Są takie książki, kiedy po ostatniej stronie po prostu musisz usiąść i przemyśleć to, co właśnie przeczytałeś. Moim pierwszym komentarzem do treści, była prosta emotka "🤯". Jak się później okazało, nie tylko ja tak zareagowałam.
Do brzegu.
Przywrócony warunkowo do służby komisarz Bożydar Sokół obejmuje dowodzenie na komisariacie w Nawidowie. Jak sami bohaterowie mówią to "komisariat wyrzutków". Każdy z nich ma na swoim koncie coś, co sprawiło, że został tu przeniesiony. Z pozoru to miejsce, gdzie nie ma prawa się nic dziać. Ale czy tak jest naprawdę?
W Nawidowie od lat giną dzieci. I chociaż od pierwszego dnia pracy Sokół postanawia rozwiązać te dawne zaginięcia, napotyka opór wśród mieszkańców, którzy wierzą, że ich dzieci porwał słowiański demon - Mamuna. Im dłużej policjanci drążą temat zaginięć, tym więcej słowiańskich wierzeń, mitów, zabobonów i przesądów staje im na drodze.
Szeptucha, Leszy, Bieda, Czort, Mamuna, Żmij, Wieszczy, Rusalka, Widzący, czy Odmieniec, to tylko niektóre z słowiańskich bóstw i demonów, w które wierzą mieszkańcy. Atmosfery tajemniczości dodaje fakt, że wydarzenia z książki mają miejsce w okolicy Nocy Kupały.
Ale czy demony istnieją? Czy jednak jedynego demona, jakiego powinniśmy się bać, to człowiek?
Mamuna to pierwsza część serii o Komisariacie Wyrzutków. Już sam fakt, że planowana jest seria, dla mnie osobiście jest dużym plusem. Ale jaka jest ta książka? Taka, że od jej przeczytania minęło już kilka dni, a ja nadal mam problem sklecić na jej temat kilka zdań.
Historia jest zawiła i nieoczywista do tego stopnia, że nawet z podpowiedziami z gry recenzenckiej do samego końca czyta się nic nie wiedząc. A sami bohaterowie ukrywają wiele. Praktycznie każdy ma swoje tajemnice. Mniej istotne lub bardziej, ale jednak tam są i mają ogromny wpływ na przebieg całej historii.
Rozwój samych postaci, w miarę prowadzonego śledztwa zasługuje na dodatkowe kilka zdań. Wielkie wejście na komisariat Sokoła nadaje ton narracji, a przemiana Kowala z "tęsknię do prania kiboli" do "czuję się częścią zespołu" jest kwintesencją tej powieści. Takie małe smaczki, które sprawiają, że gdzieś tam w środku się uśmiechamy czytając.
Ta książka jest inna od poprzednich autora. Nie, to nadal kryminał. Jednak jego fabuła jest bardziej złożona, a postacie są inne, rozbudowane, z wieloma historiami z przeszłości, które wciąż jeszcze musimy poznać. Jak dla mnie najlepsza pozycja Krystiana Stolarza do tej pory. Mam z nią tylko jeden problem. Pochlonelam ponad 500 stron w mniej niż dobę. Gdyby nie zastała mnie noc, a następnego ranka nie czekała na mnie praca, byłaby to pozycja do przeczytania na raz.
Rozwaliła mi system, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, do tego stopnia, że zwykle kiedy kończę książkę, mogę zanotować kilka zdań na jej temat i przejść do kolejnej. Najlepszą według mnie opinią jest to, że dwa dni nie sięgnęłam po inną książkę. A kiedy już zaczęłam, czytany kryminał był niewystarczający. I to właśnie najnowsza książka Krystiana Stolarza mi to zrobiła. Oby na rynku wydawniczym było więcej takich pozycji.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Data wydania: 2026-04-21
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 504
Dodał/a opinię:
Czytagram
Seryjny morderca o pseudonimie Usuwacz pragnie sprawiedliwości. Próbuje naprawić błędy systemu i dać światu jej namiastkę - uśmierca więc wadliwe elementy...
Bohaterowie powieści ,,Dla ciebie nawet" powracają. Po trzech miesiącach Michał Barczyński opuszcza areszt śledczy. Jego brat Marek spieszy się, by go...