Okładka książki - Dziesięć lat romansu

Dziesięć lat romansu


Ocena: 5.25 (4 głosów)
opis

Romanse to gatunek, po który sięgam sporadycznie. Zwykle w literaturze poszukuję innych emocji i impulsów do myślenia. Dlatego „Dziesięć lat romansu” Erin Somers było dla mnie niemałym zaskoczeniem — książką, która zainteresowała mnie od pierwszych zapowiedzi, mimo że teoretycznie nie powinna. Zaintrygował mnie nie tylko sam tytuł, ale także obietnica historii rozciągniętej w czasie, dojrzewającej razem z bohaterami i ich uczuciami.

Sięgając po tę powieść, nie oczekiwałam klasycznej historii miłosnej. Raczej cichej refleksji nad relacjami, nad wyborami, których dokonujemy (lub których nie mamy odwagi dokonać), oraz nad tym, jak bardzo zmieniają nas lata.

„Miłość zaczyna się tam, gdzie kończy się codzienność” — to zdanie mogłoby być mottem „Dziesięciu lat romansu”. To powieść pozornie spokojna, niemal niepozorna, a jednocześnie zaskakująco intensywna emocjonalnie. Nie krzyczy dramatami, nie epatuje zwrotami akcji, ale pozostaje w myślach na długo po odłożeniu książki.

To historia, która szczególnie mocno rezonuje z kobietami — zwłaszcza tymi, które choć raz zadały sobie pytanie: „A co, gdyby moje życie potoczyło się inaczej?”. Somers nie opowiada o spektakularnych decyzjach rodem z kina. Zamiast tego przygląda się codzienności: bezpiecznej, ułożonej, społecznie akceptowalnej. I pokazuje, jak cienka bywa granica między stabilnością a klatką, między spokojem a rezygnacją z własnych pragnień.

 

Cora ma wszystko, czego „powinna” chcieć. Jest mężatką, ma dwoje dzieci, stabilne życie i dom z widokiem na góry w spokojnym, prowincjonalnym miasteczku. Z zewnątrz wygląda jak spełniony ideał klasy średniej. Od środka jednak czuje coraz większą pustkę, której nie potrafi ani nazwać, ani zagłuszyć.

W jej życiu pojawia się Sam — ojciec, który, podobnie jak ona, próbuje odnaleźć się w nowej roli, w nowej codzienności, w świecie, który nagle stał się zbyt ciasny. Ich relacja zaczyna się niewinnie: rozmowy, drobne gesty, wspólne milczenie. Z czasem przeradza się w intensywną więź, która — czy tego chcą, czy nie — zaczyna żyć własnym życiem.

Somers prowadzi tę historię na przestrzeni lat, pokazując, jak emocje ewoluują, jak zmienia się ciężar wyborów i jak cienka bywa granica między lojalnością a zdradą – nie tylko wobec innych, ale przede wszystkim wobec samej siebie.

 

Erin Somers już od pierwszych stron wciągnęła mnie w historię swoich bohaterów. Początkowe rozdziały konsekwentnie budują zainteresowanie, zarysowując emocjonalne tło opowieści, jednak w dalszej części narracja wyraźnie zwalnia. Fabuła staje się bardziej refleksyjna, a rozbudowane wewnętrzne monologi Cory momentami sprawiają wrażenie nadmiernie rozwlekłych, co — przynajmniej w moim odczuciu — wpływa na tempo lektury. Mimo to nie poddałam się i, zaciekawiona rozwijającą się relacją głównych bohaterów, brnęłam przez kolejne strony z rosnącym zainteresowaniem.

„Dziesięć lat romansu” to błyskotliwa, przenikliwa i chwilami ironiczna opowieść o codzienności — tej samej, która potrafi być równie duszna jak największe namiętności. Autorka z dużą wrażliwością pisze o marzeniach odkładanych „na później”, o ambicjach zamkniętych w szufladzie oraz o kobiecej tożsamości rozmywającej się pomiędzy obowiązkami. Tematy te przedstawione są z wyczuciem i konsekwencją, bez uciekania się do dramatycznych uproszczeń czy łatwych emocjonalnych chwytów.

Styl Somers jest oszczędny i prosty, momentami wręcz minimalistyczny. Emocje nie są tu podane wprost — raczej sączone powoli, zdanie po zdaniu, pozostawiając czytelnikowi przestrzeń na własne refleksje. Taki sposób narracji może być zarówno atutem, jak i ograniczeniem, w zależności od oczekiwań odbiorcy.

Podczas lektury wielokrotnie miałam wrażenie, że to książka, która nie próbuje przypodobać się czytelnikowi. Wręcz przeciwnie — pokazuje życie takim, jakie jest naprawdę. Na szczególną uwagę zasługuje autentyczność emocji: Cora nie jest idealna i właśnie dlatego wydaje się tak ludzka. Jej wahania, egoizm, tęsknota i poczucie winy są boleśnie prawdziwe. Somers mistrzowsko oddaje codzienność, ukazując monotonię jako cichego antagonistę związku. Autorka unika łatwych odpowiedzi — nie moralizuje i nie wydaje jednoznacznych ocen, zmuszając raczej do refleksji niż do opowiedzenia się po jednej stronie. Rzadko spotyka się romanse, które z taką konsekwencją pokazują, jak uczucia zmieniają się na przestrzeni lat. Zakończenie pozostaje spójne z tonem całości, choć dla niektórych może okazać się niejednoznaczne i pozostawiające lekki niedosyt.

„Dziesięć lat romansu” To nie jest klasyczny romans. To opowieść o czasie, konsekwencjach i pytaniu, które powraca jak echo:

czy wybrać życie, które mamy, czy to, którego pragniemy? To powieść dla tych, którzy wiedzą, że „prawdziwe życie” bywa niewystarczające. Dla czytelników szukających nie eskapizmu, lecz lustra. Dla kobiet — i mężczyzn — którzy choć raz zadali sobie pytanie: czy to wszystko?

Informacje dodatkowe o Dziesięć lat romansu:

Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2026-01-21
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788328738003
Liczba stron: 320
Tytuł oryginału: The Ten Year Affair
Dodał/a opinię: Ilona Wolińska

Tagi: Proza literacka Współczesna proza literacka

więcej
Zobacz opinie o książce Dziesięć lat romansu

Kup książkę Dziesięć lat romansu

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Reklamy