Quantcast

To tylko taki eksperyment! Fragment książki „Klub fanek W.M. Oliwia"

Data: 2019-10-29 22:00:09 Autor: Sławomir Krempa
udostępnij Tweet

Ta powieść jest genialna. Tak po prostu. W życiu nie powiedziałabym, że ja, normalna nastolatka, spędzająca pół życia na insta, a drugie pół na fejsie, tak całkowicie i zupełnie odlecę czytając historię trzech zwariowanych, przefajnych dziewczyn i zakocham się – jak one – w „facecie z plakatu”, Wiktorze Markosie. Oliwka, kujonica o złotym sercu, wrednie wykorzystywana przez szkolną elitę, Alicja, „zawsze ta druga” w kolejce do serca rodziców, dla których liczy się tylko jej starsza siostra i na koniec Milka, zakupoholiczka, ale to na pozór, a tak naprawdę cholernie zdolna projektantka – byłam z nimi przez te kilkaset stron, podkochiwałam się w serialowym Patryku, śmiałam i płakałam, mocno, mocno trzymając kciuki za te dziewczyny, które stały mi się po prostu bliskie. I chcę jeszcze, czy pani słyszy, pani Majko-Autorko?! Natychmiast, tu i teraz chcę c.d. historii trzech przyjaciółek i jednej Wielkiej Miłości!

Natalia z 5T

Być nastolatką to zadanie pełne wyzwań. Doskonale zdają sobie z tego sprawę bohaterki kierowanej do młodych czytelniczek powieści Majki Milejko Klub fanek W.M. Oliwia. Jest zabawnie, ale znalazło się też miejsce na refleksję i na to, by się zakochać… z wzajemnością!

- recenzja książki Klub fanek W.M. Oliwia

Do przeczytania książki Marty Milejko Klub fanek W.M. Oliwia zaprasza Wydawnictwo Mazowieckie. W ubiegłym tygodniu zaprezentowaliśmy Wam jej premierowe fragmenty. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii: 

Milka pierwsza odzyskała oddech, koniuszkami palców zbierając z policzków rozmokły tusz, który spłynął jej z rzęs.

            – No, jesteśmy siebie warte. Ej, ale czekajcie! Mam plan!

            Mówiąc to, wychyliła się w stronę porzuconego koca i zaczęła poszukiwania swojego telefonu. Wymieniłyśmy z Alką znaczące spojrzenia.

            – Dziwne, ale za każdym razem, gdy Milka mówi, że wpadła na jakiś pomysł, czuję ciarki na plecach. To niezbyt komfortowe.

            – Mam to samo – zgodziłam się półgłosem.

            – Skończyłyście? – rzuciła Milka znad swojego nowiuśkiego iPhone’a. Wychyliłam się, żeby dojrzeć, czego tak zawzięcie szuka w telefonie. – Ostatnio laski z mojej klasy napaliły się na taką jedną apkę. Podobno wyszukuje ci chłopaków z okolicy!

            – Serio? Portal randkowy? Milka, błagam cię…

            – Heloooł, Mil, mamy siedemnaście lat. Jesteśmy małolatami. Czego niby mamy tam szukać? – natychmiast dorzuciła Ala.

            – Czekajcie, próbuję sobie przypomnieć, jak to się nazywa…

            Słysząc to, Alka szturchnęła mnie stopą i uśmiechnęła się kpiąco.

            – To może trochę potrwać. Proszę państwa, bęben losujący jest pusty. Zaraz nastąpi zwolnienie blokady…

            – TimeToLove! – wykrzyknęła Milka w euforii, a Ala aż zamrugała, wyraźnie zaskoczona.

            – Kurde, szybko poszło.

            – Wyrabia się dziewczyna.

            Podniosłam się z podłogi i zajęłam miejsce obok Milki. Znowu postukała w ekran i z prędkością światła wpisała jakiś kod.

            – Co robisz?

            – No, ściągam ją.

            – Ściągasz? Ale nie mów, że ty chcesz…

            – Oj no, tylko na próbę! Założę sobie konto i zobaczymy, czy w okolicy jest jakiś fajny facet!

            – Hę? – kolejne wtrącenie Ali było wybitnie elokwentne.

            – Głupki jesteście. Popatrzcie. W tej aplikacji uzupełniasz swój profil, piszesz, co lubisz, czego nie lubisz, i wrzucasz swoje zdjęcie. Później wybierasz miasto bądź obszar, w którym szukasz faceta, a na koniec…

            – To jak polowanie na zwierzynę – odezwała się Ala ze zgrozą w głosie.

            – W sumie masz trochę racji. W każdym razie jak już wszystko wypełnisz, apka podsyła ci propozycje facetów z twojej okolicy, a ty kciukiem przesuwasz ich fotkę w prawo, jeśli jest okej, albo w lewo, jeśli uważasz, że to paszczur.

