To moje pierwsze spotkanie z twórczością autora i przyznam, że nawet dość udane. Ciekawie wybrane miejsce na akcję, gdzieś w Kotlinie Kłodzkiej, wyraziści bohaterowie, małe, duszne i przytłaczające swoją tajemnicą miasteczko. Sporo gmatwania, sporo napięcia, fajny klimat małej wsi i głębokiego lasu. Błyskotliwy podkomisarz Filip Krauze wraz ze swym współpracownikiem i jednocześnie przyjacielem, Igorem Fijałkowskim próbują rozwiązać zagadkę tajemniczych zbrodni w tej małej osadzie.
W środku lasu znaleziono ciała dwóch mężczyzn, bracia bliźniacy pracowali przy wycince i nie zjawili się u leśniczego w terminie, gdy pojechał sprawdzić, dlaczego się nie zgłosili do niego, zobaczył ich na drzewach... Makabryczne odkrycie długo nie pozwalało mu dojść do siebie. Komu mogli oni przeszkadzać, cisi, spokojni, ciągle tylko w pracy, jak nie w lesie to w tartaku. Z kim mogli aż tak zadrzeć, żeby ktoś wymierzył im taką karę. Tym bardziej, że to byli dość potężnie zbudowani mężczyźni.
"Krauze wytężył wzrok. Wśród niemal jednakowych drzew jedno się wyróżniało. Było największe. Górna część jego korony kołysała się leniwie pod wpływem wiatru. Wśród unosił się zapach żywicy. Podkomisarz czuł, że coś jest nie tak, ale nie wiedział jeszcze co."
Rusza powolne śledztwo, które prowadzi niepokorny, ale błyskotliwy komisarz z kłodzkiej policji. Filip Krauze domyśla się, że z tak trudną do rozwiązania sprawą jeszcze się nie mierzył. Tym bardziej, że pojawiają się kolejne zwłoki, a nawet ten sam sposób zabójstwa. Czyżby grasował w lesie seryjny morderca? Dlaczego akurat tutaj? W tej małej miejscowości znają się wszyscy. Lecz jak to bywa w takich społecznościach, nikt nie chce za dużo mówić o innych (o sobie zresztą też). Mieszkańcy uważają, że większość spraw ich dotyczących można a nawet należy samemu załatwiać. I to na swój sposób, bez niczyjej pomocy, a zwłaszcza od obcych.
Czy uda się Krauzemu znaleźć zabójcę? Kto zadarł z całą społecznością i wniósł do niej niepokój? Podejrzani są w zasadzie wszyscy, ale nie ma na to żadnych dowodów...
Przyznam, że trudno było mi wytypować zabójcę, kilka razy się pomyliłam, ale w końcu udało mi się dojść do prawdy tuż przed rozwiązaniem.
"Milczenie" to dobry kryminał, chociaż było w nim trochę nieścisłości i niepotrzebnej paplaniny. Hender umiejętnie wplótł w fabułę wszystkie istotne informacje i zażyłości między bohaterami, chociaż niektóre wstawki z życia prywatnego policjantów, moim zdaniem nie były tu potrzebne. W dodatku dialogi wyglądają zbyt sztucznie, nieprawdopodobnie, a zwłaszcza policjanci nie rozmawiają ze sobą w taki sposób jak w tej książce.
Lecz to moje pierwsze spotkanie z Hubertem Henderem wypadło na tyle zadowalająco, że być może pokuszę się kiedyś o poznanie kolejnych części z tej serii.
Ta książka też "musiała' swoje odstać na półce wstydu lub na hałdzie chwały..., wiadomo o co chodzi.
Wydawnictwo: Bukowy Las
Data wydania: 2020-09-16
Kategoria: Kryminał, sensacja, thriller
ISBN:
Liczba stron: 352
Dodał/a opinię:
Myszka77
Krauze patrzył na niego jak znudzony parafianin po zbyt długim ględzeniu księdza podczas niedzielnej mszy.
Pod koniec wakacji na jeleniogórską komendę policji przychodzą roztrzęsieni rodzice i zgłaszają zaginięcie swojej nastoletniej córki. Policja z początku...
Aspirant Igor Fijałkowski otrzymuje informację, że agresywny mężczyzna, którego właśnie przesłuchał, tuż po wizycie na komendzie ciężko pobił partnerkę...
Jerzy Sokołowski milczał. A milczący Sokołowski zwiastował złe wiadomości, bo na co dzień lubił dużo mówić.
Więcej