Okładka książki - Dziesięć lat romansu

Dziesięć lat romansu


Ocena: 5.25 (4 głosów)

Miłość zaczyna się tam, gdzie kończy się codzienność.

Historia, która poruszy każdą kobietę, która choć raz pomyślała ,,a co, gdyby...?"

Cora ma wszystko, czego ,,powinna" chcieć: męża, dwójkę dzieci, dom z widokiem na góry. A jednak pewnego dnia w prowincjonalnym miasteczku poznaje Sama - ojca równie zagubionego w nowej roli jak ona. Ta znajomość przeradza się w intensywną więź, która - czy tego chcą, czy nie - zaczyna żyć własnym życiem.

"Dziesięć lat romansu" to błyskotliwa, przenikliwa i ironiczna opowieść o codzienności, która może być równie duszna jak wielkie namiętności. O marzeniach, które chowamy na dnie szuflady. O tym, że czasem największe pytanie brzmi: czy wybrać życie, które mamy, czy to, którego pragniemy?

Idealna dla fanów Sally Rooney i Davida Nichollsa, dla wszystkich, którzy wiedzą, że czasem "prawdziwe życie" to za mało.

O miłości, codzienności i tęsknocie za czymś więcej.

Informacje dodatkowe o Dziesięć lat romansu:

Wydawnictwo: Muza
Data wydania: 2026-01-21
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788328738003
Liczba stron: 320
Tytuł oryginału: The Ten Year Affair

Tagi: Proza literacka Współczesna proza literacka

więcej

Kup książkę Dziesięć lat romansu

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Dziesięć lat romansu - opinie o książce

Avatar użytkownika - zaczytania
zaczytania
Przeczytane:2026-02-01,

Ta książka, choć ma w tytule słowo "romans", romansem nie jest. Jest za to o romansie, który nie ma w sobie za wiele z romantyczności ogólnie rozumianej. Ale czy właśnie o to miało chodzić w tej historii? O motyle w brzuchu, ochy i achy, prawdziwe miłosne uniesienia?


✨️Kto pokocha?

Każdy, kto gustuje w historiach emocjonalnych, a jednocześnie bardzo stonowanych. Bo to, że w tej książce są emocje, które wpływają na czytelnika, jest więcej niż pewne. Ale nie są to emocje, które definiują również bohaterów. Raczej to, co robią, jak projektują swoje związki i życia sprawia, że odbiorca czuje w sobie całą masę uczuć, wielokrotnie skrajnych — od zrozumienia po kompletny brak akceptacji dla czynów postaci. Pokochają ci, którzy lubią powieści toczące się na przestrzeni lat, pokochają ci, którzy lubią powieści realistyczne, niepozbawione ironii i trzymające w napięciu.


✨️Za co pokochasz?

Za autentyczność. Erin Somers nie bawi się w malarkę. Nie koloruje romansu, nie ubarwia swoich bohaterów. To zwyczajni ludzie, którzy zdecydowali się na życie w podwójnych związkach: tych oficjalnych i tych sekretnych. Pokocha każdy, kto lubi w trakcie czytania czuć, jakby skrywał jakiś sekret i rozważa, co byłoby najczystsze moralnie — wydać swoich przyjaciół, czy udawać, że o niczym nie wie.


✨️Czy ja pokochałam?

Ta książka mnie zachwyciła. Wszystko tu toczy się tak naturalnie. Nawet jeżeli mowa o niewygodnych dla bohaterów sytuacjach. Przez cały czas miałam wrażenie, jakbym poznawała prawdziwą historię. Jestem pewna, że na świecie znajdzie się ogrom ludzi, którzy w trakcie czytania tej książki będą czuli się obnażeni (a poznasz ich po rumieńcach na twarzy i unikaniu kontaktu wzrokowego). Bardzo podoba mi się styl, w jakim została napisana ta opowieść - bezpośredni, czasami sarkastyczny, pełen wątpliwości, usprawiedliwień i emocji, a przy tym swobodny, jak gdyby opowiadana historia była czymś zwyczajnym i obecnym w życiu każdego człowieka. 


✨️Czy polecam?

Tak, bo to niesamowicie błyskotliwa powieść. Niby wiemy, o czym będzie, bo jeśli nie opis, to już sam tytuł wykłada kawę na ławę, ale to wciąż mało. W tej książce zacierają się granice między tym, czego chce serce, a o co walczy rozum.


✨️O czym jest?

Ona myślała, że ma wszystko, dopóki nie spotkała jego.

