Współczesna wersja kopciuszka, tylko… w nieco innej formie?
Kopciuszek, którego znamy nie nawiązywał relacji ani z macochą, ani z siostrami – te go gnębiły. Nie nawiązywał jej również z ojcem, bo nie żył, gdy bohaterkę baśni raz za razem upadlano. Stanisław Piguła obrócił sytuację, jakby zadał sobie pytanie: „co by było, gdyby…?”
Gdyby ojciec Kopciuszka żył, był dobrym człowiekiem, a na jego konto bankowe wpływałoby miesięcznie więcej niż gwarantowana najniższa krajowa, sam Kopciuszek nie stałby się symbolem brudu i katorżniczej pracy na rzeczy przybranej rodziny. Choć może jednak?
„Mama mnie wymyśliła” to książka zdecydowanie rozprawiająca o czymś więcej niż trudy dorastania. Od śmierci matki Julka łatwo w życiu nie ma. Stara ciotka, u której żyje, dość surowo podchodzi do życia, a ponieważ to „emerytowana” zakonnica, gołym okiem widać, ile naleciałości zostawiła podopiecznej w nawykach względem wiary. I można tutaj śmiało stwierdzić, że testament nieżyjącej już matki dziewczyny sporo namiesza nie tylko w jej życiu.
Ryszard Zagłoba swoje ma już poukładane. Czy idealne? Nie mi oceniać. Niemniej pojawienie się Julii z listem w progu jego biura przypomina tornado, gdyż kolejno kłopoty zdają się tylko piętrzyć.
Julka musi stawić czoło codzienności, chorobie cioci Zenobii oraz rzeczywistości z odnalezionym ojcem i jego rodzinie… a także rodzinie jego przyjaciela, Rocha Kowalskiego. Nie jest to proste, kiedy w tle rozgrywają się intrygi. W końcu macocha Julii nie odbiega od tej w bajce, a nieoczekiwane pojawienie się dorosłej już dziewczyny, możliwej spadkobierczyni męża, krzyżuje z dawna powzięte plany.
Świat Julii przypomina nagle rozpędzoną karuzelę. Ze skromnego życia narzuconego przez ciotkę, trafia w realia pełne przepychu. Najlepsze sukienki, regularne wyjścia do kawiarni i restauracji, ogromny dom oraz poważne perspektywy na świetlaną przyszłość, ale też intrygi toczące się cicho po kątach wielkiej willi Zagłobów.
Sięgając po książkę Piguły, wkraczamy w świat pełen kontrastów. Naiwność splata się z intrygami, wiarołomna praworządność z namiętnością, bieda z bogactwem, strach z zaufaniem, a dobro ze… złem?
W przypadku „Mama mnie wymyśliła” ciężko cokolwiek autorowi zarzucić. Opowieść chwyta za serce, wzbudza emocje i pokazuje, że miłość ma wiele obliczy – ojcowska, braterska, romantyczna, namiętna, chłodna i wyrafinowana.
Jednak to, co spodobało mi się chyba najmocniej, to perfekcyjnie poprowadzone tło, którego nawet wprawny czytelnik może do końca nie wyłapać, bowiem autor przez całą książkę przemyca pewne incydenty, by z jej końcem spleść to wszystko w piękną, misternie skomponowaną całość i udowodnić – czytelnikom – jak ważną rolę odgrywają detale.
Wydawnictwo: WasPos
Data wydania: 2025-08-25
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 282
Dodał/a opinię:
Alexia_Berg
Jola w dorosłe życie wchodziła sama. Bez matki, która wcześnie zmarła i bez ojca, którego nie znała. Szukała miejsca dla siebie, chociaż nie wiedziała...
Jurek i Kryśka nie są idealnym małżeństwem. Kiedy kochanek żony, nazywany Rasputinem, tragicznie kończy życie, kobieta nakazuje mężowi, który jest dziennikarzem...