu: niestabilna psychicznie i pustogłowa baba na własne życzenie pakuje się w popieprzone związki z równie niestabilnymi facetami, po czym wypłakuje się przyjaciółkom w najdroższych knajpach Warszawy. Wiecie co? Nie chce mi się pisać tej recenzji. Zawsze chciałam oglądnąć słynny "Seks w Wielkim Mieście" ale nigdy nie mogłam się do tego zebrać, więc gdy usłyszałam, że ta książka jest reklamowana jako polska wersja kultowego serialu, sięgnęłam po nią bez wahania. I nie pamiętam już kiedy aż tak bardzo żałowałam czasu zmarnowanego na lekturę. Dlatego mimo wszystko postaram się skupić i sklecić coś sensownego, żeby przestrzec Was przed popełnieniem tego samego błędu.

Po pierwsze bohaterowie. Są totalnie oderwani od rzeczywistości. A do tego są skończonymi idiotami. Przykład: facet bierze ślub, w noc poślubną wyrzuca żonę z łóżka, odwołuje podróż poślubną bo niby nie mają kasy, sam cichaczem leci na Karaiby czy inne Bora-Bora z jakąś plastikową gówniarą, wrzuca ich wspólne zdjęcia na Instagram i się dziwi, że żona się dowiedziała i go zostawiła. No fajnie gość ma. Przykład drugi: wszyscy mogą dowolnie przychodzić i wychodzić z pracy i zawsze mają czas się spotkać w barze, zawsze też mają pieniądze by co chwilę balować przez całą noc w miejscu, gdzie najtańszy drink kosztuje pół stówy, choć zarabiają dwa tysiaczki na rękę, jak sami mówią. Na sylwestra w modnej knajpie za tysiaczki cztery też ich oczywiście stać. Przykład trzeci: zachowanie głównej bohaterki, która prowadzi po alkoholu, nie zabezpiecza się w żaden sposób mimo posiadania innego partnera co tydzień, a do tego ma tendencję do pozwalania by kompletnie obcy facet pakował ją do samochodu i wywoził w głuszę.

Główna bohaterka to z resztą osobny temat. Nie jestem w stanie wyrazić jak bardzo mnie irytowała. Typowa, pustogłowa lala z plastikowymi ustami (co sama przyznała). Po jednym cmoknięciu już się zakochuje i planuje długoletni związek z nowym facetem, choć od ostatniego rozstania i złamanego serca minął tydzień, co kwadrans płynnie przechodzi od krzyczenia "a to cham!!!" do stanu głębokiego zakochania i z powrotem, uparcie wraca do zdradzającego ją, żonatego (!) gościa, a potem ma pretensje, że znowu ją zdradził (z żoną!) do całego świata - tylko nie do siebie. Pół książki to opisy jej ubrań - i nie chodzi o to jak te ubrania wyglądają, tylko co jest napisane na metce. A wiecie jak ocenia facetów? Oto cytat, aż go zapisałam: "Nie będę mu wozić dupy! Co to za facet, który nie ma auta?!". No pustogłowie i tyle.

Można powiedzieć, że dużo się tu dzieje, problem jednak w tym, że dzieje się w kółko to samo. To jedna historia opowiedziana 5 razy. I 5 razy ten sam proces histerycznego zakochiwania się przerywany napadami szału, że facet nie dzwoni, a potem 5 razy to samo odreagowywanie nieudanego związku w knajpie. I 5 razy zero wyciągniętych wniosków. Wszystko to opisanie z wdziękiem godnym nosorożca. Proste, toporne zdania, błędy stylistyczne, bardzo słaby warsztat. Aż dziw bierze, że autorka pracuje jako dziennikarka i tak kompletnie nie potrafi pisać. Najwyraźniej rubryki plotkarskie w SuperExpressie i Polo TV to nie najlepsi nauczyciele dziennikarskiego fachu.

Mam wrażenie, że ta książka to wielki chaos, że autorka dyktowała ją komuś krzycząc do telefonu podczas biegu do najbliższej stacji metra. W czasie huraganu. Może nawet w czasie inwazji obcych. Mnóstwo jest tu błędów w stylu: bohaterka dzwoni do przyjaciółki, wymieniają pozdrowienia i nagle jedna odwraca się i patrzy na drugą. Oj, ktoś kompletnie nie myślał co pisze. Nie wspomnę już o dziesiątkach literówek. Ale muszę przyznać, że książka ma jedną zaletę. Znaczącą. Jest krótka i nie trzeba się z nią zbyt długo męczyć. Innych plusów nie widzę.

