🌾🌾🌾 Recenzja 🌾🌾🌾
Teresa Smurzyńska „Lekka jak belladonna”
Wydawnictwo Lava
@lavapolska
🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾🌾
" Jakie sekrety znała moja babcia, o których nie mogła lub nie chciała mi powiedzieć? I dlaczego skrywała coś przede mną, skoro, jak mówiła, byłam dla niej najważniejsza?..."
„Lekka jak belladonna” to powieść, która zabiera czytelnika do świata, gdzie rzeczywistość przeplata się ze snem, a dawne tajemnice wciąż mają wpływ na teraźniejszość. To historia o poszukiwaniu własnej tożsamości, akceptacji siebie oraz o tym, jak bardzo przeszłość potrafi kształtować nasze życie.
Główną bohaterką jest Marzena – dziewczyna, która przez swój nietypowy wygląd i odmienność nie czuje się dobrze we własnym otoczeniu. Gdy trafia na wieś do babci, rozpoczyna nie tylko odkrywanie rodzinnych sekretów, ale również podróż w głąb siebie. Z każdą kolejną stroną poznajemy także historię Wiktorii, pierwszej żony dziadka. Bardzo spodobało mi się to zestawienie dwóch kobiet żyjących w różnych czasach, a jednak zmagających się z podobnymi emocjami i próbujących odnaleźć własne miejsce w świecie.
Co znajdziemy w książce?
🌿 poszukiwanie własnej tożsamości
🖤 poczucie wyobcowania i niezrozumienia
🏡 wiejską scenerię pełną wspomnień i sekretów
🔍 rodzinne tajemnice odkrywane po latach
💔 zakazane uczucie
⏳ przeplatające się losy dwóch kobiet
🌙 sny, wizje i niejednoznaczne wydarzenia
✨ realizm magiczny
🦌 pradawne wierzenia i bóstwa
🌫️ baśniowy, momentami mroczny klimat
❤️ relacje rodzinne i trudne wybory
📖 historię o odwadze bycia sobą
Największym atutem tej książki jest dla mnie klimat. Autorka stworzyła atmosferę pełną tajemniczości, niedopowiedzeń i lekkiego niepokoju. Podczas lektury miałam wrażenie, że znajduję się gdzieś pomiędzy snem a jawą. Granica między tym, co realne, a tym, co nadprzyrodzone, jest niezwykle cienka, a niektóre wydarzenia można interpretować na różne sposoby.
Muszę przyznać, że najbardziej urzekła mnie właśnie ta niejednoznaczność. Lubię historie, które nie podają wszystkiego wprost i pozostawiają czytelnikowi przestrzeń do własnych przemyśleń. Kilka razy łapałam się na tym, że po odłożeniu książki wracałam myślami do przeczytanych wcześniej scen i zastanawiałam się nad ich znaczeniem.
Styl Teresy Smurzyńskiej jest obrazowy i pełen emocji. Autorka nie spieszy się z opowiadaniem historii, pozwala czytelnikowi stopniowo odkrywać kolejne warstwy fabuły i lepiej poznawać bohaterów. Szczególnie spodobało mi się ukazanie emocji związanych z samotnością, odrzuceniem oraz potrzebą akceptacji. To właśnie one sprawiają, że losy Marzeny i Wiktorii wydają się tak autentyczne.
Bohaterowie nie są idealni, mają swoje słabości, wątpliwości i wewnętrzne rozterki, dzięki czemu łatwo uwierzyć w ich historie. Marzena wzbudzała we mnie współczucie, ale też podziw za to, że mimo przeciwności próbowała odnaleźć własną drogę. Z kolei historia Wiktorii pokazała, że niezależnie od epoki ludzie często zmagają się z podobnymi problemami i emocjami.
Nie jest to książka oparta na dynamicznej akcji. To raczej spokojna, refleksyjna opowieść, która stawia na klimat, emocje i rodzinne sekrety. Myślę, że przypadnie do gustu osobom lubiącym powieści obyczajowe z nutą magii, tajemnicy i dawnych wierzeń.
To jedna z tych historii, które najlepiej smakują powoli. Nie zostawiła mnie z szokującymi zwrotami akcji, ale z refleksją nad tym, jak ważna jest akceptacja siebie i jak mocno przeszłość potrafi wpływać na nasze wybory. Po zakończeniu lektury jeszcze przez jakiś czas wracałam myślami do bohaterów i atmosfery tej opowieści.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-04-30
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 236
Dodał/a opinię:
Magdalena Grzejszczyk
Tchnąca autentyzmem opowieść o pierwszej miłości, a w tle krakowski Kazimierz i jego klimat z lat 60. Przepiękna, nostalgiczna opowieść o wrażliwości...
Poruszająca powieść o miłości, odwiecznej ucieczce przed samotnością i poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi. Leszek traktuje Marię jak delikatnego motyla...