Żeby nie słyszeli. Fragment książki „Zapomniana miłość. Night"

Data: 2026-05-13 13:59:35 | Ten artykuł przeczytasz w 16 min. Autor: Piotr Piekarski
udostępnij Tweet

Dla Nighta bycie częścią Black Angels MC jest wszystkim. Mimo że demony ścigają go każdego dnia, biker próbuje z nimi walczyć i wymazać przeszłość. Przeszłość tymczasem staje przed nim pewnego dnia w osobie Willow Burnett. Kobieta zjawia się w jego życiu ponownie niczym ognisty podmuch. Chociaż motocyklista wie, że może się sparzyć, chce pomóc swej dawnej miłości, bo kiedyś mocno ją skrzywdził. Nie wie, że to, przed czym dziewczyna ucieka, może ich dwójkę oraz klub naprawdę sporo kosztować. Zwłaszcza że odżywają dawno zapomniane uczucia. Poczucie winy sprawia, że sypią się między obojgiem iskry, a żal zamienia się w namiętność. Jest jednak coś, co może wszystko zburzyć. Coś, przez co noszą wciąż palące blizny nie tylko w sercach… 

Miłość bywa lekarstwem, ale czy dla nich? Czy uleczą swe serca i zapomną o tym, co ich rozdzieliło na lata?

 „Zapomniana miłość. Night" Anny Wolf grafika promująca książkę

Zapraszamy do lektury powieści Anny Wolf Zapomniana miłość. Night. To drugi tom i kontynuacja książki Mroczne serce. W ubiegłym tygodniu na naszych łamach zaprezentowaliśmy premierowy fragment książki Zapomniana miłość. Night. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii:

Rozdział 3

Willow znalazła to, czego szukała. Rozwinęła papier i modliła się w duchu, żeby nic się nie zmieniło. Wyciągnęła telefon z kieszeni, wybrała ciąg cyfr zapisanych na kartce i przyłożyła urządzenie do ucha.

Jeden sygnał.

Drugi, trzeci…

Już miała się rozłączyć, gdy…

– Halo?

– Eva?

– Kto mówi?

Dziewczyna nie wiedziała, co ma odpowiedzieć. Zawiesiła się.

– To ja… – ciężko przełknęła – Willow.

Jak tylko padło jej imię, na linii zapanowała wymowna cisza. Domyślała się, że Eva jest zaskoczona. Ona by była, gdyby nagle skontaktował się z nią ktoś z przeszłości. Ale gdy cisza się przedłużała, Willow zwyczajnie się rozłączyła. To było głupie z jej strony, żeby zakładać, iż kuzynka ucieszy się na ten telefon. Ich ostatni raz, kiedy się widziały, był po tym, jak wyszła ze szpitala, czyli bardzo dawno temu. Czyli wtedy, kiedy czas prawie przestał istnieć, a ona o mało nie umarła w wyniku ran i tęsknoty. Właśnie wtedy bez słowa zniknął też Nath. Jego odejścia nie przebolała do tej pory. Rodzice próbowali ją namówić na randkę z bogatym sąsiadem, który również jest ranczerem, ale ona nie chciała. A teraz…

Ciężko usiadła na łóżku. Nadzieja, że uzyska jakąś pomoc, właśnie poszła na dno. Zacisnęła dłoń na urządzeniu, które po chwili zadzwoniło. Od razu je uniosła, a jej powieki się rozszerzyły.

– Willow – padło z drugiej strony, gdy tylko przytknęła do ucha iPhone’a.

– Eva – wydusiła, nie bardzo wiedząc, jak zacząć rozmowę. Długo się nie widziały.

– Wszystko z tobą dobrze?

– Tak – odpowiedziała cicho, żeby nikt nie usłyszał. Czuła się trochę jak w więzieniu.

– Dlaczego szepczesz?

– Żeby nie słyszeli.

– Czyli nic się nie zmieniło.

– Nie bardzo. Ale…

– Dalej mieszkasz z nimi? – A gdzie miałabym pójść?

– Jezu, masz studia, możesz wszystko, Will.

– Gdyby oni nie byli tacy, to pewnie tak.

– Dalej nie rozumiem ich i twojego zachowania.

– To długa historia.

– Mamy czas.