Nawet nie będę tej recenzji podsumowywać. Wszystko już powinno być jasne. Serdecznie nie polecam.

Książkę odebrałam za punkty na portalu Czytam Pierwszy.

Link do opinii
Avatar użytkownika - NaWidelcu
NaWidelcu
Przeczytane:,

Od razu muszę zaznaczyć, nie jestem emerytką! Jednak kiedy słyszę o miłosnych podbojach koleżanek, czuję się jakbym pochodziła z innej epoki. Po „Zbiór miłości niechanych” sięgnęłam bez żadnych oczekiwań, za to ze sporą ciekawością. Czy dowiedziałam się czegoś nowego o świecie randek?

Oliwia nie szukała miłości, po prostu się jej trafiła, a potem... złamała serce. Był ślub, miało być życie jak z bajki, a skończyło się gorzkim rozczarowaniem. Oliwia, chcąc nie chcąc, wraca na rynek singli i z czasem zaczyna rozglądać się za nowymi opcjami. Możliwości jest sporo, ale łatwo nie będzie. Czy uda jej się znaleźć „tego jedynego”?

„Zbiór miłości niechcianych” to książka zaskakująca na wielu polach. Przede wszystkim jest ona niewielkich rozmiarów, ma dokładnie 224 strony zadrukowanych sporą czcionką. Poszczególne części stanowią historie kolejnych związków. Konsekwencją tego wszystkiego jest zarówno spora dawka emocji, jak i pewna umowna skrótowość.

"Przyjdzie czas i na ciebie. Pamiętaj, nic na siłę".

Poszczególne związki rozgrywają się dosłownie błyskawicznie. Również nieudane małżeństwo zrelacjonowane zostało szybko. Wszystko dzieje się w zawrotnym tempie, a nasza bohaterka przeżywa niezwykle silne uczucia. Mówiąc o skrótowości, nie mam tutaj na myśli pomijania najważniejszych faktów, bo w tych uczestniczymy „z pierwszego rzędu”, ale o rezygnacji z całej otoczki. Ta książka nie jest dokładnym stadium o poszukiwaniu miłości, nie jest klasycznym romansem, ale bardziej emocjonalną jazdą bez trzymanki.

Link do opinii
Avatar użytkownika - olasoltys
olasoltys
Przeczytane:,

Oliwia to specyficzna kobieta, której niewiele brakuje do szczęścia, ale czy aby na pewno? Poza urodą, statusem oraz kwestie finansowe to cechy jakie pragnie każda kobieta, ale okazuje się, że to wszystko to tylko rzeczy, które tak naprawdę nie dadzą nam szczęścia. 

Główna bohaterka, wydaje się mieć idealne życie, ale niestety tak nie jest. Po nieudanym małżeństwie zaczyna próbować sobie ułożyć życie na nowo, odreagowując przelotnymi znajomościami, z których przecież nie może wyjść nic dobrego. Nie brakuje u niej również scen łóżkowych, o których autorka daje nam znać w subtelny sposób. Może z wyjątkiem jednej, ale nie zgarsza nas w żaden sposób. 

Książka myślę, że daje do myślenia, szczególnie, że widzę w związkach bohaterki również i swoje błędne wybory, dlatego wiem co musiała przeżywać, szczególnie po rozczarowaniu jakie dał jej były mąż. Czytało się ją również dość szybko, bo już wciąga od pierwszych stron. Myślę, że wrócę do niej jeszcze kiedyś. Za możliwość przeczytania dziękuję portalowi Czytam Pierwszy.

