Przez długi czas znałam tylko jedną książkę Lucindy Riley, którą czytałam dawno temu. Jednak kiedy zobaczyłam piękne wydanie powieści „Ballada o miłości”, stwierdziłam, że koniecznie muszę ją przeczytać i tym sposobem mam już za sobą kolejną książkę tej autorki, na której recenzję Was dzisiaj zapraszam!
Jest rok 1963. Keira zna tylko proste życie, ponieważ mieszka w małym miasteczku na irlandzkim wybrzeżu. Kiedy zakochuje się w Conie, który jest miejscowym przystojnym muzykiem, musi dokonać ciężkiego wyboru. W wyniku pewnej intrygi wybór ten zostaje szybko dokonany i tym sposobem Keira i Con wyjeżdżają do Londynu, po to, aby Con mógł rozwijać swoją karierę muzyczną. Z początku ciężko im się tam żyje, jednak kiedy Com odnosi sukces w branży muzycznej, ich życie znacznie się zmienia. Mimo pozytywnych zmian okazuje się, że sława ma też swoje mroczne oblicze... Con zaczyna otrzymywać pogróżki, a sekrety z przeszłości dają o sobie znać. Kto i dlaczego życzy Conowi źle? Czy ujawnienie sekretów z przeszłości zniszczy wszystko, co do tej pory osiągnął?
Mija wiele lat, jest rok 1986. Po tragicznych wydarzeniach, koledzy Cona decydują się reaktywować swój zespół podczas wielkiego koncertu charytatywnego. Niestety siedemnaście lat temu Con zerwał z nimi kontakt i nikt nie wie, gdzie się zaszył. Czy pojawi się na tym koncercie? Jakie przełomowe wydarzenie będzie miało wtedy miejsce?
W książce narracja prowadzona jest w trzeciej osobie. Rozpoczyna się ona prologiem, w którym z początku nie wiadomo, co chodzi, następnie historia ta dzieli się na trzy części. Akcja w pierwszej i drugiej rozgrywa się w latach sześćdziesiątych, a trzecia w osiemnastych (w tej części została wyjaśniona sytuacja, którą opisywał prolog). To wszystko kończy epilog. Z początku historia ta zaczyna się jak zwykła niewinna, ale bardzo ciekawa powieść obyczajowa z wątkiem romantycznym. Kiedy coraz bardziej zaczęłam zagłębiać się w tę historię, zaczęła mnie ona ciekawić coraz bardziej i bardziej. Interesująco zostały opisane wątki związane z wielką miłością i przyjaźnią, której przebieg bardzo potrafił zaskoczyć. Szczególnie ciekawie zostało opisane to, jak relacje potrafią zmienić się pod wpływem kariery. Czasami można je naprawić, a czasami też jest już na to za późno. Tak więc spełnione marzenia nie zawsze przynoszą szczęście w życiu tak jak w tej książce. Historia opisana w niej jest też pełna ciężkich wyborów, które ukształtowały przyszłe życie bohaterów. Końcówka była dla mnie bardzo poruszająca i aż musiałam sobie zrobić przerwę w czytaniu, żeby ochłonąć, przez pewne wydarzenie łamiące serce, które było spowodowane dążeniem do wyrównania rachunków z przeszłości. Ogólnie, w zakończeniu wiele się działo, i było w nim wiele niesprawiedliwości. Tylko czekałam w wielkim napięciu na to, aż prawda wyjdzie na jaw. Finał książki bardzo mnie zaskoczył i mimo żalu po smutnym zdarzeniu, o którym pisałam wcześniej, pozostałe wątki zakończyły się według mnie szczęśliwie.
„Ballada o miłości” jest bardzo poruszającą książką, która potrafi mocno zaciekawić, dostarczyć wielu emocji i złamać serce. Jeśli lubicie poruszające historie o miłości i spełnianiu marzeń, to ta książka będzie dla Was w sam raz. Po jej przeczytaniu stwierdzam, że mimo smutnych zdarzeń, jest to jedna z najpiękniejszych książek, jakie przeczytałam w tym roku. Tak więc bardzo ją polecam.
Wydawnictwo: Albatros
Data wydania: 2025-10-29
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 448
Tytuł oryginału: The Last Love Song
Język oryginału: angielski
Tłumaczenie: Anna Esden-Tempska
Dodał/a opinię:
Martyna90210
Sześć sióstr. Choć urodziły się na różnych kontynentach, wychowały się w bajecznej posiadłości na prywatnym półwyspie Jeziora Genewskiego...
Zakazana miłość, niebezpieczny list i historia, która się powtarza. Śmierć wielkiego aktora Jamesa Harrisona wywołuje poruszenie nie tylko w Wielkiej...