Niezwykła opowieść, w której rzeczywistość przeplata się ze snem, codzienność - z magią,
a teraźniejszość i przeszłość łączy nierozerwalna więź. Historia o poszukiwaniu tożsamości, zakazanym uczuciu i odkrywaniu rodzinnych tajemnic.
Marzena, dziewczyna o nietypowym wyglądzie, zmaga się z brakiem akceptacji i próbą
zrozumienia samej siebie. Ucieczka na wieś do babci staje się dla niej początkiem nowego
etapu - tam odkrywa rodzinne tajemnice i poznaje losy Wiktorii, pierwszej żony dziadka.
Obie kobiety, choć żyją w różnych epokach, łączy poczucie niedopasowania i buntu wobec
świata.
Czy Marzenie, której los naznaczają trudne doświadczenia, uda się odnaleźć własną drogę?
I czy pradawne bóstwa będą miały w tym swój udział?
Wejdźcie do świata, w którym nic nie jest oczywiste, a jedynie cienka granica dzieli baśń
od powieści grozy.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-04-30
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 236
„Lekka jak belladonna” to powieść, która rzuca czytelnikowi wyzwanie i wciąga go w gęstą, oniryczną atmosferę. Szukam w literaturze przede wszystkim unikalnego głosu oraz odwagi w kreowaniu świata przedstawionego. Autorka udowadnia, że posiada jedno i drugie, choć jej propozycja literacka to wymagająca podróż, która nie każdemu odbiorcy ukaże to samo oblicze.
Największym triumfem tej powieści jest jej niesamowity, dualistyczny klimat oraz warstwa psychologiczna. Konstrukcja głównej bohaterki, Marzeny, to poruszające studium wyobcowania, walki z poczuciem niedopasowania i bolesnego poszukiwania własnej tożsamości w świecie, który panicznie boi się jakiejkolwiek odmienności. Autorka z dużą wrażliwością portretuje zmagania z brakiem akceptacji, co czyni tę historię niezwykle uniwersalną. Zachwycają również płynnie zatarte granice między jawą a snem, realizmem a elementami baśniowymi oraz subtelnym dreszczem grozy. Ta duszna, niepokojąca aura, gdzie przeszłość nierozerwalnie splata się z teraźniejszością, trzyma w napięciu i buduje intrygujące tło dla rodzinnych sekretów.
Książka nie ustrzegła się jednak pewnych potknięć, które mogą ostudzić entuzjazm części odbiorców. Najważniejszym z nich jest zachwianie proporcji w samej strukturze narracji. Powieść cierpi na wyraźny niedobór dialogów na rzecz rozbudowanych partii opisowych. Sprawia to, że historia jest zdecydowanie bardziej opowiedziana przez narratora, niż realnie rozgrywająca się na oczach czytelnika. Taki zabieg utrudnia emocjonalne zżycie się z postaciami i zbudowanie z nimi głębszej więzi. Dodatkowo, obiecujące i intrygujące wątki, takie jak motywy dawnych wierzeń czy głębsze badanie dawnych tajemnic, zostały potraktowane nieco zbyt powierzchownie. Pozostawia to czytelnika z poczuciem niedosytu, jakby najsmaczniejsze elementy tej opowieści nie dostały wystarczająco dużo przestrzeni na rozwinięcie skrzydeł.
Stylistyka autorki jest specyficzna, pełna melancholii i literackiej lekkości, która momentami kontrastuje z ciężarem emocjonalnym poruszanych tematów. Język jest plastyczny, co świetnie buduje wspomniany, niemal nierealny świat. Z drugiej strony, ta sama stylistyka, oparta na dominacji monologu wewnętrznego i opisu, buduje dystans, przez który przez opowieść momentami brnie się z trudem, zamiast płynąć z jej prądem.
To fascynujący, mroczny taniec na granicy realizmu i fantasmagorii, który zachwyca pomysłem, ale dystansuje formą. Potencjał tej historii był ogromny i choć klimat rekompensuje wiele, niedosyt w sferze relacji i dawnych mitów pozostaje zauważalny.
Tchnąca autentyzmem opowieść o pierwszej miłości, a w tle krakowski Kazimierz i jego klimat z lat 60. Przepiękna, nostalgiczna opowieść o wrażliwości...
Poruszająca powieść o miłości, odwiecznej ucieczce przed samotnością i poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi. Leszek traktuje Marię jak delikatnego motyla...