Link do opinii

Miłość to bardzo częsty motyw książkowy, w końcu każdy z nas lubi poczytać o związkach jak z bajki, ale miłość nie zawsze oznacza szczęście, miłość to też cierpienie i rozczarowania z powodu złych wyborów.
Oliwia to piękna kobieta która ma dobrą pracę i kochanego partnera przy boku, układa im się rewelacyjnie aż do dnia ślubu, kiedy to w noc poślubną mąż się od niej odsuwa i odmawia współżycia chociaż wcześniej robili to prawie codziennie. Z dnia na dzień jest co raz gorzej aż okazuje się jej mąż wyjechał do Kenii z o wiele młodszą od siebie dziewczyną, Oliwia wtedy postanawia się rozwieźć i zaszaleć, chce tym samym odegrać się na byłym mężu. Razem z przyrodnią siostrą Kaśką i przyjaciółką Sylwią wychodzą do klubów żeby się zabawić i poznać kogoś nowego, niestety każdy na początku robi dobre wrażenie a okazuje się być draniem, Oliwia traci nadzieje że trafi na kogoś wyjątkowego.
Podobno nie ocenia się książki po okładce ale ciężko nie zwrócić na nią uwagi i często to właśnie okładka zachęca nas do przeczytania książki, w tym przypadku nie mogłam przejść obojętnie obok takiego cuda. Okładka pod względem graficznym jest piękna utrzymana w tonacji czarno białej a do tego dodatek różu, od razu rzuca się w oczy, niby minimalistyczna a dużo się tutaj dzieje. Po zajrzeniu do wnętrza również się nie rozczarujemy, książka jest lekka i przyjemna, czyta się ją na prawdę szybko a do tego nie da się od niej oderwać, jest tu dużo scen łóżkowych ale nie są one nachalne, no może oprócz jednej, dlatego książka nie gorszy czytelnika.
Historia nie jest z typu tych które czyta się z emocjami a potem długo zastanawia czy mogło być inaczej, jest po prostu opowieścią o tym jak trudno znaleźć wartościowego mężczyznę na całe życie. Po przeczytaniu można dojść do wniosku ze nie każda blondynka ma pusto w głowie, a nie każdy przystojniak jest dżentelmenem. Książkę odebrałam za punkty z portalu Czytam Pierwszy. 

Link do opinii

Właśnie skończyłam czytać książkę Edyty Folwarskiej i odetchnęłam z ulgą. Przez ostatnie parę godzin zastanawiałam się, dlaczego ja to sobie robię i do teraz nie znalazłam odpowiedzi. Główna bohaterka, Oliwia, psioczy na prawo i lewo, jakie to inne laski są puste, sama nie będąc lepszą. W jednym akapicie wzdycha, jacy to mężczyźni są straszni i beznadziejni, w kolejnym uznaje, że czas jakiemuś wskoczyć do łóżka, bo kilka dni bez seksu to przecież największa tragedia dla kobiety. Potem wypłakuje się siostrze czy mamie, że znów ktoś ją potraktował jak panienkę na raz, by zaraz potem zainstalować Tindera – w poszukiwaniu miłości na całe życie, wiadomo. Toż każdy wie, do czego służy Tinder. Za chwilę znów jest biedną pokrzywdzoną, ale jednak wyzwoloną, która nie da sobie w kaszę dmuchać. Za moment rezygnuje ze wszystkich swoich zasad czy komfortu, by odgrywać rolę poddanej dla kolejnego przemocowego macho.

Naprawdę nie wiem, dlaczego w ogóle doczytałam tę książkę do końca. Najwyraźniej udzieliła mi się od głównej bohaterki rola ofiary. Ale nic to, najważniejsze, że wiem, jakich marek ubrania nosił każdy w każdym momencie i że wylanie na siebie pół butelki drogich perfum jest w Warszawie normą. Nie mówiąc o kupowaniu kilkunastu drinków po 50zł przez osoby zarabiające jakieś dwa tysiące. Cóż, my tu na prowincji nie wiemy przecież, co to prawdziwe życie. Czy jakoś tak.

 


TL;DR; trzymajcie się od tego czegoś z daleka. Ani to dobre fabularnie, ani dobrze napisane. Plus taki, że krótkie, aczkolwiek to żaden argument. Tyle że mniej papieru się na to zmarnowało.

 


Książkę odebrałam za punkty w portalu Czytam Pierwszy.