            Jasne, że wiedziałam o istnieniu aplikacji randkowych, nie byłam przecież zacofana, ale szukanie drugiej połówki, opierając się tylko na zdjęciu potencjalnego księcia z bajki, wydawało mi się odrobinę… żałosne? Z tego, co mówiła Milka, zrozumiałam, że na początku zwracasz uwagę tylko na wygląd faceta i wyłącznie na tej podstawie możesz przejść do jego profilu, by się ewentualnie umówić. Dokąd to wszystko zmierza, jeśli liczy się tylko dobry look?

            – Milka, nie wydaje ci się, że to trochę płytkie? – odezwała się Ala, zupełnie jakby czytała w moich myślach. – Takie zagadywanie do kogoś tylko dlatego, że spodobała ci się jego facjata?

            – Może i tak, ale masz jakąś lepszą propozycję? Laski, narzekamy, że chciałybyśmy się zakochać, ale co my z tym dalej robimy? Babskie pyjama party, podczas którego oglądamy Wielką Miłość i obżeramy się jak świnie. Czaicie w ogóle, że w ten sposób to my do niczego nie dojdziemy?

            Owszem, rozumiałam to doskonale. Ja naprawdę chciałam wiedzieć, czym jest miłość, lecz jednocześnie bałam się zaryzykować. Odezwanie się do moich koleżanek i kolegów z klasy graniczyło z cudem, a tu miałabym iść na randkę w ciemno z jakimś chłopakiem, którego nigdy w życiu nie widziałam na oczy? No i do tego całe to lajkowanie zdjęć... Ale kurde, jeśli istnieje ktoś taki jak ja, ktoś absolutnie przeciętny i nijaki, którym w realu nikt się nie zainteresuje? Może w tej sytuacji poznanie kogoś na portalu randkowym mogło być całkiem niezłym rozwiązaniem...

            – Nawet nie wiem, czy miałabym czas na faceta – mruknęłam. – Moi starzy pewnie dostaliby zawału.

            Milka rzuciła mi tak groźne spojrzenie, że aż poczułam na karku dreszcz. Nawet nie wiedziałam, że tak potrafi.

            – Oli, a kiedy będzie lepszy czas? – walnęła wprost, uderzając otwartą dłonią w udo. – Jak już będziesz miała skończone studia, pracę, przejmiesz klinikę rodziców i lada chwila będziesz witać czterdziestkę? Kiedy, jak nie teraz?

            Nie odpowiedziałam, ale tylko dlatego, że ta przerażająca perspektywa wydawała mi się aż nazbyt realna. I nie tylko ja spuściłam w tej chwili głowę. Alka też skryła się za kurtyną włosów, zawzięcie dziobiąc krótkim paznokciem w mikroskopijnej dziurce swojego rozciągniętego swetra. Widząc nasze zakłopotane miny, Milka uśmiechnęła się niczym kot z Cheshire, a jej ciemne oczy zamigotały figlarnie.

            – No dalej, laski, nie dajcie się prosić! Zróbmy eksperyment. Na tydzień zainstalujemy sobie tę apkę i sprawdzimy, czy to w ogóle działa. Porobimy sobie jakieś fajne foty, Ala uzupełni nam opisy…

            – A dlaczego niby wkręcacie w to mnie? – przerwała Alka, która uniosła się lekko na piętach, z przestrachem wpatrując się w telefon Milki, jakby stanowił źródło śmiertelnego zagrożenia.

            Przesunęłam się na kanapie, szorując kolanami po naelektryzowanym materiale. Objęłam Alę i biorąc przykład z Milki, zaczęłam się łasić, trzepocząc rzęsami niczym bohaterka jakiegoś beznadziejnego romansu.

            – Bo jako jedyna z nas potrafisz fajnie pisać i nie wieje to nudą. A opis to podstawa, bo musi przykuwać uwagę.

            – Z tego, co pamiętam, to ta apka bazuje raczej na lansie, a nie na górnolotnym słownictwie.

            – Czepiasz się – Milka ucięła jej kwękanie. – No ej, laski, błagam, zróbmy to! Co nam szkodzi?

            Bzdurne konto na jakimś portalu randkowym było ostatnią rzeczą, na którą miałam obecnie ochotę. Z drugiej strony zawsze miałam problem z wydukaniem z siebie chociaż jednego sensownego słowa podczas rozmowy z chłopakiem. Może taka anonimowość będzie mi na rękę?

            – Chyba nic. Znaczy się… można spróbować. W sumie masz rację: co nam szkodzi?

            W tym momencie Ala poderwała się z miejsca i zaczęła krążyć w tę i z powrotem niczym rozjuszona pirania.

            – No nie mówcie, że obie chcecie się w to bawić?! Przecież to kompletna bzdura! Wiecie chociaż, z jakim zagrożeniem się to wiąże?