On myślał, że ma wszystko, dopóki nie spotkał jej.

Więź, która ich połączyła, przerodziła się w wieloletni romans.

To powinno skończyć się teraz — często tak myśleli.

Ale pragnienie posiadania innego życia zawsze wygrywało.

Link do opinii
Avatar użytkownika - Urszula_Chlasta
Urszula_Chlasta
Przeczytane:2026-01-25, Ocena: 5, Przeczytałam,

Konsekwentna w swoim tempie powieść "Dziesięć lat romansu" Erin Somers.
  Cora godzi stabilną karierę zawodową z przewidywalnym życiem rodzinnym do czasu, gdy na zajęciach dla rodziców poznaje innego rodzica, Sama. Próbuje przetasować karty, które rozdaje życie, jednak jej pożądanie wszystko komplikuje. Nawiązuje relację z Samem, która mimo ich oporów przeradza się w silną, niekontrolowaną więź.
  Historia ta jest niezwykle gorzką mieszanką dramatu i codzienności kobiety, matki i żony. W sugestywny sposób ukazuje istotę wewnętrznego konfliktu, a czytelnik otrzymuje interesująco nakreślony portret złożonej osobowości głównej bohaterki. Tło wydarzeń to przestrzeń, w której pod maską znudzenia buzują emocje, marzenia splatają się z rzeczywistością, a sam realizm okazuje się mieć swoje granice. Trudno jednoznacznie stwierdzić czy jest to opowieść odważna i ironiczna, czy raczej świadectwo stopniowego zobojętniania na własny los. Pragnienie romansu, choć przedstawione jako wyzwalające, jawi się jednocześnie jako moralnie złe i niszczące rodziny. Dwa scenariusze i dwie splatające się linie czasu opowiadają zapis losów pełnych wyborów, poświęcenia, kompromisów, naznaczonych niewiernością i rozczarowaniem. Miejscami rozjaśnionych subtelnym dowcipem. Skąpana w zgrabnych i żywych dialogach narracja płynie lekko, z naturalną swobodą.
  Polecam powieść, która nabiera autentyczności, a pulsujące przeżycia wciągają czytelnika bez reszty.

Link do opinii
Avatar użytkownika - czytanienaplatan
czytanienaplatan
Przeczytane:2026-01-17, Ocena: 6, Przeczytałam,

„To nie jest tak, jak myślisz”. Czy nie tak zaczynają się wszystkie tłumaczenia przyłapanych na gorącym uczynku? W przypadku najnowszej powieści Erin Somers to zdanie pasuje idealnie. Bo jeśli spodziewacie się ckliwego romansu, jesteście w błędzie. „Dziesięć lat romansu” to niesamowicie trafna obserwacja codzienności, relacji i skomplikowanej ludzkiej natury ubrana w błyskotliwy, niepozbawiony ironii humor, a jednocześnie głęboko wwiercająca się w psychikę.

Mówi się, że to najlepsza powieść o zdradzie od czasów „Pani Bovary”. I wiecie co? Coś w tym jest. Tylko zamiast XIX-wiecznej Francji mamy współczesne przedmieścia, małe dzieci, pieluchy i to wszystko, co składa się na prozę życia.

Poznajemy Corę, która teoretycznie ma wszystko, czego mogłaby zapragnąć. Mąż, na którego nie może narzekać, nowy dom, dwójka dzieci. Przeprowadzka i macierzyństwo odcięły ją jednak od dawnego życia, a pod maską zadowolenia kryje się samotność i nuda. I wtedy, na jednym z tych do bólu poprawnych spotkań dla rodziców, pojawia się On. Sam. Też ma córkę, też jest trochę zagubiony i też ma obrączkę na palcu.

To, co dzieje się między nimi, to mistrzostwo budowania napięcia. To nie jest wybuch namiętności od pierwszej strony, a gra gestów. Przypadkowe otarcie ramion na spacerze, jedno spojrzenie, które trwa ułamek sekundy za długo. Autorka genialnie oddaje ten stan, kiedy nic się nie dzieje, a jednocześnie dzieje się wszystko.

Najbardziej fascynujące i przerażające zarazem jest to, jak Cora zaczyna prowadzić podwójne życie. Jedno to realna, monotonna codzienność. Drugie to bujna, pikantna fantazja w jej głowie, w której romans z Samem kwitnie w najlepsze. Czytałam z wypiekami na twarzy, zadając sobie pytanie, czy to jeszcze niewinna fantazja, czy już zdrada emocjonalna? I czy Cora odważy się zrealizować swoje marzenia?