Przeczytane:2026-06-05, Ocena: 4, Przeczytałem,
🌾🌾🌾 Recenzja 🌾🌾🌾
Teresa Smurzyńska „Lekka jak belladonna”
Wydawnictwo Lava
@lavapolska
🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾
" Jakie sekrety znała moja babcia, o których nie mogła lub nie chciała mi powiedzieć? I dlaczego skrywała coś przede mną, skoro, jak mówiła, byłam dla niej najważniejsza?..."
„Lekka jak belladonna” to powieść, która zabiera czytelnika do świata, gdzie rzeczywistość przeplata się ze snem, a dawne tajemnice wciąż mają wpływ na teraźniejszość. To historia o poszukiwaniu własnej tożsamości, akceptacji siebie oraz o tym, jak bardzo przeszłość potrafi kształtować nasze życie.
Główną bohaterką jest Marzena – dziewczyna, która przez swój nietypowy wygląd i odmienność nie czuje się dobrze we własnym otoczeniu. Gdy trafia na wieś do babci, rozpoczyna nie tylko odkrywanie rodzinnych sekretów, ale również podróż w głąb siebie. Z każdą kolejną stroną poznajemy także historię Wiktorii, pierwszej żony dziadka. Bardzo spodobało mi się to zestawienie dwóch kobiet żyjących w różnych czasach, a jednak zmagających się z podobnymi emocjami i próbujących odnaleźć własne miejsce w świecie.
Co znajdziemy w książce?
🌿 poszukiwanie własnej tożsamości
🖤 poczucie wyobcowania i niezrozumienia
🏡 wiejską scenerię pełną wspomnień i sekretów
🔍 rodzinne tajemnice odkrywane po latach
💔 zakazane uczucie
⏳ przeplatające się losy dwóch kobiet
🌙 sny, wizje i niejednoznaczne wydarzenia
✨ realizm magiczny
🦌 pradawne wierzenia i bóstwa
🌫️ baśniowy, momentami mroczny klimat
❤️ relacje rodzinne i trudne wybory
📖 historię o odwadze bycia sobą
Największym atutem tej książki jest dla mnie klimat. Autorka stworzyła atmosferę pełną tajemniczości, niedopowiedzeń i lekkiego niepokoju. Podczas lektury miałam wrażenie, że znajduję się gdzieś pomiędzy snem a jawą. Granica między tym, co realne, a tym, co nadprzyrodzone, jest niezwykle cienka, a niektóre wydarzenia można interpretować na różne sposoby.
Muszę przyznać, że najbardziej urzekła mnie właśnie ta niejednoznaczność. Lubię historie, które nie podają wszystkiego wprost i pozostawiają czytelnikowi przestrzeń do własnych przemyśleń. Kilka razy łapałam się na tym, że po odłożeniu książki wracałam myślami do przeczytanych wcześniej scen i zastanawiałam się nad ich znaczeniem.
Styl Teresy Smurzyńskiej jest obrazowy i pełen emocji. Autorka nie spieszy się z opowiadaniem historii, pozwala czytelnikowi stopniowo odkrywać kolejne warstwy fabuły i lepiej poznawać bohaterów. Szczególnie spodobało mi się ukazanie emocji związanych z samotnością, odrzuceniem oraz potrzebą akceptacji. To właśnie one sprawiają, że losy Marzeny i Wiktorii wydają się tak autentyczne.
Bohaterowie nie są idealni, mają swoje słabości, wątpliwości i wewnętrzne rozterki, dzięki czemu łatwo uwierzyć w ich historie. Marzena wzbudzała we mnie współczucie, ale też podziw za to, że mimo przeciwności próbowała odnaleźć własną drogę. Z kolei historia Wiktorii pokazała, że niezależnie od epoki ludzie często zmagają się z podobnymi problemami i emocjami.
Nie jest to książka oparta na dynamicznej akcji. To raczej spokojna, refleksyjna opowieść, która stawia na klimat, emocje i rodzinne sekrety. Myślę, że przypadnie do gustu osobom lubiącym powieści obyczajowe z nutą magii, tajemnicy i dawnych wierzeń.
To jedna z tych historii, które najlepiej smakują powoli. Nie zostawiła mnie z szokującymi zwrotami akcji, ale z refleksją nad tym, jak ważna jest akceptacja siebie i jak mocno przeszłość potrafi wpływać na nasze wybory. Po zakończeniu lektury jeszcze przez jakiś czas wracałam myślami do bohaterów i atmosfery tej opowieści.