            – Przecież nie będziemy się od razu umawiać na randki! – wyjaśniła Milka, a ja ochoczo jej przytaknęłam. – To tylko taki eksperyment.

            – To bardzo głupi pomysł – upierała się Ala, splatając ręce na piersi.

            Rzuciłam przyjaciółce najbardziej przymilne spojrzenie, na jakie było mnie stać.

            – Alka, no proszę cię – niemal zamiauczałam jej do ucha. Gdybym tylko mogła, pewnie otarłabym się o jej nogi niczym namolny kot. – Bez ciebie w to nie wejdę.

            Kątem oka spostrzegłam, że Milka pokazuje mi uniesiony do góry kciuk. Kurczę, ten pomysł naprawdę był mega głupi, ale im dłużej o tym myślałam, tym bardziej miałam ochotę spróbować. Zrobić coś, cokolwiek, byleby tylko nie stać w miejscu. Zaryzykować i zaszaleć. W końcu lada dzień skończymy osiemnaście lat! Milka ma rację: jeśli nie teraz, to kiedy?

            W końcu, po długich minutach urabiania, Alka przytaknęła, prawie niezauważalnie kiwając głową.

            – Przez najbliższy miesiąc przynosisz na nasze zloty bekonowe czipsy – oświadczyła z całkowitą powagą, wskazując mnie wyprostowanym niczym szpada palcem. – I żadnych zdjęć mojej szerokiej jak płyta chodnikowa twarzy.

            Milka wrzasnęła, przebierając nogami jak piłkarz na rozgrzewce. Ależ ona się napaliła! Jej chyba poważnie na tym zależało.

            – Jesteś boska! – wydarła się, ściskając nas obie.

            – Tia, wiem. No dobra, zobaczymy, czy ta apka w ogóle zadziała na tym moim eksponacie muzealnym.

            Po chwili obydwie z niewielką pomocą Milki ściągnęłyśmy aplikację, zalogowałyśmy się i zaczęłyśmy uzupełniać nasze profile. Oczywiście nie obyło się bez całkowicie absurdalnych pomysłów. Postanowiłyśmy na przykład w dość oryginalny sposób opisać swojego wymarzonego księcia z bajki i tak jak myślałam, najbardziej błyskotliwa w tej dziedzinie okazała się Alka. Przykładowo w pole, gdzie trzeba było odpowiedzieć na pytanie: „Czego oczekujesz od aplikacji?”, Ala wpisała: „Mam już dosyć całowania wszystkich żab w stawie – znajdźcie mi dla urozmaicenia jakąś jaszczurkę”. Tam, gdzie miałaś odpowiedzieć na pytanie: „Jak byś się opisała?”, nasza genialna koleżanka wstukała: „Dwie nogi. Dwie ręce. Głowa. Wszystko na swoim miejscu”. Miało to brzmieć zgryźliwie i sarkastycznie, ale po chwili stwierdziłam, że było to naprawdę oryginalne i znacząco różniło się od odpowiedzi innych użytkowników, które wprost ociekały lukrem i rzygały tęczą.

 I właśnie w ten sposób stałyśmy się małolatami szukającymi chłopaka w odmętach netu.

            Gdy wybiła trzecia w nocy, Milka wygoniła nas do łóżek, bo z samego rana miała pomóc nam w zrobieniu zdjęć. A jak wiadomo, żeby tego dokonać, musiałyśmy najpierw zrobić się na bóstwo. Niezbyt mi się to uśmiechało, niemniej jakieś zdjęcie trzeba było dodać. W końcu na tym polegała cała ta zabawa. We współczesnym świecie nie liczyło się przecież nic poza wizerunkiem – nieważne, czy w świecie cyberprzestrzeni, czy w realnym.

Książkę Klub fanek W.M. Oliwia kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

REKLAMA

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Klub fanek W.M. Oliwia
Majka Milejko10
Okładka książki - Klub fanek W.M. Oliwia

Ta powieść jest genialna. Tak po prostu. W życiu nie powiedziałabym, że ja, normalna nastolatka, spędzająca pół życia na insta, a drugie pół...

dodaj do biblioteczki
Reklamy
Recenzje miesiąca
Opowieść Północna
Szymon Krug
Opowieść Północna
Tamten utracony świat
Alina Staneczek
Tamten utracony świat
Jeden dzień
Katarzyna Rygiel
Jeden dzień
Nagual Julian
Robert Noble
Nagual Julian
Stitchrays. Moda na szydełko
Paula Palczewska; Oliwia Palczewska
Stitchrays. Moda na szydełko
Złociejowo
Katarzyna Ryrych;
Złociejowo
Lwów
Mirek Osip-Pokrywka
Lwów
Przebudzeni
Elżbieta Śnieżkowska-Bielak
Przebudzeni
Pokaż wszystkie recenzje