Wspomnienia z dzieciństwa są jak zasuszone kwiaty zamknięte między stronami starego zielnika. Wystarczy ich dotknąć, by poczuć zapach i emocje tamtych lat. Takie właśnie uczucie towarzyszyło mi podczas lektury „Doliny Issy” Czesława Miłosza. Choć autora znam głównie jako noblistę i wielkiego poetę, tutaj pokazuje on swoją bardziej intymną twarz, człowieka tęskniącego za krainą dzieciństwa, która bezpowrotnie minęła.
To była podróż pełna nostalgii i przedziwnego spokoju. Od pierwszych stron autor maluje obrazy tak żywe, że pod powiekami widziałam te gęste lasy, czułam chłód rzeki Issy i zapach babcinej spiżarni. Czytając, miałam wrażenie że czas cofa się i zwalnia jednocześnie, co mimowolnie przywołało moje własne wspomnienia. Wyobrażacie sobie dzisiaj spędzać całe godziny na samym przyglądaniu się tafli wody? W świecie małego Tomasza życie płynie w rytmie wschodów i zachodów słońca, a buty wkłada się tylko do kościoła i z pierwszymi przymrozkami. To proste życie blisko natury kusi swoim surowym pięknem.
Tomasz dorasta w „białym domu” w Giniu, na terenach dzisiejszej Litwy. Pod nieobecność rodziców wychowują go dziadkowie, dobrotliwy Kazimierz i osobliwa babcia Misia, która pasjonuje się czarami i duchami. Bo „Dolina Issy” to nie tylko sielanka, ale również kraina przesiąknięta ludowymi wierzeniami, gdzie diabły uwzięły się na leśnika Baltazara, a po plebanii błąka się duch nieszczęsnej Magdaleny.
Obok piękna przyrody i magicznych świąt (niektóre zwyczaje, jak „męczenie Judasza”, wprawiły mnie w osłupienie!),jest tu też miejsce na brutalność wiejskiego życia, od polowań, przez topienie szczeniąt, aż po sadyzm niektórych sąsiadów. To także obraz nasilających się konfliktów narodowościowych, w których dawny świat „pańskiego dworu” powoli obraca się w ruinę.
Choć płynęłam przez ten świat z przyjemnością, przyznaję, że około 200. strony poczułam znużenie. Bogactwo opisów i powolne tempo sprawiły, że potrzebowałam oddechu. Kiedy jednak wróciłam do lektury, zanurzyłam się w niej ponownie, chłonąc ten świat całą sobą. To nie jest książka do pochłonięcia w jeden wieczór, najlepiej smakować ją małymi łykami, jak dobrą, starą nalewkę.
Starsze pokolenie odnajdzie w niej pewnie wiele własnych wspomnień i będzie przewracać kartki z rozrzewnieniem. Młodsi mogą czytać „Dolinę Issy” z niedowierzaniem, jak baśń o świecie, który wydaje się niemożliwy, a jednak istniał naprawdę. To książka o losach ludzi, o „chorobach duszy” i o momencie, w którym dzieciństwo się kończy. Napisana językiem poetyckim i momentami archaicznym, ale mimo to zaskakująco przystępnym dla współczesnego czytelnika. Jak blisko jej do autobiografii? Autor sam wyjaśnia to w fascynującym przypisie na końcu książki.
Jeśli szukacie lektury, która wyciszy Wasz przebodźcowany umysł, wybierzcie się nad „Dolinę Issy”, by poczuć zapach starego lasu i zobaczyć świat, w którym czas mierzyło się biciem serca natury.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-01-28
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 304
Dodał/a opinię:
czytanienaplatan
Korespondencja Czesława Miłosza z pisarzami i przyjaciółmi z lat 1945–1950. Wśród korespondentów są: Jerzy Andrzejewski, Jarosław Iwaszkiewicz, Kazimierz...
Historia literatury polskiej – owoc wykładów Czesława Miłosza, profesora literatur słowiańskich University of California w Berkeley – mimo...