„Lekka jak belladonna” to powieść, która rzuca czytelnikowi wyzwanie i wciąga go w gęstą, oniryczną atmosferę. Szukam w literaturze przede wszystkim unikalnego głosu oraz odwagi w kreowaniu świata przedstawionego. Autorka udowadnia, że posiada jedno i drugie, choć jej propozycja literacka to wymagająca podróż, która nie każdemu odbiorcy ukaże to samo oblicze.
Największym triumfem tej powieści jest jej niesamowity, dualistyczny klimat oraz warstwa psychologiczna. Konstrukcja głównej bohaterki, Marzeny, to poruszające studium wyobcowania, walki z poczuciem niedopasowania i bolesnego poszukiwania własnej tożsamości w świecie, który panicznie boi się jakiejkolwiek odmienności. Autorka z dużą wrażliwością portretuje zmagania z brakiem akceptacji, co czyni tę historię niezwykle uniwersalną. Zachwycają również płynnie zatarte granice między jawą a snem, realizmem a elementami baśniowymi oraz subtelnym dreszczem grozy. Ta duszna, niepokojąca aura, gdzie przeszłość nierozerwalnie splata się z teraźniejszością, trzyma w napięciu i buduje intrygujące tło dla rodzinnych sekretów.
Książka nie ustrzegła się jednak pewnych potknięć, które mogą ostudzić entuzjazm części odbiorców. Najważniejszym z nich jest zachwianie proporcji w samej strukturze narracji. Powieść cierpi na wyraźny niedobór dialogów na rzecz rozbudowanych partii opisowych. Sprawia to, że historia jest zdecydowanie bardziej opowiedziana przez narratora, niż realnie rozgrywająca się na oczach czytelnika. Taki zabieg utrudnia emocjonalne zżycie się z postaciami i zbudowanie z nimi głębszej więzi. Dodatkowo, obiecujące i intrygujące wątki, takie jak motywy dawnych wierzeń czy głębsze badanie dawnych tajemnic, zostały potraktowane nieco zbyt powierzchownie. Pozostawia to czytelnika z poczuciem niedosytu, jakby najsmaczniejsze elementy tej opowieści nie dostały wystarczająco dużo przestrzeni na rozwinięcie skrzydeł.
Stylistyka autorki jest specyficzna, pełna melancholii i literackiej lekkości, która momentami kontrastuje z ciężarem emocjonalnym poruszanych tematów. Język jest plastyczny, co świetnie buduje wspomniany, niemal nierealny świat. Z drugiej strony, ta sama stylistyka, oparta na dominacji monologu wewnętrznego i opisu, buduje dystans, przez który przez opowieść momentami brnie się z trudem, zamiast płynąć z jej prądem.
To fascynujący, mroczny taniec na granicy realizmu i fantasmagorii, który zachwyca pomysłem, ale dystansuje formą. Potencjał tej historii był ogromny i choć klimat rekompensuje wiele, niedosyt w sferze relacji i dawnych mitów pozostaje zauważalny.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-04-30
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 236
Dodał/a opinię:
auraliteracka
Poruszająca powieść o miłości, odwiecznej ucieczce przed samotnością i poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi. Leszek traktuje Marię jak delikatnego motyla...
Tchnąca autentyzmem opowieść o pierwszej miłości, a w tle krakowski Kazimierz i jego klimat z lat 60. Przepiękna, nostalgiczna opowieść o wrażliwości...