– Właśnie, że nie mamy – zaprzeczyła z całą mocą.

– Co się dzieje?

– Nath żyje. Jego mama była u nas, moja udaje, że o niczym nie wie.

– Czyli jak zwykle kłamstwa. Mam po ciebie przyjechać?

– Chciałam, żebyś pomogła mi go odnaleźć, ale chyba wyjazd też mi dobrze zrobi. Tylko nie mam forsy, żeby coś wynająć.

– O to się nie martw. Od tego jest rodzina. Daj mi czas, rano będę.

– Ale oni nie pozwolą.

– W dupie ich mam. Będziesz musiała wyjść z domu niepostrzeżenie, kiedy dam ci znać. Zdołasz to zrobić, Will?

– Tak, choć jestem więźniem we własnym domu.

– Tym bardziej zabiorę cię z tego przeklętego miasteczka. To nie miejsce dla ciebie, a później odszukamy Redstone’a. Dobrze pamiętam?

– Tak. Jestem ci… – urwała, bo się zapomniała i zaczęła głośno mówić.

– Wszystko w porządku, Willow? – padło zza drzwi, a po chwili gałka drgnęła.

– Tak, wszystko okej, mamo – odpowiedziała i zesztywniała.

– To dlaczego masz zamknięte drzwi?

– Nie wiem. – Postanowiła udawać głupią, bo czasem miała takie zaniki pamięci.

– Będę rano – powiedziała Eva i się rozłączyła.

Telefon wylądował na biurku, a ona sama aż się trochę spociła przez rozmowę z kuzynką, a przecież na koncie miała gorsze sprawy. Ale to była rodzina. I przez te wszystkie lata zachodziła w głowę, co się tam odpierniczało. Od czasu do czasu dzwoniła, ale za każdym razem słyszała tę samą śpiewkę, że Willow nie ma. Że wyszła, że już śpi, żeby zadzwoniła kiedy indziej. I Eva dzwoniła, tylko że efekt wciąż był taki sam.

Przeklęci Burnettowie. Jeśli miała się smażyć w piekle za pomoc kuzynce, chętnie zapłaci taką ceną. Dlatego sięgnęła po telefon, sprawdziła, ile potrzebuje czasu na dojechanie do tej dziury zabitej dechami i postanowiła, że pora by się przygotować. Wrzuciła telefon do torebki, po czym ruszyła do wyjścia z biura. Był już wieczór, a ona czuła się zmęczona. Niestety musiała jeszcze zaplanować podróż i to, jak bezpiecznie zabrać kuzynkę. Chociaż z tym ostatnim to już Willow na pewno sobie poradzi. Przynajmniej miała taką nadzieję. A że nadzieja matką głupich…

– Wychodzisz wcześniej? – padło gdzieś nieopodal, kiedy wyszła z budynku. Eva zastygła, odwróciła się w kierunku głosu i zmrużyła oczy.

– Chcesz czegoś konkretnego i przylazłeś tutaj po to? A ostatnio, o ile mnie pamięć nie myli, nie chciałeś mnie znać. Więc się zdecyduj, Viking, bo ja nie mam czasu na to twoje pieprzenie.

– Pieprzenie jest dobre, nawet bardzo dobre.

– Jeśli myślisz, że możesz się zjawiać, kiedy przyjdzie ci ochota na seks, i go dostaniesz, to pomyliłeś drzwi i ulice – rzuciła cierpko kobieta i ruszyła do zaparkowanego nieopodal samochodu.

Miała w nosie bikera. Owszem, podobał się jej, mieli nieziemski seks, ale ona teraz miała ważniejsze rzeczy na głowie niż te jego zakichane amory. Chciał sobie poruchać, mógł skorzystać gdzie indziej. Akurat to by jej nie ucieszyło, ale ona nie miała zamiaru być na każde jego zawołanie. Nie była też nagrodą pocieszenia.

– Co ci się tak spieszy? – usłyszała za sobą.

– Mam coś do załatwienia – powiedziała krótko i otworzyła samochód, ale się jeszcze odwróciła. – Czego ty ode mnie chcesz?

– A jak myślisz?

– Wiesz, że nie chcę już samego seksu. To jest niewystarczające, Viking.

