Bogini Mokosz to opiekunka ziemi, płodności, owiec i kobiet. Jej szept może popchnąć do miłości. Czternaścioro autorek i autorów postanowiło w słowiańskim stylu opowiedzieć o różnych odcieniach uczucia burzącego w żyłach krew. Oprócz miłości znajdziecie tu też nutę wzruszenia, dreszcz emocji i chwile śmiechu.

Autorzy opowiadań zawartych w antologii: Sylwia Błach, Wojciech Chmielarz, Natalia Dziadura, Agata Kasiak, Marta Krajewska, Magdalena Krauze, Martyna Ludwig, Marcin Bartosz Łukasiewicz, Aleksandra Maciejowska, Katarzyna Berenika Miszczuk, Franciszek M. Piątkowski, E. Raj, Katarzyna Wierzbicka, Karolina Żuk-Wieczorkiewicz.
Do lektury książki Szepty Mokoszy zaprasza Wydawnictwo Mięta. W ubiegłym tygodniu na naszych łamach zaprezentowaliśmy premierowy fragment książki Szepty Mokoszy. Dziś czas na kolejną odsłonę tej historii:
Tym razem w Syrenim Spa było znacznie bardziej tłoczno. Korytarzem spacerowali goście w hotelowych białych szlafrokach. Co jakiś czas otwierały się któreś drzwi i przechodziły przez nie pracownice. Z rozbawieniem zauważyłam, że wszystkie wyglądają jak spod sztancy. Każda miała ciasny blond kucyk lub koczek i identyczny uniform sygnowany symbolem syrenki. Kojarzyły mi się ze stewardesami, które zgodnie z polityką niektórych firm powinny wyglądać tak samo.
W rejestracji siedziała tym razem inna dziewczyna, chociaż oczywiście była całkiem podobna do tej poprzedniej. Tylko ona, w przeciwieństwie do wczorajszej, nie uśmiechała się tak drapieżnie. Sprawiała wrażenie zagubionej i jakby przytłoczonej obowiązkami.
Katarzyna Berenika Miszczuk, Zjem Cię!
Pewnej soboty wyjątkowo zbudził się wcześniej, niż pozwalały na to prawidła i uroki weekendu. Grudniowe słońce dopiero wyglądało zza horyzontu i malowało zimowy, przyprószony śniegiem krajobraz. W słabym jeszcze świetle mężczyzna zaczął podziwiać idealną wręcz istotę, która spała obok niego. Długie, kruczoczarne włosy rozlane po poduszce, lekko śniada, okrągła twarz, z delikatnie zarysowanymi kośćmi policzków, pełne, czerwone usta. Swoje niewiarygodnie duże oczy miała przymknięte i skryte za zasłoną gęstych, długich rzęs.
Sypiała nago i nie okrywała się niczym, twierdziła, że jej zbyt gorąco. Mógł ją więc podziwiać w pełnej krasie. Głodnym wzrokiem zszedł niżej, ku pełnym piersiom, nie za dużym, nie za małym. Falowały leciutko w rytm jej spokojnego, głębokiego oddechu. Zatrzymał się chwilę na idealnym brzuchu, kusząco wyciętej talii i krągłych biodrach. Potem ześlizgnął się wzrokiem jeszcze niżej…
Franciszek Marek Piątkowski “Lędzian”, Miłość w czasie zarazy
Oglądam się na Seweryna. Jego twarz jest biała jak mleko. Chwieje się na nogach. Ale krew nadal płynie w jego żyłach, serce nadal bije równym rytmem. Przez moment czuję pokusę, aby wchłonąć w siebie wszystko, co może mi zaoferować. Zaciskam usta. Nie. Nie mogę.
Wyciągam rękę, podtrzymuję go, zanim upadnie.
– Chodź, kochanie – mówię z czułością i smutkiem, których znaczenia nie jest w stanie zrozumieć.
Idzie za mną posłusznie.
Katarzyna Wierzbicka, Kanały
Książkę Szepty Mokoszy kupicie w popularnych księgarniach internetowych:
Tagi: fragment,