Autorka faktycznie jest niesamowitą obserwatorką rzeczywistości. Wyłapuje te wszystkie momenty, które składają się na codzienne życie i potrafi ubrać je w słowa tak, że odnajdujemy w nich odzwierciedlenie własnych emocji. Czasem ma się wręcz wrażenie, jakby podsłuchiwała nasze myśli, przelewając je na papier. Czy jej spojrzenie na małżeństwo jest zbyt cyniczne? A może nuda i obojętność zakrada się z czasem do każdego związku? Czy w rutynie tak łatwo zgubić siebie i pewność własnych wyborów? A może taka nasza natura, że nie doceniamy tego, co mamy, marząc o czymś zupełnie odmiennym?

Przeczytajcie, a może w tej zabawnej, ale i bardzo życiowej opowieści odnajdziecie odpowiedzi na te pytania. Gwarantuję też, co nie mniej ważne, że spędzicie z nią kilka fascynujących godzin!

Link do opinii
Avatar użytkownika - ksiazka_w_kwiatach
ksiazka_w_kwiatach
Przeczytane:2026-01-25,

Romanse to gatunek, po który sięgam sporadycznie. Zwykle w literaturze poszukuję innych emocji i impulsów do myślenia. Dlatego „Dziesięć lat romansu” Erin Somers było dla mnie niemałym zaskoczeniem — książką, która zainteresowała mnie od pierwszych zapowiedzi, mimo że teoretycznie nie powinna. Zaintrygował mnie nie tylko sam tytuł, ale także obietnica historii rozciągniętej w czasie, dojrzewającej razem z bohaterami i ich uczuciami.

Sięgając po tę powieść, nie oczekiwałam klasycznej historii miłosnej. Raczej cichej refleksji nad relacjami, nad wyborami, których dokonujemy (lub których nie mamy odwagi dokonać), oraz nad tym, jak bardzo zmieniają nas lata.

„Miłość zaczyna się tam, gdzie kończy się codzienność” — to zdanie mogłoby być mottem „Dziesięciu lat romansu”. To powieść pozornie spokojna, niemal niepozorna, a jednocześnie zaskakująco intensywna emocjonalnie. Nie krzyczy dramatami, nie epatuje zwrotami akcji, ale pozostaje w myślach na długo po odłożeniu książki.

To historia, która szczególnie mocno rezonuje z kobietami — zwłaszcza tymi, które choć raz zadały sobie pytanie: „A co, gdyby moje życie potoczyło się inaczej?”. Somers nie opowiada o spektakularnych decyzjach rodem z kina. Zamiast tego przygląda się codzienności: bezpiecznej, ułożonej, społecznie akceptowalnej. I pokazuje, jak cienka bywa granica między stabilnością a klatką, między spokojem a rezygnacją z własnych pragnień.

 

Cora ma wszystko, czego „powinna” chcieć. Jest mężatką, ma dwoje dzieci, stabilne życie i dom z widokiem na góry w spokojnym, prowincjonalnym miasteczku. Z zewnątrz wygląda jak spełniony ideał klasy średniej. Od środka jednak czuje coraz większą pustkę, której nie potrafi ani nazwać, ani zagłuszyć.

W jej życiu pojawia się Sam — ojciec, który, podobnie jak ona, próbuje odnaleźć się w nowej roli, w nowej codzienności, w świecie, który nagle stał się zbyt ciasny. Ich relacja zaczyna się niewinnie: rozmowy, drobne gesty, wspólne milczenie. Z czasem przeradza się w intensywną więź, która — czy tego chcą, czy nie — zaczyna żyć własnym życiem.

Somers prowadzi tę historię na przestrzeni lat, pokazując, jak emocje ewoluują, jak zmienia się ciężar wyborów i jak cienka bywa granica między lojalnością a zdradą – nie tylko wobec innych, ale przede wszystkim wobec samej siebie.

 

Erin Somers już od pierwszych stron wciągnęła mnie w historię swoich bohaterów. Początkowe rozdziały konsekwentnie budują zainteresowanie, zarysowując emocjonalne tło opowieści, jednak w dalszej części narracja wyraźnie zwalnia. Fabuła staje się bardziej refleksyjna, a rozbudowane wewnętrzne monologi Cory momentami sprawiają wrażenie nadmiernie rozwlekłych, co — przynajmniej w moim odczuciu — wpływa na tempo lektury. Mimo to nie poddałam się i, zaciekawiona rozwijającą się relacją głównych bohaterów, brnęłam przez kolejne strony z rosnącym zainteresowaniem.

