Czytam książki bo mi coś dają, albo ciekawą historię pełną akcji, czasami humor, trzymanie w napięciu, czasami przyjemność dedukcji, ładną historię która zostaje w pamięci, czy refleksje nad którymi mogę się zastanowić.
Niestety ta książka mam poczucie, że nie dała mi żadnej z tych rzeczy. Gdybym nie dostała jej do recenzji obawiam się, że porzuciłabym ją w połowie. Jednak podejmując się współpracy recenzenckiej zawsze czytam książki do końca.
Dawno nie wynudziłam się tak przy żadnej lekturze. Oczywiście nie spodziewałam się akcji, wszak to książka o samotności w tłumie, jednak liczyłam na refleksyjny wymiar bo to jednak literatura piękna.
Książka opowiada o dwóch samotnych osobach, które połączył podobny gust kulinarny, spotykają więc czasem w barze jedzą i piją. Nie ma tam ciekawych dialogów czy rozmów, odpowiadają sobie jednym słowem i po prostu tak siedzą. Główne opisy to opisy jedzenia (co zamawiają, w co był zapakowany ser, jaka była pogoda, co znajdowało się w sklepach obok których przechodzili). Być może chodziło o pokazanie, że bohaterzy są takimi zwykłymi osobami jak my, którzy robią zwykłe rzeczy, jednak nie ukrywajmy takie zwykłe rzeczy są nudne.
To pierwsza książka z literatury azjatyckiej, która zupełnie nie przypadła mi do gustu i musiałam się wręcz zmuszać by ją skończyć.
Ocena 3/10 gwiazdek.
Wydawnictwo: Znak
Data wydania: 2026-04-08
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 240
Dodał/a opinię:
Diana Wiszniewska
Książka jak lekcja szczęścia Tsukiko Omachi jest samotną trzydziestoośmioletnią kobietą. Wolne dni przesypia. Regularnie chodzi do baru pana Satoru....
Sklep ze starzyzną prowadzony przez pana Nakano i jego siostrę, panią Masayo, to miejsce w równym stopniu nieprzystające do szaleńczo pędzącej rzeczywistości...