„Całym światem ty” to bardzo udany debiut Moniki Pryśko. To naprawdę taka historia prosto z serca, prosto z życia, niby lekka, ale tak wciągająca w swoją fabułę, że trudno się od niej oderwać. To opowieść nie tylko o rozstaniu, o porzuceniu i o problemach finansowych z tym związanych, ale też o nadziei na zmianę, na lepszą zmianę i na nową szansę na szczęście. I chociaż czasem trudno uwierzyć, że marzenia mogą się spełniać, to warto marzyć i warto dać szansę przede wszystkim sobie.
Maria Rosa jest żoną Michała Króla, wspólnie tworzą wychowują trzyletnią córkę Irenkę oraz prowadzą firmę. Gdy pewnego dnia Michał nieoczekiwanie i tak lekceważąco, jakby od niechcenia, oznajmia Marysi, że dusi się w tym związku i odchodzi, kobiecie wali się na głowę cały świat, całe dotychczasowe życie... Nie jest w stanie zrozumieć motywu postępowania męża. W dodatku okazało się, że Michał przygotował się do tego, zniknęły niemal wszystkie pieniądze ze wspólnego konta oraz cały sprzęt fotograficzny, na zakup którego Maria wzięła kredyt...
"Nigdy nie poczuję się szczęśliwy, jeśli nie będę wolny. Duszę się tu. Codziennie na nowo szukam
powietrza do życia. Wybacz, Mario. Odchodzę. To nie twoja wina. Poradzisz sobie. "
"Świadomość powoli wracała, a wraz z nią - samotność taka, jakiej wcześniej nie zaznała, i poczucie, że jest skończoną idiotką, frajerką, którą się zostawia między gryzem kanapki a łykiem herbaty."
Jakby tego było mało, mąż zostawił po sobie Marii jeszcze długi, które teraz ona musi spłacić, bo nie ma z nim żadnego kontaktu. Na szczęście kobieta ma na kogo liczyć. Dwie przyjaciółki oraz rodziców i babcię, no i oczywiście swoją córeczkę. I dlatego nie miała możliwości się załamać. Z pomocą bliskich osób można zwyciężyć niejedno załamanie, wiem to z własnego doświadczenia. Co prawda nikt mnie nie porzucił, ale problemów w moim życiu nie brakowało...
Gdy Marysia jako tako dochodzi do siebie i próbuje na nowo układać życie, dowiaduje się z mediów, że jej mąż (nie mąż) chwali się nową miłością i partnerką spodziewającą się dziecka. A o swojej córce zapomniał, nie dzwoni nawet żeby zapytać o nią. Maria jest kobietą bardzo emocjonalną, wszystko bierze zbyt do siebie i o wszystko się obwinia.
Dobrze, że jej przyjaciółki nie chcą jej przytakiwać, sprowadzają na ziemię i namawiają do działania. Dla swojego dobra i dla dobra córeczki.
"Maria była chyba jedną z tych kobiet, które jeszcze zanim ktoś zwróci im uwagę, już wcześniej się krytykują, tak na wszelki wypadek. Kobiet, które przewidują krytykę i zamiast jej do siebie nie brać, przygotowują się na nią."
Jak poradzić sobie w życiu po rozstaniu, gdy na każdym kroku ktoś może wrzucić w sieć kompromitujące zdjęcia lub filmik nawet z przypadkowego spotkania? Media społecznościowe uwielbiają żywić się czyimś nieszczęściem. Liczą się tylko coraz większe zasięgi i klikanie, nikt nie szanuje uczuć, zawiść i wszechobecny hejt potrafi zniszczyć życie.
Gdy w życiu Marii pojawia się Tomasz, wnuk sąsiadki babci, sprawy zaczynają się układać w innym kierunku. Czy lepszym? Trudno powiedzieć. Trudno też jest zaufać obcej osobie.
Chociaż ta historia jest fikcją literacką, to jednak jest bardzo realną rzeczywistością. To wszystko mogło się zdarzyć naprawdę.
Mnie ta opowieść bardzo wzruszyła, chociaż jeden z wątków nie bardzo mi pasuje, ale to drobiazg.
Ta piękna, ciepła i pełna emocji historia zostanie w mojej pamięci na długo. Tym bardziej, że zaznaczyłam sobie tak wiele cennych cytatów, które będą mi przypominać o tej książce.
POLECAM!
Książkę przeczytałam w ramach Akcji Recenzenckiej serwisu Lubimy Czytać.pl oraz Wydawnictwa MUZA.
Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2026-05-20
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 480
Dodał/a opinię:
Myszka77
Podobno rozwiązaniem wszelkich problemów jest pokochanie siebie. No tak, ale jak to zrobić, gdy nawet nie wiesz, czy siebie znasz i lubisz? Czy możesz...
Houston, mamy problem! My, kobiety, mamy problem ze strachem. O tyle poważny, że hamuje nas nie tylko przed realizacją szalonych marzeń, ale i przed...