W tym tygodniu postanowiłam sięgnąć po reportaż „Ciałko. Hiszpania kradnie swoje dzieci” autorstwa Katarzyny Kobylarczyk. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne, które od lat kojarzy mi się z wartościowymi reportażami. Ksiązka porusza niezwykle trudny i bolesny temat kradzieży dzieci w Hiszpanii. Autorka opisuje historie rodziców, którym tuż po porodzie przekazywano informację, że ich dziecko zmarło. W wielu przypadkach nie pozwalano nawet zobaczyć ciała ani się z nim pożegnać. Rodzice byli pozostawieni z ogromnym bólem i pytaniami, na które przez lata nikt nie chciał lub nie potrafił odpowiedzieć. Z perspektywy czasu okazuje się, że w wielu takich przypadkach dzieci wcale nie umierały - były po prostu odbierane rodzicom i sprzedawane innym rodzinom.
To właśnie ten aspekt książki robi największe wrażenie. Czytając, trudno oprzeć się myśli, że taka sytuacja mogła spotkać właściwie każdego. Wystarczyło znaleźć się w odpowiednim miejscu i czasie - w szpitalu, w którym działał cały system oparty na kłamstwie i manipulacji. Autorka pokazuje, jak przez lata funkcjonował mechanizm, w którym uczestniczyły instytucje państwowe i kościelne. Wszystko kręciło się wokół pieniędzy, ale skutki tego procederu były dramatyczne dla rodzin.
Szczególnie poruszające są fragmenty dotyczące rodziców, którzy od początku czuli, że coś jest nie tak. Niektórzy z nich mieli intuicję, że historia o nagłej śmierci dziecka nie jest prawdziwa. Zadawali pytania, próbowali dociekać prawdy, ale spotykali się z milczeniem albo zbywaniem. Kobylarczyk z dużą empatią opisuje ich walkę o poznanie prawdy.
Podczas lektury bardzo często przychodziła mi na myśl książka „Łowcy skór. Tajemnice zbrodni w łódzkim pogotowiu” autorstwa Tomasz Patora. Choć obie publikacje dotyczą zupełnie innych wydarzeń, łączy je podobny mechanizm: systemowe nadużycia, które przez długi czas pozostawały ukryte oraz ludzie, którzy mieli odwagę o nich opowiedzieć. W obu przypadkach mamy też do czynienia z sytuacją, w której życie i śmierć zaczynają być traktowane w sposób skrajnie cyniczny - jako element mechanizmu napędzanego przez pieniądze.
Reportaż Kobylarczyk nie jest jednak wyłącznie zapisem faktów. To również opowieść o pamięci, stracie i próbie zrozumienia przeszłości. Autorka pokazuje, jak ogromny wpływ takie wydarzenia mają na całe życie ludzi - zarówno rodziców, którzy przez lata żyli w żałobie, jak i dorosłych już dzieci, które nagle odkrywają, że tak właściwie nie są biologicznymi dziećmi swoich rodziców.
To książka, która zmusza do refleksji i na długo nie daje o sobie zapomnieć. Po jej przeczytaniu trudno przestać myśleć o tych wszystkich historiach i o tym, jak łatwo w pewnych warunkach może dojść do tragedii, gdy instytucje, którym ufamy, zawodzą. „Ciałko. Hiszpania kradnie swoje dzieci” to reportaż ważny, poruszający i potrzebny - taki, który zostaje z czytelnikiem na długo po zamknięciu ostatniej strony.
Reasumując reportaż „Ciałko. Hiszpania kradnie swoje dzieci” autorstwa Katarzyny Kobylarczyk porusza wstrząsający temat kradzieży noworodków w Hiszpanii i pokazuje dramat rodziców, którym wmawiano śmierć dziecka, choć w rzeczywistości było ono sprzedawane innym rodzinom. To przejmująca i skłaniająca do refleksji książka, która - podobnie jak „Łowcy skór. Tajemnice zbrodni w łódzkim pogotowiu” Tomasza Patora - pokazuje, jak systemowe nadużycia i chciwość mogą prowadzić do ludzkich tragedii.
Wydawnictwo: Czarne
Data wydania: 2023-10-04
Kategoria: Literatura faktu, reportaż
ISBN:
Liczba stron: 208
Dodał/a opinię:
Roksana
Nowa Huta jest kobietą Nazywano ją perłą pięciolatki i młodszą siostrą Magnitogorska - nawet propaganda lat 50. nie miała wątpliwości, że Nowa Huta jest...
Osiemdziesiąt lat po zakończeniu wojny domowej Hiszpania wciąż nie wie, co zrobić z ciałami ofiar. Musiało minąć ćwierć wieku od śmierci generała Francisco...