Byliście kiedyś w Krakowie? Ja mam dwie godziny drogi, więc staram się regularnie to miasto odwiedzać. Przychodzę do Was z recenzją książki Moniki Hakowskiej pod tytułem "Miłość po krakowsku". W starej krakowskiej kamienicy mieszka Nela wraz z córką swojego brata Zuzią. Próbuje ona pogodzić pracę, obowiązki i opiekę nad bratanicą. Jednak powoli wszystko ją przytłacza, łącznie z goniącymi terminami i wymagającym szefem. Jakby tego było mało do kamienicy wprowadza się nowy sąsiad Maks, który jest wobec niej bardzo uszczypliwy. Ale też kiedy będzie potrzeba to i pomocny. Gdy okazuje się, że Maks i Nela mają razem pracować przy nowym projekcie, relacja między nimi ulega zmianie. To wszystko przebiega w bardzo naturalny sposób, co nadaje jej autentyczności. Autorka stworzyła historię, która nie jest ani przerysowana ani sztuczna a bohaterowie są tacy jak nasi sąsiedzi. Ze swoimi problemami i radościami. Relacja między głównymi bohaterami jest pełna dynamiki oraz zabawnych sytuacji, zwłaszcza jeśli chodzi o ich przekomarzania. Do tego tło Krakowa i ta kamieniczka dodają całego uroku. Autorka uświadamia nas jak ważne w naszym życiu jest wsparcie i bliskość drugiej osoby. Przy której zdecydowanie łatwiej iść przez życie.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2025-11-06
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 352
Dodał/a opinię:
zainspirowanawku
CZASEM TRZEBA ZGUBIĆ MĘŻA, ŻEBY ZNALEŹĆ SZCZĘŚCIE. Elena wraca z delegacji, gotowa na spokojny wieczór u boku męża. Zamiast kwiatów i kolacji przy świecach...
Czy serce pamięta to, o czym musiał zapomnieć umysł? Bruno ma wszystko, co powinno dawać szczęście: stabilną pracę weterynarza w Warszawie i poukładaną...