Andrzej Dąbroś wkracza na rynek z debiutem, który od pierwszych stron jasno pokazuje ambicje znacznie wykraczające poza proste, bezpieczne fantasy. Historia otwiera się mocnym, niepokojącym akcentem, gdy Alex – chłopiec pozbawiony pamięci, budzi się w obcym mu świecie. Jedynym wsparciem zdaje się być osobliwy kamień, który niemal od razu ratuje go przed śmiercią. Równolegle poznajemy perspektywy bohaterów uwikłanych w konflikty polityczne, skutki własnej hardości czy konsekwencje zapomnianych, acz wciąż aktualnych legend.
Początek ma prawdziwy przytup, wywołuje ciarki i natychmiast budzi ciekawość dalszych losów bohaterów. Później jest tylko lepiej, wszak to rewelacyjne, wieloelementarne, epickie fantasy, prowadzone na wielu płaszczyznach i z wielu punktów widzenia. Świat jest bogaty, dopracowany i konsekwentny – legendy przenikają się tu z aktualnymi napięciami politycznymi oraz osobistymi dramatami bohaterów. Nic nie jest oczywiste, nic nie zostaje podane wprost, a czytelnik musi sam łączyć fakty i konteksty.
Ogromną rolę odgrywa tu klimat, którym autor operuje z niezwykłą świadomością. Potrafi wprowadzić grozę i niepokój dokładnie wtedy, gdy są najbardziej potrzebne, by chwilę później pozwolić czytelnikowi złapać oddech w spokojniejszych scenach. Ten rytm sprawia, że historia pozostaje intensywna, ale nie przytłaczająca. Co więcej, autor posiada rzadką umiejętność przenoszenia czytelnika wprost do opisywanych miejsc. Dzięki plastycznym opisom doznania stają się niesamowicie namacalne – niemal własnymi oczami widzimy gęste lasy, majestatyczne pałace czy surowe pustkowia. Ta sugestywność sprawia, że nie tylko obserwujemy akcję, ale wręcz podróżujemy ramię w ramię z bohaterami: wspólnie z nimi uciekamy przed zagrożeniem i knujemy zawiłe intrygi, byle tylko wypełnić powierzone nam zadania.
Fabuła rozwija się wielotorowo i płynnie przechodzi między perspektywami – kapłanki, rycerza, chłopca, łowcy i wielu innych – bez wrażenia chaosu. Każda z nich wnosi coś istotnego do całości zaś ich niejednoznaczna moralność niejednokrotnie zmusza do zredefiniowania pojęcia zła i dobra. Szczególnie ciekawy jest Alex – ukazany jako chłopiec znikąd, zagubiony nie tyle fizycznie, co egzystencjalnie. To świeże i bardzo udane podejście do motywu wybrańca. Silne wrażenie robi również Cooper – charyzmatyczny mężczyzna o ogromnej sile i umiejętnościach, który popada w konflikt ze strażnikami, zostaje skazany, a następnie zmuszony do schwytania bestii w zamian za wolność. Niemniej jego losy szybko przestają być wyłącznie osobiste i zaczynają nabierać znacznie większej wagi.
Bogata mitologia jest jednym z najmocniejszych atutów tej historii – mroczna, rozbudowana i realnie wpływająca na bieg wydarzeń. Nie pełni funkcji tła, lecz napędza fabułę i decyzje bohaterów, wzmacniając nieustanne napięcie i poczucie, że za moment wydarzy się coś nieodwracalnego. Bowiem przesłanki o całkowitej eliminacji Pożeracza Światów z każdym dniem wydają się coraz mniej aktualne.
Jestem zachwycona tą historią – jej wielotorową akcją, stałym poczuciem zagrożenia i narastającym napięciem, które towarzyszy czytelnikowi niemal do ostatniej strony. Zakończenie wręcz zmusza autora do wydania kontynuacji jak najszybciej. To jeden z lepszych tytułów w tym gatunku, jakie czytałam w ostatnim czasie, i z pewnością jeszcze nie raz usłyszycie o nim na moim profilu.
Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2026-01-19
Kategoria: Fantasy/SF
ISBN:
Liczba stron: 456
Dodał/a opinię:
Maja Ciupińska