„Dziesięć lat romansu” to błyskotliwa, przenikliwa i chwilami ironiczna opowieść o codzienności — tej samej, która potrafi być równie duszna jak największe namiętności. Autorka z dużą wrażliwością pisze o marzeniach odkładanych „na później”, o ambicjach zamkniętych w szufladzie oraz o kobiecej tożsamości rozmywającej się pomiędzy obowiązkami. Tematy te przedstawione są z wyczuciem i konsekwencją, bez uciekania się do dramatycznych uproszczeń czy łatwych emocjonalnych chwytów.

Styl Somers jest oszczędny i prosty, momentami wręcz minimalistyczny. Emocje nie są tu podane wprost — raczej sączone powoli, zdanie po zdaniu, pozostawiając czytelnikowi przestrzeń na własne refleksje. Taki sposób narracji może być zarówno atutem, jak i ograniczeniem, w zależności od oczekiwań odbiorcy.

Podczas lektury wielokrotnie miałam wrażenie, że to książka, która nie próbuje przypodobać się czytelnikowi. Wręcz przeciwnie — pokazuje życie takim, jakie jest naprawdę. Na szczególną uwagę zasługuje autentyczność emocji: Cora nie jest idealna i właśnie dlatego wydaje się tak ludzka. Jej wahania, egoizm, tęsknota i poczucie winy są boleśnie prawdziwe. Somers mistrzowsko oddaje codzienność, ukazując monotonię jako cichego antagonistę związku. Autorka unika łatwych odpowiedzi — nie moralizuje i nie wydaje jednoznacznych ocen, zmuszając raczej do refleksji niż do opowiedzenia się po jednej stronie. Rzadko spotyka się romanse, które z taką konsekwencją pokazują, jak uczucia zmieniają się na przestrzeni lat. Zakończenie pozostaje spójne z tonem całości, choć dla niektórych może okazać się niejednoznaczne i pozostawiające lekki niedosyt.

„Dziesięć lat romansu” To nie jest klasyczny romans. To opowieść o czasie, konsekwencjach i pytaniu, które powraca jak echo:

czy wybrać życie, które mamy, czy to, którego pragniemy? To powieść dla tych, którzy wiedzą, że „prawdziwe życie” bywa niewystarczające. Dla czytelników szukających nie eskapizmu, lecz lustra. Dla kobiet — i mężczyzn — którzy choć raz zadali sobie pytanie: czy to wszystko?

Link do opinii
Avatar użytkownika - mrufka80czyta
mrufka80czyta
Przeczytane:2026-02-09, Ocena: 4, Przeczytałem,

Są takie historie, przez które się płynie i trudno od nich oderwać. Są też takie, których się nie da na raz przeczytać, trzeba sobie dawkować, dać czas na przemyślenie i zrozumienie.

I taka właśnie jest ,,,,Dziesięć lat romansu" autorstwa Erin Somers

Cora ma męża, dzieci, mały i wymagający remontu ale własny dom. Idylla. I tak i nie. Cora czuje, ze czegoś jej brakuje w życiu, czuje się niespełniona. Czytamy jej pamiętnik, wydarzenia z każdego dnia, zmagania i radości. Jednocześnie w alternatywnym świecie- który jest formą ucieczki od rzeczytwstości -  Cora poznaje Sama (sąsiada), jest nim oczarowana i dąży do romansu.

Ten rzeczywisty świat i alternatywny- ich opisy przeplatają się. Były momenty, że musiałam się zastanowić co tam się właśnie wydarzyło. Ponieważ ogrom przemyśleń i przeżyć wewnętrznych Cory może przytłoczyć. Jej pragnienia, fantazje, ale też wątpliwości, rozterki i zagubienie Obserwujemy rozpad jej małżeństwa z Eliotem, dziwną relację z Samem i jego żoną. Depresja męża, brak wsparcia. Czy to jest wystarczający powód do fantazjowania o innym mężczyźnie?

To nie jest lekka historia, która bawi, wprowadza w doby nastrój. To jest opowieść o trudnych wyborach, o zdradzie - w wyobraźni, w rzeczywistości. Granica między fantazjowaniem a zdradą jest bardzo cienka. Czy bohaterowie ją przekroczą? Przyznaję, że trudno mi było nie oceniać ich wyborów. Autorka stawia nas pod ścianą i pyta- a ty co byś zrobiła? Co jest fair a co już nie.

