„Miłość, pies i czekolada” to czwarta książka Małgorzaty Lis, która miałam przyjemność przeczytać i na pewno nie ostatnio, bo niedługo premiera kolejnej. Wszystkie zostały wydane przez wydawnictwo espe, w serii opowieści z wiary.
„Miłość, pies i czekolada” to oczywiście opowieść o miłości, choć z początku wcale nie jest to takie oczywiste. Główna bohaterka to 35 letnia Beata, uwielbiająca książki i czekoladę i z powodu tej drugiej namiętności mająca nieustanne wyrzuty sumienia i dużo nadprogramowych kilogramów. Oprócz kilogramów problemem bohaterki jest samotność czy mówiąc inaczej staropanieństwo oraz brak pracy. Za dużo jak na jedną romantyczkę.
Książka opowiedziana w lekki sposób, czyta się szybko i trudno ją odłożyć. Co nie oznacza, że autorka zrezygnowała z trudnych tematów, które zmuszają czytelnika do refleksji i na długo zapada w serce. Tym razem pisze o samotności, chorobie w rodzinie oraz o budowaniu relacji na prawdzie i zaufaniu. To niełatwe tematy, ale Małgorzata Lis pisze o nich w sposób niezwykle delikatny, wyważony, nie narzucając swojego światopoglądu czytelnikowi.
Bardzo ciekawym zabiegiem zastosowanym w tej powieści jest ukazania wydarzeń z dwóch perspektyw. Najpierw poznajemy kobiecy punkt widzenia, a później tę samą (czy na pewno) historię opowiada Rafał.
Ta powieść jest jak wiosenne słońce, które sprawia, że w sercu kiełkuje radość, nadzieja i nowe siły do podjęcia trudów codzienności.
Wydawnictwo: eSPe
Data wydania: 2021-11-15
Kategoria: Obyczajowe
ISBN:
Liczba stron: 400
Dodał/a opinię:
paulina_89
Pięć pozornie zwyczajnych kobiet, korzystając z okazji, że brat jednej z nich zakupił właśnie starą chatę w górach, postanawia odciąć się od przedświątecznego...
Dwie odległe epoki, dwie różne kobiety i jedno, wciąż to samo pragnienie, by kochać i być kochaną Co można ukryć w niepozornym, ręcznie malowanym pojemniku...