Czy Was też wciągają historie, w których pojawiają się rzemieślnicze wątki?
Już sam tytuł sprawił, że sięgnęłam po tę książkę, a opis fabuły zapowiadał naprawdę przyjemną historię. To opowieść, w której odkrywamy tajniki warzenia piwa, co okazuje się wyjątkowo intrygującym motywem. Ale jeszcze bardziej wciągnęły mnie emocje towarzyszące bohaterom podczas tego procesu.
Tutaj już od początku czuć tę miłość, zachwyt, fascynacje i radość, jaka płynie od ludzi związanych z miejscowym browarem. Browarem, któremu oddali serca i życie, który stał się dla nich nie tylko miejscem pracy, ale też tradycją. Tradycją nadwyrężoną przez upływ czasu i wiek właścicieli, wymagającą ratunku, bo ocalając ją, ratują też cząstkę siebie. Teraz wszystko musi przejąć młodsze pokolenie. Najpierw jednak trzeba je w tym miejscu rozkochać — i to szybko. Bo nie tylko burmistrz Chmielnika ma na ten browar apetyt.
„Czerwone piwo królowej” to udane połączenie powieści obyczajowej z nutą romansu i tłem historycznym. W centrum stoją rodzinne sekrety przekazywane z pokolenia na pokolenie. To z nich rodzą się zazdrość, niedomówienia, urazy, kłamstwa i złamane serca. Pasja, dążenie do perfekcji i silny wpływ rodziny momentami zaślepiły starszych bohaterów, którzy dziś płacą za swoje wybory — samotnością, wyrzutami sumienia i urażoną dumą. Ale czas potrafi leczyć rany, a to najlepszy ment na szczerą rozmowę, wybaczenie i pojednanie, bo stawką jest ich ukochany browar.
To także historia o szukaniu swojego miejsca i podążaniu za sercem często wbrew rozsądkowi. O tym, jak łatwo zatracić siebie pod presją oczekiwań, sukcesu i prestiżu. A odzyskanie własnej tożsamości wymaga już odwagi i wysiłku, zwłaszcza gdy uciekamy od niewygodnej prawdy. Im szybciej się zatrzymamy i spojrzymy w głąb siebie, tym łatwiej wrócimy na właściwą drogę.
Jednak tym, co najbardziej skradło moje czytelnicze serce, jest sposób, w jaki autorka opisała historię starego browaru. Niemal czuć ten charakterystyczny zapach, oczami wyobraźni można widzieć korytarze i pomieszczenia przesiąknięte latami pasji, marzeń i ciężkiej pracy. To miejsce żyje wspomnieniami, zamkniętymi w starych fotografiach tworzonych z miłości i dla miłości. Dzięki tak barwnej narracji autorka umożliwiła mi podróż w głąb starych murów browaru, pełną uroku i browarnianych ciekawostek.
Podobnie jest z główną bohaterką, Walerią i jej zawodem, który z czasem stał się prawdziwą pasją. To nie tylko utalentowana fotografka, ale też introligatorka, wkładająca całe serce w to, by każda książka zachowała swoje piękno, mimo upływu lat. Autorka z dużą dbałością opisuje metody i materiały wykorzystywane w tym rzemiośle, nie zapominając o emocjach, które mu towarzyszą — skupieniu, fascynacji, szacunku do dawnych dzieł i miłości do słowa pisanego. Dla mnie, jako miłośniczki literatury, była to czysta przyjemność i ogromna czytelnicza frajda.
„Czerwone piwo królowej” Alicji Czarneckiej-Suls kusi nie tylko frapującą fabułą, charyzmatycznymi bohaterami i ciekawie poprowadzoną akcją, ale i pięknie uchwyconą miłością do zawodów z duszą. Takich, w których ogromne znaczenie mają relacje, tradycja i rodzina. To historia, którą można się delektować, podobnie jak życiem.
Moja ocena: 9/10.
Wydawnictwo: Mięta
Data wydania: 2026-04-22
Kategoria: Romans
ISBN:
Liczba stron: 336
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
Justyna Kubacka
Grupa przyjaciół, słońce, plaże i… mroczna tajemnica Lula przyjeżdża ze znajomymi na Fuerteventurę, by zebrać materiały do książki o owianym legendą...
Średniowieczny artefakt, templariusze, seniorzy, niemieccy i polscy kibole – przygoda, zagadki historyczne, cosy mystery crime Świat należy nie...