– Czyli co? Dom, rodzina i małżeństwo? – wydusił to z siebie, jakby to była jakaś zaraza. W sumie dla niego trochę tak. Nie planował niczego z tych rzeczy w tym życiu. Nie chciał. Nie nadawał się do bycia mężem, już o dzieciach nie wspominając.

– Niekoniecznie, ale na pewno nie chcę tego w takiej formie jak dotychczas. Więc nie przyłaź do mnie po seks, bo go nie dostaniesz – syknęła lekko rozżalona i poczuła ciężar własnych słów. – Zasługuję na coś więcej.

– Na pewno? – Zbliżył się do niej. Chciał ją pocałować, ale ona odchyliła głowę, na co zrobił marsową minę. – Ej, mała?

– Powiedziałam ci, czego chcę. A teraz wybacz, bo nie mam czasu – i wsiadła do samochodu, po czym odjechała.

Viking stał na chodniku i patrzył za odjeżdżająca Evą. Okej, tego się nie spodziewał. Ta kobieta jeszcze nigdy mu nie odmówiła, ale też ostatnio zachowywała się inaczej. Czyżby miała babskie dni? Jakiś zasrany PMS czy jak to się tam nazywało? Nie myśląc długo i chcąc sprawdzić, dlaczego jej się tak spieszyło, po chwili siedział już na swojej maszynie. Postanowił ruszyć spokojnie pewny, że kobieta mu nie ucieknie, przecież wiedział, gdzie mieszka.

W tym samym czasie Night właśnie wkładał swój czarny T-shirt. Myślami błądził w innym miejscu. Nie dawał mu spokoju fakt, że okazał się na tyle głupi, że się odezwał do matki. Niepotrzebnie zadzwonił. Teraz nie mógł się pozbyć tego gówna z głowy, a nie chciał pamiętać. Nie mógł i nie powinien. Całe jego dorosłe życie było jebaną ucieczką. Udało się mu, ale popełnił błąd, za który przez jakiś czas jego sumienie będzie płacić wysoką cenę. Zakochał się po prostu. Jak głupi. Uwierzył w szczerość, bo jego uczucia były szczere. A jej? Tego już się nie dowiedział. Gdyby ich rodzice się nie wtrącili… Zresztą na chuj on się nad tym zastanawiał? Było minęło. Nie wróci do rodzinnego domu. Nie po tym, co się wydarzyło. Zakopał przeszłość i nie zamierzał jej wskrzeszać, nie było nawet o tym mowy. Tak samo jak wiedział, że nigdy nie zobaczy jej. Willow została pogrzebana w jego wspomnieniach.

– Jeszcze raz? – zamruczała dziewczyna, którą niedawno skończył pieprzyć. Była jedną z miastowych, żadna tam klubowa zdzira. Czasem chciał odmiany i tego, żeby nie oceniano tylko jego wyglądu.

– Musze uciekać. – Wstał i włożył kamizelkę.

– Mogę cię o coś zapytać? – Położyła się na wznak.

– Pytaj. Niekoniecznie odpowiem – rzekł i wzuł ciężkie skórzane motocyklowe buty, nie patrząc na nagą kobietę.

– Dlaczego jesteś tak mocno wytatuowany? Nie to, żeby mi to przeszkadzało, ale…

– Na to pytanie nie odpowiem. Cześć, Branda.

– Wow, pamiętasz moje imię. – Uśmiechnęła się, bo sądziła, że faceci nigdy nie pamiętali imion dziewczyn od jednorazowych numerków.

– Nie wiem, z kim się pieprzysz, ale jeśli koleś nie pamięta twojego imienia, mimo że go zaprosiłaś do siebie, to jest złamasem. Cześć – rzucił i ruszył do drzwi.

– Fajny jesteś. – Usiadła. – Na pewno nie może to trwać dłużej? Seks bez zobowiązań?

– Cześć – powiedział, zostawiając dziewczynę bez odpowiedzi.

