Ja to jednak prosta kobita jestem i niesamowicie doceniam przaśny i niewymuszony humor. Nie boje się kur** w tekście, a wręcz moim zdaniem jest ona potrzebna. Zwłaszcza, gdy ktoś Cię goni, albo strój sąsiadki na jakąś tam imprezę próbuje wybić Ci oko.
Jagoda mieszka na spokojnej ulicy Rajskiej, nazwa zobowiązuje, więc mieszkańcy to w głównej mierze spokojni i ułożeni ludzie. Jednak czy na pewno? Gdy Jagódka wraca z urlopu spędzonego z przyjaciółką najpierw ktoś lub coś ją goni, więc dziewczyna ukrywa się u sąsiada policjanta, kiedy razem udają się do jej domu, okazuje się, że jest w nim tróp i to nie taki, zwykły. Od teraz Kuba będzie miał ręce pełne roboty, a najważniejszym zadaniem będzie opieka nad młodą sąsiadką, która jak nikt inny przyciąga pecha.
Uśmiałam się jak norka przy tej książce, odkrywanie kolejnych tajemnic “spokojnych” sąsiadów, kilkukrotnie przyprawiło mnie o łzy. Pani Iwona jest w genialnej formie, prosty język, bardzo zagmatwane tajemnice kryminalne i nazwiska bohaterów, które wywołują uśmiech. Chcecie przykład? A proszę bardzo, sama główna bohaterka ma wyjątkowe nazwisko Jęczymorek, mamy też pana Rumorka i rodzinę Paciaków. W książce znajdziecie też przepisy na wyjątkowe miody, oraz mordercze mikrofalówki, poznacie też słynnego badacza “kryptyd”, a może to po prostu stary świr?
Komedie kryminalne, które wychodzą spod ręki pani Iwony to prawdziwe perełki, które doceni każdy kto nie boi się irracjonalnych zachowań, dziwacznych zbiegów okoliczności i układów. W tej książce nikt nie jest tym za kogo go bierzecie, a najbardziej winnym jest ten, kogo w ogóle nie podejrzewacie.
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Data wydania: 2025-02-26
Kategoria: Inne
ISBN:
Liczba stron: 384
Dodał/a opinię:
fantastyczna1995
Pełna humoru i zwrotów akcji komedia kryminalna okraszona świątecznymi ozdobami i zapachem choinki. Miłka rozstaje się z chłopakiem tuż przed Bożym Narodzeniem...
Guśka, Ptyś i Leonek spędzają wakacje u ciotki w Bolesławcu. Ciotka z racji wieku (około trzydziestu lat) zaczyna cierpieć na reumatyzm. A może to romantyzm...
To mit, że kobiety lubią sprzątać, one kochają, jak już jest posprzątane.
Więcej