Link do opinii
Avatar użytkownika - LiteraturaZmyslo
LiteraturaZmyslo
Przeczytane:2019-11-17, Ocena: 4, Przeczytałam,

„Zbiór miłości niechcianych” to debiutancka książka Edyty Folwarskiej. Reklamowana jest, jako pierwsza część powieści o życiu pewnej warszawskiej singielki. Po lekturze mogę stwierdzić, że jest to połączenie „Seksu w wielkim mieście” z „Hot mess” oraz odrobiną „Sekretnego dziennika call girl”. Napisze szczerze… spodziewałam się czegoś innego. Może czegoś głębszego (jakkolwiek to zabrzmi), urokliwego, dyskretnie seksownego. Książka nie jest zła, ale nie znalazłam w niej tego CZEGOŚ. Nie poruszyła mnie a jedynie dostarczyła niezobowiązującej rozrywki.
Oliwia pracuje, jako redaktorka w popularnym dzienniku. Od początku przedstawia się, jako kobieta niezależna, pewna siebie i dążąca (za wszelką cenę) do celu. Już na początku dowiadujemy się jak wygryzła koleżankę z pracy, podczas dalszej lektury przekonujemy się, że Oliwia lubi luksus, drogie marki i ma, co do facetów raczej wyolbrzymione oczekiwania. Troszkę mnie zraziło, że bohaterka może okazać się po prostu płytka. Jednak przekonałam się do Oliwi, kiedy ta zostaje brutalnie zdradzona zaraz po ślubie. Solidarność jajników zrobiła swoje… Kobieta rozwodzi się i zaczyna nowy start w życiu. Zaczęłam jej kibicować i z zainteresowaniem śledziłam jej poczynania, jako świeżo upieczonej singielki. Oliwia razem z przyjaciółkami odwiedza warszawskie kluby alby odnaleźć swoją upragnioną miłość. Ale czy dyskoteka jest odpowiednim miejscem na szukanie drugiej połówki? Lub serwis randkowy? Oliwia w swoich poszukiwaniach trafia na naprawdę dziwnych mężczyzn. Śmiało mogę powiedzieć, że kobieta ma paskudnego pecha. Mimo to nie poddaje się.
„Zbiór miłości niechcianych” wzbudza we mnie sprzeczne emocje. Z jednej strony była to świetna rozrywka. Śmiało mogę powiedzieć, że była to komedia okraszona erotyzmem. Z drugiej strony zawiodłam się, że historia była płytka i skupiona jedynie na poszukiwaniu kolejnego kandydata do łóżka. Oliwia moim zdaniem za bardzo skupiała się na wyglądzie zewnętrznym oraz wyposarzeniu materialnym mężczyzn. Jej relacje szybko kończyły się w łóżku i mimo, że kobieta obiecywała sobie, że tym razem z uczuciami się wstrzymuje to już po chwili czuła się zadurzona. „Zbiór miłości niechcianych” to jednak debiut Edyty Folwarskiej. I jako debiutancka książka wypada bardzo dobrze. Lekka, błyskotliwa, niezobowiązująca… po prostu dostarcza rozrywki. Mam nadzieję, że autorka w kolejnych książkach odsłoni nam inne oblicze Oliwii i udowodni, że miłość można zbudować na przyjaźni, odkryć ją w kimś niepozornym i będzie ona równie pikantna i zaskakująca.  

 

Więcej recenzji na www.facebook.com/LiteraturaZmyslow

Link do opinii
Avatar użytkownika - Danka_Kot
Danka_Kot
Przeczytane:2019-11-13, Ocena: 5, Przeczytałam,
Recenzje miesiąca
Okna z widokiem na Weronę
Hanna Kowalewska
Okna z widokiem na Weronę
Niedzielna dziewczyna
Pip Drysdale
Niedzielna dziewczyna
Ktosiek 2.0
Beata Piliszek-Słowińska
Ktosiek 2.0
365 stron życia 2020
oprac. Justyna Wrona, Hubert Wołącewicz
365 stron życia 2020
Zawsze i na zawsze
Jenny Han
Zawsze i na zawsze
Grypa. Sto lat walki
Jeremy Brown
Grypa. Sto lat walki
Brytyjska monarchia od kuchni
Adrian Tinniswood
Brytyjska monarchia od kuchni
Relikwiarz
Elżbieta Bielawska
Relikwiarz
Pokaż wszystkie recenzje