Spotkał mnie niebywały zaszczyt. Dzięki powieści „Cesarzowa Piotra” napisanej przez Kristinę Sabaliauskaite mogłam zagościć w sypialni samej carycy Katarzyny I. Władczynię zastałam w bardzo ciężkim stanie. Trawiona chorobą weneryczną i astmą sprawiała wrażenie, że to ostanie momenty jej życia. Jednak miała jeszcze siłę, aby wspominać, aby opowiadać. A ja tę opowieść wysłuchałam pełna żalu nad jej losem i podziwu dla jej siły.
„Cesarzowa Piotra” to historia osoby, która ciągle musiała walczyć o przetrwanie. Los obszedł się z nią brutalnie, a ona... Trudno mi napisać, że wykorzystywała okoliczności, bo właściwie „łapała resztki tlenu” i cieszyła się, że żyje. „Ale co to za życie” mówił klasyk. Jeżeli liczycie na piękną dworską opowieść o miłości cara i zwykłej dziewczyny to się srogo pomylicie. Nie takie numery z Kristiną Sabaliauskaite. To bezlitosny obraz epoki. A litewska autorka potrafi pisać wyjątkowo dosadnie. Ze stron tej książki czuć pot, krew, strach, ból. I czuć władzę jednego człowieka nad drugim. Katarzyna jest właściwie przekazywana z rąk do rąk i ma niewiele do powiedzenia, jednak potrafi wykorzystać swoje atuty i niezwykły wpływ na cara. To z jednej strony ofiara, ale też wyrafinowany gracz. Czy jej celem był tron? Nie, jej celem było przetrwanie.
Treść tej powieści to niezwykłe doświadczenie. Sabaliauskaite potrafi pisać sensualnie, wielowymiarowo, dzięki czemu książek jej autorstwa się nie czyta, a przeżywa. Natomiast forma „Cesarzowej...” jest nieco monotonna. Monolog „ubrany” w dość długie akapity. Co prawda misternie zbudowanych zdań złożony, których tak wiele było w tetralogii „Silva rerum”, aż tylu tu nie znajdziemy. Język jest tu znacznie prostszy, a momentami nawet wulgarny. Jednak „Cesarzowa...” jest jak skała przez, którą trzeba się przebić. Katarzynie trzeba dać czas, żeby opowiedziała swoją historie po swojemu. Trzeba jej pozwolić zakochać się ponownie, przepracować lęki, a czasami zapłakać.
Czy uroda Katarzyny była błogosławieństwem czy przekleństwem? Warto sięgnąć do powieści autorstwa Kristiny Sabaliauskaite i prześledzić losy tej postaci z jakże ciekawej perspektywy. Uważny czytelnik tej recenzji przyłapie minie, że wcześniej napisała, że forma jest momentami monotonna. Owszem, nie jestem fanką monologów. Jednak przyznać też muszę, że próba spojrzenia na carycę jej własnymi oczami dodaje tej powieści brutalnego naturalizmu. Pokazanie tej bohaterki w okolicznościach, w których nic nie zyskuje i nie traci sprawia, że odbieramy ją jako bezwzględnie szczerą. A ja nie ukrywam, że jestem pod wrażeniem warsztatu Sabaliauskaite. Jej podejście, jej pomysły na literaturę historyczną już po raz kolejny trafiły do mego serca.
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Data wydania: 2025-08-27
Kategoria: Historyczne
ISBN:
Liczba stron: 420
Tytuł oryginału: Petro imperator
Dodał/a opinię:
Joanna Manikowska
Wielka powieść o burzliwych losach szlacheckiej rodziny, siedemnastowiecznym Wilnie i naszej historii. Śmierć tropi rodzinę Narwojszów. Elżbieta i Jan...