Świat literatury obyczajowej bywa zdradliwy, bo niezwykle łatwo w nim o powtarzalność i popadanie w bezpieczne, utarte schematy. Kiedy po raz kolejny bierzemy do rąk historię o kobiecie, której życie rozpada się w ułamku sekundy, podchodzimy do lektury z naturalnym dystansem i obawą przed ckliwym, przewidywalnym romansem. Powieść „Całym światem ty” udowadnia jednak, że znany motyw można opowiedzieć w sposób dojrzały, ujmujący i przede wszystkim pozbawiony taniego dramatyzmu. Monika Pryśko, choć kojarzona dotychczas z zupełnie inną formą wyrazu, wkracza w świat fikcji literackiej z ogromną wrażliwością i zaskakującą sprawnością warsztatową, tworząc opowieść, która zamiast przygnębiać, niesie w sobie oczyszczające ciepło.
Największą siłą tej książki jest jej uderzający realizm emocjonalny. Autorka nie próbuje iść na skróty. Zamiast widowiskowej wściekłości czy natychmiastowego planu odwetu, serwuje nam drobiazgowe studium kobiecych rozterek po życiowej katastrofie. Proces podnoszenia się z kolan, przechodzący przez fazy niedowierzania, szukania usprawiedliwień dla drugiej strony, aż po bolesną akceptację nowej rzeczywistości, został nakreślony z ogromnym wyczuciem psychologicznym. Ta prawda bije również z tła opowieści, w którym prym wiedzie wielopokoleniowa, kobieca solidarność. Relacje rodzinne i przyjacielskie są tu opowiedziane bez zbędnego patosu, z dużą dozą humoru i naturalności. Absolutną perłą tej historii jest postać nestorki rodu, babci Ireny, która emanuje mądrością i spokojem. To właśnie sceny z jej udziałem nadają powieści wyjątkowy, niemal intymny klimat i stają się emocjonalnym kręgosłupem całej fabuły. Na pochwałę zasługuje również namacalne, plastyczne osadzenie akcji w przestrzeni Trójmiasta, co dodaje całości wspaniałego, autentycznego tła.
Pod względem stylistycznym książka urzeka swoją lekkością, swadą i naturalnym rytmem. Autorka pisze sprawnie, z dystansem i trafną ironią, unikając literackiej egzaltacji. Język jest potoczysty, pełen błyskotliwych powiedzonek i celnych obserwacji codzienności. W tekście kryje się mnóstwo mądrych, prostych zdań o relacjach i samotności, które ma się ochotę natychmiast zanotować. Ta stylistyczna przystępność sprawia, że przez opowieść wręcz się płynie, czerpiąc z lektury czystą przyjemność.
Mimo tych niezaprzeczalnych zalet, powieść nie ustrzegła się pewnych potknięć, które dają o sobie znać zwłaszcza w drugiej części. Największym wyzwaniem okazuje się sama główna bohaterka, Maria. Choć doskonale poznajemy jej sytuację materialną i życiowe położenie, jej wewnętrzny portret momentami wydaje się zbyt przezroczysty, pozbawiony wyrazistego, głębszego rysu. Obserwujemy jej zmagania, ale trudniej jest nam w pełni poczuć tożsamość kobiety ukrytej pod tymi doświadczeniami. Podobny niedosyt pozostawia wątek romantyczny. Choć wprowadzony subtelnie i bez pośpiechu, rozwija się w sposób tak bezpieczny, poprawny i uładzony, że zabrakło w nim emocjonalnego napięcia oraz iskry, która zmusiłaby czytelnika do mocniejszego kibicowania tej relacji. Dodatkowo, część problemów bohaterki rozwiązuje się zbyt gładko i samoistnie, przez co opowieść momentami traci wypracowaną na początku dynamikę i zaczyna krążyć w miejscu.
W ogólnym rozrachunku „Całym światem ty” to jednak niezwykle udana, dojrzała i poruszająca pozycja, która trafia prosto w serce. To piękna, słodko-gorzka opowieść o tym, że koniec jednego etapu bywa bolesnym, ale potrzebnym początkiem czegoś zupełnie nowego. Książka zostawia czytelnika z poczuciem nadziei i głębokim przekonaniem, że z każdej życiowej burzy da się wyjść silniejszym, jeśli tylko pozwolimy sobie pomóc.
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2026-05-20
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 480
Dodał/a opinię:
auraliteracka
Houston, mamy problem! My, kobiety, mamy problem ze strachem. O tyle poważny, że hamuje nas nie tylko przed realizacją szalonych marzeń, ale i przed...
Podobno rozwiązaniem wszelkich problemów jest pokochanie siebie. No tak, ale jak to zrobić, gdy nawet nie wiesz, czy siebie znasz i lubisz? Czy możesz...