Jeśli mam być szczera, to muszę przyznać, że trudno mi się czytało narrację w trzeciej osobie i brakowało mi akcji. Powolna narracja mnie nużyła. Jeśli szukacie oczywistego romansu, będziecie zawiedzeni. Duży plus za bardzo trafne spostrzeżenia dotyczące rodzicielstwa, i trudów jakie niesie oraz jak to wpływa na relację małżonków. Bez lukru, tak jak jest naprawdę.

 

Jeśli lubicie literaturę piękną, nieoczywiste historie, będziecie zachwyceni. 

Link do opinii
Avatar użytkownika - ktomzynska
ktomzynska
Przeczytane:2026-01-31, Ocena: 6, Przeczytałam,

Lubisz swoje życie? Może zdarza Ci się mieć myśli ,,a co, gdyby..."?

 

,,Dziesięć lat romansu" Erin Somers to książka, w której autorka bierze to jedno, niewinne pytanie i z odpowiedzi na nie tworzy opowieść. Opowieść niezwykle czułą, ironicznie prawdziwą i boleśnie bliską codzienności wielu z nas. Dlatego czytając tę historię momentami miałam wrażenie, jakby ktoś zaglądał mi przez ramię w chwilach, o których raczej nie chciałam mówić głośno.

 

Cora ma wszystko to, co ,,powinna" mieć. Męża, dzieci, piękny dom i życie, które z zewnątrz wygląda jak definicja stabilizacji. Jednak to właśnie w tej stabilności zaczyna się coś kruszyć, coś zaczyna w niej uwierać. Nie dramatycznie. Raczej po cichu. Spotkanie z Samem - równie zagubionym ojcem, jak ona matką - staje się początkiem relacji, która balansuje na granicy tego, co realne, i tego, co wyobrażone. I to właśnie jest w tej książce najbardziej poruszające: romans, który w dużej mierze rozgrywa się w głowie, w myślach, w niedopowiedzeniach, w wyobrażeniach o ,,innym życiu".

 

Czytając "Dziesięć lat romansu" widać, że Somers nie próbuje nikogo usprawiedliwiać ani osądzać. Ona po prostu pokazuje. Pokazuje kobietę, która nie tyle pragnie zdrady, co pragnie oddechu. Przerwy w byciu zawsze dla kogoś. Przerwy w byciu ,,odpowiedzialną". Przerwy w byciu silną. Przerwy w stawianiu wszystkich ponad siebie.

 

Gdybym miała wybrać najmocniejszy atut tej historii to jest to jej zwyczajność. Nie ma tu fajerwerków, wielkich gestów i hollywoodzkiego blichtru. Jest za to zmęczenie, pranie, spotkania rodziców w szkole, szybkie kawy wypijane w biegu i myśli, które przychodzą nocą, kiedy wszystko cichnie, a my zostajemy same ze sobą. I nagle to, co miało być tylko fantazją, staje się ucieczką, chwilą wytchnienia i zaczyna żyć własnym życiem.

 

Podobało mi się, że autorka nie romantyzuje romansu. Seks bywa rozczarowujący. Spotkania bywają niezręczne. Oczekiwania rozmijają się z rzeczywistością. Jednak to napięcie, i to ,,co by było, gdyby", potrafi być silniejsze niż najbardziej stabilna codzienność. A gdzieś wśród tego wszystkiego Somers pokazuje nam tęsknotę. Za inną wersją siebie. Za innym życiem. Za czymś więcej, nawet jeśli nie do końca wiemy, czym to ,,więcej" miałoby być.

 

Przez dziesięć lat obserwujemy Corę w jej wzlotach, upadkach, w momentach zachwytu i rozczarowania. I choć nie zawsze się z nią zgadzałam, to bardzo ją rozumiałam. Bo Somers napisała historię, która nie krzyczy, nie dramatyzuje - ona po prostu pulsuje cicho pod skórą, jak myśli, których nie wypowiadamy.

 

Ocena: 9/10 - bo dla mnie ,,Dziesięć lat romansu" to opowieść o kobiecie zmęczonej byciem ,,wystarczającą", o marzeniach chowających się na dnie szuflady i o tym, że czasem prawdziwe życie naprawdę wydaje się na takie ,,za mało"... nawet jeśli obiektywnie mamy wszystko. Jest to książka, która nie daje prostych odpowiedzi. Nie mówi, czy było warto. Zostawia czytelnika z własnymi myślami, niedopowiedzeniami i może właśnie dlatego działa tak mocno.

Link do opinii
Reklamy