Wiem, że wielu z nas znaczy czas odstępami pomiędzy premierą poprzedniej i kolejnej odsłony znakomitego, powieściowego cyklu Marty Kisiel "Małe Licho"! To w pełni zrozumiały, naturalny i coraz bardziej powszechny stan, któremu nie ukrywam, poddałam się również i ja. Dlatego z tym większą radością oznajmiam, że nadszedł dla nas ten lepszy czas - czas premiery najnowszej, czwartej już części cyklu pt. „Małe Licho i babskie sprawki”! Zapraszam do poznania recenzji tej książki.
Życie nie znosi próżni, fundując nam zmianę za zmianą... Przyjdzie przekonać się o tym na własnej skórze również Bożydarowi Antoniemu Jekiełłkowi, który rozpoczyna właśnie naukę w czwartek klasie. Klasie, która zamienia w naturalny sposób szkolną zabawę w najprawdziwsze przyswajanie wiedzy - z matematyczną zgrozą na czele. Ale są też i nowe, dobre rzeczy - m.in. nowa dziewczynka w klasie - Zmyłka, która okaże się naprawdę ciekawą osobą. Wszystko to jednak zejdzie na drugi plan w chwili, gdy w szkolnych murach pojawi się najprawdziwsze zło, któremu to czoła przyjdzie stawić oczywiście Bożkowi i jego wiernym druhom...
Marta Kisiel, ach ta Marta Kisiel... - mistrzyni fantastycznej komedii dla najmłodszych i starszych czytelników znów oczarowała nas swoją opowieścią o Bożku, Lichu i reszcie zwariowanej ferajny. Oczarowała perfekcyjnym połączeniem baśniowej historii ze współczesną komedią z najwyższej półki, podając nam ów literackie danie w bardzo nowoczesnej, kulturowej postaci, gdzie to pojawiają się chociażby krasnale, tyle że zupełnie nie przypominające bajkowych wzorców. To wszystko, w połączeniu z pięknymi ilustracjami Pauliny Wyrt, zachwyca nas tu od pierwszej chwili lektury.
Fabuła powieści dzieli się na dwa główne wątki - pierwszy, skupiający się na szkolnych perypetiach Bożka i jego przyjaciół oraz niepokojącym złu..., jak i drugi, który przedstawia wielkie zmiany i dydaktyczno-romantyczne szaleństwo w domu chłopca, w którym co prawda nigdy nie było spokojnie, ale tym razem harmider, zamieszanie i bajkowy nonsens przekracza wszelkie granice. Oczywiście z czasem obie te ścieżki łączą się w spójną, klimatyczną, zaskakującą i prześmieszną całość, czyniąc nasze czytelnicze spotkanie wspaniałą i niezwykłą przygodą.
Zachwycamy się tu nietuzinkowymi postaciami tej opowieści - z dorastającym Bożkiem, oddanym roli zarządcy krasnalskiego mieszkalnictwa Lichem, czy też zwariowanym na punkcie matematycznych korepetycji Tsadkielem, na czele. Zachwycamy się także obrazem tej powieściowej rzeczywistości, z niezwykłym i nie dającym się opisać słowami domem Bożka, połączeniem realizmu z baśnią oraz ciekawym spojrzeniem na szkolną codzienność. Wreszcie nasz zachwyt wzbudzają tytułowe "babskie sprawki", które wiążą się m.in. z pierwszym zainteresowaniem płcią przeciwną i trudnością zrozumienia dziewczyn. Innymi słowy rzecz ujmując - zachwyca nas tu absolutnie wszystko!
Przygoda, wartka akcja, przezabawne sytuacje i komiczne zbiegi okoliczności – to wszystko wypełnia sobą kolejne strony opowieści, przedstawiane nam za pomocą jakże pięknego, specyficznego i ciepłego języka Marty Kisiel, która niby posługuje się naszą polszczyzną, ale jakoś tak w inny, ciekawszy i śmieszniejszy sposób. Ogólnie wydaje się bowiem, że tym razem to właśnie humor i żart pełnią tu największą i najważniejszą rolę, czyniąc tę książkę najbardziej zabawną spośród dotychczasowych odsłon serii – przynajmniej w mej opinii.
Nie samym humorem i barwną przygodą jawi się nam jednak ten tytuł, gdyż nie mogło zabraknąć na jego stronach także pięknej i cennej lekcji życia. A ta objawia się już tradycyjnie pochwałą wartości przyjaźni, rodzinnej miłości i domowego ciepła…, ale też i piękną nauką o tym, że w życiu wszystko ma swój czas i wszystko kiedyś się zmienia, co jest rzeczą jak najbardziej naturalną, właściwą i piękną. Myślę, że ten aspekt lektury docenią przede wszystkim rodzicie dziecięcych czytelników tej pozycji.
A samo spotkanie z tą opowieścią upływa nam w niezwykle szybkim tempie i z jak największym zaangażowaniem, gdy oto pragniemy poznawać kolejne losy bohaterów i zadajemy sobie pytania o to, jak to wszystko się zakończy. A o tym, że kończy się dobrze – podobnie jak każda odsłona tej serii, nie muszę nikogo przekonywać. W efekcie czerpiemy z tej lektury wielką radość, przyjemność, świetną zabawą i piękne emocje, które pozostają na długo w naszej pamięci.
Powieść Marty Kisiel pt. „Małe Licho i babskie sprawki”, to bezsprzecznie najlepsza rzecz, jaka mogła nam się przydarzyć na czas tej jesieni. To wspaniała, zabawna, ciepła i mądra baśń w nowoczesnym stylu, która oczaruje każde dziecko i niejednego dorosłego. Tym samym jest to kolejna udana odsłona tego cyklu, która w mej ocenie predysponuje nawet do miana najlepszej z nich. Nie pozostaje mi już zatem nic innego, aniżeli gorąco was zachęcić do sięgnięcia po ten tytuł, co też niniejszym czynie. Polecam – naprawdę warto!
Wydawnictwo: Wilga
Data wydania: 2021-10-27
Kategoria: Dla dzieci
ISBN:
Liczba stron: 304
Język oryginału: polski
Dodał/a opinię:
Uleczkaa38
Matmo! Klątwo ty moja! Ty odbierasz zdrowie.
Ile cię trzeba wkuwać, ten tylko się dowie,
Kto cię oblał. Dziś trudność twą w całej ozdobie
Widzę i opłakuję, bo cierpię po tobie...
Uwaga na babcie! Czasem skrywają przed światem wiele tajemnic! Sława Żmijan powraca do rodzinnego miasteczka, dźwigając samotny plecak i poczucie życiowej...
Tereska Trawna ma problem. A nawet kilka problemów. Kiedy remont felernej kuchni kończy się kupnem domu na wsi, Tereska usiłuje nie tracić panowania nad...
Ale pierwsza miłość to jest... no, to jest naprawdę coś. coś, co się już zawsze pamięta. To jakby taki kamień milowy, jeden z kilku.
Więcej