Ta książka nie daje się czytać „normalnie”. „Miss. Zabójstwo Agnieszki Kotlarskiej” Ewy Wilczyńskiej to nie jest reportaż, po który sięga się z ciekawości ani biografia, którą można odłożyć bez emocji. To lektura, która uwiera — bo dotyka miejsca, w którym krzyżują się marzenia, przemoc i społeczna obojętność.
Czytając, miałam nieustanne poczucie, że obcuję nie tylko z historią konkretnej kobiety, lecz z opowieścią o mechanizmie, który wciąż działa. Agnieszka Kotlarska została zamordowana, ale zanim do tego doszło, była „miss”, symbolem sukcesu, obiektem zachwytu i projekcji cudzych pragnień. I właśnie to zestawienie — blask tytułu z brutalnością śmierci — sprawia, że książka Wilczyńskiej jest tak poruszająca.
Autorka nie buduje sensacji. Wręcz przeciwnie — konsekwentnie ją rozbraja. Zamiast epatować przemocą, skupia się na kontekście: społecznym, kulturowym, medialnym. Pokazuje, jak łatwo zamienić człowieka w figurę, w obraz, w historię do opowiedzenia innym. Jak szybko kobieta przestaje być sobą, a zaczyna być „czyjaś”: mediów, widowni, mężczyzn, którzy uznali, że mają do niej prawo.
Najbardziej uderzyło mnie to, jak bardzo ta książka jest o samotności. Nie tej romantycznej, ale strukturalnej — wynikającej z braku realnej ochrony, z niedowierzania, z bagatelizowania zagrożeń. Czytając, miałam wrażenie, że tragedia Agnieszki nie była nagłym wypadkiem, lecz procesem, w którym kolejne sygnały były ignorowane albo traktowane jako „przesada”. To boli najbardziej: świadomość, że to nie była historia nie do przewidzenia.
Wilczyńska pisze z dużą uważnością i etyczną czujnością. Czuć, że autorka nie chce nikogo wykorzystać — ani bohaterki, ani czytelnika. Dzięki temu książka nie przekracza granicy wojeryzmu. Zamiast tego zmusza do niewygodnych pytań: o odpowiedzialność mediów, o kulturę uprzedmiotowienia, o to, jak łatwo normalizujemy obsesję i przemoc, dopóki nie skończą się one tragedią.
Dla mnie to była także lektura o pamięci. O tym, jak pamiętamy ofiary — często przez pryzmat ich śmierci, a nie życia. Autorka stara się przywrócić Agnieszce Kotlarskiej podmiotowość, choć wie, że to zadanie nie do końca możliwe. I może właśnie ta niemożność czyni książkę uczciwą.
Po zakończeniu lektury zostało we mnie poczucie ciężaru, ale też gniewu — cichego, skupionego. Takiego, który nie domaga się łatwych odpowiedzi, tylko większej uważności. „Miss. Zabójstwo Agnieszki Kotlarskiej” to książka, którą warto przeczytać nie dlatego, że opowiada o zbrodni, lecz dlatego, że odsłania mechanizmy, które wciąż są obecne. I przypomina, że za każdą głośną historią stoi czyjeś życie, którego nie da się streścić jednym tragicznym finałem.
To lektura trudna, ale potrzebna. I taka, która zostaje na długo — nie w głowie, lecz w sumieniu.
Wydawnictwo: Agora
Data wydania: 2025-11-12
Kategoria: Biografie, wspomnienia, listy
ISBN:
Liczba stron: 416
Dodał/a opinię:
Ewelina Białogołąbek
Głównym celem Autorów nowej serii podręczników do geografii było uwzględnienie możliwości większości uczniów szkoły ponadgimnazjalnej.Publikacja zawiera...
Historia zbrodni miłoszyckiej, za którą niesłusznie skazano Tomasza Komendę. Małgosia ma 15 lat, długie, brązowe włosy odgarnięte za uszy i grzywką opadającą...