Pióro Eweliny jest mi doskonale znane. Jestem z nią od pierwszej książki i z ogromną przyjemnością patrzę, jak rozwija swój kunszt pisarski. Każda kolejna książka jest lepsza od poprzedniej. Do tej pory wraz z bohaterami jej powieści trafialiśmy przeważnie w czasy II wojny światowej. Tym razem autorka zabrała nas także do czasów, kiedy polowano na czarownice.
Akcja „Córki czarownicy” rozgrywa się dwutorowo. W przeszłości poznajemy Margaretę i Marię Józefę, a w czasach II wojny światowej – Ewę i Gretę.
Ewa i Greta to młode kobiety, które połączyła praca. Obie pracują dla niemieckiego wojska i biorą udział w tajnym projekcie. Ich zadaniem jest przeglądanie dokumentów dotyczących polowań na czarownice – akt kobiet skazanych za czary. Wiedzą, że ich przełożony czegoś szuka, jednak nie mają pojęcia czego. Pewnego dnia odkrywają tajemniczy pamiętnik, który prowadzi je w przeszłość, a tym samym przybliża do odkrycia straszliwie bolesnej prawdy.
Wówczas poznajemy Margaretę i Marię Józefę – dwie kobiety, które nie bały się mówić prawdy głośno i wyraźnie w czasach, kiedy za to można było spłonąć na stosie. Żyły w epoce, w której kobieta tak naprawdę znaczyła niewiele. Każdy przejaw wiedzy z jej strony był traktowany jak czary. Nieważne, czy leczyła ziołami, czy opiekowała się z miłością drugim człowiekiem. To właśnie Maria Józefa powiedziała na głos to, co myślała, co zapoczątkowało zmiany.
Obie linie czasowe łączy jedna mała perła. Co ma wspólnego perła z czarownicami? Czy Ewa i Greta zrozumieją, czym jest perła?
To było takie dobre! Jak wspominałam wyżej, jestem z Eweliną od początku jej drogi pisarskiej i śmiem uważać, że jej kunszt pisarski stale się poprawia. Jestem pewna, że każda kolejna książka będzie lepsza od poprzedniej.
Przy „Córce czarownicy” próbowałam zagłębić się w temat polowań na czarownice, ale jak tylko zaczynałam czytać, ogarniała mnie złość i niedowierzanie. Nie mogę zrozumieć, jak można być tak bezdusznym i nieludzkim. Nie mogę uwierzyć, jak ówcześni ludzie byli zacofani i podatni na sugestie osób wysoko postawionych. Wystarczyło, żeby jeden mężczyzna wskazał palcem na kobietę i krzyknął, że jest czarownicą, a tak się działo. Nagle mądra, ciepła i inteligentna kobieta zaczynała cierpieć katusze, by ostatecznie zginąć w ogniu lub wodzie. Dlaczego? Bo potrafiła kochać? Wczuwać się w drugiego człowieka? Bo potrafiła czerpać z natury, która nas otacza? Nie mam odpowiedzi na te pytania, ale faktem jest, że wówczas ginęły niewinne kobiety.
Bardzo ważnym elementem tej książki jest siła kobieca. Ewelina pokazuje ją nie jako coś nadludzkiego, lecz jako niezłomną energię przekazywaną z pokolenia na pokolenie – energię, która przetrwa wszystko: stosy, oskarżenia, wojnę, strach i totalitarne systemy.
Symbolem tej niezłomnej mocy kobiet jest mała perła przekazywana z pokolenia na pokolenie. Wędruje ona od kobiety do kobiety, stając się niemym świadkiem ich cierpienia oraz kobiecej solidarności.
„Córka czarownicy” to poruszająca historia o kobiecej solidarności silniejszej niż strach, o pamięci, która przetrwa wojnę i ogień, oraz o dziedzictwie, które świeci nawet w najciemniejszych czasach.
Bo prawdziwej magii nie znajdziemy w zaklęciach. Jest ona zaklęta w odwadze i sile kobiet, które nie pozwalają się stłamsić i zgasić.
Polecam serdecznie.
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: 2026-04-08
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 304
Dodał/a opinię:
Magdalena Górska
Akcja powieści rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych (współcześnie i w okresieIIwojnyświatowej).GłównymibohaterkamipowieścijestEmiliaijejbabcia...
TRZY EPOKI, TRZY KOBIETY, TRZY HISTORIE I JEDNO PRAGNIENIE - DOŚWIADCZYĆ MIŁOŚCI Podczas wizyty w średniowiecznym kościele Matylda odnajduje ukryty w...