Wyszedł z jej mieszkania. Pokonał klatkę schodową, po czym wypadł z budynku prosto na ulicę i ruszył do swojej zaparkowanej nieopodal maszyny. Mimo że dzień dopiero się zaczynał i słońce wstawało, założył okulary przeciwsłoneczne na nos, wcisnął kask na głowę i dosiadł motocykla, a następnie ruszył ulicami miasteczka, żeby pięć minut później zatrzymać się w barze na kolację. Większość mieszkańców przyzwyczaiła się do ich obecności. Zdarzali się jeszcze tacy, którzy na ich widok mieli miny, jakby się zamierzali za chwilę porzygać. Ale to już był ich problem, nie Angelsów. Zsiadł ze swojej maszyny, zostawił kask i ruszył od baru, jednak drogę zagrodził mu koleś, którego widział pierwszy raz na oczy.

– Ty! – Wskazał na Nighta palcem. – Czy my się znamy?

– Nie wydaje mi się, człowieku. A teraz zjedź mi z drogi – powiedział cicho, jednak jego ton mógł przyprawić innych o ciarki.

– Nie chcemy was tutaj – warknął koleś. – Jesteście zbędni – rzucił na odchodne.

– Takiego zjeba jak ty nawet własna matka pewnie nie chciała – mruknął pod nosem motocyklista i nie przejmując się więcej gogusiem, wszedł do środka.

Bar jak bar. W tym kraju były takich tysiące. Zajął miejsce i czekał na kelnerkę, doskonale wiedząc, co zamówi. To było zawsze to samo, tylko w różnych miejscach. Miał swoją śniadaniową rutynę i to pozwalało mu zachować poczucie kontroli. Przynajmniej nad tym, jak zaczynał dzień.

Gdy chwilę później postawiono przed nim talerz z jajecznicą, bekonem oraz grzankami, uśmiechnął się na widok jedzenia, do którego zamówił również kawę. Czarną jak smoła i gorącą jak piekło. Przysunął sobie bliżej talerz i zaczął konsumować, nie zwracając uwagi na resztę gości lokalu. Nie chciał sobie nikim zaprzątać głowy, bo nikt nie był zazwyczaj tej uwagi wart. Sam zresztą nie był wart różnych zasranych rzeczy.

Po skończonym posiłku zostawił kasę nas stoliku i ruszył do wyjścia. Jak tylko przekroczył próg, zastał typka kręcącego się obok jego maszyny. Ze spokojem podszedł do kolesia, który nie wyglądał groźnie. Zapewne był ciekaw motocykla.

– W czymś pomóc? – odezwał się, na co tamten podskoczył. Night uznał, że go wystraszył.

– Nie, nie. Tylko oglądałem. Piękna robota.

– Dziękuję.

– Kiedyś marzyłem o takim, ale marzenia zdechły.

– Bywa i tak, co nie znaczy, że tak musi zostać – skwitował biker.

– To znaczy?

– Nie ma nic gorszego od sfrustrowanego człowieka, który chciałby, ale się boi. Strach jest do dupy.

– To chyba o mnie – mruknął mężczyzna. – Ale nawet gdybym chciał kupić, to się w ogóle nie znam.

– Sprzedawcy są od tego, żeby doradzić. Mogę polecić jakiś salon – wyciągnął z portfela wizytówkę salonu motocyklowego i wręczył ją mężczyźnie – i możesz się powołać na mnie. A jakbyś potrzebował napraw, to my się tym zajmujemy.

– To znaczy na kogo? – zapytał, oglądając kartonik. – Na Nighta. Na pewno się nie zawiedziesz na obsłudze.

– Dzięki. – Pomachał wizytówką. – Myślę, że najwyższa pora wyjść ze swojej skorupy. Kto wie, ile pożyję. Do widzenia.

Night odprowadził wzrokiem przedziwnego człowieka, po czym dosiadł swojej maszyny i ruszył prosto do klubu. Wiedział, że czekała go tam praca. Ona pozwalał mu się skupić na czymś, co wymagało całkowitej koncentracji. Tylko klubowi bracia, no i rzecz jasna ich klienci, wiedzieli, czym się zajmował. A miał naprawdę ekstra fuchę. Tak uważał. Duszę miał potarganą, jednak bez wątpienia artystyczną. To była pamiątka z przeszłości. A że lubił też pracować nocami, to już inna historia. Robił projekt, później przenosił go na przedmiot i w ten sposób go niemal ożywiał. Wszyscy byli zadowoleni. A teraz miał zamiar popracować, bo seks średnio poprawił mu nastrój. Szukał do niego okazji jedynie, żeby nie myśleć, żeby rozładować napięcie. No ale czasem się to zwyczajnie nie udawało, tak jak teraz.

