Okładka książki - Księga umarłych

Księga umarłych


Ocena: 5 (1 głosów)
opis

Sięgając po „Księgę umarłych” Joanny Mizielińskiej, nie byłam przygotowana na to, jak głęboko ta książka we mnie wejdzie. Spodziewałam się literackiej refleksji nad śmiercią — być może intymnej, być może bolesnej — ale nie sądziłam, że stanie się ona aż tak osobistym doświadczeniem czytelniczym. To jedna z tych lektur, które czyta się powoli, z przerwami, czasem z odkładaniem książki na kolana i długim patrzeniem w przestrzeń, bo emocje nie pozwalają przejść dalej bez namysłu.

 

„Księga umarłych” nie opowiada o śmierci w sensie spektakularnym. Nie ma tu dramatycznych zwrotów akcji ani fabularnych fajerwerków. Jest za to coś znacznie trudniejszego — codzienność umierania i pamiętania, wpisana w życie rodziny, w relacje, w drobne gesty i milczenia. Mizielińska pisze o śmierci tak, jak rzeczywiście jej doświadczamy: nie jako jednorazowego wydarzenia, lecz jako procesu, który zostaje z nami na długo po pogrzebie, w drobiazgach, zapachach, w nieoczekiwanych wspomnieniach.

 

Najmocniej poruszyło mnie to, jak bardzo ta książka jest kobiecą opowieścią — nie w sensie deklaratywnym, ale egzystencjalnym. To narracja osadzona w doświadczeniu córek, matek, babek; w przekazywaniu pamięci, opiece, ciele i emocjach, które często są niewidzialne dla oficjalnych narracji o śmierci. Autorka pokazuje, że to właśnie kobiety najczęściej zostają strażniczkami pamięci, archiwistkami rodzinnych historii, tymi, które pamiętają daty, szczegóły, choroby, słowa wypowiedziane tuż przed odejściem. Czytając te fragmenty, wielokrotnie odnajdywałam w nich własne doświadczenia — rozmowy z babcią, obserwowanie starzenia się rodziców, lęk przed nieuchronnością.

 

To, co szczególnie cenię w tej książce, to brak sentymentalizmu. Mizielińska nie idealizuje zmarłych, nie tworzy cukierkowych portretów bliskich osób. Wręcz przeciwnie — pokazuje ich z całym bagażem sprzeczności, trudnych relacji, niedopowiedzeń. Śmierć nie wygładza charakterów ani krzywd, nie zamienia ludzi w świętych. I właśnie ta uczciwość sprawia, że „Księga umarłych” jest tak przejmująca. Autorka zdaje się mówić: pamiętamy nie tylko to, co było dobre, ale też to, co bolało — i jedno bez drugiego nie istnieje.

 

Forma książki również zasługuje na uwagę. To tekst fragmentaryczny, momentami przypominający zapiski, notatki, katalog wspomnień. Ten wybór formalny wydaje mi się niezwykle trafny, bo żałoba rzadko bywa linearna. Wspomnienia nie układają się w logiczną narrację — wracają falami, czasem bez zapowiedzi, czasem wbrew naszej woli. Czytając „Księgę umarłych”, miałam poczucie, że ta struktura doskonale oddaje chaos emocjonalny związany z utratą.

 

Ważnym wątkiem książki jest również relacja między pamięcią a tożsamością. Mizielińska pokazuje, że zmarli w pewnym sensie nas współtworzą — poprzez historie, które o nich opowiadamy, poprzez lęki i wzorce, które po nich dziedziczymy. Śmierć nie zamyka relacji, ona ją przekształca. Zaczynamy żyć z nieobecnością, która paradoksalnie bywa bardzo intensywna. Ten motyw szczególnie mocno wybrzmiewa w fragmentach dotyczących dorastania i konfrontacji z własnym pochodzeniem, klasowością, rodzinnymi traumami.

 

Nie jest to książka łatwa. Są momenty, które czytałam z wyraźnym ściskiem w gardle, fragmenty, które bolały swoją prawdziwością. Autorka nie oszczędza czytelnika — zmusza do konfrontacji z własnym lękiem przed śmiercią, starzeniem się, utratą bliskich.

 

Jednocześnie jednak „Księga umarłych” nie jest książką przytłaczającą w sensie nihilistycznym. Jest w niej dużo czułości, uważności, a nawet — paradoksalnie — życia. Śmierć staje się tu tłem, na którym jeszcze wyraźniej widać, jak bardzo chcemy kochać, pamiętać, trwać.

Ogromnym atutem tej książki jest jej uniwersalność, mimo bardzo osobistego tonu. Nie trzeba dzielić doświadczeń autorki, by odnaleźć w tej narracji coś własnego. Każdy, kto kiedykolwiek stracił kogoś bliskiego — człowieka czy zwierzę — znajdzie tu fragmenty, które rezonują z własnymi emocjami. To lektura, która nie daje gotowych odpowiedzi ani pocieszeń. Zamiast tego proponuje wspólne bycie w trudnych pytaniach.

 

Po zakończeniu lektury długo nie mogłam się od niej odciąć. „Księga umarłych” zostawiła mnie z poczuciem, że pamięć jest formą odpowiedzialności — że opowiadanie o zmarłych to nie tylko gest nostalgii, ale też sposób mierzenia się z własnym życiem. To książka, która uczy uważności i pokory wobec czasu. I choć nie jest to lektura, do której wraca się dla przyjemności, wierzę, że jest to jedna z tych książek, które zostają z czytelnikiem na długo — cicho, bez patosu, ale bardzo głęboko.

Informacje dodatkowe o Księga umarłych:

Wydawnictwo: Agora
Data wydania: 2025-10-15
Kategoria: Literatura piękna
ISBN: 9788383803845
Liczba stron: 312
Dodał/a opinię: Ewelina Białogołąbek

Tagi: Współczesna proza literacka

więcej
Zobacz opinie o książce Księga umarłych

Kup książkę Księga umarłych

Sprawdzam ceny dla ciebie ...
Cytaty z książki

Na naszej stronie nie ma jeszcze cytatów z tej książki.


Dodaj cytat
REKLAMA

Zobacz także

Inne książki autora
Płeć, ciało, seksualność. Od feminizmu do teorii queer
Joanna Mizielińska0
Okładka ksiązki - Płeć, ciało, seksualność. Od feminizmu do teorii queer

Myśl feministyczna w Polsce jest nadal niedoceniana, a znajomość teorii queer niewielka - taką tezę formułuje we wstępie autorka. Jej monografia stawia...

Odmienne czy zwyczajne. Rodziny z wyboru w Polsce
Joanna Mizielińska0
Okładka ksiązki - Odmienne czy zwyczajne. Rodziny z wyboru w Polsce

Opis: Publikacja jest wynikiem trzyletniego projektu badawczego zatytułowanego ,,Rodziny z wyboru w Polsce" dotyczącego życia rodzin nieheteroseksualnych...

Zobacz wszystkie książki tego autora
Recenzje miesiąca
Opad
Opad

František Kotleta

Pokaż wszystkie recenzje
Reklamy