„Miłość po warszawsku” to trzecia i ostatnia część serii i zdecydowanie moja ulubiona. Dla mnie to taka komfortowa książka.
Przy poprzednich częściach miałam jakieś uwagi, coś mi momentami nie do końca pasowało, ale tutaj wszystko naprawdę dobrze się zgrało. Ta historia była dla mnie praktycznie idealna i czytało mi się ją bardzo przyjemnie od początku do końca.
Największy plus to zdecydowanie komunikacja między bohaterami. W końcu zaczęli ze sobą rozmawiać tak, jak powinni już wcześniej. Bez omijania tematów, bez niedopowiedzeń i bez niepotrzebnych domysłów, które tylko wprowadzają chaos. Dzięki temu ich relacja wydawała się dużo bardziej dojrzała, spokojniejsza i po prostu prawdziwa.
Zuza i Wojciech w tej części naprawdę zaczynają swoją wspólną drogę. Widać, że przeszli już sporo i teraz w końcu mogą trochę odetchnąć. Problemy zaczynają się rozwiązywać, wszystko powoli się układa i daje to takie poczucie spokoju podczas czytania.
Bardzo podobało mi się też to, jak została pokazana Warszawa. Mam wrażenie, że to miasto miało tutaj swoje znaczenie i trochę ich „uleczyło”.
To jedna z tych książek, które nie tylko dobrze się czyta, ale też daje takie przyjemne poczucie domknięcia historii. Lubię, kiedy zakończenie nie jest przekombinowane, tylko po prostu satysfakcjonujące.
Cieszę się, że miałam okazję przeczytać całą serię, bo naprawdę fajnie było obserwować rozwój bohaterów i ich relacji od początku do końca. Ta część zdecydowanie była dla mnie najlepsza i zostawiła mnie z bardzo dobrym odczuciem.
Wydawnictwo: b.d
Data wydania: 2026-03-12
Kategoria: Literatura piękna
ISBN:
Liczba stron: 304
Dodał/a opinię:
patka_517
Nela ma niezwykły talent do pakowania się w kłopoty: porzucone studia, praca z szalonymi terminami i bratanica, która nagle staje się jej codziennością...
Po wydarzeniach w Krakowie Nela i Maks stoją na życiowym zakręcie, z którego żadne z nich nie potrafi zawrócić. Gdy Maks wraca do Gdańska i nagle musi...