Pół godziny później zaparkował przed klubowym domem, gdzie stali bracia i o czymś dyskutowali. Wyłączył silnik, zdjął kask i do nich podszedł.

– Ominęło mnie coś?

– Nie. Ale, kurwa, robota czeka – mruknął Ice.

– A co znowu? Nie ma ani chwili jebanego świętego spokoju – rzucił ponuro.

– Nie mazgaj się jak pizda, Night.

– Przypierdolić ci, Steel? Po prostu jestem tym gównem zmęczony. Gdzie się podziały czasy, że człowiek miał chwilę wytchnienia?

– Dopóki panoszą się jacyś skurwiele, to raczej marne szanse na cokolwiek.

– Kolejne pojeby?

– No… – zawiesił się wice.

– No co? Kończ, nie mam, do cholery, czasu.

– Chodzą słuchy, że w okolicy pojawił się ktoś nowy.

– Może tylko przejazdem?

– Przejazdem się raczej nie kupuje nieruchomości.

– Prezes wie? – dopytywał.

– Jeszcze mu nie powiedziałem – odparł Steel.

– Kurwa – zaklął ich Road Captain i przeczesał dłonią włosy. – A skąd takie wieści?

– Ink był gdzieś u klienta, który dużo gada.

– Póki nie zrobią niczego, co mogłoby nas wprowadzić w stan zagrożenia, jedynie bym ich obserwował i to dyskretnie – stwierdził Night. – River, Ice, możecie zrobić rekonesans. – Ponoć to ja jestem zastępcą prezesa – rzucił ze śmiechem Steel – a czuję się przy tobie jak pieprzony uczniak.

– Ale w razie czego to ja będę musiał otworzyć zbrojownię, więc wolę wiedzieć, do diabła, na co się szykować. A teraz spadam do roboty – rzucił i ruszył do środka.

– Czyżby jakaś kobieta zalazła ci za skórę? – powiedział Speed, który właśnie dołączył do grupy. Zrobił to specjalnie, bo widział, że coś się działo z ich klubowym bratem. Chciał mu przy tym dogryźć.

– A skąd takie przypuszczenia? – odpowiedział Night pytaniem na pytanie, kiedy się do nich odwrócił.

– Wyglądasz, jakbyś był nie w sosie.

– A to ci nowość – rzucił z przekąsem Night – bo ponoć zawsze taki jestem. Dla innych wiecznie zjebany Night, czyż nie?

Zniknął w środku, a bracia się zaśmiali, chociaż sytuacja zrobiła się taka, że nikomu nie było już do śmiechu. Nie tylko ich Road Captain tęsknił za czasami, kiedy nic się nie działo. Wychodziło na to, że to miasteczko przyciąga ludzi różnej maści, zwłaszcza takiej, na którą Angelsi byli uczuleni. Sprawa z Wings została wygaszona. Praktycznie wszystkich się pozbyli, a teraz znowu zjawiło się jakieś gówno. Podejrzewali, że ich ostatnią dostawę wcale nie zakosił stary wróg, tylko ci nowi.

Robił się znowu burdel, a Night liczył na spokój, którego tak mu brakowało. Zaszył się u siebie w klubowym pokoju. Usiadł przy biurku i wyciągnął z szuflady przybory potrzebne do zaprojektowania kolejnego malunku dla klienta. Niby mógłby wykorzystać do tego komputer i specjalny program, ale lubił rysunki. Dodawały jego pracom autentyczności.

Skupił się na pracy najbardziej zadowolony z tego, że w jej trakcie nikt się do niego nie odzywał ani nie przypierdalał.

Książkę Zapomniana miłość. Night kupicie w popularnych księgarniach internetowych:

Tagi: fragment,

Zobacz także

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Książka
Zapomniana miłość. Night
Anna Wolf 2
Okładka książki - Zapomniana miłość. Night

Dla Nighta bycie częścią Black Angels MC jest wszystkim. Mimo że demony ścigają go każdego dnia, biker próbuje z nimi walczyć i wymazać przeszłość. Przeszłość...

Autor